poniedziałek, 21 września 2020

"Marzenia mają twoje imię" Karolina Klimkiewicz - recenzja



"(...) - Spotykamy na swojej drodze dokładnie to, co musimy spotkać: ani mniej, ani więcej. Pytanie, co z tymi spotkaniami zrobimy. Jak je nazwiemy, zinterpretujemy i jaki sens im nadamy?

(...) - Ja swój nadałam, teraz ty musisz nadać swój. Jeśli okaże się, że myślimy podobnie, w końcu spotkamy się w pół drogi. (...)

(...) - Jeśli jednak nie jest naszą wolą się spotkać, to zapomnimy o tych przypadkach i wrócimy do swojego życia, jakby nigdy się nie wydarzyły."

Letty " Marzenia mają twoje imię"


On — nigdy nie spodziewał się, że w ciągu jednego dnia całe jego życie może runąć, niczym domek z kart. Wszystko, w co wierzył i posiadał, straciło na wartości — rozmyło się wraz ze wschodem słońca.

Ona — pogodziła się z tym, co podarował jej los. Mimo że tkwiła w świecie marzeń, tak do końca nie wierzyła, że kiedykolwiek się spełnią.

Oni — poznali się zarówno w najlepszym, jak i najgorszym momencie ich życia. Starali się temu zaprzeczyć, jednak to nie był przypadek.


To opowieść o nadziei, wierze w ludzi i miłość. Historia Cedricka i Lettie pokazuje, że dziś jest najważniejsze i zależy tylko od nas. Ich życie to dwa światy, które są tak różne, mimo że istnieją tak blisko siebie. Przeczytajcie tę powieść o miłości jakże niebanalnej i wielowymiarowej.



Gdy tylko dowiedziałam się, że Karolina Klimkiewicz wydaje nową książkę, wiedziałam, że ją przeczytam. Lubię autorkę za to, że jej historie są prawdziwe, nie wydumane, nie przesadzone i idealnie trafiają w mój gust. Lubię czytać to, co Karolina napisze i chciałabym to robić częściej. Ale ona milczy jak zaklęta. Jednak gdy wyjdzie już z ukrycia i wręcza w me ręce kolejną książkę, wywraca tym mój świat do góry nogami. Koło jej książek nie można bowiem przejść obojętnie. A to co w nich tkwi jest niczym roller coaster, tylko że kolejka w swoich wagonikach nie wiezie pasażerów, a ich uczucia. I wierzcie mi, że zawsze jest to jazda bez trzymanki.

Jak było tym razem?


Marzenia mają twoje imię to książka, która ukazała się nakładem wydawnictwa Inanna. Nie obchodził mnie opis i to o czym ta książka jest. Zresztą opis wcale dużo nie mówi, za co z jednej strony bardzo dziękuję autorce, ale z drugiej strony przez tą oszczędnością tekstu i tak nie byłaby w stanie mnie przed tą książką obronić. Nie czytałam wcześniej żadnych cytatów, opinii, recenzji. Zupełnie nic. Czysta kartka. Podeszłam do lektury jakbym jechała w nieznane.

Cedrick to fajny facet po trzydziestce. Przystojny, wykształcony, ma swoje mieszkanie, dobrą pracę, pochodzi z szanowanej rodziny z tradycjami. Ma przyjaciół. Ma pieniądze. Ma też narzeczoną Dianę, która rzuca go w najmniej oczekiwanym momencie.

Któregoś dnia na drodze Cedricka staje Letty. Dziewczyna, która zupełnie nie pasuje do jego świata, na początku go irytuje. Pojawia się i znika. Jest niczym duch. Malutka, młodziutka z milionem pomysłów. Delikatna niczym malutki ptaszek. Koliberek. Tak inna od tego co mężczyzna zna. A zarazem tak pociągająca. Przypadkowe spotkania i tajemnica, którą dziewczyna w sobie skrywa, sprawiają, że Cedrick jest coraz bardziej zaintrygowany jej osobą. Coraz częściej przyłapuje się na myśleniu o Letty. Nie wie jeszcze, że jest częścią misternie ułożonego planu. Kim jest Letty? I czemu kazała Cedrickowi obiecać, że nigdy się w niej nie zakocha?



Przyznam się szczerze, że w trakcie czytania jednak zerknęłam na okładkę, przeczytałam opis i pomyślałam, że będzie to piękna opowieść o miłości. Miałam swoje wyobrażenie o tej historii. Nie przypuszczałam jednak, że autorka zrobi, to co zrobiła.

On - miał się za ważnego.

Ona - pokazała mu, że nie jest najważniejszy.

Niebo i ziemia. Ogień i woda. Dwa różne światy. Połączyło ich uczucie, które nie miało prawa się narodzić. Nie powinno. Nie mogło. Nie taki był plan. Ale widać przeznaczenie chciało inaczej. Widać ktoś, kto zasiada na górze i rozdaje karty, miał swój plan na ich znajomość.

Ona - postanowiła go zmienić i pokazać mu, że można żyć inaczej.

On - pozwolił jej na to i odkrył, że dopiero teraz zaczynać żyć prawdziwym życiem. Nie sztywno pod krawatem, ale robiąc rzeczy, które wcześniej wydawały mu się śmieszne. Zaczął się uśmiechać, zaczął tańczyć i grać w grę, która nazywa się "życie" z nią u boku.

A ona? Właśnie wtedy postanowiła zniknąć...


Książka jest obłędna. Napisana w taki sposób, że nie mogłam się od niej oderwać. Nie mogłam przestać czytać. A gdy skończyłam, umarłam. Rozbiłam się na kawałki. Autorka wyrwała mi serce. A ja płakałam i nie mogłam się uspokoić. Nad zakończeniem tej książki wylałam miliony łez. To nie tak miało wyglądać !!!

Napisałam Karolinie, że nie gadam z nią i jej nie lubię. Bo to wtedy była prawda. Nie lubię płakać, bo to obnaża moje słabości. Tak, w tym momencie czułam się słaba i wykorzystana. Autorka wyrwała mi serce i wrzuciła do sokowirówki, tylko zamiast szklanki, były kartki książki, a zamiast soku, leciały moje łzy.

Nie chcę Wam zdradzać fabuły. Myślę, że Cedrick coś przeczuwał. A ja? Zauważyłam sygnały. Wiedziałam, że jest coś nie tak. 

Ale...

Nic już więcej nie mówię. Nie chcę Wam psuć lektury. Choć nie lubię płakać, to była dla mnie cenna lekcja.

Książka jest piękna, a historia w niej opisana chwyta za serce. Ale było warto.

Karolina wiem, że będziesz to czytała. Pamiętaj, co mi obiecałaś. Chusteczki i czekolada, bez tego nic już więcej od Ciebie nie biorę.

PS najlepiej dużo czekolady:)

Ale mimo tego, co zrobiłaś z moim sercem, uwielbiam Cię dalej:)





Znacie twórczość Karoliny Klimkiewicz?

















12 komentarzy:

  1. Dziękuję Ci Kochanie za tak piękne słowa, za to co napisałaś. Uwierz mi teraz i ja płaczę, ale są to łzy szczęścia i wzruszenia. Dziękuję Ci, za zaufanie i że możemy prowadzić dialog dzięki książka. I oczywiście pamiętam o obietnicy🍫

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna historia zasługuje na to, by opisać ją pięknymi słowami. A Ty zasługujesz na brawa. Nie lubię płakać, ale nad jej stronami płakałam z przyjemnością, choć później bolała mnie głowa. Osiągnęłaś swój cel, bowiem chciałaś bym przeżywała treść. A ja przeżywałam ją całą sobą. I to jest magia literackiego pióra.

      Usuń
  2. Nie znam tej autorki, ale po Twojej recenzji się to zmieni. Jestem bardzo ciekawa tej książki i koniecznie muszę ją przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam jeszcze okazji poznać twórczości tej autorki. Po Twoim opisie wydaje mi się że książka jest bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam okazji poznać twórczości tej autorki, ale po Twojej recenzji bardzo chcę to zmienić i wiem, że to zrobię :) P.S. Cudowne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nie spotkałam sie z książkami autorki. Czuje sie zainteresowana tag książka, chętnie poznam te historie bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  6. nie znam tej autorki, ale książka wydaje się być interesująca
    eerie-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. nie znam twórczości, ale lubię kiedy autor daje sygnały, ze coś się może zadziać, ale nie zdradza szczegółów i sami do tego dochodzimy. Dałabym szansę zarówno tej książce jak i innym pozycjom
    tej autorki

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwszy raz u Ciebie czytam o tej autorce - nie miałam okazji jeszcze by poznać jej twórczość. Mimo iż wydaje mi się, że ta książka to nie do końca moje klimaty to jednak z ciekawości sięgnęłabym po nia by sprawdzić..

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie słyszałam o tej autorce, jednak czytając twoja recenzję aż się zakochałam w tej pozycji. Serio jestem pod wrażeniem. Gdy na nią trafię z pewnością kupię!

    OdpowiedzUsuń
  10. I czemu, ach, czemu nie czytałam nic tej autorki, skoro tak porusza Twoje serce i woreczki łzowe? To musi być dobre, więc nie zostaje mi nic innego, tylko sięgnąć po tą wzruszającą lekturę. A wzruszyły mnie już cytaty.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam okazji na poznanie twórczości tej autorki. Może skusze się na tą 8 inne książki.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz. Motywuje mnie to działania.

Komentując post wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które odbywa się na podstawie zgody użytkownika na przetwarzanie danych osobowych (art. 6 ust. 1 lit a RODO z dn. 25.05.2018)

Copyright © Aleksandra NS Blog , Blogger