piątek, 26 lutego 2021

"Rozgrywka" Elle Kennedy - recenzja

"Rozgrywka" Elle Kennedy - recenzja

"Rozgrywka" Elle Kennedy

Witamy ponownie w Briar... Tęskniliście? Ja tak. Tym bardziej, że Elle Kennedy jest bardzo wyluzowaną babeczką, a czytanie jej książek, to świetna zabawa. Zapraszam Was na trzecią część serii o seksownych hokeistach. Usiądźcie wygodnie i zaczynamy...


"Rozgrywka" Elle Kennedy

Niesamowita chemia uczuć i ekscytująca zabawa w dowcipnej opowieści o parze z pozoru nie do połączenia…

Czego się nauczyłem po zeszłorocznych rozgrywkach i co trapiło naszą drużynę hokejową przez cały poprzedni sezon? Nigdy więcej takiego rozprzężenia. Koniec z seksem przy każdej nadarzającej się okazji, kropka. Jako nowy kapitan drużyny potrzebuję zupełnie nowej filozofii życiowej: teraz liczy się hokej i uczelnia, na kobiety przyjdzie czas później. Co oznacza, że ja, Hunter Davenport, oficjalnie żyję w celibacie. Nieważne, że tak diabelnie trudno w nim wytrzymać…

Jednak te nowe zasady nie zabraniają mi przyjaźnić się z kobietami. I nie będę kłamał – moja nowa koleżanka Demi Davis to naprawdę fajna laska. Jest inteligentna, jej ponętne usta ciągle mnie prowokują, podobnie jak jej zgrabne ciało, jestem jednak pewien, że dam radę oprzeć się pokusie. Teraz tylko muszę przekonać do tego swoje ciało i serce…

"Rozgrywka" Elle Kennedy

Elle Kennedy dała mi się poznać jako autorka, która ma ogromne poczucie humoru. Miałam przyjemność przeczytać poprzednią część serii Briar U i byłam zachwycona. W Rozgrywce wracają dobrze znani i lubiani bohaterowie dwóch poprzednich części, dlatego warto czytać książki w odpowiedniej kolejności. Zresztą uważam, że skoro autorka wydaje serię, to nie zaczynamy czytać od części trzeciej, a oczywiście, że od pierwszej. Dla mnie to zrozumiałe. Chociaż każda z książek opowiada o nowych bohaterach, to pojawiają się też bohaterowie innych części. Więc czytanie nie w kolejności może wprowadzić czytelnika w błąd, a raczej namieszać mu w głowie. 

"Rozgrywka" Elle Kennedy

Hunter Davenport, kapitan drożyny hokejowej postanawia żyć w celibacie. Od kilku miesięcy nawet mu się to udaje. Nie jest łatwo, ale wszystko dla dobra drużyny. Ma być skupiony na grze, a seks i kobiety tylko go rozpraszają. Wyobraźcie sobie kapitana drużyny, sportowca, bardzo przystojnego faceta, który w collegu nie uprawia sensu? Przecież to grozi wybuchem na miarę bomby atomowej. Zapowiada się bardzo ciekawie. Tym bardziej, że na drodze naszego Mnicha staje Demi. Demi jest koleżanką Huntera z grupy i robią razem projekt badawczy. Demi jest ładna, miła, seksowna i szuka pocieszyciela. Zrobi wszystko by skłonić chłopaka do zerwania ślubów czystości. Wierzcie mi, że użyje bardzo niekonwencjonalnych metod. 

Co mogę powiedzieć o tej książce? Bawiłam się świetnie. Autorka ma lekki styl pisania. W jej książkach dużo się dzieje. Bohaterowie są wyraziści, mają dużo do powiedzenia, a ich styl bycia można określić krótko : wyluzowani. Jak przystało na książkę, której akcja dzieje się w collegu, musicie przygotować się na imprezy suto zakrapiane alkoholem, półnagie kobiety, seksownych facetów i dużo seksu. Oczywiście główny bohater go nie uprawia, ale to wcale nie oznacza, że inni tego nie robią. 

Książka jest długa, ma prawie 450 stron. Trzcionka za duża nie jest, więc objętościowo tekstu jest dużo. Na kilka wieczorów co najmniej. Ale warto. Dla poczucia humoru autorki, dla bohaterów - wierzcie mi, że Ci drugo i trzecioplanowi wcale nie są mniej przebojowi od Huntera i Demi. A śmiało mogę powiedzieć, że robią tym głównym bohaterom malownicze tło, więc nie mogło ich w tej książce zabraknąć. 

"Rozgrywka" Elle Kennedy

Choć ta książka to typowa historia miłosna z collegem w tle, to świetnie nadawałaby się na film dla nastolatków. Tylko jak na ekranie pokazać te wszystkie gorące sceny miłosne? Byłoby to wyzwanie dla reżysera. Choć seksu w książce jest dużo, to przyjemnie się o nim czyta. Nie jest wulgarny, ale gorący i zmysłowy. Aż ma się ochotę dołączyć do głównych bohaterów. 


Gorąco polecam !


Macie w planach Rozgrywkę Elle Kennedy ?











 

środa, 24 lutego 2021

"Dziedziczka" Efekt Ericka K.N.Haner - recenzja

"Dziedziczka" Efekt Ericka K.N.Haner - recenzja

"Dziedziczka" Efekt Ericka K.N.Haner

Ten rok zdecydowanie będzie należał do K.N.Haner. Nie mamy jeszcze marca, a autorka już zapowiedziała trzy książki, z czego dwie miały swoją premierę, a trzecia już pojawiła się w zapowiedziach wydawniczych. Tym razem słów kilka o "Dziedziczce", która jest częścią serii Pink Book wydawnictwa Edipresse. O co w tym wszystkich chodzi? Już spieszę z wyjaśnieniem. 


Dziedziczka" Efekt Ericka K.N.Haner

PIERWSZA CZĘŚĆ SAGI RODZINY DONELLÓW

Megan Donell ma wszystko: urodę, talent, kochających rodziców i gigantyczną fortunę. Jej rodzina jest jedną z najbogatszych w Nowym Jorku.

Mimo to Meg nie zachowuje się jak typowa miliarderka. Nie lubi luksusu i przepychu, chce do wszystkiego dojść sama i ciężko na to pracuje.

Kończy studia w najbardziej prestiżowej szkole kulinarnej na świecie, zamierza zostać szefem kuchni.

Nagle na jej drodze staje przystojny Erick Evans, który zmienia jej życie o 180 stopni.

I wszystko byłoby dobrze, gdyby Evans nie miał tylu tajemnic, a w jego spojrzeniu nie czaiłby się niepokojący mrok.

Czy Meg ulegnie jego urokowi?

"Dziedziczka" Efekt Ericka K.N.Haner

Pamiętam jak Kasia zaczynała swoją karierę pisarską i niektóre jej teksty można było znaleźć w internecie. Jednym z nich był Efekt Ericka, a historię tą autorka pisała na swoim blogu. Długie to było, pewne emocji, nie zawsze pozytywnych. Myślę, że nie jedna z czytelniczek zarwała noce, by czytać Efekt Ericka. To historia Meg, która poznaje bogatego i tajemniczego Ericka Evansa i wdaje się z nim w płomienny romans. Niby nic niezwykłego, gdyby nie to, że Erick nie do końca jest tym, za kogo się podaje. To była mocna historia, długo ją czytałam, a zakończenie zaszokowało mnie tak, że nie mogłam usnąć. W mojej głowie ciągle pojawiało się pytanie "Kasia, jak mogłaś mi to zrobić?".  Nawet pojawiła się później dalsza część tej historii, ale bez wymyślonej fabuły. Końcówka pierwszej była tak szokująca, że dziewczyny nie mogły jej podarować autorce, więc ta na ich prośbę pociągnęła ją dalej. Kasia wielokrotnie pytała nas, czy byśmy chciały mieć Efekt Ericka w formie papierowej książki. Osobiście nie sądziłam, że autorka to wyda, w końcu tekst był w internecie dość długo i dużo osób go czytało. Ale Kasia lubi zaskakiwać....

seria Pink Book Edipresse

"Dziedziczka" Efekt Ericka K.N.Haner

Dziedziczka jest pierwszą częścią sagi rodzinny Donellów i jedną z książek z serii Pink Book wydawnictwa Edipresse. Wydanie Efektu Ericka, bo taki podtytuł ma ta książka, było trzymane w tajemnicy do samego końca. W serii znajdują się również książki Edyty Folwarskiej i zarówno jej jak i Kasi, mają ukazywać się co sześć tygodni od premiery pierwszej książki. 

Książki są cieniutkie, nie mają 200 stron. Trzcionka jest duża, a format książki mniejszy od normalnej, ale większy od wersji kieszonkowej. Okładki są słodkie, cukierkowe i różowe. A same książki kojarzą mi się z harlequinami czyli serią książek dla kobiet o miłości. Kiedyś był szal na harlequiny, a kobiety zaczytywały się w tych romansach. Były w nich intrygi, waśnie, dramaty, wielkie miłości i romanse. Czy tylko mi się tak kojarzy Pink Book, czy Wam również? 

Nie opisuję fabuły, wielu z Was jest ona znana. Ale z racji tego, że śledzę poczynania autorki w sieci i wiele smaczków publikuje ona na grupie dla recenzentów, to dowiedziałam się kilku ważnych kwestii odnośnie Efektu Ericka. Nie jest to ta sama historia co na blogu, autorka napisała, że wiele wątków zostało zmienionych, niektóre wyrzucone, inne dopisane. Wiadomo, że tekst wymagał poprawy, bo jest sprzed kilku lat. Ale podoba mi się to, że Kasia nas zaskakuje. Chciałam mieć Efekt Ericka na swojej półce i będę kolekcjonować całą serię. 

"Dziedziczka" Efekt Ericka K.N.Haner

Czy książka mi się podobała? Oczywiście, że tak. Tym bardziej, że wiem, a raczej przypuszczam, co będzie dalej. Jeśli nie znacie Efektu Ericka z sieci, a będzie chociażby częścią tego, co miałam przyjemność czytać, to warto czekać na kolejne książki. W tej akcja dopiero się rozkręca i dla mnie jest to wstęp. Meg poznaje Ericka, nawiązują romans, ale na jaw zaczynają wychodzić nieprzyjemne szczegóły z życia mężczyzny. Nieprzyjemne spotkanie z jego wspólnikiem, teczki z szokującą zawartością, dziwne telefony i kłamstwa mężczyzny wprawiają Meg w zakłopotanie. A to dopiero początek....



Macie w planach Dziedziczkę?














 

wtorek, 23 lutego 2021

Calendula - linia pielęgnacyjnych kosmetyków dla dzieci od marki Weleda

Calendula - linia pielęgnacyjnych kosmetyków dla dzieci od marki Weleda

Weleda Calendula

Zima to piękny czas, pada śnieg, na dworze jest jasno, a promienie słońca odbijające się od białego puchu i wygląda to wszystko cudownie. W tym roku, w końcu zima nam dopisała i śniegu nasypało, mrozek też był, więc śmiało można  było wychodzić na sanki czy rzucać się śnieżkami w ogrodzie. Warto jednak pamiętać o ochronie skóry naszych najmłodszych i zaopatrzyć się w odpowiednie kosmetyki, które zabezpieczą skórę, i pomogą, gdy ta zacznie być nieprzyjemnie sucha. Mam dla Was dwa kosmetyki Calendula od marki Weleda, które w okresie zimowym to zdecydowany must have w  naszej dziecięcej kosmetyczce. 


Calendula Weleda

Mój synek nie lubi niepotrzebnej pielęgnacji. Ma swój ulubiony żel pod prysznic, szampon i od niedawna Krem do kąpieli Weledy. Więcej mu nie potrzeba. On tak twierdzi, ja jestem innego zdania. Gdy wychodzimy na dwór, nie ma możliwości, by buzia nie była posmarowana kremem. Gdy po długim przebywaniu na dworze, na nóżkach, robi mu się sucha skóra, wtedy po kąpieli do pielęgnacji dołącza również balsam do ciała. I o tych dwóch kosmetykach chciałabym Wam dziś opowiedzieć. 

Warto zacząć od tego, że Weleda to niemiecka marka, której niewątpliwą zaletą są dobre składy. Ja jako alergik, używający ich produktów, mogę Wam śmiało powiedzieć, że z żadnym ich kosmetykiem nie miałam problemu. Żaden mnie nie podrażnił i nie uczulił. Mojego dziecka również. Co prawda mają dość wysokie ceny jak na polskie standardy i intensywne zapachy, ale mi wyjątkowo ta marka podpasowała. Miałam kilka rodzajów kremów, ampułki z olejkiem, balsam do ust, mleczko i tonik do twarzy oraz na własnej skórze przetestowałam kilka kosmetyków dla dzieci. Zawsze byłam zadowolona. 

Kosmetyki Calendula można stosować już od pierwszego dnia życia dziecka, a także u osób dorosłych. 


Ochronny krem dla dzieci na niepogodę i wiatr z nagietkiem lekarskim Calendula Weleda

Calendula Ochronny krem dla dzieci na niepogodę i wiatr z nagietkiem lekarskim 


Ten niepozorny maluszek możecie stosować u Waszych maluszków zawsze wtedy, kiedy jest potrzeba. My oczywiście używamy go, gdy wychodzimy na dwór. Możecie używać go nawet, gdy na dworze jest mróz, ponieważ krem nie zawiera wody. Ale nawet gdy mrozu nie ma, warto zabezpieczać skórę dziecka, chociażby przed zimnym i nieprzyjemnym wiatrem, który również może ją podrażnić. 

Krem, a raczej bardzo gęsty olejek, ma charakterystyczny zapach dla kosmetyków Celendula - pachnie nagietkiem. Zapach specyficzny, nie każdy lubi, ja uwielbiam. Krem bardzo tłusty i pozostawia film na skórze, więc proponuję po pierwsze dobrze go wysmarować, w skórę i zrobić to chwilę przed wyjściem, by się trochę wchłonął. Taka sama zasada jest z filtrami przeciwsłonecznymi. Krem świetnie zabezpiecza skórę przed mrozem, wiatrem i przesuszeniem. Można nałożyć odrobinę na usta, u mojego dziecka się to nie sprawdza, bo zaraz go zjada, ale u mnie jak najbardziej. I jak macie spierzchnięte usta, to też śmiało możecie go użyć. Kremik można używać również na dłonie. 

Ochronny krem dla dzieci na niepogodę i wiatr z nagietkiem lekarskim Calendula Weleda

Ochronny krem dla dzieci na niepogodę i wiatr z nagietkiem lekarskim Calendula Weleda

Pamiętajcie o tym, że kosmetyk jest bardzo tłusty! 

Krem zamknięty jest w metalowej tubce o pojemności 30 ml i opakowany w kartonik. 

Lista składników :
Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil Lanolin Beeswax (Cera Alba) Calendula Officinalis Flower Extract Fragrance 1 Limonene Linalool Geraniol Citral .

Pełna lista składników :
Olej z sezamu indyjskiego Olej ze słodkich migdałów Lanolina Wosk pszczeli Ekstrakt z kwiatów nagietka lekarskiego Zapach 1 Limonen 1 Linalol 1 Geraniol 1 Cytral* 1 .

Calendula Emulsja do ciała z nagietkiem lekarskim Weleda

Calendula Emulsja do ciała z nagietkiem lekarskim 


Dobry balsam dla dziecka to podstawa. Żałuję, że nie odkryłam tej emulsji jak synek był malutki. Wtedy zawsze po kąpieli stosowałam balsam, lub olejek. Teraz mały ucieka i nie chce dawać się smarować. Zresztą nie zmuszam go, bo używamy Kremu do kąpieli Weledy, który dolewa się do wody. Zostawia on na skórze ochronną warstwę. Nawet ja go uwielbiam, użyłam już kilka razy i jestem zachwycona. Wracając do emulsji, dobrze sprawdzi się u dzieci z suchą skórą lub u maluszków, które wiadomo, że trzeba smarować po kąpieli. Tym bardziej jest fajna, ponieważ można używać jej na główce dziecka. Mój synek raz miał mocno przesuszoną skórę na nóżkach i emulsja dobrze poradziła sobie z tym problemem. Często podkradam ją synowi, bo szkoda, by się zmarnowała i u mnie świetnie sprawdza się na łydkach. W zimie zawsze robi mi się nad stopami brzydka sucha skóra, która aż piecze jak zaczyna pękać. I zarówno Krem do kąpieli jak ta Emulsja pomagają mi się tego pozbyć. 

Emulsja ma pojemność 200 ml. Jest gęsta i bardzo wydajna. Szybko się wchłania i nie zostawia na skórze tłustej ani lepkiej warstwy. 

Calendula Emulsja do ciała z nagietkiem lekarskim

Calendula Emulsja do ciała z nagietkiem lekarskim

Lista składników:
Water  Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil Glycerin Alcohol Glyceryl Stearate SE Cetearyl Glucoside Hydrogenated Coco-Glycerides Calendula Officinalis Flower Extract Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract Beeswax (Cera Alba) Theobroma Cacao Seed Butter Xanthan Gum Glyceryl Caprylate Fragrance 1 Limonene 1 Linalool 1 Geraniol 1 Citral 1 .

Pełna lista składników:
Woda,  Olej z sezamu indyjskiego,  Olej ze słodkich migdałów,  Gliceryna,  Alkohol,  Stearynian glicerolu, SE,  Poliglukozyd alkoholu cetylostearylowego,  Uwodorniona mieszanina monoglicerydów oleju kokosowego,  Ekstrakt z kwiatów nagietka lekarskiego,  Ekstrakt z kwiatów rumianku pospolitego, Wosk pszczeli,  Masło kakaowe,  Guma ksantanowa Monogliceryd kwasu kaprylowego,  Zapach, 1 Limonen, 1 Linalol, 1 Geraniol, 1 Cytral. 


Znacie kosmetyki Calendula?

































poniedziałek, 22 lutego 2021

"Possession" T.M. Frazier - recenzja przedpremierowa - księgarnia Tania Książka

"Possession" T.M. Frazier - recenzja przedpremierowa - księgarnia Tania Książka


"Possession" T.M. Frazier

Perversion Trilogy bije rekordy popularności. Do tej pory ukazała się dopiero pierwsza część, a już książka została doceniona przez Niegrzeczne Czytelniczki. Choć jest to książka dla osób młodych, a jej gatunek, to typowe new adult, to z przyjemnością poznałam Tristana i Emmę Jean i czekałam na kontynuację ich historii. Zapraszam Was na recenzję Possession czyli Posiadania. Usiądźcie wygodnie i zaczynamy...


"Possession" T.M. Frazier

On chce tylko mnie. Posiadać, kontrolować, mieć na własność.

Emma Jean i Tristan, Sztuczka i Ponury, złodziejka z Los Muertos i egzekutor z Bedlam. Skopani przez los, wciągnięci w mroczny świat gangów, w którym nie można ufać nikomu, a radość i spokój nie istnieją nawet w dziecięcych snach. Odważyli się jednak walczyć o siebie, o uczucie, które było silniejsze niż groźba śmierci. Tkwią teraz w samym centrum krwawej wojny. Zaszli już tak daleko, że nie sposób się cofnąć. Ale czy starczy im sił, by wygrać, lub determinacji, by zginąć, wciąż próbując?

Ponury jest przekonany, że Sztuczce nic nie grozi. Niestety, nic bardziej mylnego. Dziewczyna trafiła w łapy szefa gangu Los Muertos. I chwilowo musi radzić sobie sama, bo Ponury został właśnie zgarnięty przez policję pod zarzutem morderstwa.

Dalsze losy bohaterów mrocznej i pełnej namiętności trylogii Perversion.

"Possession" T.M. Frazier

Czy są na pokładzie Niegrzeczne Czytelniczki? Witam Was bardzo serdecznie. Tak wiem, zazdrościcie mi, że mogłam jako jedna z pierwszych przeczytać Possession T.M. Frazier czyli drugą część Perversion Trilogy. I pewnie zastanawiacie się czy mi się podobała. Już spieszę z odpowiedzią. Książka jest ŚWIETNA. Wypełniona akcją, od początku do końca i po same brzegi. Ze ściśniętym gardłem i mocno bijącym sercem śledziłam losy Ponurego i Sztuczki. Autorka dała czadu - tyle mogę Wam powiedzieć. 

"Possession" T.M. Frazier

Emma Jean wpada w łapy Marco, po tym jak dowiedział się o jej spiskowaniu z Ponurym. Dziewczyna jest bita, gwałcona i traci już wszelką nadzieję na uwolnienie. Tym bardziej, że Ponury jest przekonany o tym, że Sztuczka jest bezpieczna. Na szczęście dziewczynie w końcu udaje się uciec, a w tym samym momencie, Ponuremu udaje się wtargnąć do obozu wroga i zabrać nieprzytomną dziewczynę do domu. Podczas ucieczki została uderzona w głowę i długo nie można jej dobudzić. Ale to nie jest najgorsze. Po przebudzeniu okazuje się, że dziewczyna doznała ogromnej krzywdy psychicznej i nie jest już sobą. Czy Ponuremu uda się przywrócić do świata żywych swoją ukochaną? 

Mroczna, pełna bólu i cierpienia, a także pokazująca siłę miłości - taka jest ta książka. Autorka zarówno w pierwszej jak i drugiej części nie oszczędzała swoich bohaterów. Poniewierała nimi fizycznie i emocjonalnie. U T.M. Frazier nie ma zabawy w kotka i myszkę. Krew leje się strumieniami, a najgorsze jest to, że cierpienie bohaterów nie ma końca. Coraz bardziej emocjonalnie podchodzę do tej historii, czytam na wdechu, z bolącym sercem i w myślach proszę autorkę, bo w końcu dała mi wytchnąć, a w sercach bohaterów rozpaliła płomień nadziei. Niech w końcu będą szczęśliwi! Na chwilę obecną po moich policzkach płyną łzy, a serce mi krwawi...W tej książce jest tyle emocji, że trudno opisać to słowami.

Tania Książka

Książka jest cieniutka, 210 stron, czyta się ją bardzo szybko, ale później długo dochodzi się do siebie. Premiera trzeciej części  jest 10 marca, więc jeszcze trzeba trochę poczekać. A tym czasem zabieram się za inne niegrzeczne propozycje czytelnicze Wydawnictwa Kobiecego. 

Premiera Possession T.M Frazier jest 24 lutego.


Jeśli tak jak ja lubicie niegrzeczne książki, to zerknijcie na nowości wydawnicze w księgarni Tania Książka. W tym roku jest wiele świetnych premier, o których będę Was informować. 


Macie w planach Possession?










 

środa, 17 lutego 2021

Różana seria do pielęgnacji twarzy i ciała Rosarium od marki Soraya.

Różana seria do pielęgnacji twarzy i ciała Rosarium od marki Soraya.


Soraya Rosarium

Kosmetyki Soraya goszczą w mojej łazience nieprzerwanie od dłuższego czasu. Przetestowałam już kilka serii, mam wśród nich swoich ulubieńców, a w ostatnim haulu zakupowym na Instagramie, mieliście okazję zobaczyć, w co obkupiłam się z kosmetyków tej marki. Tym razem na celowniku seria Rosarium. Jesteście ciekawi jak się sprawdziła?


Kosmetyki różane to nie jest mój konik. Niektóre marki obrały sobie za punkt honoru wykończyć klienta duszącym zapachem róży. Przykre to jest niestety, ponieważ w drogerii nie powącha się kosmetyku, nawet nie wolno tego robić, więc kupujemy z myślą o tym, że może tym razem nie będzie tak źle. Jakim zaskoczeniem dla mnie było to, że jedynym kosmetykiem, który intensywnie pachnie różą w tej serii jest tonik? Można? Można. Ale zaczynamy od początku.

Seria Rosarium przeznaczona jest głównie dla kobiet dojrzałych, ale znajdziecie tu również produkty, które może używać każdy. 95-98% składników pochodzenia naturalnego. Kartonowe pudełka z recyklingu, a kremy pakowane są w szkło, które później można przetworzyć. Coraz więcej marek tak robi i cieszę się, że Soraya jest jedną z nich. 

Nawilżający balsam do ciała Soraya Rosarium

Nawilżający balsam różany do ciała

97% składników pochodzenia naturalnego. Opakowanie - tuba - wykonana z miękkiego i giętkiego plastiku. Kosmetyk zawiera w składzie wodę różaną i ekstrakt z róży stulistycznej. Ma bardzo przyjemny słodki kwiatowy zapach, ale nie czuję róży. Absolutnie mi to nie przeszkadza. Kosmetyk ma dość rzadką konsystencję, szybko się wchłania i nawilża skórę. Niestety na dłuższą metę nie radzi sobie z mocno przesuszoną skórą na moich nogach. Szybko powraca ona do stanu poprzedniego. Myślę, że najlepiej sprawdzi się u osób, które mają skórę normalną i lubią lekkie nawilżające balsamy. Chętnie wrócę do niego latem, bo wtedy też używam balsamów. Niestety zimą stawiam na bardziej odżywcze kosmetyki.

Mimo tego jestem na TAK. 
Pojemność 200 ml. 
Cena regularna w Hebe 14,99 zł 

Nawilżający balsam do ciała Soraya Rosarium

Nawilżający balsam różany Soraya Rosarium

Aqua, Isopropyl Palmitate, Glycerin, Ethylhexyl Stearate, Butyrospermum Parkii Butter, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Glyceryl Stearate Citrate, Rosa Damascena Flower Water, Hydrolyzed Caesalpinia Spinosa Gum, Caesalpinia Spinosa Gum, Rosa Centifolia Flower Extract, Gluconolactone, Butylene Glycol, Calcium Gluconate, Dimethicone, Sodium Stearoyl Glutamate, Xanthan Gum, Disodium Phosphate, Caprylyl Glycol, Sodium Phytate, Synthetic Fluorphlogopite, Citric Acid, Alumina, Phenoxyethanol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum, CI 77891, CI 77491, Tin Oxide.

Różany tonik - esencja - Soraya Rosarium

Tonik - esencja różana

95 % składników pochodzenia naturalnego. Wygodna plastikowa butelka. Ten kosmetyk ma różany zapach, ale jest on świeży, choć dość intensywny, więc mój wyczulony nos nie ma z nim problemu. W składzie toniku znajdziecie wodę różaną, ekstrakt z róży stulistycznej i pantenol. Kosmetyk świetnie sprawdzi się jako jeden z kroków pielęgnacyjnych (tonizacja skóry) lub jako samodzielny kosmetyk do odświeżania skóry w ciągu dnia. Świetnie nawilża skórę i koi podrażnienia. Dobrze jest go nałożyć na skórę po peelingu lub oczyszczaniu twarzy szczoteczką, ponieważ uspokoi ją. Moja skóra twarzy jest wymagająca i często jest podrażniona, reaguje też zaczerwienieniem. Tonik uspokaja ją i nawilża. Idealny pod krem czy serum. 

Jestem bardzo na TAK. 
Pojemność 200 ml. 
Cena regularna w Hebe 13,99 zł.

Aqua, Rosa Damascena Flower Water, Betaine, Glycerin, Propanediol, Allantoin, Panthenol, Rosa Centifolia Flower Extract, Gluconolactone, Calcium Gluconate, Butylene Glycol, Caprylyl Glycol, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Citric Acid, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Citronellol

Wygładzające serum różane Soraya Rosarium

Wygładzające serum różane

95% składników pochodzenia naturalnego. 
Plastikowa buteleczka z kroplomierzem. Ładny opalizujący kolor i bardzo delikatny różany zapach. W składzie ma wodę różaną i ekstrakt z róży stulistycznej. Marka Soraya ma dobre produkty tego typu. Miałam już serum cytrusowe i jest dobre. Różane również się u mnie sprawdza. Żelowa lekka konsystencja, szybko się wchłania i przyjemnie nawilża skórę. Można używać je pod krem lub jako solowy produkt. Idealne będzie pod makijaż lub latem, gdy skóra potrzebuje nawilżenia. Nie lepi się i nie klei. Po aplikacji trzeba poczekać do wchłonięcia, ale później nie czuć go na twarzy. 

Jestem na TAK. 
Pojemność 30 ml.
Cena regularna w Hebe 29,99 zł.

Wygładzające serum różane Soraya Rosarium

Wygładzające serum różane Soraya Rosarium

Wygładzające serum różane Soraya Rosarium

Aqua, Propanediol, Rosa Damascena Flower Water, Glycerin, Carrageenan, Biosaccharide Gum-1, Rosa Centifolia Flower Extract, Butylene Glycol, Gluconolactone, Calcium Gluconate, Xanthan Gum, Caprylyl Glycol, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Synthetic Fluorphlogopite, Citric Acid, Alumina, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Citronellol, CI 77891, CI 77491, Tin Oxide

Przeciwzmarszczkowy krem różany pod oczy

Przeciwzmarszczkowy krem różany pod oczy 

97% składników pochodzenia naturalnego. Bezzapachowy, za co duży plus. Tubka wykonana z giętkiego plastiku. Ekstrakt z róży stulistnej i kofeina, to znajdziecie w jego składzie. Kremów pod oczy w pewnym wieku nigdy dość. Choć zdania o takich kosmetykach są podzielone, to ja je używam i polecam. Dlatego, że nakładanie kremu pod oczy wiąże się u mnie z masażem tej okolicy, a nakładając krem do twarzy często o tym zapominam. Krem szybko się wchłania, dobrze nawilża skórę pod oczami. Można używać go w dzień jak i na noc, nakładając na oczyszczoną skórę. 

Jestem na TAK. 
Pojemność 15 ml.
Cena regularna w Hebe 21,99 zł.

Przeciwzmarszczkowy różany krem pod oczy Soraya Rosarium

Przeciwzmarszczkowy różany krem pod oczy Soraya Rosarium

Aqua, Propanediol, Caprylic/Capric Triglyceride, Isopropyl Palmitate, Polyglyceryl-3 Dicitrate/Stearate, Ethylhexyl Stearate, Glyceryl Stearate, Glycerin, Butyrospermum Parkii Butter, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Caffeine, Myristyl Myristate, Ethylhexylglycerin, Glycine Soja Oil, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Rosa Centifolia Flower Extract, Butylene Glycol, Dimethicone, Xanthan Gum, Disodium Phosphate, Caprylyl Glycol, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Citric Acid, Squalene, Phenoxyethanol.


Przeciwzmarszczkowy krem różany Soraya Rosarium

Przeciwzmarszczkowy krem różany

98% składników pochodzenia naturalnego. Szklany słoiczek z plastikową nakrętką. W składzie znajdziecie ekstrakt z róży stulistnej i wodę różaną. Zapach przyjemny, kwiatowo - kremowy, taki sam jak balsamu, tylko mniej intensywny. Nie czuć róży. Krem przeznaczony jest dla osób 40+ i można stosować go na dzień i na noc. Treściwa konsystencja, ale szybko się wchłania. Pozostawia na skórze delikatną aksamitną powłokę. Nie jest tłusty ani lepki. Nie klei się. Można spokojnie nałożyć go pod makijaż. Myślę, że będzie się dobrze sprawdzał u osób ze skórą suchą i normalną. 

Do mojej skóry nie jest odpowiedni, bo mam tłustą, ale użyłam raz by opisać wrażenia. Moja teściowa go używa i zachwala. 

Teściowa jest na TAK. 
Pojemność 50 ml. 
Cena regularna w Hebe 27,99 zł. 

Przeciwzmarszczkowy krem różany Soraya Rosarium

Przeciwzmarszczkowy krem różany Soraya Rosarium

Przeciwzmarszczkowy krem różany Soraya Rosarium

Aqua, Dicaprylyl Ether, Ethylhexyl Stearate, Caprylic/Capric Triglyceride, Propanediol, Glycerin, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Pentaerythrityl Distearate, Butyrospermum Parkii Butter, Sodium Stearoyl Glutamate, Xylitylglucoside, Rosa Damascena Flower Water, Ethylhexylglycerin, Tocopheryl Acetate, Tocopherol, Rosa Centifolia Flower Extract, Anhydroxylitol, Xylitol, Gluconolactone, Butylene Glycol, Calcium Gluconate, Xanthan Gum, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Synthetic Fluorphlogopite, Alumina, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Parfum, CI 77891, CI 77491, Tin Oxide.


W serii Rosarium znajdziecie również:

Mleczko do demakijażu. 
Odżywczy krem - maska na noc 40 - 50 +.
Ujędrniający krem różany 50 +
Wygładzającą kremową maseczkę różaną


Jak się Wam podobają kosmetyki z serii Rosarium?

wtorek, 16 lutego 2021

"The Brightes Stars" i "The Darkest Moon" Anna Todd - recenzja

"The Brightes Stars" i "The Darkest Moon" Anna Todd - recenzja

"The Brightes Stars" i "The Darkest Moon" Anna Todd

Anna Todd dała się poznać jako świetna autorka książek new adult. Jej seria "After" bardzo mi się podobała i z przyjemnością ją przeczytałam. Pełna intryg, namiętności, dramatów i akcji historia została nawet przeniesiona na ekrany kin. Gdy zobaczyłam "Stars" - nową serię autorki pomyślałam, że to również będzie hit. Niestety pomyliłam się...


"The Darkest Moon" Anna Todd

"The Brightes Stars" i "The Darkest Moon" są nudne i przez większość fabuły nic się tam nie dzieje. W pierwszej części jakakolwiek akcja zaczęła się dopiero na 260 stronie, a książka ma 316. Później zrobiło się przez chwilę sympatycznie, była jedna poważniejsza awantura i książka się skończyła. Ale zanim to się stało, główna bohaterka obraziła się śmiertelnie na głównego bohatera. 

W drugiej części, Karina obrażona jest na Kaela ciągle, wymyślając sobie coraz to nowe powody, by się na niego gniewać, co jest irytujące, bo owszem zawinił, ale mogłaby się pogniewać chwilę i sobie darować. Ale nie. Co prawda jest trochę więcej akcji, czyta się przyjemniej, ale dalej wszystko toczy się powoli i pełznie jak ślimak. W tym tempie autorka będzie musiała napisać z 5 części, by coś się w końcu zaczęło dziać. Na plus książki działa zakończenie. Podobało mi się i zapowiada duże emocje w części 3. O ile autorka mądrze to rozegra. 

"The Darkest Moon"

"The Darkest Moon"

Do recenzji dostałam co prawda tylko drugą część, ale z racji braku akcji w pierwszej, recenzuję Wam od razu dwie. Nie ma co się rozwodzić, zarówno w pierwszej i drugiej mało co się dzieje, więc pisanie dwóch recenzji jest bez sensu. Jakby to zebrać do kupy i wyszczególnić ważne dla czytelnika informacje, to wyszło by może niecałe 100 stron z obydwu części, które warto przeczytać. 

Jest to dla mnie smutne, ponieważ sam pomysł na zarys tej historii jest fajny. Ona - córka żołnierza, który ma wiele za uszami. On - żołnierz, który odniósł na misji poważne obrażenia. Spotykają się przypadkiem. Ona nie chce miłości, ale ulega czarowi przystojnego czarnoskórego mężczyzny. Niestety nad ich relacją zbierają się czarne burzowe chmury. On skrywa mroczne tajemnice, których nie chce jej zdradzić. Wychodzi na jaw, że Kael nie powiedział Krainie całej prawdy, czego dziewczyna nie chce mu wybaczyć...

"The Darkest Moon"

Prawda, że streszczenie fabuły jest ciekawe? Ale wykonanie już takie nie jest. Autorka podtytułem pierwszej części czyli "Pożar zmysłów" sugeruje czytelnikom, że w tej serii będzie gorąco. Czy Wy też to tak odbieracie? Natomiast przez pierwsze 250 stron chłopak nie złapał Kariny nawet za rękę. Później trochę się to rozkręca, ale pożaru nie ma. Ledwie mały płomyczek przez chwilę się tli. W drugiej części nawet o płomyczku można zapomnieć, za to przez całą książkę główna bohaterka stara się nie lubić Kaela i robi wszystko, by go do siebie zniechęcić. Doskonały przykład osoby, która lubi cierpieć dla zasady i przez wymyślone powody. 


Szczerze mówiąc, zawiodłam się. Zresztą nie tylko ja, bo obie części mają bardzo niskie oceny wśród czytelników. 


Dla kogo jest ta seria? Dla bardzo niewymagających nastolatków. Ja niestety usypiałam nad stronami tych książek. 


Kto już przeczytał? Jakie opinie?











 

poniedziałek, 15 lutego 2021

"Grzeszne strony namiętności" zbiór opowiadań polskich autorek - recenzja

"Grzeszne strony namiętności" zbiór opowiadań polskich autorek - recenzja


"Grzeszne strony namiętności"

Wiele razy wspominałam Wam, że nie jestem fanką zbiorów opowiadań, ale za każdym razem po nie sięgam. Kobieta zmienną jest, więc można jej wybaczyć niekonsekwentność w myśleniu i działaniu. Tym razem muszę Wam jednak napisać, że jak najbardziej jestem fanką zbiorów opowiadań. Szczególnie takich jak "Grzeszne strony namiętności". To była jedna z najlepszych antologii, które przeczytałam. 


"Grzeszne strony namiętności"

Sześć gorących historii, które rozgrzeją cię w niejeden zimny wieczór…

Przypadkowe spotkanie, niechciane towarzystwo na biwaku czy nawet dramatyczna ucieczka od wydarzeń z przeszłości – nigdy nie wiadomo, w jakich okolicznościach można poznać kogoś, kto rozbudzi zupełnie nieoczekiwane pragnienia. Co stanie się, kiedy bohaterki postanowią poddać się namiętności? Dla jednych to zakazany owoc, dla innych obustronna transakcja lub wejście drugi raz do tej samej rzeki. Konsekwencje mogą być jednak nieoczekiwane – przekonaj się sama…

"Grzeszne strony namiętności"

"Grzeszne strony namiętności"

Czerwona okładka, kobieta z wyrazem ekstazy na twarzy i tytuł Grzeszne strony namiętności... musiało mi się to spodobać. A i owszem, spodobało i muszę przyznać, że autorki bardzo się postarały, by czytelniczki były usatysfakcjonowane ich opowieściami.

Zawsze jest u mnie krótko, zwięźle i na temat, a treści opowiadań Wam nie zdradzam. Tym razem zrobię wyjątek. 

"Książę mroku" Kinga Litkowiec

Dziewczyny mamy fantastykę w wykonaniu Kingi. Głównym bohaterem jest nikt inny jak demon. I to nie byle jaki, bo pupilek Władcy Piekła. Opowiadanie jest pisane w trzeciej osobie, co mnie trochę zaskoczyło, ale myślę, że narrator pierwszoosobowy by je zepsuł. Jest to coś zupełnie innego, niż Kinga do tej pory nam serwowała. Czy demon może zakochać się w śmiertelniczce? 

"Umowa na miłość" Angelika Łabuda

Bardzo przyjemne i dobrze napisane opowiadanie o tym, że niektóre umowy mogą zbliżać do siebie ludzi. Fallon - doskonała prawniczka zostaje postawiona przed swojego ojca przed faktem dokonanym. Albo zakocha się w dwa miesiące albo kancelaria zostanie podzielona między nią a jej brata. Kobieta kocha to miejsce i nie chce do tego dopuścić. Nie pozostaje jej nic innego jak znaleźć sobie fałszywego narzeczonego. Czy można zakochać się w dwa miesiące w zupełnie obcej osobie? 

"Bolesna strata" Ana Rose

Moje ulubione opowiadanie. Najbardziej erotyczne i zmysłowe. Czytałam je z wypiekami na twarzy. Bardzo bym chciała dowiedzieć się co będzie dalej, ponieważ autorka zostawiła sobie otwartą furtkę. Główną bohaterką jest Madison, która po suto zakrapianej imprezie myli drzwi pokojów. Zamiast dotrzeć do łóżka swojego najlepszego przyjaciela, ląduje w pokoju jego brata. Między tym dwojgiem chemia jest tak namacalna, że aż iskrzy. A po upojnej nocy nie mogą przestać o sobie myśleć. Ale jest jeszcze Asher, który choć jest przyjacielem dziewczyny, to chyba też coś do niej czuje. Czy zabawa w trójkąt może się dobrze skończyć?

"Biwak w górach" Katarzyna Rzepacka

Stara miłość nie rdzewieje - znacie to? W tym opowiadaniu na pewno nie zardzewiała. Ale co zrobić, gdy rozstało się z drugą osobą w gniewie. Czy można wejść dwa razy do tej samej rzeki ?
 

"Druga szansa" Agata Sobczak

Ona - świadek koronny, ścigana przez groźny kartel - musi się ukrywać. On - policjant, który ma za zadanie zapewnić jej bezpieczeństwo. Gdy dwoje ludzi długo przebywa w swoim towarzystwie, mogą wydarzyć się różne, niespodziewane rzeczy. Czy można zakochać się w swoim "ochroniarzu"?

"Potępiony" Anna Wolf

I kolejna fantastyka. Upadły anioł i śmiertelniczka. Są jak ogień i woda. Jak Ziemia i Mars. Nie mogą przestać na siebie patrzeć, a gdy się dotykają czuć między nimi wyładowania. To zakazana relacja. Anioł nie może zakochać się w człowieku. Ale Angel jest inna niż wszystkie kobiety razem wzięte. Co z tego wyniknie? 

"Grzeszne strony namiętności"

"Grzeszne strony namiętności"

Bolo gorąco, było namiętnie. Burza uczuć i szaleństwo to mało. Uważam, że autorki stworzyły świetny zbiór opowiadań, po który warto sięgnąć. Tym bardziej, że nawet przez chwilę się nie nudziłam. 


Macie w planach Grzeszne strony namiętności?

Copyright © Aleksandra NS Blog , Blogger