wtorek, 1 października 2019

Pierwsze spotkanie z kosmetykami Zmysłowa by Olga Lutz



Kosmetyki naturalne z każdym dniem stają się coraz bardziej popularne. Fanki naturalnej pielęgnacji głośno krzyczą, że powinniśmy zrezygnować z wszystkiego co sztuczne i chemiczne, na rzecz dobrodziejstw Matki Natury. Firm, które proponują nam rozwiązanie #nature #free i #ecco jest coraz więcej i muszę przyznać, że ciężko jest się w tym wszystkim połapać. Która marka będzie lepsza? Której kosmetyki najlepiej się u mnie sprawdzą? Myślę, że wiele z Was zadało sobie to pytanie przynajmniej raz. Odpowiedź nie jest prosta. Ja również Wam jej nie dam. Natomiast w tym wpisie chciałabym Wam zaprezentować mało znaną polską markę kosmetyków naturalnych, którą odkryłam przez przypadek. To czy sięgnięcie po nią zależy tylko od Was. Ale po przeczytaniu tego tekstu może wybór okaże się dla Was trochę łatwiejszy. 


Zmysłowa by Olga Lutz to naturalne kosmetyki, polskiej produkcji. Ich pomysłodawczynią i twórcą jest Olga, która na co dzień pracuje w jednej z popularnych w naszym kraju drogerii. Doradza klientom w wyborze kosmetyków. Jest przemiłą i bardzo serdeczną, a także otwartą osobą. Kocha wszystko co naturalne i lubi górskie wycieczki. Zmysłowa jest jej kosmetycznym dzieckiem. Jest odpowiedzią na to wszystko czego Olga szukała w naturalnych kosmetykach ale do końca znalazła. 

Markę Zmysłowa charakteryzują proste opakowania kosmetyków i etykieta, która przyciąga wzrok. Czy jak na nią patrzycie, to macie może wrażenie, że to coś innego, lepszego, bardziej ekskluzywnego? Moje pierwsze wrażenie właśnie takie było. A jak przetestowałam produkty, czy się coś zmieniło? 


W swojej pielęgnacji wielokrotnie z lepszym lub gorszym skutkiem używałam kosmetyków naturalnych. Jestem alergikiem i muszę uważać, bo dużo naturalnych kosmetyków mnie uczula. Dlatego i w tym przypadku zrobiłam próby uczuleniowe. Na szczęście nic się nie stało i przystąpiłam do najprzyjemniejszej części mojego zadania, czyli do testów. Poniżej opowiem Wam o każdym kosmetyku, który dzięki uprzejmości Olgi mogłam wypróbować. 


Na wstępie chciałabym podać Wam kilka informacji ogólnych, by później nie powtarzać się przy każdym kosmetyku. Każdy z produktów w ofercie marki Zmysłowa by Olga Lutz ma krótki i naturalny skład. Kosmetyki nie zawierają SLS/SLES, wadliwych konserwantów czy sztucznych barwników. Termin ważności został przedłużony naturalnym konserwantem z certyfikatem ECOCERT, dopuszczonym do stosowania w kosmetykach naturalnych. Każdy produkt jak i partia mogą się różnić i nie wszystkie kosmetyki są doskonale, o czym już w szczegółach powiem Wam przy konkretnych produktach.

PIELĘGNACJA CIAŁA 


Zacznę może od mojego ulubieńca, a jest nim AKSAMITNE masło do ciała. Aksamitna konsystencja lekkiego i puszystego musu i cudowny aromat mleka kokosowego z dodatkiem miodu oczarowały, mnie od pierwszego użycia. Choć spodziewałam się, że masło będzie tłuste, to nic bardziej mylnego. Jeszcze nigdy dotąd nie spotkałam się z takim kosmetykiem. Skóra wcale nie jest tłusta, a raczej matowa, ale przyjemnie nawilżona.



Jeśli lubicie naturalne kosmetyki, to koniecznie musicie wypróbować to masło. Gwarantuję Wam, że niczym nie przypomina ono kosmetyków z drogerii. I tu właśnie jest mowa o idealnym kosmetyku. Jak to Olga w naszych rozmowach określiła "Natura tak ma. Kosmetyki bez dodatku chemii nie są tak "perfekcyjne"(...)". A mowa tu dokładnie o tym, że masełko może mieć grudki. Jest to masło shea, które w niskiej temperaturze przybiera stałą postać. Może to być lekko kłopotliwe, ale grudek możecie się pozbyć poprzez zrobienie kosmetykowi kąpieli wodnej lub przed nałożeniem go na ciało, trzeba trochę dłużej rozcierać masełko w dłoniach. Dla chcącego nic trudnego, a masełko Wam wszystkie trudy wynagrodzi. Kosmetyk będzie idealny dla suchej i bardzo suchej skóry. Ja mam normalną i też się świetnie u mnie sprawdza. 

Pojemność 120 ml.


Produktem, na który warto również zwrócić uwagę jest Peeling do ciała orzeźwiający z trawą cytrynową i woskiem pszczelim. Ten kosmetyk jest nowością i byłam go bardzo ciekawa, ponieważ uwielbiam peelingi wszelakie. Peeling w swoim składzie zawiera : brązowy cukier, mielony ryż, masło shea, olej arganowy, wosk pszczeli, zieloną herbatę, trawę cytrynową i limonkę. Informacja zapachowa dla wszystkich ciekawskich: wyobraźcie sobie, że wrzucacie te wszystkie składniki do naczynia i wąchacie. Tak dokładnie pachnie ten peeling. Nuty zapachowe, które czuć najbardziej to trawa cytrynowa i limonka.



Kosmetyk jak na dobry peeling przystało, skutecznie wygładza skórę i mocno ją natłuszcza. Wanna po jego użyciu na pewno będzie do umycia, ale Wasze ciało Wam podziękuje za taki zabieg. U mnie taki peeling najlepiej sprawdza się jesienią i zimą, szczególnie na łydkach, gdzie zawsze mam problem z suchą skórą. Ratunek, odżywienie i wygładzenie to będzie najlepszy i najszybszy opis nowego peelingu w ofercie Zmysłowej.

Pojemność 180 ml.

PIELĘGNACJA TWARZY


Hydrolaty. Uwielbiam, to tak w skrócie. Używałam już wiele i różnych marek i zawsze będę powtarzać głośno : hydrolat musi być. Takich produktów używam zarówno do tonizacji skóry (nakładam na płatek kosmetyczny lub rozpylam bezpośrednio na twarz) jak i do rozrabiania glinek kosmetycznych. Nie lubię używać do tego drugiego wody, wolę hydrolat. Od Olgi dostałam do przetestowania dwa hydrolaty. 


Hydrolat rumiankowy : woda zdemineralizowana, rumianek, Eko Konserwant. Zapach kosmetyku jest trochę inny niż można sobie wyobrazić. To nie jest herbata rumiankowa. Przypomina mi raczej zapach suszonej trawy i suszonych kwiatów. Ten wariant przeznaczony jest do pielęgnacji skóry wrażliwej i alergicznej. Działa kojąco i uspokajająco. 

Hydrolat tymiankowy : woda zdemineralizowana, tymianek, Eko Konserwant. Pachnie tymiankiem, ale jego zapach jest delikatny. Ten wariant przeznaczony jest do skóry tłustej i trądzikowej, ale z powodzeniem można używać go przy skórze wrażliwej, delikatnej i podrażnionej, a także naczynkowej. Działa przeciwzapalnie i łagodzi wszystkie stany zapalne skóry. 


Jeśli chodzi o hydrolaty, to są one dodatkiem przy zastosowaniu innych kosmetyków. Nie jestem z stanie realnie ocenić czy faktycznie jako produkt solo działają, ale jedno wiem na pewno : nie może ich zabraknąć w naturalnym rytuale pielęgnacyjnym. 

Buteleczka z atomizerem o pojemności 50 ml. 


GLINKA ZIELONA - lubię glinki kosmetyczne za ich właściwości, ale muszę z nimi uważać. Niestety potrafią uczulać. Tu na szczęście obyło się bez dramatów. Glinka jak to glinka, na postać proszku. Do rozrobienia jej używam jednego z dwóch hydrolatów, ale można także użyć wody - używam przegotowanej. Pamiętajcie żeby nie używać nic metalowego do mieszania lub metalowej miseczki, ponieważ metal dezaktywuje działanie glinki. Mieszanka ma mieć postać gęstej śmietany. Nakładamy ją grubą warstwą na twarz. Ważna uwaga w przypadku glinek: nie mogą zaschnąć na buzi. Gdy maseczka zacznie wysycha, należy zwilżyć skórę wodą lub popsikać hydrolatem. Po ok 10-15 minutach należy glinkę zmyć i zaleca się zastosowanie na skórę kremu, serum lub olejku. 




Zielona glinka przeznaczona jest do skóry problematycznej, trądzikowej, zanieczyszczonej i ze skłonnością do stanów zapalnych. Czyli dokładnie dla takiej jak moja. Glinki działają cuda. A zielona na pewno. Działa antybakteryjnie i uspokaja skórę. Przy moich stanach zapalnych doskonale to widać. Zdarzają mi się bolesne krosty i grudki na twarzy. Wtedy maseczkę nakładam wieczorem, a rano już widać poprawę. Dodatkowo podoba mi się w jaki glinka usuwa zanieczyszczenia i zwęża pory. Jeszcze jedna ważna uwaga: z glinkami nie należy przesadzać, bo mogą wysuszyć skórę. 

Papierowa torebka zawiera 100 g sypkiego produktu. 


Ostatnim kosmetykiem, który znalazłam w przesyłce od Olgi był Olej do oczyszczania twarzy. Już kiedyś miałam możliwość przetestować olej do twarzy, z tym, że tamten był do demakijażu. To było coś strasznego. Wiem, że metoda oczyszczania twarzy czy demakijażu olejami jest bardzo popularna, a jej fanki głośno krzyczą, że lepszej dotąd nie znalazły, aleeee. No właśnie, ale... U mnie się to absolutnie nie sprawdza. A już w szczególności nie lubię oczyszczać powiek i okolicy oczu. Ta mgła i brak ostrości widzenia później mnie dobija. Wiem, że nie tylko ja tak mam i stwierdziłam, że nie chcę już przez to przechodzić. Ale jeśli coś dostałam, to nie mogę Wam napisać nieprawdy. Więc przetestowałam. I.... Ten kosmetyk jest inny. Przed jego użyciem należy koniecznie zapoznać się z instrukcją na odwrocie buteleczki. Olga podała tam przepis na bardzo przyjemny zabieg z wykorzystaniem tego oleju. Ale wszystko po kolei. 

Olej do oczyszczania twarzy w swoim składzie ma oleje : rycynowy, ze słodkich migdałów, z pestek moreli, ryżowy. Dodatkowo znajdziemy emulgator do olejków mających i lawendowy olejek eteryczny.

Opakowanie to plastikowa buteleczka z pompką o pojemności 125 ml.

A teraz podaję Wam przepis na zabieg, który pokochałam. Jest tak przyjemny, że ma się ochotę wykonywać go co chwilę. Bynajmniej ja tak mam. 

Myjemy dłonie i nakładany na nie odrobinę olejku, który później nakładamy na twarz. Skórę należy masować ok 1 minuty. Następnie należy PRZYŁOŻYĆ do niej zmoczony wcześniej w ciepłej wodzie mały ręcznik lub ściereczkę. Czynność powtarzamy kilkakrotnie. Robiłam to około 3 razy, a za czwartym ŚCIERAŁAM pozostałość olejku ze skóry. Na sam koniec moczyłam ręcznik w zimnej wodzie i przykładałam go na chwilę do twarzy, by zamknąć pory. Nie sądziłam, że coś takiego może mi sprawić tyle przyjemności. I teraz uprzedzając pytania: czy skóra nie pozostaje tłusta po takim zabiegu? NIE i to jest najlepsze w tym wszystkim. Za to jest przemiła w dotyku i czuć, że faktyczne ten kosmetyk oczyszcza, a nie tylko rozmazuje wszystko po twarzy. Jestem pod wrażeniem. Warto również wspomnieć, że olejek ma zapach lawendowy, ale pachnie jak suszona lawenda. Zapach jest przyjemny i delikatny i nawet jeśli nie lubicie zapachu lawendy w kosmetykach (a ja nie lubię ) to nie będzie Wam on przeszkadzał.


Zmysłowa by Olga Lutz to kosmetyki tworzone z pasją i z miłością do Natury. Nie dość, że mają ładne opakowania, to jeszcze ich prosty skład sprawia, że są przyjazne dla skóry. Niektóre produkty Zmysłowej jak choćby ręcznie robione mydełka, są tak piękne, że najchętniej bym ich nie używała, bo szkoda. Natomiast wszystko inne używałabym z chęcią trzy razy częściej niż jest to konieczne. 


Jeśli jesteście zainteresowani naturalnymi kosmetykami marki Zmysłowa by Olga Lutz, to z całego serca Wam je polecam. Jeśli macie jakieś pytania lub interesuje Was dany produkt, śmiało piszcie do Olgi na maila zmyslowa@poczta.pl lub na Facebooku  albo na Instagramie .
Kosmetyki stacjonarnie można dostać w Lublinie w Salonie Patka. Olga realizuje również niestandardowe zamówienia, jak choćby ostatnio przepiękne upominki dla gości weselnych jej koleżanki, oczywiście w naturalnym wydaniu. 

Stosujecie naturalną pielęgnację?













































31 komentarzy:

  1. Kosmetyki pięknie sie prezentują wizualnie :) fajna konsustencje ma ten peeling ale najchętniej spodobawalabym tego masła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tej marki, ale zaciekawiłaś mnie tymi produktami. Coraz częściej wybieram naturalne kosmetyki w swojej pielęgnacji, a te są kuszące

    OdpowiedzUsuń
  3. Cała seria wygląda niesamowicie - przykuwa uwagę na pierwszy rzut oka. Nie spotkałam się z nimi wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładna szata graficzna, podoba mi się taki minimalizm, chodź nie całkowicie. Pierwsze słyszę, ale peeling wydaje się być najbardziej kuszący dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyglądają na ciekawe i dobre kosmetyki. Może samemu warto je przetestować ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Same opakowania są iście w moim stylu, bardzo ciekawy zestaw kosmetyków

    OdpowiedzUsuń
  7. nie znam, ale czuję sie mocno skuszona. Bardzo fajne opakowania, zachęcające

    OdpowiedzUsuń
  8. Musze przyznać, że kosmetyki kupiły mnie już samym wyglądem. Ta kolorystyka i motyw tropikalny - biorę w ciemno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że To lubisz takie motywy. Pasowałaby Ci na pewno.

      Usuń
  9. Zdarza mi się stosować naturalne kosmetyki, ale nie zawsze odpowiadaja mi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak dla mnie to są same cudeńka. Ciekawa jestem kosmetyków tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubie naturalne kosmetyki. O tej marce słyszę po raz pierwszy, ale muszę przyznać że mnie bardzo zainteresowałaś tymi produktami.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwszy raz o nich słyszę, ale już samym opakowaniem mnie kupiły :) Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie słyszałam wcześniej o tych kosmetykach, a opakowania jak i działania tych kosmetyków są świetne z tego co widzę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam Olgi, ale zerknę na IG za chwilkę. Super, że powstają nowe, naturalne kosmetyki. Najchętniej bym wypróbowała tego peelingu - musi miec cudny zapach!

    OdpowiedzUsuń
  15. Z tego co widzę prezentują się naprawdę... zmysłowo :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie słyszałam wcześniej o tych kosmetykach ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz. Motywuje mnie to działania.

Komentując post wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które odbywa się na podstawie zgody użytkownika na przetwarzanie danych osobowych (art. 6 ust. 1 lit a RODO z dn. 25.05.2018)