piątek, 16 kwietnia 2021

"Powiedz, że zostaniesz" Beata Majewska - zapowiedź - PATRONAT MEDIALNY

"Powiedz, że zostaniesz" Beata Majewska - zapowiedź - PATRONAT MEDIALNY



"Powiedz, że zostaniesz" Beata Majewska i zapowiedź - PATRONAT MEDIALNY

Nieśmiałe prośby czytelników sagi gangsterskiej zostały wysłuchane i dla tych wszystkich, którzy czują niedosyt autorka przygotowała cześć 3,5. Premiera tej książki już 5 maja 2021, a publikacja ukaże się nakładem Wydawnictwa Jaguar. 



"Powiedz, że zostaniesz" Beata Majewska i zapowiedź - PATRONAT MEDIALNY

„Powiedz, że zostaniesz” to historia dla wszystkich, którzy przeczytali trylogię Beaty Majewskiej, lecz nadal czują niedosyt. W tej książce znajdziecie piękną i dramatyczną opowieść o dalszych losach Brunona i wyjaśnienie, kim jest tajemnicza Naira, która pojawiła się w epilogu powieści „Obiecaj, że wrócisz”. Ścieżki życia tych dwojga będą się splatać i rozchodzić, a uczucie, które nimi zawładnie, musi pokonać wielką tęsknotę.

Jak się skończy ta trudna miłość? Przekonajcie się sami.

Lecz to nie koniec! Na scenę wkroczy Katarina Niekrasowa i jej przystojny ogrodnik, Timur! Ta para to jak ogień i woda, Katia dyryguje, a Timur się uśmiecha i wraca do swoich ukochanych roślin. Co z tego wyniknie?, i jaką rolę odegrają rezolutny Artem i Ksenia, córka Timura?

Odpowiedź znajdziecie w ostatniej części gangsterskiej sagi!

Saga gangsterska Beata Majewska

Dla tych z Was, którzy nie czytali sagi gangsterskiej, podsyłam opisy poprzednich części. Trzeba czytać je w kolejności, byście mogli zrozumieć całą fabułę, bo choć książki opowiadają o innych bohaterach, to ich losy się przeplatają. 


Zapomnij, że istniałem Beata Majewska

"Zapomnij, że istniałem" część 1


Trzydziestoletnia Luiza Mleczko, panna, mieszkanka wsi, kobieta nieco sztywna i pryncypialna, ale szalenie elegancka i zadbana, uparta, pyskata i rezolutna, na dodatek urzędniczka (sołtyska) i Rafał Snarski, „emerytowany” bokser i gangster, który zaszywa się w wiosce, by uciec przed całym światem, człowiek szorstki, nieprzyjemny, skrzywdzony okrutnie przez los. Ta dwójka od początku, od pierwszego spotkania, prowadzi nieustanną walkę między sobą. Czas pokaże, czy Luizka, zaręczona z gminnym sekretarzem, poczuje miętę do łobuza…



Pamiętaj, że byłem Beata Majewska


"Pamiętaj, że byłem" część 2


Dał słowo, że Weronika nie straci swojej rodziny, lecz okrutny los postanowił inaczej. Na oczach Nikity dziewczyna traci wszystko, co było najcenniejsze: rodzinę, własne dziecko, całe dotychczasowe życie, pamięć i świadomość. To on przyłożył rękę do nieszczęścia Weroniki, i teraz będzie musiał z tym żyć. Nikita szybko zapomni, bo ich ścieżki się rozejdą, a jego serce już dawno zmieniło się w kamień, lecz to nie koniec tej historii. Czasami największa miłość, to ta, która nie miała prawa się wydarzyć...

Obiecaj, że wrócisz Beata Majewska

"Obiecaj, że wrócisz" część 3


Bruno nie ma łatwego dzieciństwa. Kiedy jego ojciec ginie - głupią i przypadkową śmiercią, chłopak musi szybko wydorośleć. Gangsterzy są nieuchwytni, a policja zbyt szybko umarza śledztwo. Syn ofiary poprzysięga zemstę, pragnie odwetu nie tylko na gangsterach - sprawcach rodzinnej tragedii, lecz także na służbach.
Bruno pracuje dla wielu bossów, powoli zapisuje na swoim koncie kolejne głowy, swojej zemście podporządkuje całe życie. Nie ma w nim miejsca na rodzinę, dobrą pracę, a na pewno nie na miłość. Ta pojawia się znienacka, kiedy los stawia na drodze Brunona młodą Rosjankę. Wiera niczego się nie boi, bo też niczego nie ma do stracenia. Chociaż dopiero startuje w dorosłe życie, ona również zdążyła poznać jego gorzki smak. Nie zdaje sobie sprawy, że grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo: dziewczyna stanowi walutę w zatargu między gangsterami zza Buga, a Bruno jest pośrednikiem.
Jak skończy się ten deal? Czy miłość pokona zło? Przekonacie się sami, czytając trzecią - ostatnią - część bestsellerowej serii.

Beata Majewska

Beata Majewska, publikuje również pod pseudonimem Augusta Docher - polska pisarka, stworzyła kilkanaście poczytnych powieści dla płci pięknej i przepięknej. Na koncie ma zarówno bestsellerowe romanse obyczajowe, np. "Konkurs na żonę", lecz także historie New Adult, chociażby świetnie przyjętą serię "Najlepszy powód, by żyć", czy "Cała ja". Prywatnie kocha swoją szaloną rodzinę, włącznie z synową i wnuczką Gabą oraz psem Hugonem, uwielbia prace w ogrodzie, dalekie podróże, pobyty nad Morzem Czarnym i Rumunię, a to wszystko zawsze w towarzystwie dobrej książki. 



Czekacie na książkę?





* Zdjęcia, materiały graficzne, opisy książek i biogram autorki są jej własnością. Dostałam zgodę na wykorzystanie tych materiałów w tym wpisie. 













Kosmetyki do demakijażu Pure Camomille Yves Rocher - recenzja

Kosmetyki do demakijażu Pure Camomille Yves Rocher - recenzja

Kosmetyki do demakijażu Pure Camomille Yves Rocher

Oczyszczanie twarzy to jeden z najważniejszych kroków pielęgnacyjnych. Nie pomogą nawet najlepsze kremy, czy zabiegi kosmetyczne, gdy będą wykonywane na skórę, na której są resztki makijażu, brud, nadmiar sebum, czy miejskie zanieczyszczenia. Więc zanim przejdziemy do pielęgnacji, należy bezwzględnie skupić się na oczyszczaniu skóry, a pierwszym krokiem będzie demakijaż. 


Niedawno pokazywałam Wam nowości kosmetyczne od marki Yves Rocher. Seria Pure Menthe z miętą pieprzową jest genialna, a w tym wpisie chciałabym Wam pokazać kosmetyki do demakijażu z serii Pure Camomille z rumiankiem bio

Kosmetyki do demakijażu Pure Camomille Yves Rocher

Rumianek znany jest ze swoich właściwości łagodzących, dlatego z powodzeniem wykorzystywany jest w kosmetykach do skóry wrażliwej. Cieszę się, że ta seria właśnie przeznaczona jest do demakijażu skóry wrażliwej. Osobiście uważam, że do demakijażu, szczególnie okolicy oka, należy używać delikatnych środków oczyszczających i każda z nas powinna wychodzić z założenia, że ma skórę wrażliwą. Czemu? Niestety niektóre kobiety skupiają się na tym, by jak najszybciej zmyć makijaż, nie pomyślą o tym, że powiek i skóry pod oczami nie należy trzeć i szorować. A później jest płacz. Osobiście zawsze stawiam na łagodne kosmetyki do demakijażu, a do samego zabiegu podchodzę na spokojnie i uważam, że lepiej zrobić to powoli, a dokładnie. 

Wśród kosmetyków Pure Camomille znalazło się mleczko do demakijażu i krem do demakijażu, który jest dla mnie nowością. Nie używałam nigdy kremów do zmywania makijażu, ale wiem, że dziewczyny bardzo sobie je chwalą. 

Kosmetyki nie mają żadnego zapachu, co działa na ich duży plus.

Mleczko do demakijażu i tonik "2 w 1".


Mleczko do demakijażu i tonik "2 w 1"Pure Camomille z rumiankiem bio. 

Nie jestem fanką mleczek do demakijażu i kosmetyków dwa w jednym. Omijam je szerokim łukiem, ponieważ się u mnie nie sprawdzają. Mleczka zazwyczaj zostawiają tłusty film na skórze i sprawiają, że po demakijażu oka mam problemy z ostrością widzenia. Muszę je zawsze zmywać ze skóry żelem, by się tłustej warstwy pozbyć. Natomiast dwa w jednym, to nie moja bajka, bo albo coś oczyszcza, albo tonizuje. Jakoś nie do końca mnie to przekonuje. Ale ten kosmetyk mnie zaskoczył. 

Mleczko do demakijażu i tonik "2 w 1"Pure Camomille z rumiankiem bio.

Mleczko zamknięte jest w plastikowej butelce o pojemności 200 ml, otwierane ku górze. Lekka konsystencja, dużo na płatek kosmetyczny nakładać nie trzeba. Kosmetyk bardzo dobrze poradził sobie z demakijażem twarzy i oka. Nie musiałam trzeć, tylko przyłożyłam do powieki płatek z mleczkiem, odczekałam chwilę i delikatnie starałam makijaż, nawet wodoodporny tusz do rzęs. Po demakijażu skóra w żadnym miejscu nie była zaczerwieniona. Odczekałam chwilę, by zobaczyć co się stanie, ponieważ tego mleczka nie zmywa się ze skóry wodą. Podczas demakijażu płatek dobrze przesuwał się po skórze i czuć było poślizg, ale po zabiegu skóra nie była jakoś bardzo tłusta. Po chwili nie była w ogóle tłusta, a przyjemnie nawilżona. Tak jakbym po demakijażu zastosowała delikatne nawilżające serum. Szok, ponieważ spodziewałam się tłustej warstwy. Wychodzi na to, że faktycznie nie trzeba zmywać go wodą. 

Jako właścicielka skóry problematycznej zawsze po demakijażu używam żelu oczyszczającego i toniku, a po zabiegu tym mleczkiem, moja skóra wyglądała nadzwyczaj dobrze i wcale nie musiałam jej domywać. Na próbę przemyłam jeszcze skórę ulubionym tonikiem i była czysta. Należy pamiętać, by używając takiego mleczka, zmieniać płatki do momentu, gdy ostatni będzie zupełnie czysty, wtedy taki demakijaż ma sens. 

Myślę, że kosmetyk sprawdzi się świetnie u osób, które mają wrażliwą skórę twarz, suchą czy podrażnioną lub wrażliwe oczy na inny rodzaj demakijażu. Nie wiem na ile faktycznie ma on działanie tonizujące, ale po przetestowaniu nie mogłam się nadziwić jak moja skóra wygląda i się zachowuje. 

Bardzo pozytywne zaskoczenie. 

Krem do demakijażu łagodzący Pure Camomille z rumiankiem pospolitym bio.

Krem do demakijażu łagodzący Pure Camomille z rumiankiem pospolitym bio. 

Plastikowa, wygodna w użyciu tubka o pojemności 125 ml. Kosmetyk nakłada się na suchą twarz, powieki i usta, delikatnie masując skórę, aż do rozpuszczenia makijażu. Tak jak wspomniałam, nigdy wcześniej nie używałam kremu do demakijażu i nie bardzo mogę się do tej formy przyzwyczaić. Jedna z moich ulubionych youtuberek makijażowych bardzo chwali sobie balsamy i kremy do demakijażu, więc pomyślałam, że musi być bardzo fajna sprawa. 

Krem do demakijażu łagodzący Pure Camomille z rumiankiem pospolitym bio.

Krem jest dość gęsty, ale nie ma problemu, by nałożyć go i rozsmarować na skórze. Szybko zaczął rozpuszczać makijaż, w tym cień do powiek i tusz do rzęs. Masowałam skórę tak chwilę, skupiając się mocno na okolicy oka. Po czym zmyłam krem z twarzy wodą. Pierwsze wrażenie jest takie, że faktycznie wszystko się dobrze zmyło, nawet z rzęs. Stosując kremy do demakijażu oszczędzamy na płatkach kosmetycznych, co jest na pewno dużym plusem. Krem nie podrażnił mnie ani razu, nie szczypał w oczy, dobrze domył skórę z makijażu. Nie zostawił na skórze tłustej warstwy, choć niestety przez dłuższą chwilę miałam po jego użyciu problem z ostrością widzenia. Ale przeszło. Po demakijażu przemyłam skórę tonikiem, a płatek był czysty. I nałożyłam krem. Myślę, że problem z ostrością widzenia to jedyny minus takiego demakijażu, choć nie jest to dla mnie zaskoczeniem, ponieważ po olejkach czy płynach dwufazowych zawsze tak mam i to jeszcze gorzej. Przeraża mnie tylko wygląd mojej skóry w trakcie demakijażu, gdy wszystkie kosmetyki kolorowe zaczynają się rozpuszczać, ale nie ma problemu później ze zmyciem tego ze skóry i nic się nie maże, więc jestem na tak. 

Bardzo pozytywne zaskoczenie. 

Kosmetyki do demakijażu Pure Camomille Yves Rocher

Każdy z tych produktów jest inny, ale obydwa mnie zaskoczyły. Nie podrażniają, dobrze zmywają makijaż, nie mają zapachu i skóra faktycznie po ich zastosowaniu jest czysta. Jeśli miałabym zdecydować się na jeden z nich, to szczerze mówiąc nie wiem, który wybrać. Każdy bowiem ma zalety, które sprawiają, że przyjemnie się ich używa. Dlatego cieszę się, że mam obydwa. 


Co używacie do demakijażu skóry twarzy? 



















 

"Wyższe sfery" Efekt Ericka K.N. Haner - recenzja

"Wyższe sfery" Efekt Ericka K.N. Haner - recenzja

"Wyższe sfery" Efekt Ericka K.N. Haner

Największym grzechem Megan była miłość. Spadła na nią jak grom z jasnego nieba. Omamiła i wywróciła jej świat do góry nogami. Miłość jest piękna, gdy kochasz właściwą osobą. Erickowi Evansowi choć z wyglądu blisko do ideału, to daleko do idealnego kandydata na męża czy chłopaka. Megan jeszcze nie raz się o tym boleśnie przekona. 


"Wyższe sfery" Efekt Ericka K.N. Haner

Wyższe sfery. Kolejna część sagi o rodzinie Donellów.

Miłość i pożądanie potrafią zaślepić. Meg boleśnie się o tym przekona…

Najgorętsza para nowojorskiej śmietanki towarzyskiej przeżywa kryzys.
Megan nie jest pewna, co czuje, a wszechobecne tajemnice sprawiają, że w głowie ma jeszcze większy mętlik. Zwłaszcza że Erick w dziwnych okolicznościach traci cały majątek…. Kiedy Meg znowu zaczyna się w nim zakochiwać, na jaw wychodzą kolejne jego sekrety. Dziewczyna uświadamia sobie, że dwaj najważniejsi dla niej mężczyźni – ojciec i chłopak oszukują ją i próbują przeciągnąć na swoją stronę.

"Wyższe sfery" Efekt Ericka K.N. Haner

Kolejna część Pink Book już za mną. Choć czytałam Efekt Ericka w wersji roboczej, na blogu K.N. Haner, to odkrywam tę historię na nowo. Autorka zapowiedziała, że jest dużo zmian i nawet ci co czytali, będą zaskoczeni. Faktycznie tak jest i z każdą kolejną kartką jestem coraz bardziej ciekawa, co będzie dalej. A jak jest tym razem? 

Erick chwilowo nie odzywa się do Megan. Para się posprzeczała i mają ciche dni. Wielkimi krokami natomiast zbliża się wieczór panieński Kimberly, siostry Megan. Dziewczyny będą świętować w najmodniejszym klubie w mieście, którego właścicielem jest nasz główny bohater. Niestety w klubie wydarzyło się coś, co na zawsze zmieni życie Megan i jej rodziny. Dziewczyna zostaje porwana. Budzi się w szpitalu. Przy jej łóżku siedzi Erick i wygląda jak siedem nieszczęść. Nikt nic nie chce jej powiedzieć, a wszyscy obchodzą się z nią jak z jajkiem. Co takiego się wydarzyło? 

Porwanie okazuje się nieprzypadkowe i miało na celu pozbawienia Ericka całego majątku. Dalej przystojny, dalej czarujący i kochający, ale bankrut. Czy Megan będzie w stanie spotykać się z kimś kto wypadł z hukiem z wyższych sfer najbogatszych ludzi w mieście? 

Tajemnica goni tajemnicę. Megan już nie wie co jest prawdą, a co kłamstwem. Chce kochać i być kochana. Czy to tak wiele? 

Nasza bohaterka jest młodą dziewczyną, zakochaną po uszy. Miłość zrobiła jej wodę z mózgu, a Bóg seksu oczarował ją i zauroczył. Dziewczyna nie myśli racjonalnie, co okaże się jej zgubą. Oczywiście dalej twierdzę, że to bardzo irytująca bohaterka. Obraża się o byle co, tupie nóżką i wszczyna awantury. Myśli, że jest sprytna i to ona rozdaje karty. Wiedziałam, że tak będzie i w tej kwestii nic się nie zmieniło. Erick dalej kusi i uwodzi oraz zapewnia o swoim uczuciu, choć wszystko wskazuje na to, że uczciwość nie jest jego mocną stroną. 

"Wyższe sfery" Efekt Ericka K.N. Haner

Muszę przyznać, że ciekawie Kasia sobie to wymyśliła. Dawkuje emocje, a na każdy kolejny Pink Book czeka się jak na szpilkach. A na pewno czekają osoby, które nie znały wcześniej tej historii. Cieszę się również, że całość została podzielona na krótkie książeczki, które spokojnie mogę przeczytać w dwie godziny. Gdyby Kasia wydała to jako całość, książka mogłaby zmęczyć i znudzić, ponieważ byłaby aż za długa. Zresztą Megan jest tak wkurzająca, że pewnie rzucałabym tą książką o ścianę. A tym czasem, są emocje, podawane w odpowiednich dawkach i cały czas czuje się niedosyt. 


Kolejna część już za 6 tygodni. Czekacie? Bo ja już nie mogę się doczekać następnego Pink Booka.









 

czwartek, 15 kwietnia 2021

Nowości kosmetyczne marki Essence sezon wiosna - lato 2021.

Nowości kosmetyczne marki Essence sezon wiosna - lato 2021.
Nowości kosmetyczne marki Essence sezon wiosna - lato 2021.

Witam Was bardzo serdecznie w kolejnym poście poświęconym nowościom kosmetycznym od marki Essence. Jak co sezon mam możliwość jako jedna z pierwszych osób przetestować nowości i podzielić się z Wami moją opinią o nich. Tym razem sezon wiosna - lato 2021. To co, zaczynamy? 
W tym sezonie marka Essence kolejny raz stawia na "Clean Beauty" czyli "mniej znaczy więcej". Krótko mówiąc, ma być naturalnie, a Wy macie wyglądać jakbyście ograniczyły makijaż do minimum. 


stay All Day 16 h long -lasting Foundation Essence

Zaczynamy od podkładu Stay All Day 16 h long - lasting foundation, którego niewątpliwą zaletą jest to, że nie czuć go na skórze. Jego formuła została całkowicie pozbawiona silikonów, parabenów, mikroplastiku, alkoholu, substancji zapachowych i olejów mineralnych. Podkład jest bardzo wydajny, więc radzę od nałożenia mniejszej ilości, by później nie ścierać. Dobrze kryje i można nim to krycie stopniować, choć po pierwszej aplikacji byłam zadowolona. Jest trwały, to trzeba mu przyznać. Dobrze wtapia się w skórę, a jej kolor w każdym miejscu jest jednolity. Mam skórę tłustą i zazwyczaj mam wrażenie, że mam na twarzy maskę, a tu czuję się bardzo komfortowo. Odporny na dotyk i będzie dobry pod maseczkę, choć w moim przypadku nie wytrzymał próby maseczkowej, gdy musiałam w niej spędzić 6 h. Ale nie starł się tak jak inne podkłady i uważam, że jest najtrwalszy z tych co mam w domu.

Mam jednak dwie uwagi. Niestety osiada na włoskach i nie do końca radzi sobie z rozszerzonymi porami. O ile bardzo dobrze kryje przebarwienia, to przed jego użyciem koniecznie trzeba zrobić peeling i stosować go na nawilżoną skórę. Gdy macie suchą, to będzie odstawał. I jeszcze kolory - są bardzo ciemne. Do testu dostałam 10 soft Beige i będzie dla mnie odpowiedni dopiero latem, gdy będę miała opaloną buzię. A to jest drugi kolor od dołu w gamie kolorystycznej. 

Cena 15, 99 zł więc bardzo dobra jak na podkład. 
Pojemność standardowa 30 ml.

Maskara wodoodporna I Love Extreme Crazy Volume Essence

Maskara wodoodporna I Love Extreme Crazy Volume Essence

Maskara wodoodporna I Love Extreme Crazy Volume. Muszę przyznać, że się z nią zaprzyjaźniłam, choć miałam wątpliwości co do szczoteczki. A raczej tego, czy duża szczoteczka sprawdzi się przy moich krótkich rzęsach. Maskara daje radę. Ładnie wydłuża i rozdziela rzęsy. Można nakładać kilka warstw, ale trzeba to robić w krótkich odstępach czasu, ponieważ tusz szybko zasycha na rzęsach. Nie kruszy się, ma mocny czarny pigment, silikonową szczoteczkę i dużą pojemność. Plus za ładne opakowanie. 

Pojemność 12 ml. 
Cena 11,99 zł więc bardzo dobra. 

Błyszczyk powiększający usta what the fake! Plumping Lip Filler .

Błyszczyk powiększający usta what the fake! Plumping Lip Filler. Jest to jeden z tych błyszczyków, które po nałożeniu robią z ustami efekt wow. Ten został wzbogacony w kwas hialuronowy i witaminę E. Nawilża usta. Wyrównuje wszystkie niedoskonałości, a usta wyglądają na optycznie większe. Po nałożeniu i odczekaniu chwili, zaczęłam odczuwać mrowienie, delikatne chłodzenie i szczypanie, a usta zaczęły się powiększać. Nie wiem na jakiej zasadzie to działa, ale usta faktycznie są większe. Trzeba tylko uważać, bo takie błyszczyki silnie uczulają, więc lepiej wcześniej nałożyć odrobinę na dolną wargę przy krawędzi i sprawdzić jak błyszczyk będzie się zachowywał. Błyszczyk jest gęsty, przezroczysty i ma bardzo delikatne, odbijające światło. Ma mentolowy zapach. 

Pojemność 4,2 ml. 
Cena 12,99 zł. 

Serum do ust Lip Care booster lip serum.

Serum do ust Lip Care booster lip serum. Serum do ust z 10% zawartością olejku brzoskwiniowego, to mój ulubiony kosmetyk, ze wszystkich tu opisanych. Serum ma nieduży pędzelek, dzięki któremu precyzyjnie pokryjecie swoje usta. A efekt po jego użyciu jest świetny. Skóra jest odżywiona i nawilżona. Kosmetyk ma delikatny brzoskwiniowy zapach, w smaku nie jest słodki. 

Pojemność 10 ml.
Cena 11,99 zł. 

Masło do ust Lip Care booster lip butter.

Masło do ust Lip Care booster lip butter. Masło do ust z 10 % zawartością oleju kokosowego. Zamknięte w małej tubce, wygodne w użyciu, świetnie regeneruje, odżywia i nawilża usta. Po jego użyciu są miękkie i miłe w dotyku. Idealne na podrażnioną skórę. Delikatny zapach kokosa, nie jest słodkie w smaku. 

Pojemność 12 ml.
Cena 8,99 zł.

Sztuczne paznokcie clock & go nails.

Sztuczne paznokcie clock & go nails. Sztuczne paznokcie, które wystarczy wyjąć z pudełka i nakleić na swoje własne. Są samoprzylepne. Do wyboru babyboomer lub french. Utrzymują się do trzech dni. Powiem szczerze, że nawet tego nie otwierałam, ponieważ nie używam takich rzeczy i będę musiała je komuś oddać. Odkąd pamiętam, robię hybrydy na palcach, więc mi się taki produkt nie przyda. Ale może to być dobre rozwiązanie dla osób, które potrzebują zmienić wygląd swoich paznokci szybko i bez kłopotu. 

W pudełku jest 12 sztuk. 
Cena między 11 a 15 zł. 

Pretty fast nail polish klasyczny lakier do paznokci.

Pretty fast nail polish klasyczny lakier do paznokci. Seria szybkoschnących lakierów do paznokci. Mają wysychać w ciągu 40 sekund. Malutkie opakowania, każdy po 5 ml i ładne kolory, na pewno przypadną do gustu paznokciomaniaczkom. Nie używałam ich, ponieważ dużo sprzątam i by u mnie nie przetrwały na paznokciach nawet pół dnia. Ale jak nie miałam dziecka i hybrydy nie były jeszcze tak popularne, bardzo lubiłam lakiery tej marki. 

W ofercie jest 5 kolorów. 
Na zdjęciu : 
02 Blush Rush 
03 Ready Steady Red 
Cena 5,99 zł. 

Nowości kosmetyczne marki Essence sezon wiosna - lato 2021.

Tak prezentują się wiosenno - letnie nowości marki Essence. Oczywiście pokazałam Wam ich tylko część, w tym sezonie jakoś wyjątkowo mało dostałam do pokazania. Ale wszystkie produkty marki znajdziecie na ich stronie.

https://essence.eu/pl-pl


Coś Was zaciekawiło???



















 

"Kochanka" Edyta Folwarska - recenzja

"Kochanka" Edyta Folwarska - recenzja


"Kochanka" Edyta Folwarska

Lubisz czytać harlequiny? Lubisz krótkie i zwięźle napisane historie miłosne dla kobiet? A może masz ochotę na mały relaksik przed snem, ciekawą lekturę na plaży, w podróży, czy na hamaku w cieniu własnego ogrodu? Chcesz się odprężyć, zrelaksować i na chwilę wyłączyć? Zapraszam Cię do świata Pink Book i na spotkanie z "Kochanką" Edyty Folwarskiej. Gwarantuję, że książka Cię nie zawiedzie. 


"Kochanka" Edyta Folwarska

Ile jest warta duma zdradzonej kobiety?

Pola jest szczęśliwa, ma idealnego męża, ukochanego synka Maksia i piękny dom. Niestety do czasu… Kiedy kobieta dowiaduje się, że mąż zdradził ją z sekretarką, jej życie rozpada się jak domek z kart. Pola musi zawalczyć o siebie i swoje dziecko. Z cichej szarej myszki zmienia się w pewną siebie kobietę sukcesu. A kiedy wydaje się, że wszystko ma pod kontrolą, dostaje list napisany przed śmiercią przez zmarłego teścia. I znowu wszystko się rozpada…

"Kochanka" Edyta Folwarska

Poukładane życie Poli burzy się jak domek z kart, gdy nakrywa swojego męża w łóżku z inną kobietą. Myślała, że jej życie jest idealne, że mąż ją kocha i tworzą szczęśliwą rodzinę. Nawet w najgorszych snach nie przypuszczała, że człowiek, który jest jej miłością i całym życiem, może boleśnie ją zranić. Po co pojechała do tego hotelu? Bo chciała zrobić mu niespodziankę, a tym czasem zafundowała sobie traumę. Strata jest bolesna. Pali żywym ogniem i nic nie jest w stanie ugasić pożaru w sercu Poli. Nawet ucieczka. Pół roku później boli już odrobinę mniej. Ale za każdym razem gdy widzi swojego męża, widzi też ją, nagą, w jego ramionach i słyszy jej śmiech. Kiedy o tym zapomni? Czy można na powrót poskładać rozbite na kawałki serce? 

Tajemniczy list teścia i jego ostatnia wola, są gwoździem do trumny. Pola aby nie stracić spadku, który ma zostać przekazany jej synowi, musi na powrót wprowadzić się do swojego starego domu. Musi wrócić do męża i odwołać rozwód. Jak byście postąpili na jej miejscu? Kwota spadku jest ogromna i zapewniłaby dziecku godny start w dorosłe życie. To wszystko jest dziwne. Czemu teść Poli akurat tego sobie zażyczył? Czy on wiedział coś, o czym dziewczyna nie wie? 

Patowa sytuacja, wielka miłość i jeszcze większa namiętność, intryga, kłamstwa i zdrada, a w tle malownicze nadmorskie miejscowości. Władza i pieniądze. Dużo pieniędzy. Czy warte są poświęcenia? To wszystko znajdziecie w najnowszej powieści Edyty Folwarskiej o intrygującym tytule "Kochanka"

"Kochanka" Edyta Folwarska

Muszę przyznać, że ta część serii Pink Book dużo bardziej mi się podobała niż pierwsza. Niby książka jest krótka, wydana w małym formacie, ale autorce na jej stronach udało się zmieścić ciekawą i wciągającą historię. Edyta umiejętnie manewruje płaszczyzną czasową. Raz jesteśmy w teraźniejszości, by nagle cofnąć się w czasie i za chwilę powrócić do chwili obecnej. Płynnie i z gracją opowiada historię Poli i Pawła, a przez tekst dosłownie się płynie. Jest to książka na jeden wieczór, przyjemny i lekki romans z subtelną dawką erotyki. Sceny są gorące, nie jest ich dużo, a ich opisy nie zajmują kilku stron. Wszystko jest wyważone. 


Przyjemna książka dla fanek romansów, kobiecej literatury czy współczesnych harlequinów. 


Jeśli lubicie taki gatunek, to śmiało polecam! 









 

środa, 14 kwietnia 2021

"Bądź moim szczęściem" J.Dean - recenzja

"Bądź moim szczęściem" J.Dean - recenzja

"Bądź moim szczęściem" J.Dean

W mojej biblioteczce są różne książki. Jedne lepsze, inne gorsze. Mam też takie, które uwielbiam i nie wyobrażam sobie, bym mogła ich nigdy nie przeczytać. Wiecie czego najbardziej żałuję w przypadku tej książki? Że tak długo zwlekałam z jej przeczytaniem, ponieważ jest świetna! 


"Bądź moim szczęściem" J.Dean

Heidi Bliss bardzo długo ciężko pracowała, aby zostać gwiazdą amerykańskiej siatkówki. Jej na pozór idealny świat wywrócił się do góry nogami przez niespodziewaną ofertę łowcy talentów. Czuła, że los jej sprzyja. Wyższe wykształcenie na prestiżowej uczelni, kariera i cudowny chłopak, którego każda jej zazdrościła. Jednak gdy dziewczyna opuściła rodzinne Auburn w stanie Alabama, rzeczywistość zaczęła się komplikować z powodu nieznajomego ze stacji benzynowej.
Heidi nie wiedziała, że w tak krótkim czasie tyle może się zmienić…
Życie Garetta straciło sens, gdy tajemnice ukochanej zrujnowały ich związek. Kiedy przyjaciel z dawnych czasów zaproponował mu nowy start, ten zgodził się bez zastanowienia. Rzucił wszystko, by ruszyć w podróż po lepszą przyszłość. Nie przypuszczał jednak, że pyskata brunetka namiesza mu głowie i nie da tak łatwo o sobie zapomnieć.
Czy Heidi postąpi w imię zasad, czy w imię niebezpiecznych doświadczeń z przypadkowo poznanym mężczyzną?
Czy Garett odnajdzie spokój i szczęście, czy spotkają go kolejne zawirowania?


"Bądź moim szczęściem" J.Dean

Ach Ci przystojni faceci na okładkach. Uważam, że za takie zdjęcia powinna być kara. Jak się człowiek napatrzy, to spać później nie może. Albo co gorsza, śpi jak zabity i śni. Tylko, że nie o swoim mężu, ani chłopaku. Tak, zdecydowanie za takie zdjęcia na okładce powinna być kara.
 
Okładka "Bądź moim szczęściem", a raczej ten model, to takie ciacho, że aż mi się gorąco zrobiło, jak go zobaczyłam. I ta naga klata. Mmmmm. Co myślicie o zawartości tej książki, widząc takie ciacho na okładce? Romansidło lub erotyk. Albo romansidło z dużą ilością scen erotycznych, prawda? Już się tyle książek naczytałam w życiu, że nie powinnam się sugerować okładką, ale niestety dalej tak robię. Pomyślałam więc tak jak Wy. Nic bardziej mylnego, ponieważ ta książka ani nie jest romansem, ani erotykiem. Dla mnie kawał dobrej kobiecej literatury obyczajowej z wątkiem miłosnym. Uważam, że okładka jest krzywdząca dla tej książki, ponieważ uroczy model wyraźnie daje nam do zrozumienia co w środku znajdziemy. Choć absolutnie jestem w tym facecie zakochana, to uważam, że okładka powinna być inna. 

"Bądź moim szczęściem" J.Dean

Co zatem jeśli nie romanse, romansy i dzikie seksy z facetem z okładki, w tej książce znajdziecie? 

To historia o życiu, prawdziwa i przejmująca. Choć akcja rozgrywa się za granicami naszego kraju, to autorka świetnie to sobie obmyśliła i widać, że tematyka sportu nie jest jej obca. Płynnie się w niej porusza i choć ja nie mam zielonego pojęcia o grze w siatkówkę, to śmiało mogę powiedzieć, że trochę mi ją poprzez szczegółowe opisy gry przybliżyła. 

Przypadkowe spotkanie na stacji benzynowej na zawsze zmieni losy Heidi i Garetta. To była tylko chwila, ale ponowne spotkanie sprawia, że nie mogą o sobie zapomnieć. Wszystko byłoby cudownie, między nimi aż iskrzy. Mogliby spróbować być razem. Ale jest jedno "ale". Dziewczyna rozpoczyna grę w nowym zespole. A tajemniczy nieznajomy ze stacji okazuje się być jej trenerem. Ich kontrakty mówią jasno - ta relacja jest zakazana. Oboje mogą stracić wszystko. Ale tego pierwszego spotkania nie da się wymazać z pamięci. Serce nie sługa i powinno się posłuchać wtedy rozumu. Tylko co zrobić, gdy jedno i drugie nie chcą walczyć ze sobą i krzyczą - zrób to! Nic dobrego nie może z tego wyniknąć. 

"Bądź moim szczęściem" J.Dean

Książka jest długa, ma 447 stron, mimo tego szybko się ją czyta. Jest ciekawa, a język, którym autorka się posługuje przyjemny w odbiorze. Postacie są dobrze wykreowane i choć główna bohaterka momentami za bardzo strzela fochy, to nie mam się do czego przyczepić. Nawet raz nad stronami tej książki zapłakałam i myślę, że jeśli wkręcicie się w klimat tak jak ja, to Was również ta scena wzruszy. 

Miłość trenera i jego podopiecznej to trudny temat. Nikt tu nikogo nie wykorzystał i nie zmuszał. Oboje walczyli z tym uczuciem, ale nie wyszło. Robili również wszystko, by jak najdłużej pozostać anonimowi. Niestety pewnych rzeczy nie da się ukryć. Można próbować, ale wystarczy chwila nieuwagi, by szczęście pękło jak bańka mydlana. Co wtedy? Można się poddać i wszystko stracić. Albo zawalczyć. Jest o co, ale cena za miłość będzie bardzo wysoka. 

"Bądź moim szczęściem" J.Dean

Co zrobić, gdy się kocha, a jest to miłość zakazana? Czy można dla miłości do drugiej osoby poświęcić swoje własne szczęście? 


"Bądź moim szczęściem" to piękna historia zakazanej miłości, która nie miała racji bytu, bowiem konsekwencje zakochania mocno przeważały na szali w dół nad jej zaletami. Czy mimo tego bohaterowie zdecydują się, by zawalczyć o swoje szczęście? 


Gorąco Wam polecam tę książkę !












 

"Zapomnij, że istniałem" Beata Majewska - recenzja

"Zapomnij, że istniałem" Beata Majewska - recenzja

"Zapomnij, że istniałem" Beata Majewska

Rynek wydawniczy przepełniony jest nowymi publikacjami. Kiedyś, wchodząc do księgarni, nie miałam zielonego pojęcia co wybrać, a teraz dla odmiany staram się ograniczyć z ilością książek, które chcę przeczytać, ponieważ nie mam tyle czasu, ile bym chciała na czytanie przeznaczyć. Z reguły czytam nowości, ale są takie publikacje, które warto poznać, mimo tego, że nowościami ją nie są. A są to książki Beaty Majewskiej. 


"Zapomnij, że istniałem" Beata Majewska

Beata ma na swoim koncie już kilka powieści, ale ja swoją przygodę z jej twórczością zaczęłam od "Zapomnij, że istniałem" i chciałabym Wam o tej książce opowiedzieć. 

Okładka sugeruje, że to romans, dzikie seksy, taka typowa książka dla fanek romansów. Opis sugeruje, że możemy spodziewać się czegoś więcej niż nagie kobiece ciała i ogromne męskie penisy. Że może tam być jakaś akcja i może nie będzie nudno. Wzięła w ciemno, nie znając twórczości Beaty i powiem Wam krótko - jestem zakochana w Rafale Snarskim i jego ekipie. A Luiza to świetna babka i wcale się nie dziwię, że straciła głowę dla byłego boksera. 

"Zapomnij, że istniałem" Beata Majewska

W skrócie opisując fabułę... Rafał Snarski jest byłym bokserem i gangsterem. Po śmierci żony i synka, postanawia zerwać z dawnym życiem, sprzedaje wszystko co ma i wyprowadza się na wieś. A na tej wsi, panią sołtys jest Luiza Mleczko. Dawno nie spotkałam tak przebojowej damskiej postaci jak ona. Trochę kij z tyłka jej wystaje, gustu do ciuchów nie ma, pracuje za darmo, jest na garnuszku rodziców i ma beznadziejnego narzeczonego, z którym uprawia "mizianko". Prawdziwego chłopa jej potrzeba, dobrego bzykania i wyciągnięcia kija z tyłka oraz sprowadzenia na ziemię. I to wszystko robi nasz bohater. Przy tym jest kupa śmiechu, a teksty bohaterów są genialne. Siedziałam w fotelu, czytałam i się śmiałam. Ale Beata stworzyła duet! Udali jej się bohaterowie. Na początku jest wesoło, później robi się poważnie. Demony przeszłości byłego boksera wychodzą z ukrycia. Najpierw grzecznie proszą o przysługę. Gdy spotykają się z odmową, zaczynają grozić. Rafał wie, że z tymi ludźmi nie ma żartów i już raz wszystko przez nich stracił. Tym razem nie dopuścić, by kolejnej osobie stała się krzywda.

"Zapomnij, że istniałem" Beata Majewska

W dobie romansów mafijnych, które zaczynają mi wychodzić bokiem, spotykamy dwoje różnych ludzi, z dwóch różnych światów. On wie co to śmierć, grzech, przemoc. Nie jest dobrym człowiekiem, a przynajmniej nigdy takiego nie udawał. Ona, panna z dobrego domu, mająca ogromne serce. Kochająca ludzi i niosąca wszystkim potrzebującym pomoc. On otworzył jej oczy na rzeczy, których nie znała. A ona zapaliła płomyk nadziei w jego sercu. Oni w ogóle do sobie nie pasują, ale jak wszyscy dobrze wiemy, "łobuz kocha najbardziej" , a ona chce być jego "lujem". Cudowni są, obiecuję to Wam. 

Czy zły los znowu upomni się o swoje? A może pozwoli poskładać złamane serce i okaże się łaskawy? 

Książka jest świetna. I nie chodzi tylko o głównych bohaterów. Czuć w niej serce autorki. Jej styl pisania jest tak przyjemny, że zamiast iść spać, siedziałam i czytałam. I absolutnie nie chciałam, by ta historia się skończyła. 


A końcówka jest.... wow...., pojawia się ktoś, kogo absolutnie się nie spodziewałam. I już wiem, że w drugiej części ta osoba bardzo namiesza. 


Lubię takie historie, a Wy?









 

Copyright © Aleksandra NS Blog , Blogger