Agnieszka Kowalska - Bojar i komedia romantyczna? To już grali. Wystarczy zajrzeć do Motylowej Biblioteczki, by przekonać się, że ta kobieta umie pisać równie dobrze o miłości, co mordować swoich bohaterów. Ale tego co spotkałam w "Bo tylko czarne oczy" zupełnie się nie spodziewałam. Julka - główna bohaterka książki jest delikatnie mówiąc niereformowalna. A ta historia rozwaliła mnie na łopatki.
Julia zostaje porwana przez seksownego i tajemniczego Javiera. Zostaje uwięziona na jego wyspie i… Jeśli spodziewacie się super romansu, gdzie on to twardziel o nieciekawej przeszłości, a ona to płochliwa dziewica, zdolna rozkochać w sobie nawet najbardziej niedostępnego faceta, to grubo się mylicie. Po pierwsze Javier porwał Julię nie z miłości, a przez przypadek. Po drugie, Julka jest krnąbrna, zwariowana, szalona i bezczelna. Działa mu na nerwy na każdym kroku, podpala dom, atakuje kokosami, rzuca kotem w jego eks żonę, pyskuje, prowokuje i nieoczekiwanie… fascynuje! Ale gdy już w końcu nasz mafiozo dochodzi do wniosku, że pora działać, Julkę znów ktoś porywa!
Agnieszkę poznałam najpierw od jej mrocznej strony. Gdzieś w międzyczasie dowiedziałam się, że ma całkiem dobre poczucie humoru i żart się jej trzyma. Ale ta książka to istny odlot. Nie można podczas jej czytania jeść, bo grozi to udławieniem. Nie można pić, bo nie dość, że w przypływie napadu śmiechu można się zakrztusić, to działa to również w drugą stronę. Można się opluć, lub opluć kogoś, kto siedzi blisko.
Jak myślę o Julce - głównej bohaterce, to chciałabym ją Wam trochę przybliżyć. Żałuję, że nie mogę pić, a na trzeźwo trudno to wszystko ogarnąć, ale spróbuję.
Julia jest niereformowalna. Szalona i zdrowo walnięta. Niczego i nikogo się nie boi. I nie ma sobie równych. Nie chcesz jej wpuścić drzwiami? Nie szkodzi. Wejdzie oknem. Zamkniesz ją gdzieś i nie może wyjść oknem. Nie szkodzi. Wywali dziurę w ścianie. Każesz jej zostać w jednym miejscu. Musisz liczyć się z tym, że za nic Cię nie posłucha i na pewno zjawi się tam, gdzie jej nie trzeba. Każesz jej milczeć. Musisz liczyć się z tym, że powie o dwa słowa za dużo. Wróć. Źle napisałam. Ona będzie gadać tyle, ze swoim gadaniem i jego treścią doprowadzi Cię do szaleństwa. A najgorzej jak zacznie śpiewać. Ze śpiewaniem Julki jest jak z bombą, która spadła na Hiroszimę. Rozpierdziela wszystko i wszystkich. Gdyby Julka trafiła do The Voice of Poland i zaczęła śpiewać, to gwarantuję Wam, że wszystkie jurorskie fotele by się po dwóch linijkach tekstu odwróciły w jej stronę. I nie dlatego, że jurorzy chcieliby mieć ją w swoich drużynach. Chcieliby sprawdzić, kto tak wyje. A tego wycia się z niczym porównać nie da. Ale są sytuacje, gdy taka Julka może się przydać. Gdyby wybuchła wojna i trzeba było wysłać kogoś na negocjacje, to gdyby była to nasza bohaterka, to wojna by się szybciej skończyła niż zaczęła. Nikt by nie chciał mieć nic do czynienia z osobami jej pokroju. Jeszcze by wróg kosz z kwiatami na przeprosiny wysłał za to, że głowę zawracał.
I teraz wyobraźcie sobie, co się dzieje, gdy taka Julia zostaje porwana. I to dwa razy. Uprowadzona wbrew swojej woli. Armagedon i dantejskie sceny to mało. Śmiałam się jak głupia i dziwię się, że tej dziewczyny nikt nie zamordował i to gołymi rękami. Ale muszę przyznać, że autorka miała genialny pomysł. Po pierwsze wymyśliła Julię, a po drugie pozwoliła ją porwać. Dzięki czemu my czytelnicy otrzymaliśmy pełną zwrotów akcji i niespodziewanych sytuacji historię.
Lekka, przezabawna, z genialnie wykreowaną główną bohaterką książka na jeden wieczór. Króciutka, bo tylko 165 stron, ale wypchana akcją i zabawnymi sytuacjami po brzegi. Nie będę Was oszukiwać, ale ta książka jest nieźle porypana. Kulturalnie ostrzegam, że sięgacie po nią na własną odpowiedzialność.
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki bardzo dziękuję autorce.
Książkę możecie zamówić na stronie www.motylewnosie.pl .
