Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zimna S. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zimna S. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 października 2020

"Zimna S" Justyna Chrobak - recenzja

"Zimna S" Justyna Chrobak - recenzja

"Miał głęboko gdzieś powody, dla których działała jak, a nie inaczej. Może po prostu taka była? Może nie przywdziewała maski, tylko zwyczajnie miała wredny charakter? 

- Jesteś zimną suką. "


Życie nauczyło ją, że nie może sobie pozwolić na słabość. Jednak gdy rodzi się namiętność, złamanie zasad staje się cholernie kuszące.

Malwina jest typem silnej kobiety, która wie, czego chce i jak ma to osiągnąć. Prowadzi własną firmę, jest wyrachowana i skuteczna. Nie ma czasu i ochoty na miłosne dramaty. Wie, że nikt nie zadba o nią tak dobrze, jak ona sama.

Za namową współpracownika zatrudnia Sebastiana, który szybko zaczyna działać jej na nerwy. Dodatkowo zbliżają się święta, których kobieta nie cierpi. Gdy więc na horyzoncie pojawia się przystojny Adam, Malwina pozwala sobie na niezobowiązujący romans. Ma przecież swoje potrzeby.

Pewnego dnia dzwoni do niej ojciec. Dostaje groźby, ktoś chce się na nim zemścić, a Malwina stała się celem. To burzy jej cały porządek. Tym bardziej że związek z Adamem się rozwija, ale i Sebastian coraz częściej zajmuje jej myśli.

Długie blond włosy zawsze związane w ciasny kok, nienaganny makijaż, rzęsy i paznokcie robione co dwa tygodnie, ubrania od najlepszych projektantów, obowiązkowo szpilki i brak uśmiechu na twarzy. Taka jest Malwina. W jej życiu wszystko musi być zaplanowane, a ona jest Panią swojego świat. Związki? Absolutnie nie. Seks? Oczywiście. Ale nie więcej niż dwa razy z tym samym facetem. To jej ma być dobrze, a nie komuś. Do życia podchodzi z dystansem. Opanowana, wiecznie poważna, nienaganna, profesjonalistka. W jej życiu wszystko musi być perfekcyjne. Miłość? Nie dziękuję. Przez nią są same problemy. Kobieta lód. Zimna suka. Zimna S...

Co takiego musi wydarzyć się w życiu Królowej lodu, by stopić jej serce? By kobieta zaczęła żyć pełnią życia. By zaczęła w końcu czuć?  

Pół naga kobieta, ubrana tylko w płaszcz, zdobi okładkę książki Zimna S. Czerwone paznokcie, czerwona szminka i biżuteria. I ten tytuł, nie pozostawiający złudzeń. Główna bohaterka jest suką. Zimną, wyrafinowaną kobietą, dla której liczy się tylko jej dobro. Ale to tylko pozory, bowiem w głębi serca Malwina cały czas jest małą dziewczynką, która przez nieczułość ojca i jego złe decyzje młodo straciła matkę. Ojciec jej nigdy nie kochał - tak myślała. Stała się tym, kim jest, bo tak jest prościej. Nie chciała zostać kolejny raz zraniona. Niestety po latach, Ci, którzy zabili jej matkę wracają. Znowu chcą coś od ojca Malwiny. Jeśli tego nie dostaną, ona będzie ich kolejnym celem..

Zimna S wbrew pozorom nie jest romansem, jakich na półkach wydawniczych jest teraz wiele. Wiem, że możecie sugerować się okładką, a prawie goła kobieta obiecuje seks i miłosne perypetie. To dostaniecie, ale w niedużej dawce. Sceny miłosne są subtelne, a autorka jest oszczędna w opisach. Bo w tej książce nie o seks chodzi, co może sugerować okładka.  Chodzi tu o relacje międzyludzkie. Niektóre proste, a inne trudne i skomplikowane. W życiu Malwiny więcej było tych skomplikowanych, co wpłynęło negatywnie na jej postrzeganie świata. 

Długo czytałam tę książkę, zajęło mi to cztery dni, a miałam wrażenie, że ciągnie się wieczność. Niby pomysł na książkę jest ciekawy, do wykonania też raczej nie można się przyczepić. Ale... Właśnie jest to ale. Styl pisania autorki pasuje mi bardziej do książek obyczajowych, takich z rodzinną tragedią w tle. Nie mogę powiedzieć, że książka była zła, natomiast czytając cały czas miałam wrażenie, że coś jest nie tak. I myślę, że tu chodzi o ten styl pisania. Zabrakło mi drapieżności, pazura, dramatu. Sama autorka podkreśla że książka jest literaturą sensacyjną ze skomplikowanymi relacjami międzyludzkimi w tle. Jest też w niej romans jak w każdej dobrej literaturze kobiecej. Ale cała książka nie jest na nim oparta i podkreślam nie jest romansem. 

Jest jeszcze jedna rzecz, która mi się nie podoba. Narracja trzecioosobowa. Jak czytałam, to miałam wrażenie, że stoję gdzieś obok i niektóre rzeczy mi unikają. Jakbym obserwowała to wszystko z lotu ptaka. W książkach, gdzie jest dużo emocji i autor chciałby czytelnikowi wiele przekazać, lubię gdy o tym wszystkim opowiadają bohaterowie sami. Jest mi łatwiej wciągnąć się w fabułę, a ich emocje są dla mnie dużo bardziej namacalne i do mnie trafiają, docierają. Żyję nimi. Wchodzenie do głowy bohaterom książkowym to coś, co uwielbiam. Przy narracji trzecioosobowej nie umiem się jednak tak wkręcić w książkę, jakbym tego chciała. 

Podsumowując: książka nie jest zła, tylko ja nastawiłam się na inny styl pisania autorki i zabrakło mi w jej twórczość pazura. Było przyjemnie ale nie rewelacyjnie. Absolutnie nie krytykuje nic w tej książce, a dzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami. Jeszcze warto wspomnieć o zakończeniu. Autorka mnie zaskoczyła. Spodziewałam się innego końca tej opowieści. I od razu mówię, że będzie druga część. Jest to informacja potwierdzona przez autorkę. Ciekawa jestem dalszych losów Malwiny i na pewno sięgnę po część drugą. Teraz już wiem czego się spodziewać, więc może będzie mi łatwiej się wkręcić w fabułę. 

 

Czytaliście Zimną S ?