
Odkąd zostałam mamą, a było to 2 lata i 4 miesiące temu, to ciągle się uczę. Już nie tyle opieki nad małym dzieckiem, bo teraz jest łatwiej, niż na początku, ale uczę się z nim bawić. Kiedyś oglądałam bajki dla dzieci. Znam te podstawowe, a i przy kinowych animowanych hitach lubię się odprężyć. Ale bycie mamą to również poznawanie bajek typowych dla małych dzieci, bo przecież mój synek taki własnie jest. Ciągle zatem odkrywamy coś nowego i robimy to oboje. I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze.

Znacie rodzinę Treflików? Kilka razy oglądałam tę bajeczkę w telewizji z synkiem. Mam słabość do bajek, w których postacie są jakby ulepione z modeliny. Kiedyś dużo było takich bajeczek i uważam, że były sto razy lepsze, niż obecne komputerowe bajki w mocnych i bardzo nienaturalnych kolorach. Zdecydowanie w kwestii dawnych bajek jestem ich wielką fanką. Ale wracając do Treflików, to sympatyczna rodzina. Mamy tu mamę, tatę i dwoje dzieciaczków. W bajce znajdziecie również wiele innych stworzeń, jak choćby pajączek, goryl, robot, kotek.

Teraz fani tej uroczej bajeczki mogą przeczytać historię rodziny Trefilków zamiast obejrzeć ją na ekranie. Jako jedni z pierwszych, ja i Dominik mieliśmy możliwość dotknąć, powąchać , obejrzeć i przeczytać tę uroczą książeczkę. Czemu piszę o dotykaniu czy wąchaniu? A czy Wy dorośli nie lubicie dotykać i wąchać nowych książek? Dla mnie nie ma nic przyjemniejszego niż książka, która przyjechała prosto z drukarni, a jej papier pachnie tuszem. Uwielbiam to. I mojego synka też uczę miłości do książek. Uważam, że małe dziecko powinno mieć przynajmniej raz dziennie kontakt z książką. My najbardziej lubimy wieczorne czytanki. Synek jest jeszcze mały i nie wszystko rozumie, ale czytanie do snu musi być. Nawet nie wiecie jak serce mi się raduje, jak słyszę " mama baja" i "mama czytaj".

Choć historia rodziny Treflików przeznaczona jest dla trochę większych dzieci, to mojemu synkowi się podobała. A raczej podobało mu się to, że mu czytałam, bo on skupiał się na obrazkach. Więc może opowiem Wam co sądzę o niej ja. Ale z drugiej strony, moje dziecko zapamiętało, że "mama pojechała", a "dziewczynka płakała". Także rozumiecie, nie jest źle.

Bajeczka jest bardzo ładnie wydana i dzieci będące fanami rodziny Treflików na pewno będą zachwycone. Bajka ma 27 stron. Książeczka porusza bardzo ważny temat jakim jest rozłąka rodzica z dzieckiem. Mama Treflików wyjeżdża na wyjazd treningowy i dzieci bardzo za nią tęsknią. Jako mama maluszka wiem co to znaczy. Mój synek jak tylko zniknę z pola widzenia od razu mnie woła i wszystkim opowiada "mama pojechała daleko daleko". Dla małego dziecka, a nawet i starszego, rozłąka z ukochanym rodzicem jest trudna. Minuty dłużą się w godziny, a godziny w dnie. Choć mija mało czasu, to dziecko ma wrażenie, że rodzica nie ma całą wieczność. W książeczce dostajemy porady jak sobie radzić z wyjściem z domu, jak tłumaczyć to dziecku . Ale najważniejsze jest to, by dziecko zostało z opiekunem, do którego ma pełne zaufanie, gdyż wtedy rozłąka z rodzicem jest łatwiejsza. Ale z drugiej strony książeczka ma też pewnego rodzaju przesłanie. Mama też człowiek i powinna mieć swoje pasje. Nie można, zamknąć jej w domu, by była tylko dla dzieci. Każdy człowiek potrzebuje chwili oddechu i na nią zasługuje. I to również należy dzieciom tłumaczyć.

Śliczna i kolorowa bajeczka z masą pozytywnych emocji w środku.
Znak Emotikon bardzo dziękuję za to, że mieliśmy możliwość przedpremierowo przeczytać tę książeczkę.
Pamiętajcie, że dzieciom trzeba czytać. To kształtuje i rozwija wyobraźnię, a także uczy dzieci pozytywnych nawyków. Żadna bajka w telewizji nie zastąpi dziecku przeczytanej przez rodzica książki.

