niedziela, 27 września 2020

"Toksyczna miłość" K.A. Zysk - recenzja

"Toksyczna miłość" K.A. Zysk

Jakiś czas temu, na jednej z grup na Facebooku pojawił się post mężczyzny, który głosił, że skoro zwierzęta nie płacą podatków, nie należą im się żadne prawa. Oczywiście post spotkał się z krytyką, a mężczyzna został słownie zlinczowany przez grupowiczów. Zastanawia mnie cały czas, czemu ludzie uważają się za Bogów i pozwalają sobie głosić takie brednie? Podatki wymysł ludzi, nie wszędzie na świecie istnieją. Natomiast są miejsca na ziemi, gdzie człowiek nie przetrwałby nawet dziesięciu minut. Jest to królestwo dzikich zwierząt. Nie odkryte i jeszcze niedokładnie zbadane. Zwierzęta od ludzi odróżnia to, że nie znęcają się i nie zabijają dla przyjemności. Atakują lub mordują, bo się boją, bo są głodne, bo muszą walczyć o swoje terytorium. Nie robią tego dla uciechy. A jak jest z ludźmi?  Niestety inaczej. Niektórzy myślą, że wszystko im wolno i robią to, na co mają ochotę. Nie znają słowa "nie". Nie myślą. Nie czują. Są jak bestie w ludzie skórze. Pragną krwi. Ale nie dlatego, że są głodne czy się boją. Tylko dla rozrywki. Zastanówmy się więc, komu należą się prawa. Dla mnie dla odmiany nie wszyscy ludzie powinni je mieć, gdyż najzwyczajniej w świecie na to nie zasługują. 

"Toksyczna miłość" K.A. Zysk


Dwudziestotrzyletnia Klara Wysocka postanawia wyjechać do Anglii w poszukiwaniu lepszego życia. Osiedla się w Leeds, gdzie poznaje przystojnego policjanta Johna, w którym praktycznie od razu się zakochuje. Nie sądziła, że gdy z nim zamieszka, jej życie przerodzi się w istny koszmar. Za zamkniętymi drzwiami odgrywa się totalne piekło.


Kiedy dziewczyna traci już wiarę w to, że jakiś rycerz na białym koniu przybędzie, by ją ocalić, na jej drodze pojawia się Sawyer, który za wszelką cenę będzie starał się uwolnić ją z rąk bestii.


Czy Klara zdoła uciec i zaznać upragnionego spokoju z dala od domu, w którym przeszła przez prawdziwą gehennę?

"Toksyczna miłość" K.A. Zysk


Swoją recenzję książki Toksyczna miłość K.A. Zysk miałam zacząć inaczej. Ale chciałam Wam uzmysłowić, że nie każdy człowiek zasługuje na szacunek i na to by człowiekiem go nazywano. To, że nie zasługiwał na to John, jest więcej jak pewne. Dla takich ludzi jest tylko jedno miejsce na ziemi. A jest to dwa metry pod jej powierzchnią. Przystojny, czarujący policjant, czuły i kochany bardzo szybko zdobył serce Klary Wysockiej. Bardzo szybko również pokazał, że on serca nie ma. Nie ma zahamowań, nie ma umiaru. Przez dwa lata każdego dnia sprawiał, że w serce Klary na nowo wchodził strach. Był niczym kat. Torturował ją, gwałcił, bił, robił rzeczy niewyobrażalne. Aż pewnego dnia udało jej się z tego piekła wyrwać. Z duszą na ramieniu, z mocno bijącym sercem zaczyna się pogoń za wolnością. Ale wróg jest przebiegły, nie działa sam i zrobi wszystko, by dorwać dziewczynę w swoje łapska. A to co zamierza jej zgotować, jest dużo gorsze niż śmierć. 

"Toksyczna miłość" K.A. Zysk

Autorka na samym początku książki zamieściła notę dla czytelników, w której napisała, by nie zrażać się do książki,  na początku jej czytania. Dziękuję jej za to, ponieważ odłożyłabym ją już po pierwszej scenie gwałtu. A jest ich tu klika. Realne, mocne, przerażające, nie umiem ich inaczej opisać. Coś strasznego. Odetchnęłam z ulgą, gdy dziewczynie udało się uciec. Ale to nie koniec jej drogi... Na szczęście spotkała Sawyera. Czy mężczyzna okaże się jej rumakiem na białym koniu? Czy uda mu się ochronić kobietę przed diabłem w ludzkiej skórze?

"Toksyczna miłość" K.A. Zysk

Książka zapowiadała się świetnie. Oczywiście, nie napiszę Wam, że podobały mi się sceny przemocy, bo nie o to chodzi. Chodzi mi o pomysł i odwagę, ponieważ temat przemocy wobec kobiet, to śliska sprawa.  Autorka już na samym początku wprowadza czytelnika w klimat swojej powieści z przytupem. Jest mrocznie i przerażająco.  Z każdą kolejną kartką bałam się bardziej, więc myślę, że autorka osiągnęła zamierzony efekt. Miałam "czuć" podczas czytania i odczuwałam to mocno i całą sobą. Emocje mi towarzyszące były jednak różne. Myślę, że w tym rozmachu i dążeniu do napisania dobrej powieści, autorka momentami zaczynała się gubić. A niektóre rzeczy zrobiła na wyrost. Chciała pokazać dużo, zrobić wiele i nie do końca wyszło dobrze. Mam tu na myśli dalszą część historii, już po ucieczce bohaterów z Anglii. Bohaterka po wydarzeniach w domu Johna jak na mój gust za szybko psychicznie i fizycznie dochodzi do siebie, a przecież to co robił jej John, powinno zostawić ślady zarówno na jej ciele, jak i w jej głowie. Natomiast sceny miłosne jej i Sawyera zaczynają przypominać te w niezłym erotyku. I tu się pogubiłam, ponieważ czytając początek miałam wrażenie, że to będzie historia biednej, skrzywdzonej dziewczyny, a poza niektórymi wątkami wyszedł z książki romans z dużą ilością scen erotycznych. 

I choć to miłe, że autorka pokazała, że skrzywdzona kobieta może zaznać szczęścia u kolejnego partnera, ta historia jest momentami przerysowana. Pewnych rzeczy jest za dużo i są mało prawdopodobne. Lekko przekłamane i wymyślone specjalnie na potrzeby książki i mijają się bardzo z moim wyobrażeniem osoby, która doświadczyła takiej traumy jak Klara. Co prawda nie mogę wypowiadać się w tej sprawie jako ekspert, ponieważ nie doświadczyłam przemocy seksualnej. Jednak jestem kobietą i wypowiadam się jako osoba, która mogłaby jej doświadczyć. Możliwe jednak, że istnieją takie kobiety jak Klara, dla których romans po traumatycznych przeżyciach jest lekiem? Ale czy potrafiłyby zaszaleć w sypialni tak jak robiła to nasza bohaterka? Pozostawiam Was z tym pytaniem. 

Ale jeśli potraktować książkę jako typową fikcję literacką i wyrzucić z głowy niektóre elementy, a na niektóre przymknąć oko i skupić się tylko na emocjach - czyli w skórce nie analizować - to wyszła z tego przyjemna lektura, którą przeczytałam w jeden wieczór. 

Tylko ja tak nie potrafię. Moje uwagi nie są absolutnie krytyką, bo tej książki nie można krytykować. Możliwie, że za mocno skupiłam się na, niektórych sprawach, zamiast dać się tylko i wyłącznie ponieść wyobraźni i traktować książkę jako rozrywkę. 

"Toksyczna miłość" K.A. Zysk

Toksyczna miłość jest drugą książką autorki i myślę, że nie ostatnią. Z chęcią dałabym jej jeszcze szansę i przeczytała kolejne jej publikacje.

Czy książkę Wam polecam, tak śmiało, czytajcie. Ja się cieszę, że Toksyczną miłość przeczytałam. To nie jest tak, że ona mi się nie podobała. Po prostu jestem czepliwa z natury i jeśli coś zwróci moją uwagę, coś mnie zaintryguje, to się tym z Wami zawsze chcę podzielić. Tym bardziej, że autorka miała świetny pomysł i tą historią wyróżnia się wśród innych polskich autorek, które mają w swojej ofercie podobne publikacje. 




Znacie twórczość K.A. Zysk? 


















9 komentarzy:

  1. Nie miałam okazji czytać jeszcze książek tej autorki, ale czas to zmienić. Ostatnio nadrabiam zaległości, stos książek do przeczytania się zmniejsza, więc kto wie, może niedługo zamówię sobie tę, o której piszesz. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. sama książka nie wzbudzała mojego zainteresowania, jest trochę wtórna, ale bardzo podobają mi się zdjęcia :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam w planie ją zamówić i sprawdzić osobiście jakie będą moje odczucia. Wiem jednak, że często myślimy podobnie, więc ... jestem ciekawa mimo wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam niedawno inna książkę tej autorki. Te książkę mam zapisz a na moja listę musze ja niebawem przeczytać

    OdpowiedzUsuń
  5. Uważam że do każdej książki mozna sie doczepić. Z checia spróbuję ją przeczyść moze mi będzie odpowiadać. Zobaczymy..

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam twórczości tej autorki ale..kurcze no jakoś nie mam przekonania czy jest to aby literatura dla mnie, czy jest to książka, która by mnie wciągneła swoją historią..

    OdpowiedzUsuń
  7. To bardzo szczere ze strony autorki, że przestrzegła czytelnika przed wstrząsającym wstępem. Pewnie gdyby nie to nie tylko Ty byś odłożyła taką książkę. Ale nie wiem sama, czy byłabym gotowa ją czytać

    OdpowiedzUsuń
  8. Już sama okładka zachęciła by mnie do tego by przeczytać tę książkę. Zapisuje sobie jej tytuł do swojej listy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety nie znam twórczości, a to że ktoś jest czepliwy to zaleta, chociaż wiadomo że się przeczyta szczerze, a nie że ktoś naciągał opinie :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz. Motywuje mnie to działania.

Komentując post wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które odbywa się na podstawie zgody użytkownika na przetwarzanie danych osobowych (art. 6 ust. 1 lit a RODO z dn. 25.05.2018)