
Wiecie co najbardziej lubię w pielęgnacji twarzy? Nawilżanie jej. Stosowałam już wiele produktów, które miały skutecznie nawilżać moją skórę. Jedne robiły to lepiej, a inne gorzej. Ale zawsze bardzo się starałam by zapewnić mojej skórze głębokie nawilżenie, bo to ono jest kluczem do sukcesu. Nawet jeśli ktoś ma skórę mieszaną w kierunku tłustej i od kilku lat walczy z trądzikiem. Czyli dokładnie ktoś taki jak ja. Skóra trądzikowa wbrew pozorom dużo bardziej potrzebuje nawilżenia, a przynajmniej tak mi się wydaje. Bo sucha, już bardziej sucha chyba nie będzie? Zresztą nie wiem, nigdy suchej nie miałam. Ale wiem, że jak mają wysuszę, to będę miała jeszcze bardziej tłustą i 3 tony niedoskonałości mniej. I powiedzcie mi gdzie jest sprawiedliwość na tym świecie. Kto to wymyślił, by mieć taką skórę? Pewnie się nie przyzna, a ja teraz muszę z taką walczyć. Gdzie ta sprawiedliwość się pytam ?

Pisałam Wam całkiem niedawno, że odkryłam fajny sklep w internecie, gdzie znaleźć możemy dużo bardzo dobrych produktów do pielęgnacji skóry, w bardzo kuszących cenach. Na pewno czytaliście już opinię o Wodzie różanej czy olejach ze sklepu Natur Planet. Jeśli nie, to musicie koniecznie nadrobić to i przeczytać, bo te produkty się świetnie u mnie sprawdziły. Ale w zamówieniu był jeszcze jeden kosmetyk, który miał właśnie za zadanie nawilżyć moją problematyczną skórę twarzy. Co to takiego?

Hialu Pure 3 % to serum z kwasem hialuronowym w postaci żelu. Kosmetyk posiada bardzo wygodne opakowanie 30 ml i jeszcze wygodniejszą w użyciu szklaną pipetę, która ogranicza kontakt skóry z tym, co jest w butelce, eliminując tym samym dostanie się bakterii do środka. Lubię takie rozwiązania. Serum ma postać gęstego żelu. Nie trzeba go dużo nabierać, bo jest bardzo wydajne. Łatwo się rozprowadza, szybko wchłania. Jest prawie bezzapachowe. Jednak mam do niego dwa zastrzeżenia. Choć skora jest bardzo miła w dotyku i czuć, że faktycznie jest nawilżona, to jednak czuję jak serum zastyga na twarzy. Czuję, że ono tam jest. A nakładam go zawsze odrobinę. Drugi minus to ważenie się kremu. Nie wiem, co robię nie tak. Próbowałam nakładać już kilka rodzajów kremów na to serum i za każdym razem wszystko mi się po chwili wałkuje. Nawet olejek nakładałam i jest to samo. Serum muszę używać solo, bo inaczej nie da rady. Ale trzeba mu przyznać, że fajnie nawilża skórę i nawet te niedogodności zniosę, bo warto... Więc używam go solo na noc po dokładnym oczyszczeniu twarzy.

Dla ciekawskich podaję skład:
Aqua, Hyaluronic Acid, Gluconolactone, Sodium Benzoate.

Czy u Was też był taki problem z wałkowaniem kremu, jak nakładaliście go na serum? Dajcie znać, bo może ja coś źle robię. Wściekła jestem, że tak się dzieje, bo kosmetyk fajny...Dodam tylko, że po nałożeniu serum robię oczywiście chwilę przerwy, by się wchłonęło i dopiero nakładam krem. A może trzeba od razu je nakładać? Piszcie koniecznie.

