Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamila Mikołajczyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamila Mikołajczyk. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 lipca 2022

"Ratownik. Głębia namiętności" Kamila Mikołajczyk - recenzja

"Ratownik. Głębia namiętności" Kamila Mikołajczyk - recenzja

"Ratownik. Głębia namiętności" Kamila Mikołajczyk - recenzja

Kamilę Mikołajczyk poznałam przy promocji jej książek "Wdech" i "Wydech". Obie książki mi się bardzo podobały, więc nie było innej możliwości niż sięgnięcie po nowego Faceta do wynajęcia. Czy i tym razem Kamila skradła moje serce?


"Ratownik. Głębia namiętności" Kamila Mikołajczyk - recenzja

Jeśli już rzucać się na głęboką wodę, to tylko w odpowiednim towarzystwie.

Laura miesza w samym sercu Pojezierza Zachodniopomorskiego, a jej rodzice prowadzą ośrodek wypoczynkowy nad jeziorem. Brzmi wspaniale? Nie dla Laury. Niczego bowiem nie boi się bardziej niż głębokiej wody. Na szczęście po wakacjach zamierza rozpocząć studia i wyprowadzić się do miasta. Musi tylko wytrzymać do końca lata...

Michał jest ratownikiem, a woda to jego żywioł. Właśnie rozpoczyna pracę w Zatoniu, gdzie ma strzec bezpieczeństwa letników kąpiących się w jeziorze. Kiedy przypadkowo spotka zapłakaną Laurę, postanawia za wszelką cenę odkryć przyczynę jej problemów. Czy dziewczyna będzie w stanie mu zaufać? Czy Michał będzie mógł jej pomóc w pokonaniu lęku? Wygląda na to, że to lato będzie bardzo gorące.

"Ratownik. Głębia namiętności" Kamila Mikołajczyk - recenzja

Kamila świetnie odnajduje się w historiach, w których bohaterowie borykają się z trudną przeszłością. W ich życiu wydarzyło się coś, co uniemożliwia im normalne funkcjonowanie i sprawia, że ich życie jest ciężkie i przytłaczające. Tak właśnie jest w przypadku Laury. Jej problemem jest woda. A dokładnie woda z jeziora. W życiu kobiety wydarzyło się coś strasznego, co skutecznie uniemożliwia jej kontakt z wodą, a każde zbliżenie do tafli jeziora powoduje u niej ataki paniki i potworny lęk, który doprowadza do omdleń. Strach ma wielkie oczy. I jej też takie ma. Ale dodatkowo ma też ręce, które wyłaniają się z czarnej toni, by chwycić Laurę i wciągnąć ją pod wodę. Któregoś dnia dziewczyna po tym jak wchodzi na pomost, traci przytomność, wpada do wody i tonie. Gdyby nie Michał, nowy ratownik pracujący w ośrodku jej rodziców, to kobieta by umarła. Michał jako jedyny dostrzega, że z Laurą dzieje się coś złego. Wszyscy inni mają ją za bogatą i rozpuszczoną córkę właścicieli ośrodka. Ale to Michał zauważa jej lęki, dziwne blizny na rękach i świeże rany na nogach. Dziewczyna go intryguje na tyle, że postanawia jej pomóc. Nie będzie to łatwe, bowiem demony nie śpią. I pojawiają się w najmniej spodziewanym momencie, by wszystko zniszczyć.

"Ratownik. Głębia namiętności" Kamila Mikołajczyk - recenzja

"Ratownik. Głębia namiętności" Kamila Mikołajczyk - recenzja

Uwielbiam styl pisania Kamili Majewskiej i uważam, że świetnie odnalazła się w tej historii. Idealnie wczuła się w postać naszej bohaterki, a jej opisy tego, czego Laura doświadcza, zrobiły na mnie wrażenie na tyle, że sama poczułam strach przed taflą jeziora. Doskonale rozumiem naszą bohaterkę, ponieważ nie lubię wchodzić do zbiorników wodnych, w których nie widać dna, dlatego wycieczki nad jeziora czy rzekę u mnie odpadają. Mogę być obok, nie ma problemu. Na brzegu czuję się bezpiecznie, ale w wodzie już nie. Każdy z nas ma jakieś fobie, lęki, czegoś się boi lub coś wywołuje u niego dyskomfort. Ale najważniejsze jest wtedy poprosić o pomoc. A Laura została ze swoimi problemami sama, co prawie doprowadziło do jej śmierci. Podoba mi się również postać Michała, jego podejście, dobre serce oraz to, że za wszelką cenę chciał pomóc Laurze. Nie zostawił jej tak jak fałszywi przyjaciele, czy zdradzający się wzajemnie rodzice. Wyciągnął do niej pomocną dłoń i sprawił, że w siebie uwierzyła. Do czasu gdy znowu wydarzyło się coś złego...

"Ratownik. Głębia namiętności" Kamila Mikołajczyk - recenzja

Świetna książka, jeden z fajniejszych tomów "Facetów do wynajęcia". Właściwa autorka i idealna dla niej historia. A do tego jest to jedna z najobszerniejszych książek z tej serii. Potrzebowałam więcej niż dwa wieczory, by ją przeczytać.


W przygotowaniu "Weterynarz" Ludki Skrzydlewskiej oraz "Tancerz" Nany Bekher. Już nie mogę się doczekać kolejnego Faceta do wynajęcia, a Wy?


Lubicie tą serię?


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Niegrzecznym Książkom.












 

wtorek, 15 września 2020

"Wydech. Oddychając z trudem." Kamila Mikołajczyk - recenzja

"Wydech. Oddychając z trudem." Kamila Mikołajczyk - recenzja
"Wydech. Oddychając z trudem." Kamila Mikołajczyk

Kamila Mikołajczyk to autorka, której debiut pisarski zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jej książka Wdech. Oddychając z trudem. zebrała wiele pozytywnych opinii od czytelniczek, a mi zapadła w pamięci na tyle, że nie mogłam przegapić kontynuacji tej historii. Czy książka Wydech była równie emocjonująca jak poprzednia część? Czy autorka sprawiła, że mocniej zabiło mi serce i znowu nie mogłam złapać oddechu? Zapraszam Was na recenzję książki Wydech. Oddychając z trudem. , która ma dziś swoją premierę. Usiądźcie wygodnie i zaczynamy. 

"Wydech. Oddychając z trudem." Kamila Mikołajczyk

Kiedy miłość przynosi ból...


Lena zdaje sobie sprawę z tego, że temperatura jej uczuć do Adama dawno wykroczyła poza skalę przewidzianą dla zawodowych relacji między podwładną a szefem. On także to wie, jak również to, że sam czuje do dziewczyny o wiele więcej, niżby sobie życzył. Dwoje ludzi — młodych, pięknych, zakochanych w sobie nawzajem. Mogłoby się wydawać, że to miłość jak ze snu... Ale rzeczywistość to nie sen. W życiu Leny jest przecież Paweł, którego też darzy uczuciem — sama do końca nie wie jakim, jednak z pewnością zbyt silnym, by można było łatwo o nim zapomnieć — i który, tak jak Adam, jest przystojny, opiekuńczy, czuły i w niej zakochany. A do tego zazdrosny. Bardzo zazdrosny. Sytuacja staje się coraz bardziej napięta i zmierza ku nieuniknionemu. Co zrobi Lena? I czy przypadkiem jej decyzja nie przyniesie wszystkim więcej bólu niż ulgi? Jedno jest pewne — nikt z tej uczuciowej kraksy nie wyjdzie bez szwanku.


Nie zaznam upragnionego spokoju, dopóki nie podejmę właściwej decyzji.


Nie podejmę właściwej decyzji, dopóki nie zaakceptuję własnych uczuć.


Nie zaakceptuję własnych uczyć, dopóki nie zdołam ich zrozumieć, a nie dokonam tego, jeśli dalej będę żyć w kłamstwie.


"Wydech. Oddychając z trudem." Kamila Mikołajczyk

Pamiętacie zakończenie pierwszej części? Jeśli tak, to dobrze. Jeśli nie, to spokojnie, bowiem autorka przypomni Wam co się działo. Akcja książki rozpoczyna się następnego dnia, po wydarzeniach z poprzedniej części. Nastaje nowy dzień, bohaterka budzi się na kacu i przypomina sobie co się stało poprzedniego dnia. Pocałunek z Adamem. Było cudownie. Od tego momentu machina idzie w ruch, a relacja Leny i Adama zaczyna rozwijać się w ekspresowym tempie. Ale jest jeszcze Paweł. Choć coraz mniej obecny w życiu dziewczyny, to nadal pozostaje jej chłopakiem. Co powinna zrobić Lena? A raczej, co zrobi? 

Warto przeczytać: "Wdech. Oddychając z trudem" Kamila Mikołajczyk


Akcja pierwszej części zaczęła się od opisu snu. Lena śniła o wydarzeniach z przeszłości. Gdy miała 17 lat została napadnięta przez pijanego nieznajomego mężczyznę, który próbował ją zgwałcić. Udało jej się uciec, ale ledwo uszła z życiem. Ratując się wskoczyła do morza, gdzie w odrętwieniu spędziła w nim całą noc. Nabawiła się hipotermii drugiego stopnia. Przeżyła, jednak koszmary wracają. 

Dzięki temu, że autorka po mistrzowsku prowadzi narrację pierwszoosobową, a opisy uczuć i emocji towarzyszących bohaterce są niezwykle realne, czytelnik od samego początku chce więcej. Myślę, że dzieje się to również dzięki opisom snów, w których Lena wspomina zdarzenie z dnia jej 17 urodzin. Myślałam zatem, że w drugiej części autorka na samym początku również taki opis snu czytelnikowi przedstawi. Niestety nie. Zaczynając czytać, miałam wrażenie, że nie skończyłam czytać Wdechu, tylko przeszłam do kolejnego rozdziału. Nie koniecznie mi to odpowiada. Ale to moja wizja początku tej książki zawiniła, nie autorka oczywiście. Ale tak się stało i co za tym idzie nie mogłam wkręcić się w fabułę tak jak tego chciałam. Czytałam, ale uciekały mi myśli, robiłam przerwy. Fabuła, styl pisania, historia są jak najbardziej poprawne i ciekawe. Jednak zabrakło mi tego "czegoś ". Później się to na szczęście zmieniło i na powrót wpadłam do świata wykreowanego przez Kamilę, który uwielbiam.

"Wydech. Oddychając z trudem." Kamila Mikołajczyk

Zaczęły się opisy snów, które pokochałam z pierwszej części. Zaczęło się dziać, a relacja między Leną i Adamem docierała do granicy, której przekroczenie byłoby przejściem do kolejnego etapu ich znajomości. Chciałam by ta granica została przekroczona, lecz dla Leny  oznaczałoby to zmiany, na które w tej chwili nie była gotowa. Na szczęście mężczyzna wyznaczył granice. Zanim to się wydarzy, Lena musi pozbyć się Pawła. Tylko nie jest to wcale takie proste. 

"Wydech. Oddychając z trudem." Kamila Mikołajczyk

W książce powracają dobrze znani z pierwszej części bohaterowie, ale wątek jednej osoby autorka postanowiła szerzej rozwinąć. Babcia Rozalia, sąsiadka Leny, wkracza na salony i zobaczycie, że późny wiek wcale nie oznacza, że ludzie nie umieją się bawić. Ta kobieta jest niesamowita. Jestem w niej zakochana, a autorce wdzięczna za rozwinięcie wątku tej postaci. 

Co mogę powiedzieć jeszcze? Chcę więcej. Chcę więcej Leny i Adama. Chciałabym by byli razem. Niestety w tej historii jest jeszcze wiele tajemnic i niedomówień. Autorka zakończyła Wydech w takim momencie, że jeszcze wszystko się może zdarzyć. I choć chciałabym już, teraz, natychmiast wszystko wiedzieć, to niestety muszę jeszcze poczekać. 

Autorka ciekawi, intryguje, a po tych dwóch książkach widać, że jej głowa jest pełna pomysłów. Bardzo przyjemny styl pisania, ciekawe dialogi i ze smakiem napisane sceny intymne. W książkach Kamili nic nie jest przesadzone, a dokładnie takie jakie powinno być. Tylko tego opisu snu na samym początku mi brakowało. Jednak później wszystko było tak jak to zapamiętałam z Wdechu. Dokładnie tak jak lubię....


Kto czeka ze mną na Bezdech?