piątek, 15 stycznia 2021

"PORNO. Jak oni to robią? Robert Ziębiński - recenzja

"PORNO. Jak oni to robią? Robert Ziębiński - recenzja

"PORNO. Jak oni to robią? Robert Ziębiński

21 stycznia 2020 roku nakładem Wydawnictwa Mova ukaże się książka "PORNO. Jak oni to robią?" , na której publikację czekałam od zeszłego roku. Bardzo byłam ciekawa, co autor wymyślił i jaką formę będzie miała ta książka. Jeśli jesteście ciekawi, co takiego Robert Ziębiński zamieścił w swojej nowej książce, zapraszam Was do świata gwiazd filmów pornograficznych. 


W Hollywood powstaje rocznie ponad trzynaście tysięcy filmów porno, z których dochód to około piętnastu miliardów dolarów. Branża porno przynosi więcej zysków niż NBA, Liga Baseballowa i NHL razem wzięte.

Mimo to wiedza na jej temat zatrzymała się na poziomie domniemywań, stereotypów i konfabulacji.
Jak to wygląda z perspektywy ludzi, dla których branża erotyczna jest źródłem utrzymania?

Robert Ziębiński skłania do zwierzeń m.in. Holly Randall, najbardziej wpływową reżyserkę i producentkę porno według magazynu „Adult Video News”, Bucka Angela, człowieka legendę, pierwszego transseksualnego aktora porno z waginą, polską aktorkę Annę Kinski, która rozwinęła karierę we Francji, i Toxic Fuckerem, – dla którego ten wywiad okazał się ostatnim w życiu.

W tych i kilkunastu innych rozmowach z gwiazdami i reżyserami, a także seksuologami Andrzejem Gryżewskim i Justinem Lehmillerem autor szuka odpowiedzi na pytanie: „Czym naprawdę jest porno i jak oni to robią?”.

"PORNO. Jak oni to robią? Robert Ziębiński

Jak zaczynałam studia magisterskie na kierunku pedagogika kryminologiczna, wiedziałam, że chcę pisać pracę o "złym" seksie. Najpierw miało być o molestowaniu seksualnym i gwałcie ale nie udało mi się znaleźć promotora. Zmieniłam trochę koncepcję i w końcu zdecydowałam pisać się o zjawisku pornografii. Nie było to łatwe. Internet jest dużym źródłem wiedzy, ale w większości przypadków są to informacje niepotwierdzone. Przekopałam całą bibliotekę pedagogiczną, BUW, znalazłam kilka publikacji naukowych, które kupiłam, dużo informacji znalazłam na stronie "Dzieci niczyje" w kontekście pornografii dziecięcej. Naszukałam się ale było warto.

Czy wiecie jakie obrzydlistwa można znaleźć w internecie? Co ludzi kręci? Zatem pornografia musi być zła, akoro takie rzeczy istnieją. I po części tak jest. Ale czy cała? Czy należy wszystko wrzucać do jednego worka? Pornografię dziecięcą, tą która krzywdzi kobiety, zwierzęta, z tą, która nikogo nie krzywdzi, a sprawia odbiorcy przyjemność? Czy istnieje w ogóle istnieje dobra pornografia?

"PORNO. Jak oni to robią? Robert Ziębiński

Warto zacząć od tego, że książka łamie stereotypy i jest pierwszą taką publikacją na rynku polskim. Książka jest zbiorem wywiadów z gwiazdami filmów, producentami i psychologami.
 
Zaczynamy od wstępu, gdzie autor liznął trochę historii pornografii ale i wyjaśnił czym ona tak naprawdę jest. Co składa się na jej sukces, a co sprawia, że niektórzy słowo "pornografia" wypowiadają jakby było plugawe. Znajdziecie tu odpowiedź na pytania:

Czy pornografia jest zła? 
Czy uzależnia mężczyzn? 
Czy krzywdzi kobiety?

Muszę przyznać, że autor ma lekki styl pisania, nie przynudza, za to skupia się na konkretach. Nie podaje nieprawdziwych informacji, a skupia się na faktach. 
Następnie mamy wywiady z producentami filmów pornograficznych. Dowiadujemy się o tym jak wygląda plan zdjęciowy, ile trwają zdjęcia i ile jest samego seksu na planie. Okazuje się, że może z godzina, a producent na planie spędza nawet 10 godzin.

Wywiady z aktorami to najciekawsza część książki. Okazuje się, że można lubić swoją pracę w porno. Wyobraźcie to sobie? Większość osób jest przekonanych o tym, że kobiety zmuszane są do udziału w produkcjach, a mężczyźni i producenci je wykorzystują. Zarówno aktorzy jak i aktorki jednogłośnie w wywiadach przyznają, że zarówno seks jak i praca na planie sprawiają im przyjemność i nie wstydzą się tego, co robią. Oczywiście zdarza się tak, że aktorzy trafiają w przypadkowe miejsca, gdzie ktoś bawi się ich kosztem. Ale autor przeprowadził wywiady z osobami, które grają w filmach profesjonalnych i nie mają takich problemów. Jest też para, która gra amatorsko ale sami są sobie szefami, więc z żadnym przymusem czy dyskomfortem się nie spotkali.

Na samym końcu jest wywiad, który otwiera oczy na wiele mitów związanych z pornografią, a autor przeprowadził go z seksuologiem i psychologiem Andrzejem Gryżewskim. Dla mnie to jeden z najbardziej wartościowych wywiadów w tej książce i dużo wnosi do postrzegania pornografii. Przede wszystkim otwiera oczy na kłamstwo Kościoła. A Kościół wbrew pozorom bardzo dużo "wie" o pornografii i chętnie głosi nauki, robiąc tym więcej krzywdy, niż pożytku. 

"PORNO. Jak oni to robią? Robert Ziębiński


Na sam koniec chciałabym przytoczyć Wam kawałek tekstu z książki. Fragment jest duży, ale uzyskałam zgodę autora na publikację go w tym wpisie. Cytat znajduje się na 17 stronie książki. 

"Najprościej rzecz ujmując - porno to fantazja. Taka sama jak, powiedzmy, seria "Szybcy i wściekli". Porno pokazuje świat seksu, który w rzeczywistości nie istnieje. "Szybcy i wściekli" - świat wyścigów. Nikt z nas nie będzie zachowywał się w łóżku, jak gwiazda porno, podobnie jak nikt z nas nie będzie jeździł jak Dom Toretto. Problem pojawia się w chwili, gdy rzeczywistość zaczyna mieszać się nam z fikcją. Gdy myślimy, że możemy się ścigać jak Dom, najczęściej giniemy w wypadku samochodowym. Gdy próbujemy być jak gwiazda porno, kończy się to traumą, kompleksami, w najgorszym razie - przemocą. Bo jak nikt z nas nie jest Vinem Dieslem, tak nasze partnerki nie są bohaterami filmów porno."

"PORNO. Jak oni to robią? Robert Ziębiński

"PORNO. Jak oni to robią? Robert Ziębiński

W książce dużo się dzieje, ale uważam, że jest to wartościowa lektura, dla osób, które lubią wywiady i ta tematyka ich interesuje. Mnie do sięgnięcia po książkę skłoniła ciekawość. 

Głównym założeniem publikacji jest uświadomienie czytelnikowi, że pornografia to fikcja. Jest przeznaczona dla osób dorosłych i świadomych swojej seksualności. Nie można traktować jej jako edukacji seksualnej, ani źródła wiedzy. Dlatego jest zakazana osobom niepełnoletnim, gdyż może utrwalać w nich złe wzorce. Za to u dorosłych może być inspiracją, ma sprawiać odbiorcy przyjemność, ale podkreślam jest fikcją i tak należy ją traktować. 

Jako to powiedział Buck Angel, jeden z bohaterów książki, "porno to opowiadanie historii".

A aktorzy tylko odgrywają swoje role i trzeba mieć tego świadomość. Oczywiście istnieje zła pornografia i ludzie, którzy krzywdzą zwierzęta, dzieci, kobiety, ale nie o tym jest ta książka. 

Tu dowiecie się o osobach, którym pornografia sprawia przyjemność i lubią to co robią. 


Co Wy na to ? 













 

Dottre City Night Cream - recenzja - Topestetic.pl

Dottre City Night Cream - recenzja - Topestetic.pl

Dottre City - krem na noc

"Krem chroniący przed czynnikami miejskiego środowiska." - ten opis w szczególności mnie zaciekawił. Nie miałam jeszcze takiego produktu i z przyjemnością go przetestowałam. Czy City Night Cream zrobił na mnie pozytywne wrażenie? 


Dottre City Night Cream

Buszując wśród wirtualnych półek w sklepie Topestetic.pl, natrafiłam na ciekawy produkt. City Night Cream czyli krem na noc, który ma za zadanie chronić skórę przed czynnikami miejskiego środowiska. Nie od dziś wiadomo, że nasza skóra narażona jest na zanieczyszczenia i nie mam na myśli tylko kurzu czy brudu. Doskonałym przykładem tego jest smog. W wielkich miastach, takich jak Kraków jest tak zanieczyszczone powietrze, że kilka dni temu alarmowano, by przebywać na dworze, tylko tyle ile to konieczne. Przykre ale prawdziwe. 

Czy można ochronić skórę przed zanieczyszczeniami? Uważam, że nie, bo byśmy musieli z workiem foliowym na głowie chudzić. Ale można swojej skórze pomóc, używając odpowiednich kosmetyków, które nie zaszkodzą, a nasza skóra za nie podziękuje. Chodzi mi o kosmetyki, które będą pomocne w walce ze skutkami działania, tego wszystkiego, co w naszym "czystym powietrzu" lata. A wierzcie mi, że wcale nie jest ono tak czyste, jak mogłoby się wydawać. 

Dottre City - krem na noc

City Night Cream od marki Dottre, to ciekawy kosmetyk po brzegi wypełniony dobrymi dla naszej skóry składnikami.

Dla kogo jest ten krem?

Dla wszystkich tych, którzy zauważyli zmęczenie na swojej twarzy. Jeśli macie nierówny koloryt, poszarzałą skórę, pierwsze zmarszczki, prowadzicie aktywny tryb życia i dużo przebywacie na powietrzu lub w klimatyzowanych pomieszczeniach, to ten krem jest dla Was. 

Co znajdziemy w środku? 

2% Filtrat Fermentacyjny Galactomyces (GFF), w którego składzie znajdziecie witaminy, minerały, aminokwasy, enzymy i antyoksydanty. Zapobiega przebarwieniom skóry i wyrównuje koloryt. 

7% kompleks prorewitalizujący, w którego składzie jest kwas migdałowy, glikolowy, mlekowy, winowy, cytrynowy, szikimowy, w niskich stężeniach, które delikatnie złuszczają naskórek i poprawiają koloryt skóry. 

5% kompleks proteolityczny, w którego składzie jest 5 enzymów roślinnych, z marakui, trzciny cukrowej, cytryny, ananasa i winogrona. 

Krem zamknięty jest w plastikowym słoiczku o pojemności 50ml i zapakowany w karton. Ciekawym rozwiązaniem jest folia, w którą zapakowany jest sam krem, a kartonik nie ma żadnych naklejek. Ale widać, że produkt jest nowy.

pH 5,5 
Cena 189 zł 

Dottre City - krem na noc

Dottre City - krem na noc

Dottre City - krem na noc

Krem nie jest gęsty, raczej średnio gęsty. Wydajny i bardzo szybko się wchłania. Ale buzia pozostaje po nim lekko tłusta. Zaskoczył mnie jego zapach -mocno perfumowany, ale ładny. Natomiast po nałożeniu na skórę się zmienia. Perfumowana woń zamienia się w lekko kwaśny zapach. Sfermentowany - to właściwe określenie. Myślę, że niektórym osobom może to przeszkadzać. Dla mnie zapach nie jest problemem, ale mógłby być bardziej delikatny. W pielęgnacji twarzy wolę zapachowy minimalizm. 

Krem należy używać po demakijażu i dokładnym oczyszczeniu twarzy. Nakładam go cienką warstwą na skórę twarzy i szyi i kładę się spać. Rano skóra jest miękka i przyjemna w dotyku. Odkąd zaczęłam używać kremu, to wyglądam na bardziej wyspaną. Niestety nie mogę używać go w pielęgnacji ciągłej bo trochę zapycha pory i po kilku dniach regularnego stosowania zauważyłam delikatny wysyp niedoskonałości. Dlatego używam go co 2-3 dni, traktując raczej jako nocną maseczkę i w takiej formie krem się sprawdza. 

Topestetic

Jeśli chcielibyście dobrać sobie krem do rodzaju cery i zupełnie nie macie pojęcia od czego zacząć, to na stronie sklepu Topestetic.pl są darmowe porady z kosmetologiem. Zachęcam Was do skorzystania z nich. 


Stosujecie kremy na noc ?















 

środa, 13 stycznia 2021

E.X.F.O. Cleanse - emulsja oczyszczająca do twarzy phFormula - recenzja - Topestetic.pl

E.X.F.O. Cleanse - emulsja oczyszczająca do twarzy phFormula - recenzja - Topestetic.pl

Emulsja oczyszczająca do twarzy phFormula

Oczyszczanie twarzy, to najważniejszy krok w mojej pielęgnacji. Powtarzam to przy każdej recenzji produktu oczyszczającego i będę pisać do znudzenia. Ciekawi mnie jak zapatrujecie się na kosmetyk 3 w 1, który jest połączeniem żelu/emulsji do oczyszczania twarzy, peelingu i maseczki? W ofercie marki pHformula właśnie taki produkt znalazłam. Czy spełnił moje oczekiwania?


Kosmetyki "x w 1" to śliski temat. Są ich zwolennicy, ale niektórzy mówią im kategorycznie nie. Jeśli coś jest do wszystkiego, to do niczego się nie nadaje, wielokrotnie tak słyszałam. Jest w tym trochę racji i sama miewam wątpliwości, czy warto wydawać na takie rzeczy pieniądze. Przykładem kosmetyku 2 w 1, na który się nie zdecyduję więcej, jest szampon z odżywką. Przekombinowane i u mnie absolutnie się to nie sprawdza. Albo baza i top w jednym do wykonania manicure hybrydowego. Ale sprawa jest inna w przypadku kosmetyków do twarzy. 

E.X.F.O. Cleanse - emulsja oczyszczająca do twarzy phFormula

E.X.F.O Cleanse pHformula to połączenie emulsji/żelu do oczyszczania twarzy, peelingu i maseczki. Kosmetyk możecie wykorzystać do demakijażu. Wystarczy nałożyć odrobinę na płatki kosmetyczne i zmyć makijaż z twarzy. Można również nałożyć kosmetyk bezpośrednio na twarz i zmywać go płatkami lub gazą albo samą wodą. 

Żel zamknięty jest w plastikowej tubie o pojemności 200 ml. Otwierany ku górze. Od nowości zabezpieczony folią, więc mamy pewność, że nikt go wcześniej nie otwierał. Ma fizjologiczny zapach, moja emulsja do higieny intymnej pachnie podobnie. Kosmetyk jest nie jest gęsty i jest bardzo wydajny. Nie trzeba nakładać go dużo na twarz, by spełnił swoją funkcję. Po nałożeniu na samą skórę nie pieni się, dopiero odrobinę, gdy połączymy go z wodą. Łatwo jest go spłukać. Dobrze usuwa makijaż i nie podrażnia skóry. Nie wysusza jej, co sobie bardzo chwalę. Produkt możecie użyć również jako peeling enzymatyczny oraz maseczkę do twarzy. Z tym, że to będzie jeden zabieg, podczas którego uzyskacie dwa efekty. 

E.X.F.O. Cleanse - emulsja oczyszczająca do twarzy phFormula

E.X.F.O. Cleanse - emulsja oczyszczająca do twarzy phFormula

E.X.F.O. Cleanse - emulsja oczyszczająca do twarzy phFormula

W składzie kosmetyku znajdziecie: 

  • niacynamid, który działa przeciwzapalnie i przeciwtrądzikowy,
  • witaminę B5 i mocznik, które zatrzymują wodę w naskórku,
  • kwas laktobionowy który zmiękcza naskórek i nawilża,
  • Rooibos Extrakt, który działa przeciwstarzeniowo,
  • papainę, która działa delikatnie złuszczająco. 

Wskazania do stosowania E.X.F.O Cleanse:
 
  • demakijaż i oczyszczanie twarzy,
  • nadprodukcja łoju, 
  • trądzik, 
  • starzenie skóry, 
  • przesuszenie i łuszczenie skóry, 
  • oszczędność miejsca w łazience, 
  • kosmetyczny minimalizm, 
  • chęć dbania o środowisko - zamiast 3 produktów mamy jeden i jedno opakowanie a nie 3.

E.X.F.O. Cleanse - emulsja oczyszczająca do twarzy phFormula

E.X.F.O Cleance zamówiłam w sklepie Topestetic. Zachęcam Was do skorzystania z ich czatów z kosmetologami. Świetna sprawa, gdy potrzebujecie, by ktoś Wam profesjonalnie doradził i kierował się przy tym wiedzą i doświadczeniem. Zawsze lepiej skorzystać z profesjonalnej pomocy niż być zdanym tylko na siebie. 

Tak jak wspomniałam wcześniej, nie wszystko co ma oznaczenie "x w 1" jest kiepskie i należy się przed tym bronić. E.X.F.O Cleanse jest tego przykładem. U mnie ten kosmetyk się sprawdza, lubię go używać i chętnie to robię. Ciekawa jestem, jak jest u Was ? 
















 

wtorek, 12 stycznia 2021

"Pójdziesz ze mną?" Konrad Reznowicz - recenzja

"Pójdziesz ze mną?" Konrad Reznowicz - recenzja


"Pójdziesz ze mną?" Konrad Reznowicz

"Prowokacyjna powieść na miarę dzisiejszych czasów " - to zdanie z okładki uświadomiło mi, że koniecznie muszę przeczytać książkę "Pójdziesz ze mną?". Dodatkowo przekonał mnie do tego chłopak, stojący w ciemnym tunelu, na zdjęciu znajdującym się na froncie książki. Zapowiadało się mrocznie i ciekawie, a nawet bardzo ciekawie. A jak wyszło ?

"Pójdziesz ze mną?" Konrad Reznowicz

Prowokacyjna powieść na miarę dzisiejszych czasów

Konrad jest młodym i pewnym siebie mężczyzną. Unika wszelkich zobowiązań, a seksualne podboje są jego ulubioną metodą ucieczki od otaczającej rzeczywistości. W istocie jest samotnikiem, który nie potrafi sprostać oczekiwaniom, jakie narzucają na niego inni. Prowadzi go to do nieustannych rozczarowań i wpędza w problemy psychiczne.

Podczas jednej z imprez poznaje piękną Natalię, dzięki której odnajduje w swoim życiu równowagę, ale szczęście Konrada nie trwa długo. Toksyczna relacja prowadzi go do katastrofy, której żadne z nich nie jest w stanie powstrzymać.

„Pójdziesz ze mną?” to głębokie studium samotności i nieprzystosowania do życia we współczesnym świecie. Reznowicz jest surowy i wulgarny, a przy tym prawdziwy. Smutek towarzyszący jego literaturze niepokoi, a jednocześnie wciąga i nie pozostawia obojętnym.

"Pójdziesz ze mną?" Konrad Reznowicz

Na samym początku pragnę Was poinformować, że nie możecie wierzyć temu, co jest w opisie każdej książki. Ja się zasugerowałam i niestety rozczarowałam bardzo. Książka miała być prowokacyjna, mocna i zrobić na mnie wrażenie. I taka była. Ale nie tak wyobrażałam sobie, to co na jej stronach znalazłam. 

Konrad Reznowicz jest młodym studentem i nie ma pomysłu na siebie i swoje życie. Jedyne co mu dobrze wychodzi, to masturbacja, w której powoli staje się mistrzem. Szok! Tak wiem, ale zapowiadało się ciekawie. Jednak wierzcie mi, że to dopiero początek. Jak dobrze zauważyliście, bohater nazywa się tak samo jak autor. Pierwszy raz się spotykam z czymś takim w fikcji literackiej, ale okey. Dodam, że mam nadzieję, że ta książka to fikcja, a nie wstawki z życia autora. Wracając do Konrada, chłopak od dawna jedzie na ręcznym i zaczyna mu się to nudzić, więc postanawia poszukać sobie partnerki do seksu. Wybór pada na prostytutkę. W związku z tym, że książka to wyższy poziom abstrakcji i absurdu, to nasz bohater funduje jej seks życia i każdym kolejnym partnerkom również. 

Jakby podsumować działania bohatera w tej książce, to głównie opowiada o swoich podbojach, pokazując kobiety nierzadko jako głupie i naiwne. Wszystkie jego partnerki bardzo szybko zdejmują majtki, lub Konrad im je zdejmuje. Seks niekiedy jest w prezerwatywie, dużo częściej bez, a spełnienie następuje w partnerce, nawet jeśli nasz bohater zna ją 5 minut. Konrad pokazany jest jako cudowny kochanek, a na widok jego "sprzętu" dziewczyny od razu padają na kolana i biorą go do buzi. Konrad podkreśla, że lubi seks, ale zazwyczaj troszczy się tylko o swoją przyjemność, co wielokrotnie podkreśla w wypowiedziach. Gdzieś tam w międzyczasie narzeka na wszystkich i wszystko, szuka pracy, traci ją, pije i imprezuje, a także zalicza kolejne panienki. 

"Pójdziesz ze mną?" Konrad Reznowicz

O ile na początku książka zapowiadała się ciekawie, to później doszłam do wniosku, że jest to spełnienie mokrych fantazji autora i jego wyobrażeń o męskim świecie. Wcale mnie to nie zdziwiło po przeczytaniu kawałka jego biografii. Krótko mówiąc, moje wyobrażenie o świecie jest inne, niż autora. A jego nie do końca mi się podoba.

Nasz bohater przedstawiony jest na początku jako chłopiec nieśmiały. Ale po pierwszym razie z prostytutką zachodzi w nim ogromna przemiana. Staje się kasanową i ruchaczem ( brzydkie określenie i prostackie, ale idealnie opisuje naszego Konrada). Wszystkie kobiety przedstawione w książce mają małe rozumki i po chwili ściągają majtki, by pieprzyć się z bohaterem. Nikt w tej książce nie myśli o niechcianej ciąży, chorobach przenoszonych drogą płciową, dziewczyny dają się bzykać w lesie, przymierzalni sklepowej, pod prysznicem, na imprezie itp. Nie ważne jest również to, że Konrad je "wali" dla własnej przyjemności, o ich zapominając wielokrotnie. One są szczęśliwe i wracają. Konrad jest tak przebojową postacią, że ulega mu w tej książce każda, nawet żona szefa, z którą ma romans. Zapomniałabym dodać, że Konrad nie lubi słowa "nie" i zdarza mu się nawet brać kobiety siłą, ale kto by się przejmował takimi pierdołami. A jak kobieta po takim stosunku ma do niego pretensję i wyrzuca go z mieszkania, chłopak jest zdziwiony jej zachowaniem. 


W książce pojawia się Natalia, która dużo w życiu bohatera namieszała. Nie mogę Wam zdradzać szczegółów, ale to jedyna kobieta, która zatrzymała Konrada na dłużej. Nawet z nim zamieszkała. I to jej postać doprowadzi do tragedii w życiu chłopaka. 

Wątek Natalii jest tak samo absurdalny jak cała książka i autor kolejny raz pokazuje, że kobiety są stworzeniami niemądrymi i same problemy z nimi. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że sam pomysł wprowadzenia Natalii do książki jest fajny. Autor pokazuje jak problemy zdrowotne mogą doprowadzić do uzależnienia. A dokładnie, jak ludzie nie radzą sobie z problemami w życiu i sięgają po alkohol, który może doprowadzić do tragedii. I tu nie mam zastrzeżeń. Mam do późniejszej roli Natalii w życiu chłopaka. Autor chciał za dużo i przedobrzył niestety. 

Autor coś wspomina o problemach psychicznych bohatera, ale dla mnie ten wątek jest wsadzony na siłę i nijak się ma się do przebojowego, aczkolwiek lekko znudzonego życiem kasanowy. Autor chciał wprowadzić do książki chorobę psychiczną i średnio mu wyszło. A zakończenie książki pobija wszystko. Nijak się ma do całości i skąd mu się ten pomysł w głowie pojawił, to nie wiem. 

"Pójdziesz ze mną?" Konrad Reznowicz

„Pójdziesz ze mną?” to głębokie studium samotności i nieprzystosowania do życia we współczesnym świecie. Reznowicz jest surowy i wulgarny, a przy tym prawdziwy. Smutek towarzyszący jego literaturze niepokoi, a jednocześnie wciąga i nie pozostawia obojętnym."

Podsumowując i odnosząc się do tego cytatu z okładki, to zasmuciłam się tylko w przypadku wątku Natalii, ale autorowi chyba chodziło o Konrada. Ten mnie nie zasmucił ani razu. Jeśli mówimy o samotności to błagam, ale nie w kontekście "nie mam kogo walić i czuję się samotny" . Nie zauważyłam również by bohater był nieprzystosowany społecznie, wierzcie mi, że to zagadnienie na studiach omawialiśmy szczegółowo, więc wiem o czym piszę. Książka natomiast mnie wciągnęła i nie pozostawiła obojętną na bzdury w niej opisane. Z coraz szerzej otwartymi oczami i opadającą szczęką zagłębiałam się w lekturę. 

To było ciekawe i intrygujące przeżycie. Dobrze jest poznać męski punkt widzenia. Zawsze to coś nowego. Ale jako inteligentna kobieta czuję się zaniepokojona przedstawieniem kobiet w tej książce jako worków na spermę.

Jak widać każdy ma swój punkt widzenia i wyobrażenie o świecie. Tu mamy ewidentne spełnienie fantazji autora o świecie, w którym mężczyzna może wiele, choć w rzeczywistości za swoje zachowanie dostałby pewnie po pysku. 

A może są takie kobiety i tacy mężczyźni, a autor napisał prawdę ? Wszystko jest możliwe i nic mnie już nie zdziwi. Ale cieszę się, że mogłam wypowiedzieć swoje zdanie w tej kwestii....

W recenzji występują wulgaryzmy, które w innych moich recenzjach się raczej nie pojawiają. Natomiast wierzcie mi, że jest to pikuś, przy tym, co przeczytałam w książce. A dzięki zastosowaniu takiego słownictwa, recenzja oddaje charakter tego, co w książce znalazłam,  

Ciekawi mnie Wasze zdanie na temat tej książki...












 

piątek, 8 stycznia 2021

"Dymitr. Jej rosyjski obrońca #2" Roxie Riviera - recenzja

"Dymitr. Jej rosyjski obrońca #2" Roxie Riviera - recenzja


"Dymitr. Jej rosyjski obrońca #2" Roxie Riviera

Z twórczością Roxie Riviery miałam przyjemność zapoznać się w zeszłym roku. Nakładem Wydawnictwa Editio Red ukazała się książka Iwan. Cieniutka ale zawierała w sobie wszystkie elementy dobrej powieści dla kobiet. Świetny wstęp, ciekawe rozwinięcie i finał, który mnie satysfakcjonował. W tym wpisie poznacie kolejnego bohatera serii Jej rosyjski obrońca. Czy Dymitr okazał się równie ciekawym bohaterem co Iwan ?


"Dymitr. Jej rosyjski obrońca #2" Roxie Riviera

Choć Benita nie uważała się za piękność, jej wdziękowi i subtelnej urodzie trudno było się oprzeć. Dziewczyna była równocześnie krucha i uparta, delikatna i silna. Nie miała jednak łatwego życia. Jedynym żyjącym członkiem jej najbliższej rodziny był brat, Johnny. Chłopak miał talent do wpadania w tarapaty i zdecydowanie za bardzo zafascynował się Hermanosem, gangiem brutalnych przestępców. Ani obawy, ani troska siostry o jego przyszłość nie robiły na Johnnym żadnego wrażenia.

Dymitr był kiedyś żołnierzem, służył w rosyjskich siłach specjalnych. Po tym okresie pozostały mu liczne blizny i garść okropnych wspomnień. Ten groźny i silny mężczyzna o stalowych mięśniach i twardym charakterze był zarazem mądry, opanowany i przezorny, dlatego swoją przyszłość w Houston budował krok po kroku. Na dziewczynę, od której wynajmował mieszkanie, zwrócił uwagę niemal od razu — i natychmiast wiedział, że dla niej jest gotów na wszelkie poświęcenie. Ofiaruje jej przyjaźń, będzie jej obrońcą — słowem, zrobi wszystko, by śliczna Benny zapragnęła go tak, jak on jej, i zrozumiała, że Dymitr jest miłością jej życia.

Szybko się okazało, że kłopoty młodszego brata nie są najpoważniejszym problemem dziewczyny. Ktoś, kto miał władzę i duże pieniądze, potrzebował budynku, w którym mieściła się jej piekarnia. To miejsce było czymś więcej niż biznesem: rodzinnym dziedzictwem, pasją i sposobem na życie. Kiedy więc Benny odrzuciła kolejną propozycję sprzedaży budynku, stało się jasne, że grozi jej straszliwe niebezpieczeństwo, bo nieprzyjaciel nie cofnie się przed niczym. Dymitr o tym wiedział. Ale wiedział też, że Benny jest warta każdego poświęcenia i każdego wysiłku. Dla niej i jej miłości stawiłby czoła wszystkim i wszystkiemu...

Dla takiej miłości warto złapać za rogi samego diabła!

"Dymitr. Jej rosyjski obrońca #2" Roxie Riviera

Pierwsza część serii była cieniutka. Mniej niż 140 stron, ale autorka "upchnęła" na nich wszystko, co powinno się znaleźć w książce, która przypadnie mi do gustu. Druga część nie jest już tak cienka, jak poprzednia, więc autorka miała większe pole do popisu. A zaczęła od przedstawienia bohaterów, którzy szybko przeszli do działania. Na 26 stronie mamy już stosunek seksualny, który ciągnie się przez kolejnych kilka stron. Nie zrozumcie mnie źle, ale tych ciągnących się po kilka kartek stosunków i niezliczonej ilości orgazmów jest tyle, że już w połowie zaczęło mnie to nudzić. W pierwszej części było krótko, zwięźle i na temat. Cały czas się coś działo i byłam zaskoczona, że autorce udało się napisać krótką ale zwięzłą i ciekawą treść. W przypadku tej książki niestety, ale autorka moim zdaniem za bardzo się momentami rozwlekła. 

"Dymitr. Jej rosyjski obrońca #2" Roxie Riviera

Bohaterami książki są:

Dymitr - jego postać pojawiła się już kilkukrotnie w poprzedniej książce. Rosjanin po przejściach. Szkoli ludzi do pracy w ochronie. Dobra dusza i pomocny człowiek. Uczciwy. Skrycie podkochuje się w dziewczynie, od której wynajmuje mieszkanie. Gdy wpada ona w tarapaty, Dymitr postanawia jej pomóc, a przy okazji zdobyć jej serce. 

Benita - właścicielka piekarni. Jej rodzice nie żyją a biznes, który prowadzi, ma mocno nadszarpnięty budżet. Dziewczyna robi wszystko, by ten okręt nie zatonął, ale na horyzoncie pojawia się deweloper, który zrobi wszystko, by zdobyć ziemię, na której stoi piekarnia. Mężczyzna nie przebiera w środkach, by dopiąć celu. Benny ma kłopoty, a jedyną osobą, która może jej pomóc jest przystojny lokator mieszkania nad piekarnią.


Czy Dymitr zdoła uratować piekarnię i zdobyć serce dziewczyny? Czy ona pozwoli sobie pomóc i przy okazji odda serce Rosjaninowi? 

"Dymitr. Jej rosyjski obrońca #2" Roxie Riviera

Książkę mimo niektórych mocno wleczących się scen, czyta się przyjemnie. Podoba mi się, jak autorka kreuje bohaterów. Lubię jej męskie postacie, ponieważ są opiekuńcze i kojarzą mi się z książętami z bajki. Niczym rycerze na białych rumakach, ratują swoje wybranki z opresji. Oczywiście jest to przenośnia, ale zarówno Benny jak i Erin bardzo zyskały na znajomościach z Dymitrem i Iwanem. Nie sposób nie lubić tej czwórki. Gdyby nie te kilkustronicowe sceny seksu i niezliczone orgazmy bohaterów, byłabym bardzo zadowolona z tej książki. Nie mam nic przeciwko scenom seksu, ale można by je skrócić, dodać im pikanterii i od razu byłoby lepiej. Reszta mi się podobała. 


Jeśli komuś podobała się pierwsza część, to mam dobrą wiadomość dla Was. W tej książce dowiecie się co słychać u Erin i Iwana. I oczywiście poznacie Benny i Dimitra. Obiecuję Wam, że ta para również przypadnie Wam do gustu. 


Lubicie książki Roxie Riviery ?













 

wtorek, 5 stycznia 2021

Zdrowy lizak - czy istnieją zdrowe słodycze dla dzieci ?

Zdrowy lizak - czy istnieją zdrowe słodycze dla dzieci ?


Aleksandra NS Blog

W naszym domu je się słodycze. Nie będę Wam ściemniać, że jestem idealną mamą, która nie daje swojemu dziecku nic słodkiego do jedzenia. Sama jem, mój mąż je i synek również dostaje. Ale oczywiście robimy to z rozwagą. Gdy usłyszałam o tym, że można kupić bezpieczne słodycze, które nie zawierają cukru, byłam ich bardzo ciekawa. Czy Zdrowy Lizak zagości w naszym domu na dłużej? 


zdrowy lizak

Zdrowy Lizak - co to takiego?

Produkty Zdrowy Lizak przeznaczone są dla dzieci powyżej 3 roku życia
Nie zawierają cukru, a zamiast niego został w nich użyty fiński ksylitol. 
Nie zawierają laktozy, syropu glukozowo - fruktozowego, glutenu i konserwantów.
Zawierają suszone owoce, witaminy i minerały, a także ekstrakty ziołowe ( lizak na gardło).
Budują odporność dzieci, ponieważ zawierają dobroczynne dla zdrowia składniki.
Mają różne smaki i kształty.
Są łatwo dostępne - widziałam je chociażby w Rossmannie. 

I to co najważniejsze, są pyszne i wcale nie smakują gorzej niż zwykłe słodycze. 

Ważna uwaga dla rodziców: nie należy dawać dziecku więcej jak dwa lizaki dziennie i są to produkty dla dzieci, które ukończyły trzeci rok życia. 

Rodzajów Zdrowego Lizaka jest dużo i można się nieźle zakręcić wybierając ten właściwy. Mój syn nie miał problemu z wyborem, a jak widzicie na zdjęciach, miał z czego wybierać. Zaczął od truskawkowego, bo taki smak bardzo lubi. 

Rodzaje Zdrowych Lizaków : 

Zdrowy Lizak MNIAM - MNIAM - na ząbki, kości i odporność z witaminą C i D - różne smaki. 
Zdrowy Lizak MNIAM - MNIAM na gardło smak malinowy. 
Zdrowy Lizak Chocco - Wow na ząbki i kości z witaminą D3 i K2.

zdrowy lizak

zdrowy lizak

zdrowy lizak

zdrowy lizak

zdrowy lizak

zdrowy lizak

zdrowy lizak

zdrowy lizak

zdrowy lizak

zdrowy lizak

zdrowy lizak

zdrowy lizak

zdrowy lizak

Marka oprócz zdrowych lizaków ma w swojej ofercie również pastylki witaminowe i karmelki wieloowocowe lub na gardło. 

karmelki zdrowy lizak

karmelki zdrowy lizak

I teraz przyszedł czas na zaprezentowanie Zdrowego Lizaka w akcji. Jak robiłam zdjęcia do wpisu, to mój syn wpadł do pokoju i chciał zabrać wszystko. Pozwoliłam mu wziąć jednego lizaka i kazałam obiecać, że da sobie zrobić z nim zdjęcie. Tak oto prezentuje się mój Syn Model. Nie wiem jak inne mamy to robią, że ich dzieci pięknie i grzecznie pozują do zdjęć. Mój to istny wulkan energii i za nic ładnie zapozować nie chciał. Udało mi się go złapać w futrynie drzwi na nieciekawym tle. Wierzcie mi, że próbowałam. A tak jako ciekawostkę napiszę Wam, że drugim teatrem był dziadek. Mój syn wybrał mu lizaka cytrynowego, zaniósł i pilnował by dziadek jadł. A jak tylko dziadek chciał odłożyć, bo on nie koniecznie przepada za słodyczami, to Synek mówił " jedz, pyszny przecież, prawda? 

Zdrowy lizak

Zdrowy lizak

Nie będę opisywać Wam wszystkich lizaków, bo post byłby długi, za to odsyłam Was do strony www.zdrowylizak.pl . Tam znajdziecie opis każdego produktu z podziałem na smaki i co najważniejsze, macie podany skład. Strona jest bardzo czytelna i dostarczy Wam wszystkich potrzebnych informacji o produktach. 


Testowanie zdrowych słodyczy to sama przyjemność i kupa śmiechu przy tym. 


Podajecie dzieciom zdrowe słodycze? Znacie Zdrowe Lizaki?











































 

"Gwiazdkozaur i Zimowa Czarownica" Tom Fletcher - recenzja

"Gwiazdkozaur i Zimowa Czarownica" Tom Fletcher - recenzja
"Gwiazdkozaur i Zimowa Czarownica" Tom Fletcher

W każdym z nas jest odrobinę dziecka. Nie ważne ile mamy lat i kim w życiu jesteśmy. Takie jest moje zdanie. Choć mam 34 lata, moją ulubioną bluzą z kapturem jest ta z Myszką Miki, a na ulubionym kubku do kawy widnieje pluszowy miś. Lubię również sięgać po książki dla dzieci. Lubię magiczną otoczkę, która im towarzyszy. A w szczególności lubię czytać magiczne historie, których akcja dzieje się w okresie Świąt Bożego Narodzenia. 


"Gwiazdkozaur i Zimowa Czarownica" Tom Fletcher

Czas na kolejne spotkanie z Gwiazdkozaurem! Uwielbiani przez czytelników William i Gwiazdkozaur wracają!

Od niesamowitej przygody Williama z najbardziej niezwykłym dinozaurem na świecie – Gwiazdkozaurem – minął rok.

Teraz chłopiec staje przed nowym wyzwaniem. Trafia na biegun północny i spotka się z tajemniczą Zimową Czarownicą, której moc kontrolowania czasu pozwala Świętemu Mikołajowi podróżować po całym świecie w wigilię Bożego Narodzenia. Kiedy okaże się, że los świąt wisi na włosku, William i Gwiazdkozaur będą musieli zaryzykować wszystko, aby je uratować…

Gwiazdkozaur i Zimowa Czarownica to pełna magii i ciepła opowieść – doskonały wybór dla całej rodziny.

"Gwiazdkozaur i Zimowa Czarownica" Tom Fletcher

Gdy zobaczyłam Gwiazdkozaura i Zimową Czarownicę, wiedziałam, że muszę mieć tę książkę. W przekonaniu utwierdziła mnie jedna z blogerek książkowych, która na swoim Instagramie zamieściła film i pokazała jak książka wygląda z bliska. Jest przepiękna. Ma twardą bordową oprawę ze złotymi napisami (wyglądają jak grawer), a na wierzchu macie pięknie ilustrowaną obwolutę. Książka jest gruba, ma 455 stron. Czcionka jest duża, a przerywnikami tekstu są bajeczne czarno - białe rysunki, które zostały wykonane przez Shane Devries

"Gwiazdkozaur i Zimowa Czarownica" Tom Fletcher

O czym jest Gwiazdkozaur i Zimowa Czarownica

To bajka, która spodoba się zarówno młodym czytelnikom jak i ich opiekunom. Głównym bohaterem jest William, chłopiec który na skutek nieszczęśliwego wypadku jeździ na wózku inwalidzkim. Czytelnicy mieli przyjemność poznać go w pierwszej części książki pt. Gwiazdkozaur. Natomiast drugim i nie mniej ważnym bohaterem jest magiczny dinozaur. Losy chłopca i Gwiazdkozaura znowu się splatają. Tym razem będą walczyć o to, by Święta Bożego Narodzenia się odbyły. Czy im się to uda? 

Piękna, przepełniona magią opowieść o przyjaźni i miłości, a także poświęceniu. Bardzo się cieszę, że bohaterem tej książki jest mały William. Autor nie dość, że uczy tolerancji, to jeszcze pokazuje czytelnikom, że nawet niepełnosprawny chłopiec może przeżyć przygodę życia. Książka uczy pokory i skłania do refleksji. Już na początku wiedziałam, że autor mnie zaskoczy. Jest śmiesznie ale i niekiedy strasznie. Autor ma rewelacyjne poczucie humoru, a zastosowanie powiększonych wyrazów w tekście, rysunkowych przerywników i ilustracji sprawia, że książka nie męczy. Nie lubię książek dla dzieci pisanych tekstem ciągłym, bez żadnych przystanków i myślę, że dzieciaki też takich nie lubią. Tu zarówno tekstem jak i szatą graficzną jestem oczarowana. Ale to co podobało mi się najbardziej, to historia przyjaźni chłopca z bajkowym stworem. Jestem zakochana w niej i oczarowana jednocześnie. 

"Gwiazdkozaur i Zimowa Czarownica" Tom Fletcher

"Gwiazdkozaur i Zimowa Czarownica" Tom Fletcher

"Gwiazdkozaur i Zimowa Czarownica" Tom Fletcher

"Gwiazdkozaur i Zimowa Czarownica" Tom Fletcher

Mój synek jest jeszcze malutki i interesują go inne książki, ale już zaczynam mu uzupełniać biblioteczkę w książki dla starszych dzieci. Moim marzeniem jest, by tak jak ja uwielbiał czytać i byśmy mogli usiąść kiedyś i przeczytać razem tą piękną książkę. 

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Zysk i Spółka

Lubicie czytać swoim dzieciom?






Copyright © Aleksandra NS Blog , Blogger