poniedziałek, 23 maja 2022

Smycz dla psa - jaką wybrać?

Smycz dla psa - jaką wybrać?

Smycz dla psa - jaką wybrać?

Planujesz zakupu lub adopcję psa? Jeśli tak, to pewnie jesteś na etapie komponowania dla niego wyprawki. Domowy pupil musi mieć budę lub wygodne legowisko, zabawki, kaganiec, szelki lub smycz. To wszystko jest dla Ciebie jasne i wiesz, że Twój pies również będzie to miał. Ale czy zastanawiałeś się jaką smycz dla niego wybrać?


Smycz dla psa - jaką wybrać?

Wybór smyczy dla psa nie powinien być przypadkowy. Nie wystarczy byle jaka smycz kupiona w sklepie zoologicznym. Musisz się zastanowić do czego będzie Wam służyć i dostosować ją do swojego psa oraz rodzaju aktywności, jaki będziecie wykonywać. Smycz dla psa może być miejska i taka będzie Wam świetnie służyła podczas spacerów po parku, miejskimi uliczkami czy podczas wyjazdów na łono natury. To psi niezbędniki i nie może go nigdy zabraknąć w pupilowej wyprawce. Dla tych z Was, którzy planują ćwiczyć ze swoim psem lub go trenować, a także trenować z nim, będzie idealna smycz treningowa, różniąca się od smyczy spacerowej tym, że jest bardziej wytrzymała i macie do wyboru różne jej długości ( nawet do 10 m).

A czy wiecie, że jak wyruszacie w drogę ze swoim psem, to powinien być dobrze zabezpieczony w samochodzie. Ty masz pasy, które chronią Cię podczas wypadku czy kolizji, to czemu Twój pies może "wolno" chodzić po samochodzie? Do zabezpieczenia psa w samochodzie służy pas bezpieczeństwa do samochodu dla psa, który ma wygląd krótkiej smyczy. Pas bezpieczeństwa zakończony jest z jednej strony karabińczykiem, a z drugiej uniwersalną końcówką, którą należy wpiąć w miejsce pasów bezpieczeństwa w samochodzie.

Smycz dla psa - jaką wybrać?
Smycz dla psa, którą wybierzesz może mieć też odpowiednią długość oraz kolor, który będzie idealnie do Ciebie pasował. Warto zwrócić uwagę, by była wytrzymała, uszyta z solidnego materiału oraz wodoodporna i łatwa w konserwacji oraz czyszczeniu. A jeśli będzie miała ładny i estetyczny wygląd, to tym lepiej. 


A Wy jakie smycze wybieracie dla swoich czworonożnych przyjaciół?


Wpis sponsorowany.






 

"Nieznajomy z samolotu" T.L. Dean - recenzja

"Nieznajomy z samolotu" T.L. Dean - recenzja

"Nieznajomy z samolotu" T.L. Dean - recenzja

Gdy dostałam propozycję recenzji książki "Nieznajomy z samolotu" zagranicznej autorki T.L. Swan, pomyślałam, że to może być ciekawa historia. Ale nie przypuszczałam, że autorka skradnie moje serce. Ta historia jest świetna!


"Nieznajomy z samolotu" T.L. Dean - recenzja

Podróż powrotna Emily Foster ze ślubu koleżanki zaczęła się gorzej niż źle. Kiedy kobieta czeka na odprawę, jakiś pijany facet próbuje zniszczyć jej bagaż. Na szczęście obsługa lotniska jako rekompensatę proponuje dziewczynie lot w pierwszej klasie.

Emily myśli, że w końcu będzie mogła odpocząć. Niestety dostaje miejsce obok mężczyzny, który wygląda rewelacyjnie i wprawia ją tym w zakłopotanie. Bo cóż, Emily nie czuje się na tyle atrakcyjna, żeby siedzieć przy takim ciachu.

Tymczasem okazuje się, że seksowny nieznajomy jest nią zainteresowany i wspólna podróż zamienia się w jeden wielki flirt. Do tego z powodu złej pogody pasażerowie muszą spędzić jeden dzień w Bostonie, zanim znowu wyruszą do Nowego Jorku.

Tej nocy Emily nigdy nie zapomni.

Mija dwanaście miesięcy. Dwanaście miesięcy bez kontaktu z nieznajomym z samolotu. Emily sądzi, że tamte chwile będą tylko wspomnieniem. Jednak kiedy zaczyna nową pracę i poznaje swojego szefa, już wie, że się myliła.

"Nieznajomy z samolotu" T.L. Dean - recenzja

Poczucie humoru, jakiego dawno nie znalazłam w książce, tym właśnie T.L. Swan mnie urzekła. U niej nawet słowo "kurwa" brzmi epicko i absolutnie nikogo nie razi. Bohaterowie są przebojowi, a Emily ma teksty godne Oskara. Nawet do głowy by mi nie przyszło, że ta książka mająca prawie 500 stron będzie wypełniona akcją po brzegi i będę śmiać się w głos, wkurwiać tak, że będę chciała zabić Jamesona oraz płakać, bo facet jest dupkiem jakich mało. Naprawdę się rozpłakałam i to dwa razy. I wierzcie mi, że nie było to związane ze śmiechem, a raczej przykrością jakiej doświadczyła Emily.

Historia niby jest banalna, ponieważ Emily poznaje Jamesona w samolocie, gdy za sprawą przykrego incydentu na lotnisku zostaje przeniesiona do pierwszej klasy. Mężczyzna jest czarujący i bardzo zainteresowany. Czynniki pogodowe nie sprzyjają dalszej kontynuacji podróży i samolot ląduje na jeden dzień w Bostonie. Tam, po upojnej nocy drogi naszych bohaterów się rozchodzą, by zejść po kilkunastu miesiącach raz jeszcze. Tylko wtedy okazuje się, że Jamesona będzie nowym szefem Emily.

Niby nic, ale autorka tak pokierowała losami bohaterów, że wyszła z tego niebanalna i bardzo, ale to bardzo emocjonująca książka, którą przeczytałam w dwa wieczory. A zauważcie, że to niezły grubasek. Od tej lektury nie można się oderwać, a moje myśli w momencie wymuszonych przerw w czytaniu, cały czas kierowały się w stronę Em i Jima. W książce znajdziecie byłą narzeczoną, aferę pieniężną, konkurencję, która nie śpi oraz czterech seksownych braci Miles.
 
"Nieznajomy z samolotu" T.L. Dean - recenzja

Historię Jamesona już poznałam, a w zapowiedziach wydawniczych wydawnictwa Niezwykłego ukazała się już kolejna część i będę ją miała w swojej kolekcji.

Absolutnie nie mogę tego przegapić i nawet bym sobie tego nie zrobiła. Widziałam na Lubimy Czytać, że autorka ma jeszcze inną serię i mam nadzieję, że wydawnictwo i ją postanowi wydać.


A tymczasem bardzo gorąco Wam "Nieznajomego z samolotu" polecam.

Za możliwość przeczytania książki i napisania recenzji bardzo dziękuję wydawnictwu Niezwykłe.






 

niedziela, 22 maja 2022

"Pomyłka" Iga Daniszewska - recenzja

"Pomyłka" Iga Daniszewska - recenzja

"Pomyłka" Iga Daniszewska - recenzja

Igę Daniszewską poznałam niedawno. Miałam przyjemność czytać i recenzować jej książkę "Tylko na chwilę", która bardzo mi się podobała. Gdy dostałam propozycję recenzji "Pomyłki", nie wahałam się ani chwili. Czy najnowsza książka autorki skradła moje serce tak jak poprzednia?


"Pomyłka" Iga Daniszewska - recenzja

Powieść autorki Szpilek z Wall Street i Tylko na chwilę!

Samantha Spinster to trzydziestolatka, która wspólnie z chłopakiem Jacksonem prowadzi agencję reklamową. Ich firma, choć mała, ale odnosi spore sukcesy, głównie dzięki Dustinowi Sullivanowi, ich najważniejszemu klientowi.

Samantha nie do końca jest zadowolona ze swojej pracy, bo wydaje się, że partner „przywłaszcza” sobie wszystkie wspólne osiągnięcia. W dodatku nie jest już tym samym Jacksonem, którego pokochała. Właściwie zaczyna sprawiać wrażenie, że stał się kimś zupełnie obcym.

Pewnego dnia Samantha, po kolejnej kłótni z chłopakiem, przez pomyłkę wysyła bardzo niefortunnego i nieprofesjonalnego e-maila do Dustina Sullivana. O dziwo, mężczyzna nie reaguje źle na tę wiadomość. Wręcz przeciwnie – chce poznać Samanthę osobiście. Kobieta podchodzi do tego ostrożnie, głównie ze względu na opinie o Sullivanie i jego długim łańcuszku byłych dziewczyn.

Wbrew obawom Sam między nią a Dustinem rodzi się coś na kształt przyjaźni… Dopóki mężczyzna nie postanawia jej pocałować.

"Pomyłka" Iga Daniszewska - recenzja

Tak i jeszcze raz tak!!! "Pomyłka" to historia, którą w swojej biblioteczce musi mieć każda szanująca się fanka romansów. Książka nie jest długa, ale autorka ma przyjemne i lekkie pióro, czym od razu skradła moje serce i sprawiła, że z przyjemnością sięgnę po jej kolejne publikacje. Tym bardziej, że lubię krótkie i niewymagające historie do przeczytania w jeden wieczór. A taka właśnie jest "Pomyłka".

"Pomyłka" jest historią, w której główną bohaterką jest Samantha. Dziewczyna związała się ze swoim przyjacielem ze studiów i długi czas byli wzorową parą. Po kilku latach mieli wspólny dom, wspólną firmę i nic więcej wspólnego. Ten związek nie działał dobrze ani na jedno ani drugie. Jackson zrobił się okropny i zadufany w sobie. Coraz więcej było w nim żalu, a pretensje do całego świata wpisały się w jego styl bycia. Nikogo nie lubił i nie szanował. A już najbardziej Sam. A w pewnym momencie przegiął na tyle ostro, że dziewczyna miała dość i postanowiła ten związek zakończyć.

I wtedy w jej życie wkroczył Dustin, który był kluczowym klientem firmowym pary. W niczym nie przypominał opryskliwego Jacksona. Był miły, opiekuńczy i szarmancki. A przy takim facecie nie trudno się zapomnieć. Podobno aby wyleczyć złamane serce należy jak najszybciej ponownie się zakochać. Czy aby na pewno w tym przypadku jest to dobre rozwiązanie?

"Pomyłka" Iga Daniszewska - recenzja

Ale to była ciekawa i interesująca historia! Naprawdę się wciągnęłam i nie mogłam przestać czytać. Na szczęście nie miałam w domu światła, przez co nie mogłam robić innych rzeczy, więc czytałam. I wcale nie żałuję, że tak się stało. Iga Daniszewska ma ciekawe pomysły, jej bohaterom nie brakuje przebojowości i charyzmy. Autorka kolejny raz udowodniła, że można napisać niedługą, ale ciekawie wyreżyserowaną i przemyślaną książkę, a której wszystko ma swoje miejsce, a uczucia grają pierwsze skrzypce. Nie chciałabym za dużo zdradzać z fabuły, ponieważ jest to świeża rynkowa pozycja, ale podoba mi się ukazanie wątku toksycznego związku i to jaki wpływ może mieć na postrzeganie siebie strona, która była tłamszona. Na szczęście nasza bohaterka podjęła słuszną decyzję i udowodniła, że odejście od brutalnego partnera wcale nie musi być trudne, a trzeba to w tyko uwierzyć i zrobić krok do przodu. I nigdy, pod żadnym pozorem nie robić później królu wstecz.

"Pomyłka" Iga Daniszewska - recenzja

"Pomyłka" Igi Daniszewskiej ma wszystko to, co powinien mieć dobry romans. A wydawnictwo Niezwykłe kolejny raz udowodniło mi, że ma w swoich szeregach prawdziwy skarb.



Za możliwość przeczytania oraz zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Niezwykłe.











 

sobota, 21 maja 2022

"Ukryty pod tatuażami" Meghan March - recenzja - Tania Książka

"Ukryty pod tatuażami" Meghan March - recenzja - Tania Książka

"Ukryte pod tatuażami" Meghan March - recenzja - Tania Książka


"Ukryty pod tatuażami" to drugi tom emocjonującej i wypełnionej akcją po brzegi najnowszej serii Meghan March. Na chwilę obecną wydane są dwa tomy, a kolejne dwa są w przygotowaniu. Czy kolejny tom "Sekretów i namiętności" skradł moje serce?


"Ukryte pod tatuażami" Meghan March - recenzja - Tania Książka

"Ukryty pod tatuażami" to drugi z kolei tom powieściowej serii zatytułowanej "Sekrety i namiętności". Tym razem na pierwszy plan zdarzeń wysuwają się Constantine Leahy, posiadający własny salon tatuażu i kilka nieruchomości, sam pokryty tuszem niemal od stóp do głów oraz Vanessa Frost, mająca nadzieję zostać szefową wielkiej Fundacji. Kiedyś para przespała się ze sobą, jednak ona uciekła z samego rana i więcej się nie pokazała, natomiast on, z uwagi na wypity alkohol, niczego nie pamięta. Mężczyzna czasem wspomina Vanessę, jednak rozumie, że pochodzi z zupełnie odrębnego świata.

Kobieta ma jednak pewien problem. Okazuje się, że podczas uzupełniania dokumentów, popełnia poważny błąd. Jako że Fundacja jest dla niej wszystkim, a wuj, będący obecnie jej dyrektorem, mógłby pozbawić Vanessę marzeń o kierowaniu nią w przyszłości, tuszuje sprawę i postanawia wszystko naprawić. Aby mogło się to udać, musi poprosić o pomoc właśnie Constantine'a. Jaki układ zawrze ze sobą tych dwoje? Czy wyjdzie z tego coś więcej?

"Ukryte pod tatuażami" Meghan March - recenzja - Tania Książka

Tak jak wspomniałam Wam w recenzji powyższego tomu i jak już pewnie zauważyliście po opisie, ta seria jest inna. Inna dlatego, że każdy tom opowiada historię innych bohaterów, ale książki są ze sobą powiązane postaciami i niektórymi scenami oraz wątkami. Jakby się uprzeć, to można czytać je oddzielnie, ale zawsze powtarzam, że lepiej zacząć od pierwszego tomu i czytać książki w kolejności. Znam wszystkie romanse, które napisała Meghan i nie zauważyłam powiązania tej serii z innymi jej książkami, co często się u autorki zdarza. Jedyne co je łączy to Nowy Orlean, gdzie dzieje się akcja pierwszej oraz drugiej części tej serii.

"Ukryte pod tatuażami" Meghan March - recenzja - Tania Książka

Bohaterem książki "Ukryty pod tatuażami" Meghan March jest Constantine Leahy, właściciel bardzo dobrze prosperującego salonu tatuażu, klubu ze striptizem oraz lombardu. Dzieciństwo Cona nie było łatwe. Odbił się od dna, dzięki swoim adopcyjnym rodzicom, a po ich zabójstwie odziedziczył wart kupę pieniędzy majątek. To było dawno, ale nigdy nie zapomniał i nie wybaczył sobie, że nie mógł uchronić ukochanych rodziców od śmierci. Ale to nie jedyna rzecz, o której Con nigdy nie zapomniał. Jest jedna noc, która wydarzyła dwa lata temu. Mężczyzna nie może sobie wybaczyć, że ją pamięta, ale niezbyt wyraźnie. Bo wszystko co dotyczy pewnej blondynki chciałby pamiętać z najdrobniejszymi szczegółami.

Vanessa Frost aż nazbyt dobrze pamięta to, co wydarzyło się między nią a Constantinem dwa lata temu. Ale wie, że nie jest to mężczyzna dla niej. Gdy odkrywa, że Con ma działkę, która musi zostać przepisana jej fundacji, zamierza powrócić do jego życia i zrobić wszystko, by mężczyzna zrobił odpis. Nie wie jednak, że ma on co do niej niecne plany i tym razem zamierza wykorzystać swoją drugą szansę w 100%.

Oboje zawierają układ z korzyścią dla obu stron. Ale licho nie śpi. Na jaw zaczynają wychodzić różne sekrety a wrogowie zrobią wszystko, by zniszczyć szczęście naszej pary. Czy im się to uda?

"Ukryty pod tatuażami" Meghan March - recenzja - Tania Książka

Bardzo lubię książki Meghan March i mam wszystkie, które ukazały się nakładem Editio Red na polskim rynku. Jest mało autorek, których książki kolekcjonuję całymi seriami ale Meghan zdecydowanie jest jedną z moich faworytek. Lubię jej styl oraz emocje, które towarzyszą mi podczas czytania. Historia Vanessy i Constatntine'a również mi się podobała. Relacja panienki z dobrego domu oraz niegrzecznego chłopca z tatuażami to motyw, o którym mogłabym czytać w co drugiej książce. Wyjątkowo min pasuje i takie historie zawsze przyprawiają mnie o szybsze bicie serca. Tym bardziej, że Meghan ma talent do opisywania scen miłosnych tak, że zawsze podczas ich czytania robi mi się gorąco...

"Ukryty pod tatuażami" Meghan March - recenzja - Tania Książka

Jeśli lubicie gorące i emocjonujące romanse, to koniecznie zajrzyjcie do nowości w księgarni Tania Książka. Widziałam u nich kilka propozycji, które koniecznie muszę sobie zamówić. A tymczasem czekam na kolejne tomy serii "Sekrety i namiętności". W następnej książce poznamy historię pewnego pracownika lombardu...


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję księgarni Tania Książka.











 

Balsam do ciała intensywnie regenerujący BIOTINNE - Pure Beauty

Balsam do ciała intensywnie regenerujący BIOTINNE - Pure Beauty

Balsam do ciała intensywnie regenerujący BIOTINNE - Pure Beauty

Na początku maja w moim domu pojawiło się pierwsze pudełko niespodzianka Pure Beauty. Co prawda już pod koniec kwietnia poznałam jego zawartość, ale na żywo prezentuje się ona bardziej imponująco niż na zdjęciu. Z pudełkami niespodziankami bywa różnie, ale ta edycja to prawdziwy sukces, ponieważ znalazłam w niej wiele produktów, które z przyjemnością używam. A jednym z nich jest balsam do ciała intensywnie regenerujący od marki BIOTINNE.


Balsam do ciała intensywnie regenerujący BIOTINNE - Pure Beauty

Marki BIOTINNE care nie znałam do tej pory, chociaż teraz już wiem, że ich kosmetyki można dostać w drogeriach Rossmann. Jest to marka niedroga, ma dobre składy i działanie, jakiego mogą pozazdrościć jej inne wiszące marki kosmetyków. W kwietniowej edycji Pure Beauty znalazłam balsam, który miał za zadanie rozprawić się z moją suchą skórą. Czy mu się to udało?

Balsam do ciała intensywnie regenerujący BIOTINNE - Pure Beauty

Zacznijmy może od opakowania. Prosta plastikowa, dość miękka butelka, która ma pompkę, za co duży plus. Szata graficzna utrzymana w czarno-złoto-białej kolorystyce. Naklejka na butelce ma chropowatą fakturę.

W składzie balsamu znalazłam min. ekstrakt z szafranu, masło shea, cukry roślinne, glicerynę. Kosmetyk jest średnio gęsty, ma kremową konsystencję, szybko się wchłania i od razu nawilża suchą skórę, wygładzając ją i sprawiając, że jest miła w dotyku. Oprócz działania odżywczego, na które oczywiście liczyłam, kosmetyk zachwycił mnie przepięknym słodkim zapachem. Jest to połączenie owoców z zapachem cukierków. Obłędny zapach. A przynajmniej mój nos jest nim zachwycony. Zapach jest średnio mocny, ale dość długo utrzymuje się na skórze.

Balsam do ciała intensywnie regenerujący BIOTINNE - Pure Beauty

Balsam do ciała intensywnie regenerujący BIOTINNE - Pure Beauty

Jestem bardzo zadowolona z tego produktu i z przyjemnością wypróbuję inne kosmetyki tej marki. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz znajdą się w pudełku Pure Beauty. Marka BIOTINNE jest dowodem na to, że można wyprodukować dobry i niedrogi kosmetyk. Zanim sprawdziłam, że balsam w cenie regularnej kosztuje 16,99 zł za 250 ml, to byłam przekonana, że to marka luksusowa.

Balsam do ciała intensywnie regenerujący BIOTINNE - Pure Beauty

Aqua,Glycerin,Brassica Campestris Seed Oil,Glyceryl Stearate SE,Stearic Acid,Ricinus Communis Seed Oil,Palmitic acid,Caprylic/Capric Triglyceride,Cetearyl Alcohol,Ceteareth-20,Dimethicone,Xylitol,Butyrospermum Parkii Butter,Crocus Sativus Flower Extract,Persea Gratissima Oil,Parfum,Hydrogenated Castor Oil,Copernicia Cerifera Wax,Olus Oil,Sodium Benzoate,Potassium Sorbate,Citronellol,Hexyl Cinnamal,Limonene,Linalool,Phenoxyethanol,Ethylhexylglycerin


A Wy znacie markę BIOTINNE.



Wpis powstał we współpracy z Pure Beauty.
















 

środa, 18 maja 2022

Hydrolat malina Oleiq - recenzja - Pure Beauty

Hydrolat malina Oleiq - recenzja - Pure Beauty

Oleiq hydrolat malina - recenzja - Pure Beauty

Hydrolatów nigdy za wiele, tym bardziej, że moja skóra je woli od toników. A tonizacja jest bardzo ważna i należy o niej zawsze pamiętać. Markę znam tylko z Instagrama, więc jest to mój pierwszy produkt do testów, ale po składzie widać, że w 100 % naturalny, więc jestem na tak. Czy hydrolat malina Oleiq ma w składzie prawdziwe maliny?


Oleiq hydrolat malina - recenzja - Pure Beauty

Hydrolat przeznaczony jest do pielęgnacji twarzy, ciała i włosów. Ma delikatny malinowy zapach, ale słabo wyczuwalny. Spodziewałam się mocniejszego zapachu, ale w sumie tak jest lepiej, ponieważ nie gryzie się z innymi kosmetykami.

Przeanalizowałam jego skład i na pierwszym miejscu jest hydrolat z aloesu później ekstrakt z owoców maliny, później sól sodowa kwasu lewulinowego czyli naturalny konserwant oraz anozat sodu, który zapobiega rozwojowi drobnoustrojów na skórze. Moje wyobrażenie o hydrolacie malinowym jest takie, że ma w składzie wodę i ekstrakt z malin. Ale jak widać nie do końca. Cieszę się, że w składzie jest hydrolat z aloesu, ponieważ w czystej postaci bardzo dobrze działa na moją zanieczyszczoną skórę.

Oleiq hydrolat malina - recenzja - Pure Beauty

Oleiq hydrolat malina - recenzja - Pure Beauty

Oleiq hydrolat malina - recenzja - Pure Beauty

Hydrolatu malina od Oleiq możecie używać zamiast toniku lub jako mgiełkę odświeżającą skórę twarzy i dekoltu. Świetnie sprawdzi się pod olejek oraz krem. Można go używać również jako podkład pod olejowanie włosów. W tym celu należy popsikać suche włosy hydrolatem i nałożyć na nie olej.

Jest to bardzo przyjemny i wygodny w użyciu kosmetyk. Zauważcie, że ma butelkę wykonaną z fioletowego szkła. To nie tyle ozdoba, a naturalny filtr przepuszczający tylko światło słoneczne, które ma za zadanie chronić wrażliwe i dobroczynne substancje zawarte w kosmetyku. Krótko mówiąc ma chronić kosmetyk przed psuciem. Buteleczka ma pojemność 100 ml i można ją później wykorzystać ponownie lub wrzucić do pojemnika przeznaczonego na szkło.

Oleiq hydrolat malina - recenzja - Pure Beauty

Oleiq hydrolat malina - recenzja - Pure Beauty

Dobry, polski i naturalny kosmetyk. Warto takie mieć w swojej kosmetyczce. Kosmetyk znalazłam w swoim pierwszym boxie od Pure Beauty.

Cena 31 zł / 100 ml.

Oleiq hydrolat malina - recenzja - Pure Beauty

 Znacie kosmetyki tej marki?



Wpis powstał we współpracy z Pure Beauty.

Gdzie kupić metalowe meble do szkoły czy biura?

Gdzie kupić metalowe meble do szkoły czy biura?

Gdzie kupić metalowe meble do szkoły czy biura?


Prywatne placówki edukacyjne w ostatnich latach stały się popularne. Tak jak jest zapotrzebowanie na prywatne przedszkola, tak i chętnych chcących posłać swoje dzieci do prywatnej szkoły nie brakuje. Od takich placówek wymagamy by były lepsze pod każdym względem od państwowych. By miały lepszą kadrę pedagogiczną, pomoce dydaktyczne i całe wyposażenie. W końcu klient płaci, to wymaga. Chcąc otworzyć prywatną szkołę musimy liczyć się z tym, że wszystko co kupujemy musi spełniać określone warunki. Gdzie takie zatem kupić meble szkolne i biurowe odpowiednie do placówki edukacyjnej?


Gdzie kupić metalowe meble do szkoły czy biura?

Otworzenie prywatnej placówki edukacyjnej wymaga sporo pracy. Należy wyposażyć sale lekcyjne w tablice, krzesła i ławki oraz biurka dla nauczycieli. Pokoje dla kadry pedagogicznej także muszą mieć odpowiednie wyposażenie biurowe. Nie możemy zapomnieć o metalowych szafkach, kiedyś mało popularnych, teraz dostępnych w każdej dobrze wyposażonej szkole. Dobrze by było mieć jedno miejsce, w którym można dokonać wyboru mebli, które nas interesują, tak by uniknąć niepotrzebnego szukania ich w różnych sklepach. W końcu czas to pieniądz. Gdzie zatem szukać inspiracji do zakupu mebli szkolnych oraz biurowych?

Gdzie kupić metalowe meble do szkoły czy biura?

Wszystkie potrzebne Wam informacje oraz propozycje wyposażenia zarówno sal jak i pracowni szkolnych, a także pomieszczeń biurowych znajdziecie na stronie https://cezasglob.pl/. Sklep oprócz standardowego wyposażenia sal i biur ma również bogato zaopatrzone zaplecze w pomoce dydaktyczne potrzebne do nauki języków, chemia, geografii, historii, matematyki, fizyki czy informatyki. Dostaniecie u nich zarówno plansze dydaktyczne jak i fiołki, probówki czy szklane naczynia potrzebne do wykonania doświadczeń na lekcjach chemii czy fizyki, a także sprzęt elektroniczny taki jak ekrany projekcyjne czy tablice interaktywne.

Wygodne zakupy w sieci i bogata oferta sklepu pozwolą Wam zapoznać się z wszystkimi interesującymi Was produktami i dokonać najlepszego wyboru. A to, że sklep oferuje dodatkowo pomoce dydaktyczne jest ogromnym plusem dla osób, które otwierają placówki edukacyjne i zaczynają je wyposażać od zera.




Wpis sponsorowany.