Utrata bliskiej osoby to ogromny cios. Szczególnie, gdy śmierć przychodzi niespodziewanie i zabiera to, co jeszcze nie powinno się jej należeć. To, że kogoś utracimy, wcale nie oznacza, że nasza miłość wygaśnie lub przepadnie. Czy zatem można kochać osobę, której z nami nie ma i zakochać się w kimś innym? Czy to jest w porządku? Życie mamy tylko jedno. A miłość to najpiękniejsze uczucie jakim możemy darzyć drugą osobę. Nie należy patrzyć wstecz. Trzeba iść do przodu. Jeśli serce pragnie kochać, to trzeba mu za to pozwolić. Martwi z grobu nie powstaną. A żywi są wśród nas i mogą dać nam jeszcze szczęście, które śmierć nam brutalnie odebrała...
W końcu się doczekałam na kontynuację Iliasa. To już ponad rok, gdy ze swoim egzemplarzem pojechałam na Warszawskie Targi Książki. To już ponad rok, jak zdobyłam swój pierwszy autograf od autorki. Długo. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bowiem Laos już u mnie i już przeczytany. Jak było? Powiem tak : warto było czekać!!!
Czy da się ukoić ból po nieodwracalnej stracie?
Tragedia, która spotkała Gabi, niejednego by załamała. Ona jednak wie, że musi przynajmniej starać się żyć dalej i troszczyć się o najpiękniejszą z pamiątek, jakie pozostały po jej wielkiej miłości. Kiedy próbuje posklejać swój świat, wciąż mając serce rozdarte w drobne kawałki, przeszłość Iliasa przypomina o sobie. Jakby tego było mało, ojciec ukochanego wprowadza w życie dziewczyny kogoś, kogo ona nie chce widzieć, i zapowiada, że od teraz to Laos będzie się nią opiekował.
Czy da się pokochać drugi raz tą samą miłością? Czy można zbudować bliskość z kimś, kto wydaje się bardzo daleki? A może los ponownie zechce zakpić z Gabi i zabrać jej to, co najcenniejsze?
Po śmierci Iliasa, Gabi długo nie mogła się pozbierać. Wcale jej się nie dziwię, bowiem stracić ukochanego w wypadku, niespodziewanie i gdy nosi się jego dzieci pod sercem, to straszna tragedia. Ale trzeba żyć dalej. Do rozwiązania został już trochę ponad miesiąc, a Gabi pragnie urodzić w Polsce. Do tej pory czas spędzała w hotelu, w którym wszystko się zaczęło. Niedługo będzie wracać do domu, a ma jej towarzyszyć Nikolaos, brat bliźniak Iliasa. Ojciec nakazał mu polecić z Gabi do Polski, by jej pomóc i pilnować. Jeśli chłopak tego nie zrobi, zostanie wydziedziczony. Gabi i Laos mają nierozwiązane sprawy z przeszłości i żadne z nich nie ma ochoty na nowy układ. On musi to zrobić, bo pieniądze znaczą dla niego wszystko. Ona nie ma już siły protestować. Ale widok mężczyzny tak podobnego do ukochanego, sprawia jej dalej ból. Co z tego wyniknie? Czy Gabi i Niko pogodzą się? A może połączy ich coś więcej.
Czy można kochać i zakochać się jednocześnie?
Małgorzata Falkowska pięknie potrafi pisać o uczuciach. Ta książka owszem jest romansem, są w niej odważne sceny seksu, a Laos nie przebiera w panienkach, ale mimo tego czyta się ją z przyjemnością. Lekki styl pisania autorki już dawno przypadł mi do gustu. Małgosia wie, w którym momencie przystopować, a kiedy ruszyć z kopyta. Gdy będzie chciała Was rozśmieszyć, będziecie się śmiać. Gdy będziecie mieli płakać, to łzy samoistnie popłyną Wam po policzkach. Podobało mi się to, co przeczytałam i choć na ostatniej stronie jest słowo "koniec", to mam wrażenie, że autorka nie postawiła jeszcze kropki na końcu tej historii.
Polecam i jestem uradowana, że się w końcu doczekałam!!!!
Macie ochotę tej jesieni przenieść się na gorące plaże greckich wysp?



