Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 sierpnia 2026

„Yes, Mr. President" Monika Magoska-Suchar

„Yes, Mr. President" Monika Magoska-Suchar

„Yes, Mr. President" Monika Magoska-Suchar

Książką, którą bardzo chciałam przeczytać i znalazłam ją w kalendarzu adwentowym ( tak wiem, mamy sierpień ) i w końcu na urlopie przyszedł czas na lekturę. „Yes, Mr. President" Moniki Magoski-Suchar to jedna z książek, którą autorka wydała sama. Mam sporą kolekcję książek Moniki, więc i na tą musiał przyjść czas. Czy ten ryzykowny romans mi się spodobał? A może książka nie była tak dobra, jak autorka zachwalała. 


„Yes, Mr. President" Monika Magoska-Suchar

Monika Magoska-Suchar ma tendencję do pisania o władczych mężczyznach i kobietach, którymi trzeba się opiekować. Te kobiety to zazwyczaj takie „sierotki", nieporadne, bojące się własnych pragnień czy uczuć. Jedną z takich bohaterek jest Dove, trzymana krótko przez rodziców. Aż dziwię się, że na smyczy jej nie prowadzali i tą smyczą jej nie karcili. Sytuacja w domu państwa Carter jest niepokojąca, a sami rodzice dziewczyny mocno oderwani od rzeczywiście. Teraz gdy to piszę, to zaczynam rozumieć, że w sumie dziewczyna mogła mieć pod górkę, ale żeby godzić się na traktowanie jak niewolnika, to tego nie rozumiem.

Fabuła książki jest ciekawa. Dove zmuszona szantażem zatrudnia się biurze kandydata na prezydenta. Ma uwieść mężczyznę i wywołać tym skandal, który przekreśli jego zwycięstwo w nadchodzących wyborach. Choć dziewczyna nie ma żadnego doświadczenie w kontaktach damsko-meskich, to idzie jej zaskakująco dobrze. Może to kwestia tego, że Jonathan Barrett ma do niej słabość i nie umie się powstrzymać. Pragnie tej dziewczyny całym sercem. I mu na niej zależy. Tylko czy Dove będzie umiała odwzajemnić to uczucie? A może w obawie przed ujawnieniem kompromitujących zdjęć ugnie się pod rządaniami szantażystów i wywoła skandal.

Książka jest ciekawa choć może nie wybitna. Określiłabym ją lekką, łatwą i przyjemną lektura do totalnego resetu, wyluzowania, odciągnięcia myśli od trosk dnia codziennego.

Monika w typowy dla siebie sposób wykreowała główną bohaterkę, wikłając ją w potyczki polityczne. A może to było coś więcej niż chęć zniszczenia politycznej kariery Barretta? Może za tym spiskiem stoi ktoś jeszcze?

Czytało się fajnie, choć nie jest to książka wysokich lotów. Za to zrelaksowałam się przy niej i odpoczęłam.

„Yes, Mr. President" Monika Magoska-Suchar

 

„Gdy ponosi nas fala" Portia Macintosh

„Gdy ponosi nas fala" Portia Macintosh

„Gdy ponosi nas fala" Portia Macintosh

Najlepsza książka na wakacje? Niezbyt długa, bo wiadomo, że na wakacjach nie ma czasu. Pozytywna? Ale nie do przesady. Żeby nagle nie okazała się mdła. Z dobrym zakończeniem? Oczywiście, że tak. Na wakacjach płacz nam nie potrzebny. A do tego może być ciekawym wakacyjnym romansem? „Gdy ponosi nas fala" będzie idealną propozycją, choć jej akacja nie dzieje się na typowych wakacjach, choć mamy ciepło, jest słońce i rejs statkiem. Co ciekawego Portia Macintosh wymyśliła? Zapraszam na recenzję książki.


„Gdy ponosi nas fala" Portia Macintosh

„Gdy ponosi nas fala" Portii Macintosh to książka należąca do serii Czułe Strony wydawanej przez wydawnictwo Świat Książki. Każda książka to inny autor i inna historia. Piękne wydania, twarda oprawa, aż miło się czyta i ładnie wyglądają w biblioteczce. Nawet nie wiedziałam, że jest taka seria, ale otrzymałam paczkę niespodziankę od wydawcy i od razu wzięłam się za czytanie. Będę miała do zrecenzowania jeszcze jeden tytuł, ale to już w innym wpisie.

„Gdy ponosi nas fala" to nieskomplikowany romans utrzymany w letnim klimacie weselnym. Książka ma 273 strony. Główną bohaterką jest Jessy, która w chamski sposób zostaje porzucona przez swojego chłopaka na weselu przyjaciół. Rozstanie jest na tyle niespodziewane, że dziewczyna traci kontrolę nad swoim życiem i co chwilę popełnia jakieś gafy. Jej były chłopak szybko się pociesza inną kobietą, przyprawiające tym Jessy o ból głowy. A wesele jej najlepszej przyjaciółki coraz bliżej. A przed nim rejs statkiem na Sycylię, który miał być niezapomnianym przeżyciem. I będzie, bo zarówno Todd jaki i jego dziewczyna oraz nasza główna bohaterka mają go spędzić razem.

Co zrobić, by nie wykończyć się psychicznie, przeżyć do wesela i nie sprawić zawodu ani przykrości przyjaciółce? Można znaleźć sobie chłopaka i powiedzieć wszystkim, że jest się w nim szaleńczo zakochana. A to, że będzie to chłopak na niby, nikt nie musi wiedzieć. A najlepiej będzie się do tego nadawał były chłopak obecnej dziewczyny byłego chłopaka. Skomplikowane? 

„Gdy ponosi nas fala" Portia Macintosh

„Gdy ponosi nas fala" Portia Macintosh

Mimo tego, że historia nie jest skomplikowana, a fabuła dość przewidywalna, to książkę czyta się przyjemnie. Pomysł na zorganizowanie rejsu na Sycylię z byłymi partnerami może wydawać się przerażający i tak właśnie momentami było. Ale nie skończył się tak fatalnie, jakby mogło się nam wydawać. Były wpadki, komiczne czy przykre sytuacje. Były sceny zazdrości, ale kto by ich nie robił? Zarówno Jessy jak i Brody, czyli ci porzuceni, musieli się dobrze nagimnastykować, by znajomi nim uwierzyli. Ale czy naprawdę trzeba było oszukiwać? Niektóre rzeczy przyszły im wręcz naturalnie, a to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że nasi bohaterowie do siebie pasują.

„Gdy ponosi nas fala" Portia Macintosh

Lekka przyjemna książka, w której rozczytacie się w hamaku, na plaży, na tarasie czy w domowym zaciszu. Można czytać ją w podróży, ale będzie również przyjemna jako lektura przed snem. Podobała mi się i z przyjemnością sięgnę też po inne książki z serii Czułe Strony.

Książkę do przeczytania otrzymałam w prezencie od wydawcy. 

niedziela, 12 kwietnia 2026

„Frenezja" K.M. Dyga - PATRONAT MEDIALNY

„Frenezja" K.M. Dyga - PATRONAT MEDIALNY

„Frenezja" K.M. Dyga - PATRONAT MEDIALNY

Witamy w klubie Frenezja! 


W tym miejscu licho nie śpi, więc musisz mieć oczy szeroko otwarte. Nie możesz przestać być czujna. Miej się na baczności i pilnuj swojego drinka jak oka w głowie. Nigdy nie wiesz, czy ktoś Ci czegoś przypadkiem nie dosypie. Nie ufaj świeżo poznanym mężczyznom. Nigdy nie wiesz, co kryje się za miłym uśmiechem i kilkoma komplementami. Nie pij na umór i nigdy nie rozstawaj się z koleżankami, z którymi przyszłaś. Miej ze sobą środki higieniczne, gdybyś właśnie ustala okresu, bo w łazience ich nie znajdziesz. Gdyby Cię ktoś zaczepił, lepiej byś umiała się bronić. Ochrona w tym klubie jest do bani. Nie przyjmuj od nikogo telefonów i nie zgadzają się na żadną pracę za podejrzanie wysokie stawki. Nigdy nie wiesz, czy ta praca skończy się dla Ciebie dobrze. A przy okazji baw się dobrze.

Życzymy Ci tego z całego serca. Załoga klubu Frenezja!


„Frenezja" K.M. Dyga - PATRONAT MEDIALNY

Katarzyna Dyga powraca do nas w szczytowej formie i zaprasza nas do klubu Frenezja! Przepięknie wydana książka z barwionymi brzegami, koniecznie musi pojawić się w Waszych biblioteczkach. Umiem docenić wydane z sercem książki i ta szczególnie mi się podoba. Przy okazji tekst też jest całkiem niezły 😉. A jak wiecie, ja nie polecam źle napisanych książek. Jeśli lubicie mieć w dwóch kolekcjach nietuzinkowe i zaskakujące na każdej stronie perełki, to koniecznie sięgnijcie po tą książkę. To czwarta propozycja od naszej autorki i mam nadzieję, że nie ostatnia.

„Frenezja" K.M. Dyga - PATRONAT MEDIALNY

„Frenezja" K.M. Dyga - PATRONAT MEDIALNY

Czym zachwyciła mnie „Frenezja" ??? Przede wszystkim poczuciem humoru. Śmiałam się jak głupia, co chwilę prychając. Lepiej nie czytać tej książki w środkach komunikacji miejskiej, czy miejscach publicznych. Kasia Dyga powróciła po długiej przerwie i od razu rozwaliła mnie na łopatki niebanalnymi tekstami. Tekstów Chochlika, czyli wewnętrznego głosu Gai, nikt nie pobije. Duet idealny, a ich rozmówki można cytować bez końca. Szczególnie te sprośne rozmówki.

Główni bohaterowie? Posterunkowa Gaja - trochę szalona, wiecznie w biegu, z Chochlikiem na ramieniu. Przez głównego bohatera zwana Małym Liskiem. Ruda, dziewczęca,wyglądająca jak nastolatka. I pyskata jej nastolatka. Nie można jej przegadać i wybić głupich pomysłów z głowy. Wiedziałam, że jej brawura i lekkomyślność w końcu doprowadzą do katastrofy. A główny bohater? Dominik - właściciel Frenezji, którego Gaja doprowadza do szewskiej pasji. Łączy ich poszukiwanie zaginionej przyjaciółki Gai. Później biorą się za rozpracowywanie szajki handlarzy żywym towarem 😱. Ale zanim to nastąpiło, to facet w duchu przeszedł pewnie nie jedno załamanie nerwowe za sprawą pewnej małej rudej dziewczynki. Duet idealny. Do kielicha, tańca, szalonych akcji i działania sobie na nerwy.

„Frenezja" K.M. Dyga - PATRONAT MEDIALNY

O tej książce można napisać wiele. Akcja jest szybka, w jednej chwili wiele się zmienia, by zaraz wrócić na właściwe tory. Lub nie wrócić wcale. Szaleństwo goni szaleństwo. Jest wesoło, czasami nawet bardzo. Sceny, gdy Gaja rozmawia ze swoim wewnętrznym głosem są obłędne. Jej spotkania i dialogi z Panem Bródką, czyli Dominikiem również. Sceny intymne także są niczego sobie. Ale momentami było mi też przykro i smutno, ponieważ Kasia postanowiła poddać Gaję kilku próbom. Moje serce krwawiło, kiedy bohaterka opowiadała o śmieci siostry. Prawie na końcu książki jest jeszcze jedna scena... inaczej bym ją rozpisała. Nie poszłabym aż tak daleko w kierunku, który obrała autorka. Wiem i rozumiem, że chciała pokazać zło w najczarniejszej postaci, ale żeby aż tak daleko się posunąć? Czy to było potrzebne 😭. Może w innej historii tak, ale w tej nie.  

„Frenezja" K.M. Dyga - PATRONAT MEDIALNY

„Frenezja" K.M. Dyga - PATRONAT MEDIALNY

Jaki to gatunek literacki? Znajdziecie tu na pewno elementy komedii romantycznej z dużą dawką humoru, ale i czarnej komedii również. Jest trochę sensacji, ale są również wątki dramatyczne, które chwytają za serce i rozrywają je kawałek po kawałku. I jest też trochę romansu. Są pikantne sceny. Krótko mówiąc - nie jest nudno.

Czy spodziewałam się dużej dawki emocji? Oczywiście. Kasia słynie z emocjonalnych historii. Ale nie spodziewałam się, że będę płakała... Nawet nie przypuszczałam, że tak będzie i byłam zaskoczona.

Kasia Dyga kolejny raz dziękuję za możliwość patronowanie Twojej książce ❤️.

Wydawnictwo White Raven to nasza pierwsza współpraca i mam nadzieję, że nie ostatnia 😘.


#PatronatMedialny #frenezja #kmdyga
 

wtorek, 7 kwietnia 2026

„Tajemnice szkolnych murów" Agnieszka Kaźmierczyk

„Tajemnice szkolnych murów" Agnieszka Kaźmierczyk

„Tajemnice szkolnych murów" Agnieszka Kaźmierczyk

Dziś miało być kolorowo, dyskotekowo i śmiesznie. Ale pogoda na dworze nie sprzyja kolorowym recenzjom, więc postanowiłam pójść w stronę ciemności. A ciemność ze stron tej książki dosłownie wylewa się litrami... „Tajemnice szkolnych murów" Agnieszki Kaźmierczyk są dokładnie tym, czego po tej książce się spodziewałam. Co więcej bardzo chciałam ją przeczytać i dzięki uprzejmości wydawnictwa WasPos mogę ją recenzować.


„Tajemnice szkolnych murów" Agnieszka Kaźmierczyk

„Tajemnice szkolnych murów" to historia wielowymiarowa, w której złość miesza się z frustracją, rozżaleniem, urażoną dumą i pragnieniami tak strasznymi, że w normalnym świecie są zakazane. Bohaterowie książki borykają się z problemami, rozterkami i wcale mnie nie dziwi, że nie wytrzymują i w niektórych scenach jest o krok od tragedii. To historia, w której normalne, codzienne życie miesza się z traumą i sytuacjami o jakich czytamy w najlepszych kryminałach i thrillerach. I to wcale nie są sytuacje, w których byśmy chcieli z własnej woli uczestniczyć. I to co jest najlepsze - wielowątkowość historii i mnogość postaci, z których prawie każda ma coś na sumieniu ( może poza śledczymi prowadzącymi sprawę, bo tego byłoby już za dużo).

Puszczając swoje dzieci do szkoły, chcecie by były bezpieczne, prawda? Zatrudniając się jako nauczyciel, logiczne jest, że lubisz pracować z młodzieżą i nauczanie jest Twoją pasją, prawda? Bez pasji i wiary, że może się coś zmienić, te dzieciaki czegoś nauczyć, ta robota nie ma sensu. Albo masz powołanie, albo pracujesz gdzie indziej. Dla mnie, pracownika oświaty jest to proste i logiczne. A nawet jeśli masz to wszystko i spełniasz wymogi, nie oznacza, że zabawisz świat. Może być zupełnie inaczej. I właśnie o tym jest ta historia...

Anglistka Inga Górska na wszystko, co jej potrzebne do pracy z młodzieżą. Jest wyrozumiała, empatyczna, sprawiedliwa i angażuje się w problemy młodzieży, starając się im pomóc. Nauczycielka z powołaniem. Kocha pracę z młodzieżą i jest dla nich zawsze wtedy, gdy tego potrzebują. Jednak nawet w najczarniejszych snach, nie przypuszczała, że praca w szkole okaże się jej zgubą. Kobieta jest podejrzewaną w sprawie o zaginięcie nastolatki, próbę samobójczą ucznia i w końcu o próbę morderstwa. Tak naprawdę nie jest oskarżona, ale dla śledczych jej zaangażowanie w dwie podobne sprawy kryminalne jest niepokojące.

„Tajemnice szkolnych murów" Agnieszka Kaźmierczyk

To książka, która zmieni Wasze myślenie o polskiej szkole. Bardzo chciałam ją zrecenzować i gdy tylko przyjechała, to przeczytałam ją poza kolejnością książek, które mam do recenzji. Świetna, pouczająca, dająca do myślenia i przerażająca zarazem. I to co podobało mi się najbardziej - Agnieszka Kaźmierczyk cały czas wodziła mnie za nos, a końcówka książki była dla mnie szokująca i zaskakująca. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy i finału. Ktoś, komu powinno się ufać, okazał się obrzydliwym potworem.


#TajemniceSzkolnychMurów #AgnieszkaKaźmierczyk #thriller #szkoła #WasPos #kryminał

wtorek, 17 marca 2026

„Dziewczyna z bandażem" Zuzanna Staniec

„Dziewczyna z bandażem" Zuzanna Staniec

„Dziewczyna z bandażem" Zuzanna Staniec

Odkąd zaczęłam redukować książki, które recenzuję i robić im ostrą selekcję, to coraz częściej jestem naprawdę zadowolona z tego, co czytam... Jedną z pozycji, która mnie ostatnio zaintrygowała, jest „Dziewczyna z bandażem". Kolejny raz muszę zaznaczyć, że to jak promowana i reklamowana jest książka, ma znaczenie. A Zuzanna Staniec wie, jak przyciągnąć czytelnika. I wcale nie przeszkadza mi wykorzystana tu sztuczna inteligencja. Profil autorki jest ciekawy, książka zapowiadała się zacnie i dlatego skusiłam się na recenzję pierwszej części jej pięciotomowej serii...


„Dziewczyna z bandażem" Zuzanna Staniec

Senne amerykańskie miasteczko Brightmore w stanie Pensylwania. Czworo bohaterów, wokół których kręci się ta historia. Ale najważniejsza jest Nora. Dziewczyna, która od najmłodszych lat przejawia nieludzkie zdolności. Jej rany goją się szybciej, by po chwili nie pozostawał po nich ślad. W tym przypadku konieczne jest jednak zakładanie opatrunku, by nikt nie zorientował się, że z dziewczyną jest coś nie tak. Stąd w tytule pojawia się słowo bandaż. Im Nora jest starsza, tym czuje, że w jej ciele zaczyna dziać się coś dziwnego. Jakby mieszkał w nim jeszcze ktoś inny. I te wizje - bolesne, zaskakująco prawdziwe. Jej przyszywany ojciec nie ma pojęcia kim jest dziewczyna, tak samo jak Nora nie wie, że nie łączą ich więzy krwi. Po okropnej śmierci żony i syna mężczyzna staczał się na dno, aż pewnego dnia dostał szansę komuś pomóc i sobie przy okazji. Stary ON, nowe dokumenty - akt urodzenia z jego danymi i mała Nora. Miał ją wychować, nie zadawać pytań i nigdy nie zdradzić, skąd wzięła się w jego życiu. Miał być sobą - mężczyzną, który stracił w wypadku żonę i syna i pozostała mu tylko mała córeczka, która stała się całym jego swiatem. A teraz może ją stracić...

„Dziewczyna z bandażem" Zuzanna Staniec

Zuzanna Staniec zaskoczyła mnie na wszykich płaszczyznach. Czytałam książkę z zapartym tchem, coraz szerzej otwierając oczy. Pomysł i wykonanie na piątkę z plusem👏👏👏. Nie spodziewałam się takiego pomysłu. Szczerze mówiąc bałam się, czy nie okaże się on trochę oklepany. Ale wyszło świetnie.

Mrok, tajemnica, wyraziści bohaterowie, szalenie dobre dialogi i świat, który z pozoru jest normalny, ale tak naprawdę jest gorzej popierdzielony niż nam się wydaje. Każdy z rozdziałów to inna postać, która opowiada swoją historię. Mamy tu narrację pierwszoosobową, która robi z tej książki jeszcze mroczniejszą, bowiem na dzień dobry wchodzimy do głów bohaterów. Bez żadnego przygotowania, asekuracji czy ostrzeżenia. Jesteśmy zdani tylko na siebie. A przeprawa przez czyjeś myśli nie zawsze jest łatwa. W tej książce jest szczególnie trudna. Nie ma tu znaczenia styl pisania aurki. Niektórych jej postaci powinno się bać zanim sięjeszcze dobrze o nich pomyśli. 

Podoba mi się również styl pisania autorki. Krótkie zdanie, konkrety, brak rozwlekania opisów scen, a mimo tego i tak wszystkie potrzenne szczegóły, by zrozumieć fabułę do mnie docierały. Autorka jest rzeczowa i spójna, w tym co pisze. Owszem, zdarzały się literki i nawet natrafiłam na błąd myślowy, ale całość na tyle mnie porwała, że przymknęłam na to oko.

„Dziewczyna z bandażem" Zuzanna Staniec

Kim są tajemniczy ONI, którzy polują na Norę? Kim jest nasza bohaterka? Czemu jej rany goją się w mgnieniu oka. Czemu w jej ciele dzieje się coś, nad czym dziewczyna przestaje mieć kontrolę? Kim byli jej rodzice i czemu nagle stała się ważna, choć do tej pory była „prawie zwykłą" dziewczyną z małego miasteczka.


Dobre to było, oj dobre...


‼️Współpraca reklamowa. Za książkę dziękuję autorce.


#DziewczynaZBandażem #ZuzannaStaniec #darkfantasy #thriller #recenzjaksiazki

poniedziałek, 16 marca 2026

„Bestseller. Skandal" Katarzyna Michalak

„Bestseller. Skandal" Katarzyna Michalak

„Bestseller. Skandal" Katarzyna Michalak

Niech Was nie zwiedzie ta piękna okładka.Ta książka jest obrazem tego, jak pragnienie może stać się początkiem czegoś złego...


Co to była za książka! Obiecałam sobie, że tylko zerknę. Nie będę jej czytać w danej chwili, bo mam co robić. Tylko jedna strona, jedna kartka. Później była kolejna strona i jeszcze jedna kartka, a dziś dzielę się moimi wrażeniami z Wami. „Bestseller. Skandal" to pierwszy tom nowej trylogii Katarzyny Michalak. Zeszły rok obfitował w same niewiadome. Ten zaskakuje mnie coraz bardziej. Nie spodziewałam się takiej książki, otwieram oczy ze zdziwienia. Kasia przyzwyczaiła nas do innych historii. A tu połowa marca i nowa premiera wgniatająca w fotel. Nie dlatego, że jest mrocznie. Nie dlatego, że inaczej. Dlatego, że w tej książce jest zbyt dużo niewiadomych, by móc spokojnie czekać do następnego tomu. Aż mam ciarki, takie to było dobre.

„Bestseller. Skandal" Katarzyna Michalak

Trzy kobiety, jeden mężczyzna. Wielkie pieniądze i pragnienia. Co prawda opis mi powiedział, że także i namiętności, ale z tym bym nie przesadzała. Za to w tej historii najważniejsza jest tajemnica. Bo oprócz tego, że bohaterów łączy książka, która ma być bestsellerem, to wiemy. Ale na tapecie mamy też spisek i tajemniczą bohaterkę, której wspomnienia i przemyślenia poznajemy w specjalnych rozdziałach zatytułowanych „Z zapisków X". Myślę, że ta osoba odegra w historii ważną rolę, ale nie mam zielonego pojęcia jaką i kim jest ta tajemnicza postać.

„Bestseller. Skandal" Katarzyna Michalak

Za to wiem, kim są nasze trzy bohaterki. Holly pragnie mieć coś, czego sama nie umie stworzyć. Amanda musi jej w tym pomóc, bo inaczej będzie miała problem z odtwórczynią głównej roli w adaptacji swojej powieści. Na to nie może sobie pozwolić. Jest i Kayla - kobieta, która straciła już wszystko, ale jest jedna rzecz, a raczej osoba, którą chce ponad wszystko odzyskać. Kayla ma dar - umie pięknie opowiadać i spisywać historie. Ale żadnej książki jeszcze nie wydała. Aż boję się pomyśleć w jaki sposób i jakim szantażem będą chciały dziewczyny skłonić Kaylę do współpracy. Bo tak się właśnie stanie w następnych tomach, prawda?

Pragnienie czegoś, czego nie możemy mieć może doprowadzić do obłędu. Potrafi ukształtować potwora, który po trupach będzie dążył do celu. Milion dolarów, a może dwa? Wystarczy, by uczynić z książki bestseller? Zależy komu się te pieniądze proponuje. Bo układy, układami, ale ludzie mają oczy. Umieją czytać i wysnuwać wnioski. Dlatego tekst musi być dobry, a nawet bardzo dobry. Jeśli pieniądze nie wystarczą, to co? Może szantaż? Jestem ciekawa, co nasza autorka wymyśli.

Dla mnie Katarzyna Michalak jest mistrzynią pisania zawiłych historii, co udowodniła chociażby w trylogii Trzy siostry, którą uwielbiam. Dla niej nie ma rzeczy niemożliwych, i choć w tej książce jak na razie trup nie ściele się gęsto, to nie oznacza, że w następnym tomie tak się również nie stanie.

W tej książce podoba mi się przede wszystkim tajemnica. Podobają mi się wątki niby nie związane z wydawaniem bestsellera, ale jestem przekonana, że każda kwestia poruszona w tej części, będzie miała rozwinięcie w kolejnej. Aż do momentu, kiedy autorka splecie wszystko w całość.

„Bestseller. Skandal" Katarzyna Michalak

„Bestseller. Skandal" Katarzyna Michalak

„Bestseller. Skandal" Katarzyna Michalak

Kolejna książka Katarzyny Michalak, która skradła moje serce. Dla takich książek warto zawalać inne projekty i na chwilę zwalniać pęd życia.


Dziękuję wydawnictwu Znak za egzemplarz recenzencki. ❤️







wtorek, 10 marca 2026

„Stosy kości" J.D. KIRK

„Stosy kości" J.D. KIRK



To będzie reklama przez duże R ‼️Co prawda nie muszę się tak ekscytować dostając książkę do recenzji, to jednak ta kupiona samodzielnie nie smakowałby tak dobrze, jak ta, na którą czekałam od wydawnictwa Prószyński. Czemu? Temu, że marketing wydawnictwa spisał się na medal. Czułam, że koniecznie muszę się dowiedzieć więcej o autorze, opis książki mnie zaintrygował, a wydawca dodatkowo przygotował dla recenzentów zagadkę kryminalną 🧐. W dniu dostawy pragnęłam skończyć pracę wcześniej i biec czytać „Stosy kości" od J.D. Kirk.


„Stosy kości" J.D. KIRKy

Dziś mogę napisać, że w końcu ją przeczytałam...

Aleee to było dobre‼️Biorę wszystkie kolejne książki tego wydawcy. Od razu proszę mnie wpisywać na listy recenzenckie i będę piała z zachwytu, aż mnie usłyszą w kosmosie.

Czemu tak bardzo mi się ta książka podobała? Facet ma lekkie pióro i ciętą ripostę. Ma poczucie humoru, głowę pełną pomysłów i talent do mącenia czytelnikom w głowach. Niby daje podpowiedzi, ale jak widać jestem oporna, bo nic z tego nie wyszło. Czytając byłam nastawiona w 100% na jak najszybsze odgadnięcie tego, kim jest Szeptacz, ale oczywiście nic z tego nie wyszło. Zorientowałam się dopiero, kiedy Jack Logan złożył do kupy wszystkie elementy rozrzuconych puzzli, czyli na 290 stronie, czyli prawie pod koniec. Trochę porażka dla mnie, a dla autora wielkie 👏. Już dawno żaden kryminał nie wciągnął mnie tak bardzo, jak ten. A autor umiejętnie operuje słowem. Daje podpowiedzi, ale przy okazji podstawia co i rusz postacie, które pasują do profilu sprawcy. I jest i on - Jack Logan, mężczyzna, który już raz zwyciężył potwora. Ale mija dziesięć lat i znika kolejne dziecko. A wszystkie ślady wyglądają łudząco podobnie do tych, które inspektor już kiedyś widział...

„Stosy kości" J.D. KIRKy

„Stosy kości" J.D. KIRKy

Naśladowca? A może to nie Szeptacz siedzi zamknięty w psychiatryku? Padają różne pytania. Blady policji? Niedopatrzenie? Czy to możliwe, by te dziesięć lat temu złapano nie tego mężczyznę, co potrzeba? Kto porwał chłopca? I czy policjantom uda się go ocalić?


Mroczny, duszący, wciągający jak bezdenne czarne jezioro thriller połączony z kryminałem. Wpadniesz, to nikt Cię nie uratuje. Ja wpadłam, ale jakimś cudem unosiłam się na powierzchni. Nie chciałam krzyczeć „ratunku", bo i tak nikt nie usłyszałby mojego wołania. Czytałam więc dalej, coraz bardziej zagłębiając się w mrok. Stosy kości, martwe koty, szepty, tykający zegar, brutalnie odliczający godziny i głos przerażonego dziecka, to pamiętam. Nie mogłam odłożyć tej książki... Ale również bałam się czytać dalej. Bo co, jeśli i tym razem nie uda się ocalić dziecka?

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawcy. 

sobota, 3 stycznia 2026

„Byla sobie radość" Katarzyna Michalak

„Byla sobie radość" Katarzyna Michalak

„Byla sobie radość" Katarzyna Michalak

Najpiękniejsza książka wydana w roku 2025, jaką przeczytałam. Cudowne, wzruszająca, emocjonująca. Płakałam, płakałam i jeszcze raz płakałam. Chyba żadna z historii Katarzyny Michalak nie wzruszyła mnie tak bardzo, jak „Była sobie radość".


Gdy zapowiedź tej książki pojawiła się w social mediach autorki, byłam zawiedziona, bowiem miałam déjà vu. Przecież już coś takiego było! I owszem, bo mam w swojej książkowej kolekcji książkę „Była sobie miłość". Obie te książki opowiadają historie piesków, które w pozytywny sposób wpłynęły na losy zagubionych ludzi. Obie historie są piękne i nie potrzebnie się smuciłam, że będę czytać o tym samym.  Jestem fanką autorki od wielu lat. Mam w swojej kolekcji jej stare książki oraz te, które wychodzą już regularnie co jakiś czas. Ostatnio rzadziej. Na początku roku 2025 pojawiły się plany wydawnicze. Niestety nie pojawiło się większość tytułów, a fajni Pani Kasi przebierali nogami w oczekiwaniu na sygnał. Gdy pojawiła się zapowiedź tej pięknej świątecznej historii, sociale oszalały. Moje serce również mocniej zabiło. I biło mocno podczas czytania.   Tej książki nie da się odłożyć. Można płakać, a i tak się czyta dalej. Nie ważne, że bolą oczy, że gardło ściska się z rozpaczy, że ma ochotę się krzyczeć, że tak nie powinno być. To wszystko jest nieważne. Ważne jest to, że można trzymać w rękach dzieło tej utalentowanej kobiety.   Natomiast jest jedna rzecz, jaka mnie niepokoi. Epilog, jaki przeczytałam jest zupełnie inny, niż wszystkie jakie kiedykolwiek miałam okazję czytać. Moja wewnętrzna egoistka krzyczy - NIE. A empatyczna cześć duszy mówi - ROZUMIEM.   #wspolpracarecenzencka @znakjednymslowem   #katarzynamichalak #zima #wydawnictwoznak #byłasobieradość

Gdy zapowiedź tej książki pojawiła się w social mediach autorki, byłam zawiedziona, bowiem miałam déjà vu. Przecież już coś takiego było! I owszem, bo mam w swojej książkowej kolekcji książkę „Była sobie miłość". Obie te książki opowiadają historie piesków, które w pozytywny sposób wpłynęły na losy zagubionych ludzi. Obie historie są piękne i nie potrzebnie się smuciłam, że będę czytać o tym samym. Chociaż nie będę ukrywała smutku. Czekałam na książki o Powstaniu Warszawskim, kontynuację „Domu nad potokiem" czy innych niespodzianek, które obiecała nam Pani Kasia. Jak widać życie lubi pisać różne scenariusze, więc trzeba się z pewnymi rzeczami pogodzić.

Natomiast jest jedna rzecz, jaka mnie niepokoi. Epilog, jaki przeczytałam jest zupełnie inny, niż wszystkie jakie kiedykolwiek miałam okazję czytać. Moja wewnętrzna egoistka krzyczy - NIE. A empatyczna cześć duszy mówi - ROZUMIEM.   #wspolpracarecenzencka @znakjednymslowem   #katarzynamichalak #zima #wydawnictwoznak #byłasobieradość

Natomiast jest jedna rzecz, jaka mnie niepokoi. Epilog, jaki przeczytałam jest zupełnie inny, niż wszystkie jakie kiedykolwiek miałam okazję czytać. Moja wewnętrzna egoistka krzyczy - NIE. A empatyczna cześć duszy mówi - ROZUMIEM.   #wspolpracarecenzencka @znakjednymslowem   #katarzynamichalak #zima #wydawnictwoznak #byłasobieradość

Jestem fanką autorki od wielu lat. Mam w swojej kolekcji jej stare książki oraz te, które wychodzą już regularnie co jakiś czas. Ostatnio rzadziej. Na początku roku 2025 pojawiły się plany wydawnicze. Niestety nie pojawiło się większość tytułów, a fajni Pani Kasi przebierali nogami w oczekiwaniu na sygnał. Gdy pojawiła się zapowiedź tej pięknej świątecznej historii, sociale oszalały. Moje serce również mocniej zabiło. I biło mocno podczas czytania.

Tej książki nie da się odłożyć. Można płakać, a i tak się czyta dalej. Nie ważne, że bolą oczy, że gardło ściska się z rozpaczy, że ma ochotę się krzyczeć, że tak nie powinno być. To wszystko jest nieważne. Ważne jest to, że można trzymać w rękach dzieło tej utalentowanej kobiety.

Mamy tu dwoje bohaterów Bastiana i Stellę, którzy są dla siebie całym światem. Aż pewnego dnia dołącza do nich biało-rudy piesek z długimi uszami i trzema kropkami na nosie. Teraz ich rodzina jest kompletna. Aż do momentu, kiedy piesek znika, a rozpacz po stracie ukochanej suczki oddala od siebie zakochanych. Dochodzą do tego problemy zdrowotne, długi i groźba utraty wspólnego życia. Nasi bohaterowie walczą. Ona o jego życie, cały czas nie przestając szukać Bajki, on o jej zdrowie i wspólną przyszłość, która jawi się już w szarych barwach. Czy naszym bohaterom uda się odzyskać, to co tak bardzo kochali?

Piękna historia o miłości do drugiego człowieka. O bólu i stracie i tęsknocie, która nieprzerwanie pcha człowieka do tego, by się nie poddawał, by szukał, by dążył do celu.

Natomiast jest jedna rzecz, jaka mnie niepokoi. Epilog, jaki przeczytałam jest zupełnie inny, niż wszystkie jakie kiedykolwiek miałam okazję czytać. Moja wewnętrzna egoistka krzyczy - NIE. A empatyczna cześć duszy mówi - ROZUMIEM.   #wspolpracarecenzencka @znakjednymslowem   #katarzynamichalak #zima #wydawnictwoznak #byłasobieradość

Natomiast jest jedna rzecz, jaka mnie niepokoi. Epilog, jaki przeczytałam jest zupełnie inny, niż wszystkie jakie kiedykolwiek miałam okazję czytać. Moja wewnętrzna egoistka krzyczy - NIE. A empatyczna cześć duszy mówi - ROZUMIEM.   #wspolpracarecenzencka @znakjednymslowem   #katarzynamichalak #zima #wydawnictwoznak #byłasobieradość

Natomiast jest jedna rzecz, jaka mnie niepokoi. Epilog, jaki przeczytałam jest zupełnie inny, niż wszystkie jakie kiedykolwiek miałam okazję czytać. Moja wewnętrzna egoistka krzyczy - NIE. A empatyczna cześć duszy mówi - ROZUMIEM.


#wspolpracarecenzencka @znakjednymslowem
#katarzynamichalak #zima #wydawnictwoznak #byłasobieradość

piątek, 2 stycznia 2026

„Mój stalker" Monika Magoska-Suchar

„Mój stalker" Monika Magoska-Suchar

„Mój stalker" Monika Magoska-Suchar

„Mój stalker" autorstwa Moniki Magoska-Suchar, to książka, która została wydana bezpośrednio przez autorkę. Bardzo chciałam ją mieć i znalazłam w jednym z okienek kalendarza adwentowego od mojej koleżanki z instagrama. Doszłam do wniosku, że dobra książka jest lepsza niż kolejny świąteczny gadżet lub słodycze. Ale czy taka finalnie się okazała? Przeczytałam ją szybko, więc zaliczam ją do książek przeczytanych w 2025. Teraz czas na podsumowanie.


„Mój stalker" Monika Magoska-Suchar

„Mój stalker" Monika Magoska-Suchar

„Moj stalker" to jedna z tych lekkich i nie wymagających myślenia pozycji czytelniczych. To książka, którą czyta się szybko, a jej treść jest maksymalnie nastawiona na dostarczenie nam przyjemności. I tu spełnia swoją rolę. Jest w niej dużo akcji, namiętności, a historia od razu porywa i nie pozwala na odłożenie książki nawet na moment. Więc się ją czyta, aż skończy. Tak jak w przypadku większości książek Moniki. Mam porównanie, ponieważ jest to jedna z moich ulubionych polskich aktorek i zbieram jej książki od samego początku. Długo już nie dostałam żadnej do recenzji, więc albo proszę o nie w prezencie na różne okazje, albo kupuję sama.

Czy ta książka okazała się lepsza niż czekolada?

„Mój stalker" Monika Magoska-Suchar

„Mój stalker" Monika Magoska-Suchar

Wszystko zależy o jakiej czekoladzie myślimy w danym momencie. A na pewno nie jest jej zamiennikiem w przypadku głównej bohaterki. Pamela, bo o niej mowa jest jedną z najbardziej irytujących postaci chyba ze wszystkich książek Moniki. Jej imię samo mówi za siebie, a bohaterka momentami jest odklejona od rzeczywistości. Jej filozoficzne rozważania, to zło. Jeszcze jakby miała 15 lat, to bym zrozumiała. Ale to dorosła kobieta, która miała ciężkie życie. Skoro udało się jej wyjść na prostą, to te doświadczenia powinny ją zahartować. Powinna być silna i nie dawać sobą pomiatać. A ona niczym pierdoła, daje każdemu wejść sobie na głowę. Niby taka niewinna, dziewica, nie mająca doświadczeń z mężczyznami, a jak przychodzi co do czego, to półnaga lata po mieście, szczuje facetów, a potem zdziwiona i płacze. Powinna się zastanowić nad swoim zachowaniem. Denerwują mnie takie bohaterki. Ale nie tylko ona tu filozofuje . Główny bohater również prowadzi ze sobą monologi i do najbardziej na świecie rezolutnych nie należy. 

„Miala być jego zleceniem, stała się obsesją", a przy okazji rozmiękczyła tego mężczyzę. Stał się rozlazły i miał dziwne pomysły.

Niestety Matt też do moich ulubionych nie należy. Były policjant, detektyw, facet z pozwoleniem na broń, mający kontakty w wielkim świecie. Moje wyobrażenie o takich mężczyznach nijak ma się do tego, co o Mattcie przeczytałam. Oboje siebie warci niestety. Dziwna relacja, dziwni bohaterowie, choć pikanterii i akcji było tam sporo, nie przeczę, więc książka jako romans do poduszki zdała egzamin, choć ocenić jej wysoko nie mogę. 

„Mój stalker" Monika Magoska-Suchar

„Mój stalker" Monika Magoska-Suchar

Tak jak wspomniałam, książka spełnia swoje zadanie. Jest akcja, jest gorąco, namiętnie i temperatura oraz pikantność niektórych scen jest na dobrym poziomie. Czyta się ją szybko i nie jest wymagająca. Rozrywka na jeden wieczór gwarantowana. O ile nie ma się specjalnych wymagań co do fabuły ani bohaterów. A niestety ci nie znaleźli się wśród moich ulubionych postaci, które stworzyła Monika. Książkę przeczytałam i odkładam ją na półkę. Mam jeszcze jedną, którą dostałam w okienku kalendarza od koleżanki. Mam nadzieję, że jej bohaterowie bardziej mi się spodobają i nie będę na siłę robić z siebie kogoś, kim nie są naprawdę.

czwartek, 1 stycznia 2026

„Nevio" Agnieszka Kowalska-Bojar - recenzja - PATRONAT MEDIALNY

„Nevio" Agnieszka Kowalska-Bojar - recenzja - PATRONAT MEDIALNY

„Nevio" Agnieszka Kowalska-Bojar - recenzja - PATRONAT MEDIALNY

Nevio - zło wcielone. Mężczyzna, którego nawet piekło nie chciało i odesłało go z powrotem. Przystojny facet, w którego oczach widać szaleństwo. Dla niego nie ważne jest nic. Zabić, okaleczyć, torturować - pełny wachlarz usług. Jest dokładny, skuteczny i nie ma sumienia. Działa mechanicznie i nie zawaha się przed niczym. Psychol w każdym znaczeniu tego słowa. Nie dziwię się zatem, że Nevio dołączył do grona szaleńców w serii „Psychole" Agnieszki Kowalskiej-Bojar🫨.


„Nevio" Agnieszka Kowalska-Bojar - recenzja - PATRONAT MEDIALNY

„Nevio" to czwarty tom tej przerażającej serii, opowiadającej o facetach bez sumienia i zahamowań. O facetach, którzy wielokrotnie zbłądzili i myśleli, że nie są w stanie nikogo pokochać, dopóki nie pojawiły się ONE - kobiety które roztopiły lód w ich sercach.

To miało być zadanie. Jedno z wielu w tej zapchlonej dziurze degeneratów. Tylko spojrzenie wystarczyło, by Nevio zapragnął tej kobiety. Nel, bo tak miała na imię, poruszyła coś w sercu zabójcy. Mechanizm ruszył, a Nevio poczuł coś, czego nigdy w życiu nie doświadczył. Ale czy to wystarczyło, by uchronić kobietę od śmierci?

„Nevio" Agnieszka Kowalska-Bojar - recenzja - PATRONAT MEDIALNY

„Nevio" Agnieszka Kowalska-Bojar - recenzja - PATRONAT MEDIALNY

„Nevio" to najbardziej brutalna i przerażająca książka, jaką Agnieszka napisała. O ile myślałam, że to Nikolaj budzi we mnie najgorsze uczucia, to byłam w błędzie. Wszystko zmieniło się, gdy poznałam Włocha o przerażającym spojrzeniu. Nie ma we mnie żadnych pozytywnych uczuć do tego bohatera. Książkę czytałam z duszą na ramieniu, z każdą przełożoną stroną, coraz szerzej otwierając oczy z przerażenia. Ja zapomnę o tym, co przeczytałam, a Aga? To w końcu w jej głowie powstała ta historia...

Jest to książka, w której szaleństwo, brutalność, barbarzyństwo, chęć upodlenia drugiego człowieka i popęd grają główną rolę. Nasza bohaterka przez przypadek trafia, do domu na Teneryfie, gdzie banda zwyroli kręci pornograficzne filmy. „Aktorami" są zarówno kobiety jak i dzieci. Brutalność scen jest wręcz niemożliwa do zrozumienia i wyobrażenia, ale jest popyt jest podaż. Filmy są kręcone na specjalne życzenie, a ludzie którzy chcą mieć je w swojej kolekcji płacą krocie. Pewnie zapytacie, kto chciałby mieć coś takiego. A są tacy. I to ludzie, których byśmy nigdy o to nie podejrzewali. Co się później dzieje z osobami, które grają główne role? Czeka je śmierć, ale zanim to nastąpi dostają specjalne zastrzyki, by zbyt szybko nie odjechały na tamten świat. Zresztą po tym, co się z nimi wyczynia, to śmierć jest wybawieniem od bólu i cierpienia. I taki los czekałby Nelly, gdyby nie Nevio. Tylko co stanie się z dziewczyną, gdy psychol się nią znudzi?

„Nevio" Agnieszka Kowalska-Bojar - recenzja - PATRONAT MEDIALNY

Sięgając po serię „Psychole" trzeba wziąć sobie do serca ostrzeżenia o brutalności bohaterów. I absolutnie nie wolno nastawiać się na love story. W głowach szaleńców wszystko jest możliwe i to „wszystko" Agnieszka ukazuje w swoich książkach.

Znacie serię „Psychole" Agnieszki Kowalskiej-Bojar?

📸 Patronat Medialny
✍️ @pisarz.babeczka
💰 @motylewnosie


#patronatmedialny #agnieszkakowalskabojar #nevio #psychole #recenzja