poniedziałek, 19 lipca 2021

Krem do cery trądzikowej Nature Queen


Krem do cery trądzikowej Nature Queen


Trądzik to moja zmora. Borykam się z tą przypadłością już 12 lat. Przyszedł nie wiadomo skąd i to nagle. I odejść nie chce. Przetestowałam już ogrom kosmetyków, które miały mi pomóc i jedne pomogły inne nie. Jak spisał się krem do cery trądzikowej od Nature Queen?


Krem do cery trądzikowej Nature Queen

Na samym początku chciałabym wyjaśnić jedną kwestię. Trądzik to choroba i żaden kosmetyk go nie wyleczy. Skoro nie udało mi się go pozbyć, gdy stosowałam leki, to tym bardziej nie pozbędę się go stosując krem do twarzy. Myślę, że ludzie za duże nadzieje pokładają w kosmetykach, zamiast udać się do lekarza, a później rozczarowanie, bo krem nie pomógł. I nie pomoże, gdy trądzik jest w fazie zaostrzenia, gdy są grudki, krosty i stan zapalny, gdy wyciskamy zmiany zapalne, gdy przesadzamy z makijażem. Krem to nie lek. Czy zatem stosowanie kosmetyków do cery trądzikowej jest bez sensu? Absolutnie nie. Kosmetyki zawsze dobieramy do rodzaju cery, ale nawet odpowiednio dobrany kosmetyk może okazać się dla nas niedobry. To jest tylko skóra. Może nas coś uczulić, jakiś składnik może nam nie pasować. Ale nie należy się poddawać, bowiem pielęgnacja jest ważna i jest jednym z kluczy do sukcesu w walce o piękną, młodą i zdrową skórę.

Krem do cery trądzikowej Nature Queen

Krem do cery trądzikowej Nature Queen

Dzięki uprzejmości Nature Queen dostałam do testów krem do pielęgnacji cery trądzikowej. Skrupulatnie go testowałam rano, wieczorem, w ciągu dnia, pod makijaż, bez makijażu, w domu, w podróży, czyli krótko mówiąc, w normalnych życiowych sytuacjach.

Chciałabym byście wiedzieli, że dobry krem do cery trądzikowej wcale nie musi zawierać w sobie składników wysuszających, ale warto by zawierał te normalizujące oraz antybakteryjne. Ważne jest, by skóra mniej się po nim przetłuszczała, ale nie wysychała. I najważniejsze jest to, by nie zapychał, ponieważ trądzik to właśnie zapchane ujścia gruczołów łojowych, w których są zanieczyszczenia, bakterie, brud i nadmiar sebum, które nasza skóra trądzikowa niestety produkuje jak szalona.

Czemu mam trądzik? Zaczęło się od zgubionego okresu. Czemu się zgubił i zabłądził, nikt tego nie wie. Badania były dobre, a okres pojawiał się i znikał, ale wcale nie wtedy, kiedy miał się pojawić i zniknąć. Na wyregulowanie okresu dostałam leki, które miały dodatkowo działanie antykoncepcyjne. Po roku brania tabletek, odstawiłam je, okres wrócił i od tego momentu jest dobrze, natomiast zaczęły się wtedy problemy ze skórą. Robiłam wszystkie badania i są dobre, mój trądzik nie jest w takiej fazie, by leczyć mnie izotekiem, i nawet bym tego nie chciała. Leki miejscowe pomagają, wszystko ładnie znika, ale niestety trądzik wraca. Czasami tylko trochę, a niekiedy bardzo i wtedy moja twarz wygląda okropnie i muszę wrócić do leków miejscowych. Dodatkowo używam kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji cery trądzikowej i jakoś tak sobie żyjemy ja i mój trądzik.

Krem do cery trądzikowej Nature Queen

Krem do cery trądzikowej Nature Queen

Jednym z kosmetyków przeznaczonych do pielęgnacji takiej skóry jak moja jest krem Nature Queen, który bardzo mi podpasował i piszę to dlatego, że faktycznie tak jest, a nie dlatego, że dostałam go za darmo. Natomiast ważne jest to, by przed użyciem każdego nowego kremu do twarzy zrobić próbę uczuleniową, o czym przekonała się moja koleżanka. Ona również ma ten krem i po pierwszym użyciu dzwoniła do mnie i pytała czy mnie uczulił. Powiedziałam jej, że moja skóra, choć jest naczelnym alergikiem, zaakceptowała krem i się polubili. Moja koleżanka dostała po jego użyciu piekących czerwonych plam. Czy to oznacza, że krem jest zły? Dla mnie nie, a jej skóra go nie polubiła. Dlatego proszę Was i namawiam, by zawsze robić próby uczuleniowe.

Krem do cery trądzikowej Nature Queen

Krem do cery trądzikowej Nature Queen

U mnie po próbie było dobrze, więc zaczęłam testy. Nie będę się rozwodzić co do opakowania, ładne jest, ale to nie ważne. Dla mnie istotna jest zawartość, ale podoba mi się w butelce to, że widać, ile kosmetyku w niej jeszcze jest. Po drugie pompka jest tak zrobiona, by dozować niedużą ilość kremu. Na zdjęciu poniżej pokazuję Wam ilość kosmetyku z jednego naciśnięcia pompki i z dwóch. Zobaczcie, że faktycznie jest niedużo i ta jedna pompka wystarczy na aplikację dzienną, gdzie nie potrzebuję kremu dużo mieć na twarzy. Dwie pompki to porcja na noc. W nocy skóra szybciej się regeneruje i zawsze na noc nakładam trochę więcej. Niby pompka nieistotna rzecz, ale wierzcie mi, że ułatwia mi to nakładanie produktu i jego dozowanie.

Krem do cery trądzikowej Nature Queen

Krem do cery trądzikowej Nature Queen

Krem do cery trądzikowej Nature Queen

Przyjrzyjmy się temu, co krem ma w środku.

Składniki aktywne: Aurafirm N (ferment z owsa), ekstrakt z tymianku, ekstrakt z drożdży piwnych, małocząsteczkowy hialuronian sodu, EPS Seamat PA (egzopolisacharyd matujący), biała glinka, olej z nasion bawełny, masło tucuma, alantoina.

INCI/Ingredients: Aqua, Glycerin, Isoamyl Laurate, Polyglyceryl-6 Distearate, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Cetyl Esters, C13-15 Alkane, Cetyl Alcohol, Jojoba Esters, Microcrystalline Cellulose, Astrocaryum Tucuma Seed Butter, Thymus Vulgaris Flower/Leaf Extract, Saccharomyces Cerevisiae Extract, Lactobacillus Ferment, Saccharide Isomerate, Hydrolyzed Sodium Hyaluronate, Kaolin, Allantoin, Avena Sativa Kernel Extract, Tocopherol, Helianthus Annuus Seed Oil, Polyglyceryl-3 Beeswax, Cellulose Gum, Xanthan Gum, Sodium Stearoyl Glutamate, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Phenethyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum.

Na analizach składów nie bardzo się znam, nie robię ich, bo to nie moja działka. Ale czasami z ciekawości przyglądam się składom kosmetyków Nature Queen, a one zazwyczaj mi się podobają. Trochę niepokoiła mnie gliceryna, bo jest na drugim miejscu. Czy nie będzie aby zapychać, zastanawiałam się? Ale muszę przyznać, że krem ma fajną lekką konsystencję. Dość szybko się wchłania i od razu przyjemnie nawilża skórę. Nie jest co prawda z tych kremów, których po chwili nie czuć na skórze, ponieważ zawsze zostawia po sobie delikatny ślad w postaci wyczuwalnego filmu. Zastanawiam się czy to kwestia pory roku i tego, że moja skóra obecnie w zastraszającym tempie się przetłuszcza i dlatego mam wrażenie, że ten krem zostawia delikatną powłokę? Może zimą lub jesienią będzie inaczej? Wolę co prawda jak kremy wchłaniają się całkowicie, ale w jego przypadku w ogóle mi to nie przeszkadza. Myślę, że też dzięki tej warstwie skóra mi się nie przesusza, a w lecie mój nos lubi się łuszczyć mimo problemów z nadprodukcją sebum. 

Krem do cery trądzikowej Nature Queen

Krem ma przyjemny zapach, ale nie umiem Wam wytłumaczyć jak dokładnie pachnie. Po nałożeniu na skórę trochę kwiatowo, przed nałożeniem zapach jest inny. Ale na pewno jest leki, nie duszący i ulotny. A przynajmniej ja go po chwili już nie czuję. Jak jest z kremem i makijażem? Wyśmienicie. Polubił się z moim ulubionym pudrem i podkładem i ładnie ze sobą współpracują. Kremu używam zarówno w dzień i w nocy, także nie musicie mieć dwóch produktów. W przypadku kosmetyków do twarzy liczy się dla mnie wydajność. I tu z czystym sumieniem przyznaję, że kosmetyk jest wydajny. Używam go już długo, bo ponad miesiąc i końca nie widać. A na twarz nakładam go codziennie.

Jak radzi sobie w wypryskami, to będę mogła Wam dopiero powiedzieć jesienią. Obecne temperatury i to, że moja skóra momentalnie robi się tłusta, nie wpływają dobrze na jej kondycję, ale mimo tego jestem z kremu zadowolona.


Nature Queen w swojej ofercie ma wiele kosmetyków i do każdego zamówienia dorzuca próbki. Jeśli będziecie chcieli wcześniej wypróbować krem, a będziecie coś zamawiać w oficjalnym sklepie marki, to napiszcie im wiadomość, by Wam próbkę kremu do cery trądzikowej dorzucili.






















1 komentarz:

Bardzo dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz. Motywuje mnie to działania.

Komentując post wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które odbywa się na podstawie zgody użytkownika na przetwarzanie danych osobowych (art. 6 ust. 1 lit a RODO z dn. 25.05.2018)