Książką, którą bardzo chciałam przeczytać i znalazłam ją w kalendarzu adwentowym ( tak wiem, mamy sierpień ) i w końcu na urlopie przyszedł czas na lekturę. „Yes, Mr. President" Moniki Magoski-Suchar to jedna z książek, którą autorka wydała sama. Mam sporą kolekcję książek Moniki, więc i na tą musiał przyjść czas. Czy ten ryzykowny romans mi się spodobał? A może książka nie była tak dobra, jak autorka zachwalała.
Monika Magoska-Suchar ma tendencję do pisania o władczych mężczyznach i kobietach, którymi trzeba się opiekować. Te kobiety to zazwyczaj takie „sierotki", nieporadne, bojące się własnych pragnień czy uczuć. Jedną z takich bohaterek jest Dove, trzymana krótko przez rodziców. Aż dziwię się, że na smyczy jej nie prowadzali i tą smyczą jej nie karcili. Sytuacja w domu państwa Carter jest niepokojąca, a sami rodzice dziewczyny mocno oderwani od rzeczywiście. Teraz gdy to piszę, to zaczynam rozumieć, że w sumie dziewczyna mogła mieć pod górkę, ale żeby godzić się na traktowanie jak niewolnika, to tego nie rozumiem.
Fabuła książki jest ciekawa. Dove zmuszona szantażem zatrudnia się biurze kandydata na prezydenta. Ma uwieść mężczyznę i wywołać tym skandal, który przekreśli jego zwycięstwo w nadchodzących wyborach. Choć dziewczyna nie ma żadnego doświadczenie w kontaktach damsko-meskich, to idzie jej zaskakująco dobrze. Może to kwestia tego, że Jonathan Barrett ma do niej słabość i nie umie się powstrzymać. Pragnie tej dziewczyny całym sercem. I mu na niej zależy. Tylko czy Dove będzie umiała odwzajemnić to uczucie? A może w obawie przed ujawnieniem kompromitujących zdjęć ugnie się pod rządaniami szantażystów i wywoła skandal.
Książka jest ciekawa choć może nie wybitna. Określiłabym ją lekką, łatwą i przyjemną lektura do totalnego resetu, wyluzowania, odciągnięcia myśli od trosk dnia codziennego.
Monika w typowy dla siebie sposób wykreowała główną bohaterkę, wikłając ją w potyczki polityczne. A może to było coś więcej niż chęć zniszczenia politycznej kariery Barretta? Może za tym spiskiem stoi ktoś jeszcze?
Czytało się fajnie, choć nie jest to książka wysokich lotów. Za to zrelaksowałam się przy niej i odpoczęłam.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz. Motywuje mnie to działania.
Komentując post wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które odbywa się na podstawie zgody użytkownika na przetwarzanie danych osobowych (art. 6 ust. 1 lit a RODO z dn. 25.05.2018)