piątek, 11 czerwca 2021

"Wodne czary - mary" Masza i Niedźwiedź

"Wodne czary - mary" Masza i Niedźwiedź


"Wodne czary - mary" Masza i Niedźwiedź

W poprzednim wpisie z nowościami wydawniczymi czerwca od Harper Kids pokazywałam Wam "Wodne czary - mary" z postaciami z bajki Tomek i Przyjaciele. Tym razem wkraczamy do świata Maszy i Niedźwiedzia.


"Wodne czary - mary" Masza i Niedźwiedź

"Wodne czary - mary" Masza i Niedźwiedź

"Wodne czary - mary" Masza i Niedźwiedź

"Wodne czary - mary" to seria książeczek, do których dołączony jest magiczny pisak na wodę, który zamienia białe pola znajdujące się w książce na kadry z bajki. Pisak napełniamy wodą z kranu i kolorujemy nim książeczkę tak jakbyśmy malowali flamastrami, z tym, że zamiast tuszu, w pisaku jest czysta woda. Co jest najlepsze w tym wszystkim, to to, że książeczka nie jest jednorazowego użytku i gdy jej strony wyschną, to pomalowane wcześniej miejsca znowu staną się białe. I tym sposobem dziecko może zaczynać od nowa zabawę. I wierzcie mi, a wiem to na przykładzie mojego trzyletniego syna, że za każdym razem malowanie bardzo mu się podoba.

"Wodne czary - mary" Masza i Niedźwiedź

"Wodne czary - mary" Masza i Niedźwiedź

"Wodne czary - mary" Masza i Niedźwiedź

"Wodne czary - mary" Masza i Niedźwiedź

Książkę oprócz malowania, możecie również z dzieckiem czytać, ponieważ opowiada pewną historię. Są w niej nawet pytania do najmłodszych, więc oprócz rozwijania zdolności manualnych, rozwija również wyobraźnię,

Książka jest starannie wykonana i trwała. Mój syn nawet chciał iść się z nią kąpać, ale wytłumaczyłam mu, że to nie jest dobry pomysł. Wodnym pisakiem może malować do woli, a jak woda się w nim skończy, to wystarczy go odkręcić i nalać i znowu można malować.

"Wodne czary - mary" Masza i Niedźwiedź

"Wodne czary - mary" Masza i Niedźwiedź

Moje rady co do używania książeczek z tej serii :

Po skończonej zabawie, strony książeczki proponuję przetrzeć chusteczką higieniczną i między kartki powkładać np. kredki i zostawić tak na noc, bo inaczej strony się posklejają i nie będą miały jak wyschnąć. Marker należy postawić końcówką do góry, ponieważ położony może odrobinę przeciekać. I jak dziecko nie będzie się nim długo bawić, to lepiej go opróżnić i wysuszyć. A później można napełnić ponownie. My mamy trzy książeczki, ale marker dałam do wszystkich trzech jeden, ponieważ nie ma potrzeby używać wszystkich na raz. Jak się jeden zniszczy, to dam mu następny.

Za możliwość zrecenzowania książki dziękujemy Wydawnictwu Harper Kids.

Co myślicie o tej książeczce?

"Wodne czary - mary" Tomek i Przyjaciele

"Wodne czary - mary" Tomek i Przyjaciele

"Wodne czary - mary" Tomek i Przyjaciele

Mamy czerwiec, więc pora na nowości wydawnicze Harper Kids. W tym miesiącu wydawnictwo proponuje nam zabawy z wodą i serię książeczek "Wodne czary - mary" z ulubionymi postaciami naszych dzieci. W serii są trzy książeczki , a w tym wpisie zapoznamy się przygodami Tomka i jego przyjaciół.


"Wodne czary - mary" Tomek i Przyjaciele

"Wodne czary - mary" Tomek i Przyjaciele

"Wodne czary - mary" Tomek i Przyjaciele

Każda z książeczek z serii to oddzielna historia opowiadająca o przygodach ulubionych bohaterów naszych dzieci. W książce dzieci znajdą swoje ulubione bajkowe postacie i wyruszą z nimi w podróż. Ale to nie wszystko. Na stronach tej książeczki znajdą białe puste pola, w dotyku przypominające papier, z którego wykonuje się dziecięce naklejki. Co z nimi zrobić? Do książeczki dołączony jest pisak, który należy odkręcić i wlać do niego wody, po czym skierować końcówką w dół i poczekać aż namiętnie. Gdy końcówka pisaka jest już wilgotna, wtedy należy pomalować puste białe pola, tak jakbyśmy malowali flamastrami. Po chwili białe pole zmienia się w obrazek. Istne czary mary. Ale czy książka jest do użytku jednorazowego? Nie, ponieważ białe pola po kilku minutach zaczynają wysychać i znowu zakrywają obrazki. Wtedy należy wziąć pisak i pokolorować raz jeszcze. I tak bez końca.

"Wodne czary - mary" Tomek i Przyjaciele

"Wodne czary - mary" Tomek i Przyjaciele

"Wodne czary - mary" Tomek i Przyjaciele

"Wodne czary - mary" Tomek i Przyjaciele

Mój syn jest zachwycony. Nie do końca rozumiem jak to działa, że nie ma rysunku, później jest, a później znowu go nie ma. Ale zauważyłam, że za każdym razem gdy maluje ten sam element, frajda wcale nie jest mniejsza.

Moje rady co do używania książeczek z tej serii :

Po skończonej zabawie, strony książeczki proponuję przetrzeć chusteczką higieniczną i między kartki powkładać np. kredki i zostawić tak na noc, bo inaczej strony się posklejają i nie będą miały jak wyschnąć. Marker należy postawić końcówką do góry, ponieważ położony może odrobinę przeciekać. I jak dziecko nie będzie się nim długo bawić, to lepiej go opróżnić i wysuszyć. A później można napełnić ponownie. My mamy trzy książeczki, ale marker dałam do wszystkich trzech jeden, ponieważ nie ma potrzeby używać wszystkich na raz. Jak się jeden zniszczy, to dam mu następny.

"Wodne czary - mary" Tomek i Przyjaciele

"Wodne czary - mary" Tomek i Przyjaciele

"Wodne czary - mary" Tomek i Przyjaciele

My jesteśmy zachwyceni tą serią. Mój syn przed snem maluje, po obudzeniu maluje, czyli książeczki zdają egzamin.


Za możliwość zabawy i zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu Harper Kids.

Jak Wam się podobają takie propozycje dla najmłodszych?


czwartek, 10 czerwca 2021

Stop podrażnieniom po goleniu - sezon na krótkie spodenki trwa

Stop podrażnieniom po goleniu - sezon na krótkie spodenki trwa

pianka Panthe Biotic

Nie znoszę golić nóg. A jeśli mam być szczera, to nie znoszę golić niczego i najchętniej bym tego nie robiła. Ale wiadomo, włosów też nie chcę mieć i tym sposobem mamy wszystko na "nie" i nic z tego nie wynika. A jakby tak polubić golenie? Nie ma takiej możliwości, ponieważ zniechęcają mnie do tego podrażnienia. Na szczęście odkryłam produkty, który pomaga mi w walce z podrażnieniami skóry po goleniu, a przy okazji ma szereg innych zastosowań. Golenia nadal nie lubię, ale lubię piankę Panthe Biotic.


pianka Panthe Biotic

Poparzenia słoneczne, podrażnienie naskórka, podrażnienia po goleniu, po zabiegach kosmetycznych czy laserowych, to tylko nieliczne przypadki, gdy tej pianki możecie używać. I w każdej z tych sytuacji sprawdzi się świetnie.

Pianki łagodzące z panthenolem to preparaty powszechnie znane, ale Panthebiotic wyróżnia to, że ma w składzie również innowacyjną formułę Biolin ( probiotyki) oraz Leucidal (postbiotyki), które w połączeniu ze sobą są sprawdzonym sposobem na przyspieszenie naturalnej regeneracji skóry i odbudowy jej mikrobiomu.

Pianka jest moim hitem jeśli chodzi o pielęgnację skóry po depilacji. Niestety ja i maszynka, a tym bardziej ja i depilator, nie przepadamy za sobą. Zawsze mam bardzo podrażnioną skórę po depilacji, a pianka świetnie ją koi i pielęgnuje. Skóra szybciej wraca do normalności, a dolegliwości po depilacji są mniej dokuczliwe.

pianka Panthe Biotic

Pianka Panthebiotic:

wspiera naturalną odbudowę mikrobiomu
koi podrażnioną powierzchnię skóry
przywraca optymalny poziom nawilżenia
odżywia głębsze warstwy skóry
poprawia elastyczność skóry
wzmacnia naturalną barierę ochronną
tworzy barierę ochronną
daje przyjemne uczucie chłodzenia *

*informacje z opakowania.

Pianka ma pojemność 130 gr
Metalowa butelka + korek + kartonik
Produkt bardzo wydajny

Do dostania w aptekach i drogeriach ( np Hebe)
Cena od 19 do 30 zł, w zależności od miejsca.

pianka Panthe Biotic

Aqua, Panthenol, Paraffi num Liquidum, Butane, Inulin, Steareth-2, Ceteareth-12, Isobutane, Stearyl Alcohol, Propane, Dimethicone, Phenoxyethanol, Ceteareth-20, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Glycerin, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Ethylhexylglycerin, Lactobacillus Ferment, Distearyl Ether, Lactobacillus, Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Extract, Sodium Hyaluronate, Citric Acid, Tocopherol.


Używacie takich produktów?

"W czarnej zimnej wodzie" Jan Godlewski - recenzja

"W czarnej zimnej wodzie" Jan Godlewski - recenzja

"W czarnej zimnej wodzie" Jan Godlewski

"W czarnej zimnej wodzie" Jana Godlewskiego to książka, która pozytywnie mnie zaskoczyła i ciszę się, że dałam jej szansę. Jest zupełnie czymś innym, niż spodziewałam się po opisie i początku. Myślę, że i Was ta historia zaskoczy.


"W czarnej zimnej wodzie" Jan Godlewski

"W czarnej zimnej wodzie” to thriller o wszechobecności zła, przemocy i duszącej rozpaczy, wiodących do coraz to kolejnych śmierci.

Kacper porzuca życie przestępcy. Uciekając przed demonami z przeszłości, trafia na małą wyspę na Morzu Śródziemnym. Prowadząc tam życie porządnego obywatela, pomału zaczyna wierzyć, że wreszcie udało mu się zamknąć rozdział przemocy i szaleństwa ostatnich lat. Nic bardziej mylnego…

Kiedy Kacper wraca do Polski, by zmierzyć się z trudną historią swojej rodziny, na drodze do prawdy staje mu inny bezwzględny morderca i fala okrutnych wspomnień z przeszłości.

"W czarnej zimnej wodzie" Jan Godlewski

Jak zaczęłam czytać, to zwątpiłam we wszystko i zastanawiałam się po co zgłosiłam się do recenzji tej książki. Książka zaczyna się od słów "Tracę rozum, Jezu, który wisisz na drzewie." To się wkopałam, pomyślałam. Ani mi z Jezusem po drodze, ani z kimś kto Jezusa wzywa podczas zwidów. Ale przeczytać trzeba było, bo inaczej nie napisałabym recenzji, więc czytałam. I dobrze, że nie odłożyłam tej książki. Dobrze, że zwątpiłam tylko na początku, ale się nie poddałam. Choć od razu Was uprzedzam, że idealnie nie było, ale pomysł na historię autor miał ciekawy. Co z tego wyszło?

"W czarnej zimnej wodzie" Jan Godlewski

Głównym bohaterem książki jest Kacper. Nie miał on łatwego dzieciństwa. Jego brat zginął w powodzi, matka ich opuściła, a ojciec nie radził sobie z całą tą sytuacją. Kacper ćpał, siedział w więzieniu, nie był dobrym człowiekiem. Teraz jako dorosły mężczyzna chce stworzyć prawdziwy dom ze swoją partnerką. Wszystkie jego plany krzyżuje diagnoza. Ma guza w głowie. Już raz operowany, znowu odrośl i powoli go zabija. Kacper może uratować swoje życie, ale potrzebuje pieniędzy. Jest jeden sposób, by je zdobyć. I nie będzie on zgodny z prawem.

Kacper nigdy nie pogodził się z niespodziewanym odejściem matki. Teraz, gdy jego życie się kończy, terapia w Niemczech może pomóc, ale nie musi, nasz bohater postanawia dowiedzieć się czemu matka odeszła. Co wydarzyło się w dniu, kiedy spakowała się i wyszła z domu? W dniu, w którym zginął jego brat, a ich miasteczko zalała czarna, zimna woda...

"W czarnej zimnej wodzie" Jan Godlewski

Podoba mi się wielowątkowość tej książki. Niby historia zatacza koło wokół tajemnic rodziny Kacpra, ale przy okazji na jaw wychodzą inne smaczki związane z życiem i śmiercią osób z bliskiego otoczenia jego mamy. Co mają wspólnego tajemnicze pożary, niekompletna stara zapalniczka, brzytwa i poparzony przed laty chłopiec? Rodzinne miasto Kacpra jest pełne tajemnic. Giną kolejne osoby i nikomu nie można ufać. Kacper węszy spisek i jest coraz bliżej odkrycia prawdy. A może mu się tylko wydaje i to co odkrył jest tylko halucynacją spowodowaną przez szybko rozrastający się guz?

Ta historia jest naprawdę dobra, a jej wielowątkowość sprawia, że z każdą kolejną stroną na jaw wychodzą nowe fakty. Tu nic nie jest oczywiste, a prawda, którą czytelnik odkrywa z głównym bohaterem krok po kroku, bolesna. Zakończenie jest świetne. Absolutnie się go nie spodziewałam.

"W czarnej zimnej wodzie" Jan Godlewski

Jeśli zdecydujecie się na przeczytanie tej książki, to moja rada jest taka, że trzeba się mocno skupić, ponieważ autor lubi przenosić się w czasie i po chwili wracać do teraźniejszości. Kilka razy musiałam się cofać, bo gdzieś mi coś umknęło. Autor momentami również sam się gubił i zaczynał, po czym nie kończył wątku. Ale z drugiej strony może to było celowe, ponieważ Kacper miał problemy z halucynacjami i może to co dla mnie jest roztargnieniem autora, było przywidzeniem lub wyobrażeniem głównego bohatera? Może po prostu za mało się skupiłam czytając?

Gdybym znalazła tą książkę na półce w księgarni, to bym pewnie po nią nie sięgnęła, ponieważ początek mnie lekko przeraził. Za to dalsza część spełniła moje oczekiwania. A zakończenie jest warte każdej przeczytanej strony.


Lubicie wielowątkowe historie z zaskakującym zakończeniem ?













 

Maseczki do twarzy i włosów 7th Heaven

Maseczki do twarzy i włosów 7th Heaven
Maseczki 7th Heaven

Uwielbiam maseczkowe wpisy na blogu, ponieważ poprzedza je maseczkowy szał pielęgnacyjny. A nie od dziś wiadomo, że maseczki uwielbiam, szczególnie te od 7th Heaven. W tym wpisie pokażę wam 5 propozycji, na które warto zwrócić uwagę.


SuperFood Avocado Clay Mask

SuperFood Avocado Clay Mask

Błotna maseczka z awokado to mój hit. W składzie zawiera drobinki ścierające, które mają za zadanie złuszczyć martwy naskórek i pomóc składnikom aktywnym maseczki wniknąć w głąb skóry. Te drobinki to nic innego jak kawałki orzechów, a składnikiem nawilżającym w maseczce jest sok z aloesu. Maska ma jasno-zielony kolor, jest dość gęsta, nie spływa ze skóry. Należy nałożyć ją na oczyszczoną i lekko wilgotną skórę, po czym wykonać masaż twarzy, by drobinki mogły usunąć martwy naskórek, a później pozostawić maseczkę na 10 minut i spłukać. Efektem takiego zabiegu jest świeża i dobrze oczyszczona skóra. Bardzo lubię tą maseczkę i stosuję ją raz w tygodniu. Pachnie sokiem z aloesu i awokado. Maska ani razu mnie nie podrażniła czy uczuliła.


Maseczki 7th Heaven

SuperFood 24 Hour Hydration Extra Virgin Olive Oil Sheet Mask

Maseczka do twarzy z oliwą z oliwek na biodegradawalnej płachcie, to prawdziwa bomba odżywcza dla suchej skóry. Ja takiej co prawda nie mam, ale w okresie letnim moja skóra ma tendencję do przesuszania i lubię raz na jakiś czas zafundować jej mocne odżywienie. Ale jeśli macie suchą, pozbawioną blasku i matową skórę, to gorąco Wam tą markę polecam. Wykonana jest z dość grubego, ale niezwykle miękkiego i przyjemnego w dotyku materiału ( bambus). Jest mięsista w dotyku, to będzie dobre określenie. Zapach ma ładny, perfumowany, o średniej intensywności. Kosmetyk dobrze nawilża skórę i ją natłuszcza, więc musicie zwrócić uwagę na to, że maseczka pozostawia lekko tłusty film na skórze. Myślę, że najlepiej stosować jest ją wieczorem, po dokładnym oczyszczeniu twarzy np. szczoteczką lub po peelingu. Jedyny minus maseczki jest taki, że niezbyt dobrze przylega i szybko się odkleja od skóry, więc warto używać jej na leżąco. A może to nie minus, a plus, bo w zabieganym świecie o chwilę relaksu nie łatwo, a tu maska nas mobilizuje do leżenia.



24 Hour Hydration After Sun

Bambusowa biodegradawalna maseczka do twarzy w płachcie, idealna będzie po opalaniu lub gdy Wasza skóra jest podrażniona po ekspozycji na słońce. Maseczka wykonana jest z dość grubego materiału i dobrze nasączona esencją. Nie do końca jestem zadowolona z jej kształtu, ponieważ gdy wysycha, to odkleja się od skóry i trzeba ją do niej dociskać. Ale za to jej działanie jest warte każdego poświęcenia. Zapach esencji jest ładny, delikatnie perfumowany. Maseczka świetnie nawilża skórę, koi podrażnienia, a włożona wcześniej na pół godziny do lodówki, będzie świetnym zabiegiem relaksującym, szczególnie w lecie, gdy jest mocne słońce i skóra ma tendencję do podrażnień słonecznych. Bardzo jestem zadowolona z tej maseczki i z przyjemnością w letnim sezonie będę z niej korzystać.


Maskę nakładamy na oczyszczoną skórę twarzy na 15-20 min. Gdy kończy się czas, zwijam maseczkę i wkładam do folii, by nasiąknęła resztką esencji i przecieram nią jeszcze twarz, szyję i dekolt. Zabieg wykonuję w dzień lub wieczorem przed snem.

7th Heaven Renew You Detox & Replenish Hydrogel Mask


7th Heaven Renew You Detox & Replenish Hydrogel Mask


Hydrożelowa maseczka detoksykująca i regenerująca do twarzy. Tą maseczkę już znam, używałam jej wcześniej i nie miałam żadnych problemów. Niestety tym razem po jej użyciu skóra zaczęła mnie swędzieć i zauważyłam na niej zaczerwienienie w okolicy czoła. Maseczka jest dwuczęściowa, wykonana z hydrożelu. Z jednej strony jest gładka, a z drugiej ma prążki i to właśnie tą stroną przykładamy płatki maseczki do twarzy. Prążki mają za zadanie zapobiegać zsuwaniu się maski z twarzy. Zapach maseczka ma przyjemny, lekko perfumowany, esencja dobrze nawilża i napina skórę. Nie mam pojęcia czemu tym razem mnie podrażniła, skoro ostatnio trzymałam ją na skórze około 20 minut i było wszystko okej. Miewam problemy z alergiami, ale do tej pory nie miałam na żelowe maseczki tej marki, a często stosuję żelowe płatki pod oczy i jest okej. Tym razem nie było, ale teraz wszystko pyli, więc może to była jednorazowa reakcja skóry.



Arganowa wzmacniająca maska do włosów

Przeznaczona jest do suchych i kręconych włosów. Należy nałożyć ją na umyte i osuszone ręcznikiem włosy. Odczekać 1-5 minut i spłukać. Maska ma za zadanie wspierać wzrost włosów i zapobiegać ich elektryzowaniu się.

Średnio gęsta, nie spływa z włosów. Wystarczy na włosy do ramion, na dłuższe zalecam dwa opakowania. Zapach intensywny, perfumowany słodki, nie spożywczy, ale nie umiem go porównać do żadnego innego. Ale jest ładny, choć po nałożeniu na włosy szybko się ulatnia, a przynajmniej ja go już po chwili nie czułam. Maska nie podrażniła mnie, przyjemnie się jej używało. Bardzo przyjemny kosmetyk. Włosy po jej zastosowaniu są miękkie i miłe w dotyku. Opakowanie 25 ml.


Lubicie maseczki 7th Heaven? Po jakie sięgacie najczęściej?










































środa, 9 czerwca 2021

"Zła chwila" K.N. Haner - recenzja Patronat Medialny

"Zła chwila" K.N. Haner - recenzja Patronat Medialny

"Zła chwila" K.N. Haner

K.N. Haner jest niekwestionowaną Królową Dramatu i każda jej książka nie pozostawia czytelnika obojętnym wobec przeczytanej treści. Jedne historie są łagodniejsze, a w innych bohaterowie przechodzą przez wiele prób, które mają ich zniszczyć lub umocnić ich pozycję. Blaire nie miała w życiu łatwo, ale los naszykował dla niej kolejne niespodzianki. Jedno jest pewne, nie będzie z nich zadowolona.


"Zła chwila" K.N. Haner

ON powraca.
I tym razem nie da JEJ odejść.

Moje życie nigdy nie było tak skomplikowane.
Stanęłam na czele mafijnego imperium mojego ojca.
Uciekłam od męża, który nienawidzi szantażu i zdrady, a ja dopuściłam się obu tych rzeczy.
Moje rozdarte na pół serce nie pozwalało mi trzeźwo myśleć.
Przez żal, kłamstwa i manipulacje miałam w głowie jeszcze większy mętlik.
Nie mogłam nikomu ufać, a potrzebowałam czuć się bezpiecznie.
I wtedy ON wrócił.
Wbrew wszystkiemu znowu trafiłam w jego sidła.
I chyba całkowicie oszalałam, ale dostrzegłam w nim człowieka.
Czy to jednak nie za mało, by przetrwać w piekle, które nas otaczało?
Atmosfera z dnia na dzień robiła się coraz bardziej gorąca.
Niepisane zasady tego świata były nieugięte.
Wszyscy wiedzieli, że jestem największą słabością Phixa.
I zaczęli to wykorzystywać.


Spotkaliśmy się w najbardziej nieodpowiednim miejscu i czasie, ale to ta jedna ZŁA CHWILA sprawiła, że rozpętała się prawdziwa wojna, a my stanęliśmy po dwóch stronach barykady.

"Zła chwila" K.N. Haner - recenzja Patronat Medialny

Blaire podstępem odchodzi od Phixa i robi wszystko, by nie mieć z tym człowiekiem nic wspólnego. Niestety jej mąż ma inne plany i zrobi wszystko, by kobieta była jego i tylko jego.

Bycie Królową Koki to jest prosta sprawa, szczególnie, gdy cały świat stoi przeciwko, dostawy towaru giną, a ludzie zaczynają się stawiać. Co może zrobić kobieta, którą wszyscy mają za dziwkę i czekają na jej potknięcie? Może zawrzeć pakt z Diabłem. Tylko cena, którą będzie musiała zapłacić jest dużo wyższa, niż przypuszczała.

"Zła chwila" K.N. Haner - recenzja Patronat Medialny

Czytając "Złą chwilę" byłam zaskoczona, ponieważ książka na początku wydawała mi się dość lajtowa. Blaire wraca do Phixa i planują przyjęcie, na którym kobieta zostanie oficjalnie przedstawiona jako żona zabójcy. Ma to na celu umocnienie jej pozycji na rynku i poniekąd ochronę, ponieważ nikt nie będzie tak odważny, by sięgnąć po to, co należy do Phixa. Spokój, cisza, nic się nie dzieje, gdzie się podziała waleczna Haner? Czyżby się gdzieś zgubiła? Ale nie. Ona siedziała w ukryciu, cichutko jak mysz pod miotłą i czekała na odpowiednią chwilę. Chwilę, która kolejny raz okazała się dla Blaire końcem świata. Okrutny los wyciągnął swoje lepkie macki po kobietę i tym razem nie zamierzał jej puścić. A kara za jej przewinienia miała być okrutna.

"Zła chwila" K.N. Haner - recenzja Patronat Medialny

"Zła chwila" K.N. Haner - recenzja Patronat Medialny

Kolejna część serii "Niebezpieczni mężczyźni" i kolejny raz emocje sięgają zenitu. Choć na początku faktycznie było dość spokojnie, to potem akcja pogalopowała z kopyta. Dech zapadło mi w piersi i cholernie chciało mi się płakać. Czy ta dziewczyna nie może być w końcu szczęśliwa? Kasia, jak wiele Blaire będzie musiała jeszcze wycierpieć?

Bardzo jestem ciekawa kolejnej części i tego jak zakończy się ta historia. Myślę, że czwarta część będzie ostatnią, choć po Królowej wszystkiego można się spodziewać. Jedno jest pewne, Blaire znowu będzie cierpieć, a Phix to chory psychicznie dupek. Już myślałam, że go polubię, ale po tym co zrobił, nie ma takiej opcji.



Przeczytane? Jak wrażenia?













 

Vitamin Energy Ericson Laboratoire -Topestetic

Vitamin Energy Ericson Laboratoire -Topestetic


Vitamin Energy Ericson Laboratoire

Dostęp do kosmetologii estetycznej jest teraz dostępny dla każdego i na wyciągnięcie każdej ręki. Od jakiegoś czasu zbieram się, by taki gabinet odwiedzić, ale zanim to nastąpi, korzystam z dobrodziejstw marek kosmetycznych, które mają w swojej ofercie silnie skoncentrowane kosmetyki, dostosowane do użytku domowego. Wiem, że wizyta u kosmetologa to tylko kwestia czasu, ale na razie jestem jeszcze w fazie domowej pielęgnacji.


Vitamin Energy Ericson Laboratoire

Jednym z produktów kosmetycznych, które odkryłam niedawno, jest kuracja w ampułkach Vitamin Energy od Ericson Laboratoire. Są to małe ampułki o pojemności 1,5 ml i mają za zadanie działać kompleksowo na kilka różnych problemów skóry. Ampułki zawierają (każda coś innego) witaminy A, C, E, H, B9, B6, B5, B3.

W zestawie znajduje się 8 ampułek, po dwie z każdego rodzaju serum:

Zielona - Serum Pure Detox - wzbogacone jest o witaminę PP, która ma za zadanie przywrócić blask szarej i matowej skórze twarzy. Ma działanie detoksykujące, a w ciągu dnia ma zapewnić ochronę skórze przed zanieczyszczeniami.
Niebieska - Serum Hydra Jet - zawiera witaminę B5 i witaminę E. Ma za zadanie działać uspokajająco i kojąco na suchą skórę, a także nawilżająco i odświeżająco.
Czerwona - Serum Age Resist - zawiera witaminę B9 i retinol, wspomaga regenerację tkanki skórnej, poprawia koloryt skóry, jej elastyczność i jędrność.
Biała - Serum Clear Radiance - zawiera witaminę C i witaminę H. Usuwa plamy skórne, rozjaśnia i rozświetla cerę, a także sprawia, że wygląda na wypoczętą. Usuwa skutki zmęczenia.

Vitamin Energy Ericson Laboratoire

Vitamin Energy Ericson Laboratoire

Każda ampułka wykonana jest z plastiku i aby ją otworzyć należy odłamać jej górną część. Każde serum jest wodniste, szybko się wchłania, jest przezroczyste, nie ma zapachu i po chwili nie czuć go na skórze. Ale przed zastosowaniem ampułek należy wziąć pod uwagę to, że każde serum jest mocno skoncentrowane i działa jak silny koktajl na skórę. Przed użyciem należy zachować środki ostrożności, ponieważ produkt może podrażnić skórę.

Opakowanie zawiera ulotkę w języku polskim.

Zastosowanie :

Ampułki używamy w kolejności, czyli zielona, niebieska, czerwona i na końcu biała. Nie zaleca się zmiany kolejności. Można używać je codziennie lub co kilka dni. Jeśli Wasza skóra ma skłonność do podrażnień, to należy zrobić próbę alergiczną i jeśli wyjdzie negatywnie, to i tak stosować serum w małej ilości. Tu nie kierujemy się zasadą, że im więcej tym lepiej. Ma być skutecznie ale przede wszystkim bezpiecznie. Próbę alergiczną możecie zrobić w ten sposób, że zdezynfekujecie odłamaną końcówkę i po nałożeniu odrobiny serum na skórę, włożycie końcówkę do pojemniczka, by brud się nie dostawał. Ja tak zrobiłam na około 20 minut przed nałożeniem ampułki na całą twarz, ponieważ za każdym razem musiałam taką próbę wykonać.
Producent zaleca, by ampułki stosować wieczorem albo na krem jeśli macie skórę skłonną do podrażnień, albo później nałożyć na twarz krem. Ja używam ampułki zawsze solo na oczyszczoną skórę twarzy. Pamiętajcie, że ampułka czerwona zawiera retinol, który może podrażniać i po jego aplikacji na skórę trzeba uważać na promienie słoneczne.

Vitamin Energy Ericson Laboratoire

Vitamin Energy Ericson Laboratoire

Moja opinia:

Każda kuracja w ampułkach jest u mnie w cenie, ponieważ lubię sięgać po skoncentrowane produkty. To moje pierwsze spotkanie z tą marką i muszę przyznać, że jestem zadowolona. Oczywiście jedna kuracja nie rozwiąże wszystkich problemów mojej skóry, ale podoba mi się to, że skóra jest jaśniejsza i odświeżona. Ostatnio nabawiłam się bardzo brzydkich przebarwień i zauważyłam, że po kuracji zaczęły blednąć. Bardzo podoba mi się wodnista konsystencja, brak zapachu i przede wszystkim to, że po nałożeniu serum, już po chwili nie czuję go na skórze i zapominam, że je nałożyłam. Jest to wygodne i sprawia, że używanie ampułek jest dla mnie bardziej komfortowe niż gdyby miały mieć zapach i pozostawiać na skórze tłusty film. A zazwyczaj tak jest.

Vitamin Energy Ericson Laboratoire -Topestetic

Kurację możecie zamówić w sklepie Topestetic. Tylko należy pamiętać, że jest to produkt z serii limitowanej, a jego dostępność w sklepie jest uzależniona dostępnością u producenta. Kuracja kosztuje 304 zł , a jej zawartość to 8 ampułek, czyli 8 razy można ich użyć, ponieważ niezużytą ampułkę należy wrzucić.

W swoich wpisach zawsze podkreślam, że Topestetic to miejsce, gdzie możecie rozwiać swoje zakupowe wątpliwości i zapytać o poradę kosmetologa. Po wejściu na stronę sklepu od razu pojawia się komunikat, że można rozpocząć czat. Kilka razy korzystałam i bardzo Wam polecam..


Zainteresowała Was ta kuracja w ampułkach?