środa, 12 sierpnia 2026

„Miasto złodziei" Paulina Bazgier

„Miasto złodziei" Paulina Bazgier

„Miasto złodziei" Paulina Bazgier

Paulina Bazgier i jej „Miasto złodziei". Czy to dobra książka?

Dzięki uprzejmości @setsuhen639 miałam przyjemność przeczytać książkę autorstwa @paulina_bazgier_autorkafantasy i muszę przyznać, że mi się ta historia podobała.


„Miasto złodziei" Paulina Bazgier

Na okładce jest informacja, że książka jest dla osób 16+. Poziom przemocy niewielki, scen golizny i takich tam brak. Mamy za to dwoje złodziei żyjących w trochę uwspółcześnionym świecie, wykreowanym przez autorkę. To tak jakby średniowiecze poszło dwa kroki do przodu, dużo osób potrafi czytać, pisać, choć ich status społeczny wskazuje, że raczej nie powinni tego robić. W tej książce jest nawet kawiarnia 🫪, choć nasza bohaterka nie przepada, za naparami tam serwowanymi. Wow, w końcu ktoś poszedł do przodku. Coś innego, ciekawego, momentami z przymrużeniem oka. W końcu światy fantasy są po to, by można było je kreować, wymyślać i rozpisywać dowolnie. Albo się podoba albo nie. Każdy z nas czytelników ma wybór i może polubić co chce. A ja ten świat polubiłam. Szczególnie interesuje mnie wątek pewnego tajemniczego stworzenia i już nie mogę się doczekać drugiej części, by się dowiedzieć, co się z nim stało. 

„Miasto złodziei" Paulina Bazgier

O czym jest ta książka? Raczej o kim 😉. Lily White i Renny Hornan to złodzieje żyjący w mieście Ashen. W książce jest dobrze rozrysowana mapa, więc łatwo sobie wszystko wyobrazić. Nasi bohaterowie są złodziejami i konkurencją w tym bardzo przychylnym dla złodziei mieście. Co prawda jest ono duże, ale nie tak duże, by pomieścić olbrzymie ego naszych bohaterów. Jedno drugiemu ciągle wchodzi w paradę, powodując tym samym kłótnie i chęć zemsty. Oboje się nie lubią, rywalizują ze sobą, aż pewnego dnia okazuje się, że będą musieli ze sobą współpracować. Jeśli chcą  zrobić skok doskonały, to jedno drugiemu będzie musiało pomóc. 

„Miasto złodziei" Paulina Bazgier

„Miasto złodziei" Paulina Bazgier

Książka dzieli się na dwie części. Cześć pierwsza to Ashen a druga Mariport czyli dwa największe miasta Elowyn, części królestwa Rayam. Dwa miasta i dwa okresy w życiu naszych bohaterów istotne dla ich kariery złodziei. Fabuła jest ciekawa, przemyślana, a autorka lubi skupiać się na szczegółach, dobrze planować akcję i kierować życiem bohaterów tak, by na pewno się im nie nudziło. 

Było nieźle. Kiedy druga część?

 

wtorek, 11 sierpnia 2026

„Rok w Londynie" Elle Kennedy

„Rok w Londynie" Elle Kennedy

„Rok w Londynie" Elle Kennedy

Elle Kennedy jakiej jeszcze nie znałam. Historia, jakiej się nie spodziewałam. Przyjemna, lekka, z wątkiem historycznym i historią Amerykanki, która zostawia swój kraj i przylatuje do Europy na rok studiów. Dokładnie przylatuje do Londynu. A tam oprócz tego, że jeździ się inną stroną drogi, to jest dużo innych rzeczy, które chowaną pod kloszem dziewczynę mogą zaskoczyć. Na początku są to współlokatorzy. „Rok w Londynie" Elle Kennedy to książka, której mi się chciało i nie wahałam się o nią poprosić.


„Rok w Londynie" Elle Kennedy

Jak myślę o książka Elle Kennedy, to wyobrażam siebie ogromne emocje, dużo nieporozumień i jeszcze więcej seksu. Wszystkie jej książki, jakie mam w biblioteczce właśnie takie są. Czy „Rok w Londynie" również. I tu muszę Was zaskoczyć, bowiem ta książka jest inna. Mniej seksu, ale wcale nie mniej wyraziści bohaterowie, chociaż nie tak charyzmatyczni jak gwiazdy hokeja z najpopularniejszej serii autorki.

„Rok w Londynie" Elle Kennedy

Główną bohaterką książki jest Abbey Bly, która prawie całe życie mieszkała z nadopiekuńczym ojcem. Ojciec może na początkunie na medal, ale w porę zmądrzał i wybrał dziecko zamiast pijackich imprez i kolejnych panienek. Ojciec Abbey jest emerytowaną gwiazdą rocka. Bardzo popularną gwiazdą rocka. A Abbey przylatuje do Londynu z mocnym postanowieniem, by żyć jako ona, a nie córka bogatego ojca. Oczywiście szybko wychodzi na jaw, kim jest jej staruszek, ale nowi znajomi, choć chwilę przejęci, nie traktują naszej bohaterki jakoś specjalnie z tego powodu. Dla nich liczy się dziewczyna, a nie jej ojciec. A cała przygoda z życiem w Londynie, zaczyna się dość ciekawie. Czy opowiadałam Wam, że współlokatorki Abbey okazały się współlokatorami? Tak, trzech facetów i ona jedna. Co na to opiekuńczy tatuś? Myślę, że nie byłby zachwycony. To dołóżmy mi jeszcze dwóch facetów, którzy kręcą się koło jego ukochanej córeczki. Przepis na katastrofę gotowy.

„Rok w Londynie" Elle Kennedy

Choć to nie jest ta Elle Kennedy, którą poznałam czytając serię Off Campus i Briar U, to książka mi się bardzo podobała. Ponad 500 stron dobrej historii z historycznym wątkiem. Nasza bohaterka kupuje obraz na wyprzedaży koło jednej z angielskich posiadłości i postanawia dowiedzieć się, kto na nim jest. Początkowo wydaje się to trudne, ale nie niemożliwe. Abbey pisza pracę zaliczeniową na temat bohaterki obrazu, a równolegle żyje i uczy się w popularnym europejskim mieście. Anglia to nie Stany Zjednoczone, a bez kurateli ojca, dziewczyna żyje swobodnie i odkrywa siebie. Spotyka się z muzykiem, a potem ze swoim przyjacielem. Jednak z żadnym z nich nie jest w związku ale do każdego z każdym dniem czuje coś więcej. Ach te miłosne perypetie. Tylko którego teraz wybrać?

Elle Kennedy dała mi się poznać jako wrażliwa autorka, która zaserwowała mi historię do pokochania od pierwszej strony. I tak się właśnie stało. Nie mogę się doczekać kolejnej książki autorki i jestem ciekawa jak Wam podobała się ta lżejsza ale nie mniej wciągająca historia?


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Zysk i Spółka.

sobota, 8 sierpnia 2026

Travel guide set - wakacyjne pudełko z kosmetykami od Garnier i Mixa

Travel guide set - wakacyjne pudełko z kosmetykami od Garnier i Mixa

Wpis reklamowy 

Travel guide set - wakacyjne pudełko z kosmetykami od Garnier i Mixa

Połowa lata za nami ale my nie zwalniamy nawet na chwilę. Lato to czas, kiedy rezygnujemy z makijażu, by skóra mogła się zregenerować, swobodnie oddychać i wrócić do równowagi. To również czas, kiedy nasze włosy potrzebują zastrzyku energii. A tego mogą dokonać kosmetyki od Garnier i Mixa z nowego pudełka Travel Guide Set.


#skincare #haircare #garnier #mixa #sorbetgarnier @purebeauty_pl @garnierpolska @mixa_polska

Travel guide set - wakacyjne pudełko z kosmetykami od Garnier i Mixa

Travel guide set - wakacyjne pudełko z kosmetykami od Garnier i Mixa

Travel guide set - wakacyjne pudełko z kosmetykami od Garnier i Mixa

W nowej comiesięcznej edycji pudełka z kosmetykami od Garnier i Mixa dostałam pięć kosmetyków. Cztery z nich przeznaczone są do pielęgnacji twarzy, jeden do włosów. 


💙MIXA HYALUROGEL serum nawilżające z kwasem hialuronowym do cery wrażliwej.

💚GARNIER FRUCTIS DIAMOND SLEEK spray do włosów nabłyszczająco-wygładzający.

💛GARNIER VITAMIN C FRESH & BIRGHT nawilżający krem-sorbet dodający blasku 4% [ niacynamid + witamina C].

💛GARNIER VITAMIN C wonder tint SPF 50+

💜GARNIER HYALURON Glass Skin żelowa maska na tkaninie.

Travel guide set - wakacyjne pudełko z kosmetykami od Garnier i Mixa

GARNIER FRUCTIS DIAMOND SLEEK spray do włosów nabłyszczająco-wygładzający, cena sugerowana 39,99 zł za 150 ml


Kosmetyk zawiera keratynowy kompleks wygładzający i olej arganowy, dzięki czemu włosy po jego użyciu są miękkie i gładkie. Spray chroni, wygładza spuszone włosy i pozwala utrzymać je w ryzach nawet przy dużej wilgotności. Kosmetyk otula włosy i wzmacnia je odbijając promienie słoneczne pod każdym kątem. Świetny kosmetyk, który warto mieć w swojej kosmetyczce.

Travel guide set - wakacyjne pudełko z kosmetykami od Garnier i Mixa


GARNIER VITAMIN C wonder tint SPFGARNIER HYALURON Glass Skin żelowa maska na tkaninie 50+, cena sugerowana 64,99 zł za 40 ml


Idealny produkt na lato to tint koloryzujący w jasnym odcieniu, to nowy fluid do twarzy z DPF 50 +, więc wysoką ochroną przeciwsłoneczną. Kosmetyk wygładza skórę, ujednolica jej koloryt, chroni, nawilża oraz redukuje widoczność przebarwień. Nietłusta, nie pozostawiająca lepkiego filmu formuła, jest odpowiednia dla każdego typu skóry.

Travel guide set - wakacyjne pudełko z kosmetykami od Garnier i Mixa

GARNIER VITAMIN C FRESH & BIRGHT nawilżający krem-sorbet dodający blasku 4% [ niacynamid + witamina C], cena sugerowana 34,99 zł za 85 ml


Największe zaskoczenie tej lata. Lekki, delikatny sorbet do twarzy z mojej ulubionej serii VITAMIN C. Cieszę się, że marka Garnier pomyślała, żeby na wiosnę wypuścić taki kosmetyk. Sorbet świetnie nawilża skórę, rozświetlają ją i pielęgnują. Podoba mi się w tym kosmetyku to, że ma nietłustą i nielepką formułę. Nie pozostawia na skórze tłustego filmu, tylko w mig się wchłania. Sorbet nadaje się do stosowania pod makijaż.

Travel guide set - wakacyjne pudełko z kosmetykami od Garnier i Mixa

MIXA HYALUROGEL serum nawilżające z kwasem hialuronowym do cery wrażliwej, cena sugerowana 64,99 zł za 30 ml


To serum znam już bardzo dobrze, więc mogę Wam napisać, że świetnie nawilża skórę. A teraz mamy jego nową odsłonę. Nowa butelka, ale czy Formuła ta sama? Jest to kosmetyk przeznaczony do pielęgnacji skóry normalnej i suchej, przy tym wrwzliwej. Łagodzi podrażnienia. Ma lekką żelową formułę. Szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze lepkiej warstwy. Produkt zawiera wysokie stężenie składników aktywnych: 5% Witamina B3 + Prowitamina B5 + Kwas Hialuronowy

Travel guide set - wakacyjne pudełko z kosmetykami od Garnier i Mixa

GARNIER HYALURON Glass Skin żelowa maska na tkaninie, cena sugerowana 15,99 zł za 27 g


Maska na tkaninie, która głęboko nawilża skórę i intensywnie ją odżywia. Nadaje skórze przepiękny i wypoczęty wygląd, pozostawia ją miękką, gładką i przyjemnie nawilżoną. Kosmetyk rozjaśnia przebarwienia, dodaje blasku, rozjaśnia skórę i odświeża. Nadaje się do każdego rodzaju skóry.

Travel guide set - wakacyjne pudełko z kosmetykami od Garnier i Mixa

Wpis powstał w ramach współpracy z Pure Beauty. 

sobota, 1 sierpnia 2026

„Yes, Mr. President" Monika Magoska-Suchar

„Yes, Mr. President" Monika Magoska-Suchar

„Yes, Mr. President" Monika Magoska-Suchar

Książką, którą bardzo chciałam przeczytać i znalazłam ją w kalendarzu adwentowym ( tak wiem, mamy sierpień ) i w końcu na urlopie przyszedł czas na lekturę. „Yes, Mr. President" Moniki Magoski-Suchar to jedna z książek, którą autorka wydała sama. Mam sporą kolekcję książek Moniki, więc i na tą musiał przyjść czas. Czy ten ryzykowny romans mi się spodobał? A może książka nie była tak dobra, jak autorka zachwalała. 


„Yes, Mr. President" Monika Magoska-Suchar

Monika Magoska-Suchar ma tendencję do pisania o władczych mężczyznach i kobietach, którymi trzeba się opiekować. Te kobiety to zazwyczaj takie „sierotki", nieporadne, bojące się własnych pragnień czy uczuć. Jedną z takich bohaterek jest Dove, trzymana krótko przez rodziców. Aż dziwię się, że na smyczy jej nie prowadzali i tą smyczą jej nie karcili. Sytuacja w domu państwa Carter jest niepokojąca, a sami rodzice dziewczyny mocno oderwani od rzeczywiście. Teraz gdy to piszę, to zaczynam rozumieć, że w sumie dziewczyna mogła mieć pod górkę, ale żeby godzić się na traktowanie jak niewolnika, to tego nie rozumiem.

Fabuła książki jest ciekawa. Dove zmuszona szantażem zatrudnia się biurze kandydata na prezydenta. Ma uwieść mężczyznę i wywołać tym skandal, który przekreśli jego zwycięstwo w nadchodzących wyborach. Choć dziewczyna nie ma żadnego doświadczenie w kontaktach damsko-meskich, to idzie jej zaskakująco dobrze. Może to kwestia tego, że Jonathan Barrett ma do niej słabość i nie umie się powstrzymać. Pragnie tej dziewczyny całym sercem. I mu na niej zależy. Tylko czy Dove będzie umiała odwzajemnić to uczucie? A może w obawie przed ujawnieniem kompromitujących zdjęć ugnie się pod rządaniami szantażystów i wywoła skandal.

Książka jest ciekawa choć może nie wybitna. Określiłabym ją lekką, łatwą i przyjemną lektura do totalnego resetu, wyluzowania, odciągnięcia myśli od trosk dnia codziennego.

Monika w typowy dla siebie sposób wykreowała główną bohaterkę, wikłając ją w potyczki polityczne. A może to było coś więcej niż chęć zniszczenia politycznej kariery Barretta? Może za tym spiskiem stoi ktoś jeszcze?

Czytało się fajnie, choć nie jest to książka wysokich lotów. Za to zrelaksowałam się przy niej i odpoczęłam.

„Yes, Mr. President" Monika Magoska-Suchar

 

„Zatruta krew” Marta Reich

„Zatruta krew” Marta Reich

„Zatruta krew” Marta Reich

„Zatruta krew" Marty Reich - o tej książce można napisać wiele. Wbrew pozorom mimo ewidentnej winy jednego z bohaterów, to trudno mu ją udowodnić, dlatego książka nie jest prosta do zrecenzowania. Wystarczy chwila nieuwagi, by napisać spoiler. A tego absolutnie bym nie chciała. Chciałabym natomiast byście poznali kulisy zbrodni i dowiedzieli się czemu Małgosia musiała umrzeć.


„Zatruta krew” Marta Reich

Dowody wskazują na to, że nie była to przypadkowa śmierć. Mąż ofiary robi wszystko, by nie było sekcji zwłok, by nikt nie zadawał pytań i by wszyscy się od niego odczepili. Niby dla dobra dzieci. Ale coś tu jest bardzo nie tak. Czemu młoda kobieta umiera we śnie w łóżku w piżamie, której nie lubiła, ze związanymi włosami, których nigdy nie wiązała do spania i z niepokojącym śladem na ręce po ewidentnym wkłuciu? Lekarka z karetki, która miała potwierdzić zgon, choć na początku jest przekonana co do słuszności wykonania sekcji zwłok, to na prośbę męża Małgosi od tego odchodzi. Bo niby święta zaraz, bo trzeba jak najszybciej zamknąć ten rozdział i iść dalej. To jest mąż? Facet od samego początku nie wzbudzał mojego zaufania. Później wiedziałam już, że ma coś na sumieniu. Ale co? Tego musiałam się dowiedzieć.

„Zatruta krew” Marta Reich

„Zatruta krew” Marta Reich

Bartek to czuły mąż. Najlepszy jakiego Małgosia mogła sobie wymarzyć. Nie ważne, że widziany był kilka razy z innymi kobietami. Nawet tydzień po jej śmierci balował na Sylwestrze z nieznaną kobietą. I było widać od razu, że są w zarzyłycg stosunkach. Nie ważne, że kłamał na każdym kroku. Kłamał, omamiał żonę, nie pozwalał jej wrócić do pracy. Oczywiście dla dobra dzieci. Ten koleś od samego początku książki wydał mi się dziwny. Niby wykształcony ratownik medyczny, mężczyzna z ambicjami, kończący medycynę. A po śmierci żony cham i prostak. Oby jak najszybciej spalić ciało i zapomnieć. Tylko czemu przeszkadzała mu żona, którą podobno tak bardzo kochał?

Książka napisana jest w rewelacyjny sposób. Niby od samego początku wiadomo, że mąż Małgosi ma coś na sumieniu. Ale skubaniec jest na tyle cwany, że nie daje się przyłapać. Nawet jeśli jego zachowanie po stracie ukochanej kobiety jest dziwne. Nie ma u niego miejsca na rozpacz. Z kulturalnego kochanego szwagra, zięcia staje się oziębłym i bardzo niesympatycznym człowiekiem. Ale dalej nie ma dowodów na jego winę. Na szczęście są takie osoby jak lekarka Agnieszka Dobrzańska oraz Wojciech Bednarek - prokurator prowadzący tą sprawę. Nie ma dowodów, jest podejrzany, ale ktoś bardzo chce, by nie ciągnąć dalej tematu. Zatrzymanie akcji serca - taka jest przyczyna śmierci i taka ma pozostać. Ale coś tu jest bardzo nie tak. Tylko jak to udowodnić?

Książkę czyta się świetnie. Jest wciągająca od pierwszej strony. Czytałam, jakbym siedziała na szpilkach, nerwowo przewracając strony. Dla mnie mordercą był mąż. Myślę, że dla większości z czytelników też. Nerwowość w czytaniu wprowadzał brak motywu i brak możliwości postawienia facetowi zarzutów.

Książka jest drugim tomem serii Tajemnice Zbrodni wydanej przez wydawnictwo Prószyński. „Zatruta krew" to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawcy.


„Gdy ponosi nas fala" Portia Macintosh

„Gdy ponosi nas fala" Portia Macintosh

„Gdy ponosi nas fala" Portia Macintosh

Najlepsza książka na wakacje? Niezbyt długa, bo wiadomo, że na wakacjach nie ma czasu. Pozytywna? Ale nie do przesady. Żeby nagle nie okazała się mdła. Z dobrym zakończeniem? Oczywiście, że tak. Na wakacjach płacz nam nie potrzebny. A do tego może być ciekawym wakacyjnym romansem? „Gdy ponosi nas fala" będzie idealną propozycją, choć jej akacja nie dzieje się na typowych wakacjach, choć mamy ciepło, jest słońce i rejs statkiem. Co ciekawego Portia Macintosh wymyśliła? Zapraszam na recenzję książki.


„Gdy ponosi nas fala" Portia Macintosh

„Gdy ponosi nas fala" Portii Macintosh to książka należąca do serii Czułe Strony wydawanej przez wydawnictwo Świat Książki. Każda książka to inny autor i inna historia. Piękne wydania, twarda oprawa, aż miło się czyta i ładnie wyglądają w biblioteczce. Nawet nie wiedziałam, że jest taka seria, ale otrzymałam paczkę niespodziankę od wydawcy i od razu wzięłam się za czytanie. Będę miała do zrecenzowania jeszcze jeden tytuł, ale to już w innym wpisie.

„Gdy ponosi nas fala" to nieskomplikowany romans utrzymany w letnim klimacie weselnym. Książka ma 273 strony. Główną bohaterką jest Jessy, która w chamski sposób zostaje porzucona przez swojego chłopaka na weselu przyjaciół. Rozstanie jest na tyle niespodziewane, że dziewczyna traci kontrolę nad swoim życiem i co chwilę popełnia jakieś gafy. Jej były chłopak szybko się pociesza inną kobietą, przyprawiające tym Jessy o ból głowy. A wesele jej najlepszej przyjaciółki coraz bliżej. A przed nim rejs statkiem na Sycylię, który miał być niezapomnianym przeżyciem. I będzie, bo zarówno Todd jaki i jego dziewczyna oraz nasza główna bohaterka mają go spędzić razem.

Co zrobić, by nie wykończyć się psychicznie, przeżyć do wesela i nie sprawić zawodu ani przykrości przyjaciółce? Można znaleźć sobie chłopaka i powiedzieć wszystkim, że jest się w nim szaleńczo zakochana. A to, że będzie to chłopak na niby, nikt nie musi wiedzieć. A najlepiej będzie się do tego nadawał były chłopak obecnej dziewczyny byłego chłopaka. Skomplikowane? 

„Gdy ponosi nas fala" Portia Macintosh

„Gdy ponosi nas fala" Portia Macintosh

Mimo tego, że historia nie jest skomplikowana, a fabuła dość przewidywalna, to książkę czyta się przyjemnie. Pomysł na zorganizowanie rejsu na Sycylię z byłymi partnerami może wydawać się przerażający i tak właśnie momentami było. Ale nie skończył się tak fatalnie, jakby mogło się nam wydawać. Były wpadki, komiczne czy przykre sytuacje. Były sceny zazdrości, ale kto by ich nie robił? Zarówno Jessy jak i Brody, czyli ci porzuceni, musieli się dobrze nagimnastykować, by znajomi nim uwierzyli. Ale czy naprawdę trzeba było oszukiwać? Niektóre rzeczy przyszły im wręcz naturalnie, a to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że nasi bohaterowie do siebie pasują.

„Gdy ponosi nas fala" Portia Macintosh

Lekka przyjemna książka, w której rozczytacie się w hamaku, na plaży, na tarasie czy w domowym zaciszu. Można czytać ją w podróży, ale będzie również przyjemna jako lektura przed snem. Podobała mi się i z przyjemnością sięgnę też po inne książki z serii Czułe Strony.

Książkę do przeczytania otrzymałam w prezencie od wydawcy. 

czwartek, 30 lipca 2026

„ Za jakie grzechy taki szef !" Agnieszka Kowalska-Bojar - PATRONAT MEDIALNY

„ Za jakie grzechy taki szef !" Agnieszka Kowalska-Bojar - PATRONAT MEDIALNY

„ Za jakie grzechy taki szef" Agnieszka Kowalska-Bojar - PATRONAT MEDIALNY

Agnieszka Kowalska- Bojar słynie z emocjonalnie napisanych historii. Nie ważne czy jest to książka czy tylko e-book. Nie ważne czy dramat, thriller, romans czy komedia romantyczna. U niej nie ma nudy, są genialne teksty, bohaterowie potrafią narozrabiać. A Agnieszka lubi wystawiać ich na różne próby i testować cierpliwość. Cierpliwość zarówno bohaterów, jak i czytelników. Moją na pewno przetestowała tym razem bardzo. „Za jakie grzechy taki szef" to e-book, o którym na pewno można napisać wiele. A jeszcze więcej było emocji, które mi towarzyszyły podczas czytania tej historii.



„Za jakie grzechy taki szef" to typowy przykład książki z motywem hate-love. Choć na początku nasi bohaterowie nie pałali do siebie nienawiścią to później się to zmieniło. I na nienawiści się nie skończyło. Konrad - tytułowy szef jest chamem. Majętnym i władczym chamem, który swoje asystentki / sekretarki traktuje okropnie. To co chłop wyczynia, podchodzi już nawet nie pod mobbing, a znęcanie. Kawa ma mieć określoną ilość stopni, jeśli nie ma, to ląduje na sekretarce. Jeśli pismo nie ma przecinka ląduje w koszu, albo sekretarka dostaje nim w głowę. Słowo „wypierdalaj" jest wyznacznikiem tego, że szef ma bardzo zły humor i trzeba uciekać. Test białej rękawiczki i pedantyzm do kwadratu? W wykonaniu Konrada nabiera to nowego znaczenia. Ten koleś ma problemy z kontrolą emocji i kulturą osobistą. Jego asystentki prowadzą dziennik, który sobie przekazują. Zawiera on same ostrzeżenia przed pracą i tego człowieka. Żadna nie wytrzymała dłużej niż trzy miesiące. Niektóre nawet dwóch dni nie wytrzymały, więc o czymś to świadczy. W firmie pracownicy robią zakłady, która sekretarka ile wytrzyma. Przerażające to i bulwersujące. Aż pewnego dnia pojawia się Ola. Dziewczyna bardzo potrzebuje pracy i poprzysięga, że wytrzyma ile się da. Ale z Konradem to można iść co najwyżej z mostu skoczyć, a nie pracować. I niestety szybko przekonuje się, że facet naprawdę jest złem wcielonym. Aż pewnego dnia traci pamięć i okazuje się, że Ola była podana jako osoba do kontaktu. Dziewczyna postanawia wykorzystać sytuację, podaje się za jego narzeczoną i wciela w życie plan pod tytułem „zemsta".

Chciałabym Wam napisać, że szala zwycięstwa jest zawsze po stronie Oli, ale nie jest to prawda. Konrad nawet z amnezją okazuje się godnym przeciwnikiem. A później nawet i nie przeciwnikiem.

Przy czytaniu tej książki towarzyszyło mi bardzo dużo negatywnych emocji. Od wzburzenia, do wkurzenia i na końcu do wkurwienia. Nie można tego inaczej opisać. Główny bohater jest dupkiem, świnią, chamem i bydlakiwm. Jego zachowanie świadczy o tym, że kultura osobista jest mu obca. Nie rozumiem takiego zachowania. Chyba, że ma ono na celu wykończenie drugiej osoby. Później nasz bohater zaczyna zachowywać się dziwnie. Jakby mu zależało na Oli? Nie, to nie jest możliwe. A może jednak? Tak naprawdę w jego przypadku można się wszystkiego spodziewać, ale ludzkich odruchów? Coś tu było nie tak.

Motyw hate-love również nabiera nowego znaczenia w tej książce. Konrad nie lubi nikogo. Samego siebie pewnie też nie lubi. Biedny zadufany w sobie gnojek. A Ola? Zaczynając pracę dla swojego szefa nie myślała, że połączy ich nienawiść. Nie możliwością jest, by poczuć coś innego do takiego człowieka przecież. Ale jak widać w słowniku Agnieszki Kowalskiej-Bojar nie ma słowa „niemożliwe".

Ta historia jest trudna. Nie jest to typowy przykład romansu. Dla mnie nie ma nic fajnego w znęcaniu się nad sekretarką, a później grożenie jej. Pan Konrad i do groźby się posunął w tej książce, co myślę, że nikogo nie powinno dziwić. Nie ma nic fajnego w romantycznej relacja z takim człowiekiem. Ale jak widać Pan Konrad ma różne talenty. Oprócz znęcania się nad pracownikami, grożenia im i zastraszania, potrafi również czarować i rozkochiwać w sobie niewinne kobiety. I sama nie wiem, co sprawia mu wiekszą przyjemność. Typowy przykład psychopaty.

Agnieszka dała w kość czytelnikom oj dała. Jedna z czytelniczek nazwała książkę krindżową (od angielskiego cringe) i coś w tym jest. Ale czy tą historię można nazwać złą? I tu zdania są podzielone. Jedni pewnie uważają, że nie ma w tej książce nic dobrego. Jest tylko wstyd, zażenowanie, zgorszenie tym, co przeczytali. A inni napiszą hola, hola. Czy książki z motywem hate-love przypadkiem niw takie mają być? No może nie aż tak, ale w dużej mierze właśnie się tak w nich dzieje.

Sięgając po książki Agnieszki Kowalskiej-Bojar nawilży mieć na uwadze, że ma ona dość specyficzny sposób pisania. Ona się nie ogranicza. U niej motyw hate-love już dawno wszedł na wyższy poziom połączenia miłości z nienawiścią, że dziwi mnie jeszcze to, że nasi bohaterowie nie próbowali się pozabijać zanim poszli do łóżka. A tego można się spodziewać przy każdej pisanej przez autorkę książki z tym motywem. Sięgając po jej publikacje musicie mieć na uwadze, że to co dla innych autorów jest kontrowersyjne, na Adze i jej stałych czytelnikach nie robi już wrażenia. Ona lubi szokować, a jej czytelniczki lubią być szokowane.

Na koniec dodam, że to jeszcze nie jest szczyt formy autorki, choć faktycznie ta historia szokuje i wzbudza mnóstwo negatywnych uczuć. Ale to nie znaczy, że jest źle napisana. Ona jest bardzo dobrze napisana i miała taka być oraz wywoływać skrajne emocje. Inaczej byście się nudzili. Nie może być zbyt słodko.

Jeśli potrzebujecie większej dawki wrażeń lub chcecie dowiedzieć się, co znaczy naprawdę mocna i przerażająca literatura, to sięgnijcie po książki z serii „Dranie". Tylko później nie piszcie, że nikt Was nie ostrzegał.

Książkę w postaci e-booka można kupić na stronie wydawnictwa www.motylewnosie.pl.