Najpiękniejsza książka wydana w roku 2025, jaką przeczytałam. Cudowne, wzruszająca, emocjonująca. Płakałam, płakałam i jeszcze raz płakałam. Chyba żadna z historii Katarzyny Michalak nie wzruszyła mnie tak bardzo, jak „Była sobie radość".
Gdy zapowiedź tej książki pojawiła się w social mediach autorki, byłam zawiedziona, bowiem miałam déjà vu. Przecież już coś takiego było! I owszem, bo mam w swojej książkowej kolekcji książkę „Była sobie miłość". Obie te książki opowiadają historie piesków, które w pozytywny sposób wpłynęły na losy zagubionych ludzi. Obie historie są piękne i nie potrzebnie się smuciłam, że będę czytać o tym samym. Chociaż nie będę ukrywała smutku. Czekałam na książki o Powstaniu Warszawskim, kontynuację „Domu nad potokiem" czy innych niespodzianek, które obiecała nam Pani Kasia. Jak widać życie lubi pisać różne scenariusze, więc trzeba się z pewnymi rzeczami pogodzić.
Jestem fanką autorki od wielu lat. Mam w swojej kolekcji jej stare książki oraz te, które wychodzą już regularnie co jakiś czas. Ostatnio rzadziej. Na początku roku 2025 pojawiły się plany wydawnicze. Niestety nie pojawiło się większość tytułów, a fajni Pani Kasi przebierali nogami w oczekiwaniu na sygnał. Gdy pojawiła się zapowiedź tej pięknej świątecznej historii, sociale oszalały. Moje serce również mocniej zabiło. I biło mocno podczas czytania.
Tej książki nie da się odłożyć. Można płakać, a i tak się czyta dalej. Nie ważne, że bolą oczy, że gardło ściska się z rozpaczy, że ma ochotę się krzyczeć, że tak nie powinno być. To wszystko jest nieważne. Ważne jest to, że można trzymać w rękach dzieło tej utalentowanej kobiety.
Mamy tu dwoje bohaterów Bastiana i Stellę, którzy są dla siebie całym światem. Aż pewnego dnia dołącza do nich biało-rudy piesek z długimi uszami i trzema kropkami na nosie. Teraz ich rodzina jest kompletna. Aż do momentu, kiedy piesek znika, a rozpacz po stracie ukochanej suczki oddala od siebie zakochanych. Dochodzą do tego problemy zdrowotne, długi i groźba utraty wspólnego życia. Nasi bohaterowie walczą. Ona o jego życie, cały czas nie przestając szukać Bajki, on o jej zdrowie i wspólną przyszłość, która jawi się już w szarych barwach. Czy naszym bohaterom uda się odzyskać, to co tak bardzo kochali?
Piękna historia o miłości do drugiego człowieka. O bólu i stracie i tęsknocie, która nieprzerwanie pcha człowieka do tego, by się nie poddawał, by szukał, by dążył do celu.
Natomiast jest jedna rzecz, jaka mnie niepokoi. Epilog, jaki przeczytałam jest zupełnie inny, niż wszystkie jakie kiedykolwiek miałam okazję czytać. Moja wewnętrzna egoistka krzyczy - NIE. A empatyczna cześć duszy mówi - ROZUMIEM.
#wspolpracarecenzencka @znakjednymslowem
#katarzynamichalak #zima #wydawnictwoznak #byłasobieradość







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz. Motywuje mnie to działania.
Komentując post wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które odbywa się na podstawie zgody użytkownika na przetwarzanie danych osobowych (art. 6 ust. 1 lit a RODO z dn. 25.05.2018)