poniedziałek, 11 listopada 2019

I Love box Premium by Agata - edycja październikowa


I Love box czyli kosmetyczne pudełko niespodzianka. Na przestrzeni prawie roku pokazali, że warto im zaufać, a każde kolejna edycja wyprzedaje się co do ostatniej sztuki. Zalety I Love box? Różnorodność produktów, drogich produktów. Są to głównie kosmetyki, ale również i umilacze czasu, czyli świece zapachowe. I Love box to zawsze minimum pięć markowych produktów, większość klasy premium. Nie znajdziecie tych kosmetyków w pierwszej lepszej drogerii. Tu nie znajdziecie kartonu wypchanego po brzegi tanią kolorówką czy żelami pod prysznic z Rossmanna czy Hebe. U nich jest odwrotna zasada. Mniej, ale dobrze. I właśnie to mnie do nich przekonało. 


Osobiście wolę dostać 5 dobrych produktów marek, których nie używałam. Wolę przetestować coś nowego i innego. Zabawić się w odkrywcę i zostać zaskoczoną, niż dostać kolejny żel pod prysznic czy szampon, który potem oddam. 

Moje zdanie na temat boxów kosmetycznych znacie. Znacie też moje zdanie na temat I Love Box, bo już kilka razy recenzowałam to pudełko. Gościła już u mnie Randka w ciemno, Box Premium i Standard i byłam z nich bardzo zadowolona. Nie miałam tylko wersji Korea, która jest od niedawna w ofercie. Więc, gdy dostałam propozycję zostania Ambasadorką kosmetycznego pudełka I Love Box nie wahałam się. Pewnie zastanawiacie się czemu się zgodziłam, skoro nie lubię kosmetycznych boxów? Wyjaśnię Wam to w nietypowy sposób. Ile marek z przedstawionego na zdjęciu boxa znacie? Ile z tych produktów używaliście? Ja o trzech markach słyszałam, ale nigdy nic tych marek nie używałam, reszty nie znam. I tak jest prawie za każdym razem. A, że lubię niespodzianki i wiem, że to za każdym razem będą przyjemne niespodzianki, to dlatego zapraszam Was na open box pudełka I Love box połączony z moją recenzją jego zawartości. 


Zanim przejdę do recenzji, przypomnę krótko, że edycja październikowa Premium pudełka została stworzona we współpracy z youtuberką Pokój Agaty i to ona wybierała produkty, które Wam recenzuję. 




Zacznę od jedynej niekosmetycznej rzeczy, która była w pudelku, a jest nią świeca zapachowa. Marka Bomb Cosmetics jest mi zupełnie nie znana, ale jak weszłam na ich profil na Instagramie, to przepadłam. Ale oni tam cuda mają! Te kule do kąpieli, te babeczki,  fikuśne szampony w kostce, ale to wszystko kolorowe i piękne. Mam nadzieję, że to nie jedyny produkt tej marki, jaki znajdę w I Love box. W swoim pudelku znalazłam świecę zapachową, która nie dość, że pięknie wygląda, to jeszcze pachnie wyśmienicie. Kto nie lubi pomarańczowych delicji Wedla? Nie znam takiej osoby, a sama mogłabym jeść garściami te smakołyki. A moja świeca właśnie tak pachnie. Czad. Tylko wiecie jak jest, świecę otwieram i dietę szlag trafia, bo chce mi się jeść. Ale coś za coś. W innych pudełkach widziałam, że była jeszcze wersja karmelowa. 

Cena 39.90 zł


Kolejnym produktem, tym razem kosmetycznym, jest maseczka z awokado od Nutridome. O tej marce słyszałam i czytałam nawet recenzje ich kosmetyków. Moja przyjaciółka bardzo lubi ich maseczki, więc się ucieszyłam, że mogę ten produkt wypróbować. Maseczka zawiera 2 saszetki. Kosmetyk ma gęstą konsystencję, kolor maseczki jest biały, a zapach bardzo znajomy. Miałam kiedyś krem do twarzy, który pachniał bardzo podobnie. Ogólnie maseczka przypomina właśnie krem do twarzy. Nakładamy ją standardowo na oczyszczoną skórę twarzy. Po aplikacji delikatnie piekła mnie skóra, trwało to może z niecałą minutę i bałam się, że będę musiała ją zmywać, ale szybko to uczucie zniknęło. Później nie odczuwałam żadnego dyskomfortu. Przy drugiej maseczce już na szczęście się nic takiego nie wydarzyło. Maseczkę zmyłam po 15 minutach. Efekt? Przyjemnie nawilżona i miękka skóra. Lubię takie maseczki i chętnie będę z nich korzystała. Ciekawa jestem innych kosmetyków tej marki. 

Cena 14.90 zł 


Bardzo ciekawym kosmetykiem, który poznałam dzięki I Love box jest Rolujący gomage z kwasami AHA od marki Aquayo. W ostatnim boxie, który Wam recenzowałam, była próbka kremu tej marki i już wtedy byłam ciekawa, co mają w ofercie. Buteleczka kosmetyku ma 125 g. Lubię kosmetyki z pompką, więc za to plus. Co wyróżnia nasz gomage? To, że pachnie delikatnie lakierem do drewna:P. Tak wiem, moje skojarzenia są dziwne. Ale szybko ten zapach się ulatnia, więc nie ma co się przejmować. Ogólnie po zapachu czuć, że jest to produkt oczyszczający, złuszczający. I w rzeczywistości dokładnie tak jest. Gomage ma za zadanie oczyścić skórę i delikatnie ją złuszczyć. Nie znajdziecie tu drobinek ścierających, kosmetyk działa na zasadzie peelingu enzymatycznego, z tym, że producent w opisie na opakowaniu zaznacza, że produkt należy nałożyć na skórę i masować, aż do pojawienia się złuszczonego naskórka. I faktycznie po nałożeniu na skórę i krótkim masażu, coś zaczyna się łuszczyć. W moim odczuciu to wałkuje się ten kosmetyk, a nie naskórek:). Bo jakby tak było, to bym buzi nie miała po tygodniu. Słuchajcie ja wszystko rozumiem, ale niektórzy producenci są zabawni. a może faktycznie tak jest naprawdę? Nie mniej jednak, po tym całym "złuszczaniu" moja skóra twarzy wygląda całkiem sympatycznie. Mam problemy z zaskórnikami, odkąd pamiętam, a po takim rolowaniu widzę poprawę w wyglądzie skóry. Niech sobie piszą na opakowaniu, co chcą, mi się ten kosmetyk podoba i używam go z przyjemnością. A jeszcze tylko o ewentualnych podrażnieniach, czy dyskomforcie. Trochę się bałam, że skóra może mnie piec po użyciu tego kosmetyku, ale nic takiego się nie wydarzyło. Buzia po umyciu jest tylko delikatnie sucha, ale i tak zawsze po takich zabiegach używam ulubionego olejku, więc luz. 

Cena 59 zł. 



Peelingów nigdy dość. Nie ważne do jakiej części ciała są przeznaczone, biorę je w każdej ilości. Firma Mokosh wypuściła na rynek malinowy peeling do ust zamknięty w małym szklanym słoiczku. Peeling pachnie jak maliny. PRAWDZIWE i naturalne maliny. I smakuje jak maliny. Słodkie maliny. Skutecznie pielęgnuje skórę ust, ale zalecam ostrożność, ponieważ kosmetyk jest bardzo mocnym zdzierakiem. Zacznijcie od niewielkiej ilości i za pomocą kolistych ruchów masujcie usta. Peeling po zmyciu pozostawia na ustach tłustą warstwę. Polubiłam ten kosmetyk. W sezonie jesienno- zimowym jest bardzo przydatny. 

Cena 32 zł. 


Ostatnim kosmetycznym produktem, jaki znalazłam w swoim pudelku premium jest kula do kąpieli od marki LaQ. Na instagramie widziałam, że kule do kąpieli były różne. Ja dostałam wersję kiwi-winogrono - pachnie jak sok winogronowy, taki z kartonu. U innych widziałam również wersję wiśniową i połączenie grejpfruta i zielonej herbaty. Kule do kąpieli lubię i często używam. Ta również spełniła moje oczekiwania. Plus za ładny, naturalny i przyjemny zapach. Plus za relaks jakiego doświadczyłam używając tej kuli. Fajny gadżet. 

Cena 11.99 zł. 


Tak oto prezentuje się październikowy I Love box w wersji Premium. Ocenę zawartości pudełka pozostawiam Wam. Ja już od dawna nie kieruję się zasada "im więcej tym lepiej". Wolę mieć mniej, a dobre. Tu I Love box stawia na jakość i ja z tej wysokiej jakości kosmetyków jestem zadowolona. 

Pudełko zamówić możecie na stronie:

Facebook:

Instagram:


Jestem ciekawa Waszej opinii na temat boxów kosmetycznych oraz tej edycji pudełka I Love box

























16 komentarzy:

  1. Ta świeca musi mieć przepiękny zapach, idealny na jesienne wieczory! Mam ochotę wypróbować ten peeling rolujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ala, ona pachnie obłędnie. Nie wiedziałam, że można zrobić świecę o takim zapachu.

      Usuń
  2. Bardzo fajna zawartość, uważam że to jedno z lepszych pudełek ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie box'y niespodzianki, choć czasami za cene boxa możnaby kupić kosmetyki, które bardziej nam się przydadzą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za boxami bo zazwyczaj ich zawartość mnie rozczarowuje. Wolę kupić pojedynczo dane produkty. Markę I love znam i te produkty które od nich poznałam bardzo polubiłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Box to jedna wielka niewiadoma, jeśli lubimy niespodzianki to bardzo fajna opcja na zaskoczenie samej siebie

    OdpowiedzUsuń
  6. Super box, świeca bardzo mi sie podoba, to idealna opcja na jesienne wieczory i peeling też wart uwagi

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba w końcu będę musiała go sobie sprawić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To chyba jedno z lepszych pudełek jakie widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy produkty. Może przyjrzę się bliżej części z nich ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam boxy niespodzianki, to jest jednym z tych fajniejszych :) Peelingi, świeca rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
  11. miałam kiedyś świecę Bomb Cosmetics , byłą urocza jak ta. fajny zestaw

    OdpowiedzUsuń
  12. box wypada świetnie, od dawna podoba mi sie jego zawartość

    OdpowiedzUsuń
  13. Zawsze chciałam mieć takiego Boksa, ale zastanawiam się czy faktycznie wszystkie kosmetyki które tam się znajdą by mi przypadły do gustu;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo podoba mi się to pudełeczko :) Z każdej rzeczy byłabym bardzo zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Super napisane. Musze tu zaglądać częściej.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz. Motywuje mnie to działania.

Komentując post wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które odbywa się na podstawie zgody użytkownika na przetwarzanie danych osobowych (art. 6 ust. 1 lit a RODO z dn. 25.05.2018)