Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mikołaj Milcke Gej w wielkim mieście. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mikołaj Milcke Gej w wielkim mieście. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 czerwca 2019

Chyba strzelę focha Mikołaj Milcke - recenzja

Chyba strzelę focha Mikołaj Milcke - recenzja


"-Chyba strzelę focha!- ostrzega.
  -To znaczy co konkretnie zrobisz?
  -Nie wiem, to będzie foch spontaniczny, niezaplanowany -odpowiada z uśmiechem."

Mikołaj Milcke "Chyba strzelę focha"


Gej w wielkim mieście po krakowskich przejściach z byłym księdzem wraca do Warszawy. Ląduje w ramionach przystojnego Wiktora. Od tej chwili wszystko – z apartamentem w modnej dzielnicy włącznie – wydaje się idealne. Jest związek, miłość i stabilizacja. Myli się jednak ten, kto sądzi, że związek gejów jest wolny od zagrożeń ze strony teściowych. Do akcji wkracza bowiem Marta – z pozoru wrażliwa artystka, w rzeczywistości zapiekła homofobka, która chce zniszczyć sielankę. Główny bohater dochodzi do wniosku, że nie chce już być gejem i wpada w ręce ludzi, którzy twierdzą, że homoseksualizm można wyleczyć. Jak grypę.


Po prawie tragicznym w skutkach pobycie w Krakowie, bohater Geja w wielkim mieście wraca do Warszawy do swojego mieszkania. Książka kończy się w momencie, gdy w drzwiach jego pokoju staje Wiktor i pyta, czy chłopak ma wolny wieczór...

W Kolejnej części kultowej już książki o perypetiach młodego geja dowiadujemy się, że jego związek z ukochanym mężczyzną przeszedł tę próbę. Panowie wrócili do siebie i wiodą szczęśliwe życie w apartamencie na Mokotowie. Są w sobie coraz bardziej zakochani i świata poza sobą nie widzą. Dobrze, że chociaż w ich w związku się układa. U głównego bohatera w rodzinnym miasteczku nie dzieje się najlepiej. Jego przyjaciółka Maria zaczyna spotykać się z młodszym Mazurem, homofobem i rozrabiaką i zrywa z nim kontakty. W domu rodzinnym też nie jest dobrze. Mama pije coraz więcej. Pech chce, że traci pracę i nie będzie mogła wysyłać już pieniędzy synowi. Ojciec i brat też nie przeszli zaskakującej przemiany, a wręcz przeciwnie, staczają się coraz bardziej na samo dno. Niestety nasz bohater nie ma łatwo, a nawet bym powiedziała, że ma raczej ciągle pod górkę. Wierzchołkiem góry lodowej jest jego spotkanie z przyszłą teściową, mamą Wiktora, Martą. Kobieta od pierwszej chwili jawnie nie znosi wybranka swojego syna i wiemy już na pewno, że zrobi wszystko by zniszczyć sielankę tych dwoje. Pod pretekstem załatwienia formalności związanych z mieszkaniem, zabiera Wiktora do Madrytu i tam chwilę przed powrotem do domu łamie nogę. Nie przypuszczam by kobieta, która urodziła się w markowych szpilkach zrobiła to celowo, jednak skutecznie udaje jej się rozdzielić syna z kochankiem. Dni przechodzą w tygodnie, tygodnie w miesiące, a Wiktor nie wraca. Któregoś dnia prosi o przerwę i mówi, że potrzebuje czasu... Nasz bohater już wie, że to koniec. Koniec szczęścia, miłości, sielanki... Jest zawiedziony i postanawia, że już nie będzie gejem.....


Internet podpowiada mu, że są grupy, które niczym AA leczące alkoholików, wyleczą go z homoseksualizmu. Czy się na to zdecyduje? Czy faktycznie można wyzbyć się "niechcianych skłonności seksualnych" i z homo stać się hetero?


Chyba strzelę focha to doskonała kontynuacja Geja w wielkim mieście. Znajdziecie tu zarówno śmiech jak i łzy. Zetkniecie się z miłosnymi problemami nie tylko Wiktora i jego ukochanego. Poczytajcie również o przyjaciółkach geja, bo o ich życiu miłosnym także bardzo mocno rozpisuje się autor... W książce znowu porusza on temat rozterek egzystencjalnych . Być gejem, czy nie być? Oto jest pytanie? Gdy słyszę o tym, ze homoseksualizm jest chorobą i powinno się ją leczyć, to ręce mi opadają. Homoseksualizm jest inną orientacją seksualną. Nie chorobą, a ludzie homoseksualni nie sądzę chorzy. Tym bardziej bulwersuje mnie to, że ktoś może chcieć ich leczyć. A jak się sami przekonacie czytając książkę, środkiem do wyleczenia /lekiem będzie wiara w Boga i modlitwa. No i jeszcze gra w siatkówkę.... Ale to już dłuższa historia. Ręce opadają razy dwa. 


Czy bohater książki da się "uleczyć" i przestanie być gejem? Czy Wiktor wróci i będą żyli długo i szczęśliwie? I co z Mariuszem, który jak zły omen pojawia się któregoś dnia przed naszym bohaterem, prosząc go o "kolejną" szansę? Tego i wielu innych rzeczy dowiecie się z tej książki. Kolejna fantastyczna lektura spod pióra Mikołaja Milcke poleca się wszystkim, którzy lubią wciągające książki obyczajowe z wątkiem miłosnym.


I na na koniec sympatyczny cytat, który zapadł mi w pamięci podczas lektury książki. Trochę śmieszny, ale jakże dosadny..

"Bycie gejem to nie zbrodnia. Cecha jak każda inna. Ty masz duże cycki, ja jestem homo."


Już niebawem recenzja 3 części Geja w wielkim mieście zatytułowana Nie w moim typie.


Za możliwość przeczytania kolejny raz tej książki, choć teraz w bardzo ładnej oprawie dziękuję wydawnictwu Novae Res.















poniedziałek, 27 maja 2019

Gej w wielkim mieście Mikołaj Milcke - recenzja

Gej w wielkim mieście Mikołaj Milcke - recenzja

"(...) homoseksualista to człowiek jak każdy inny. Dwie ręce, dwie nogi, nos, usta...Nic nadzwyczajnego. "

Mikołaj Milcke "Gej w wielkim mieście"


Książkę "Gej w wielkim mieście" pierwszy raz przeczytałam bardzo dawno temu. Nie pamiętam, który to był rok, ale musicie mi uwierzyć, że to było dawno. Moja siostra przyniosła ją od koleżanki. Z ciekawości zajrzałam, przeczytałam kilka stron i powiedziałam, że oddam jak przeczytam. Zresztą potem kupiłam pierwszą i drugą część, bo do takich książek miło się wraca.  Tytuł na pewno zrobił swoje. Jako fanka "Szminki w wielkim mieście" i oczywiście kultowego już "Sexu w wielkim mieście" nie mogłam jej nie przeczytać. I muszę Wam powiedzieć, że to jest trochę podobna opowieść. Z tym, że głównym bohaterem książki nie jest kobieta, a akcja nie dzieje się w New Jorku. Bohaterem tej opowieści jest młody chłopak, gej, a akcja dzieje się w naszej Polskiej stolicy... 


Młody gej z prowincji przybywa do stolicy, by rozpocząć studia dziennikarskie. Jest pełen obaw, ale i nadziei na spełnienie swoich najskrytszych marzeń. A marzy przede wszystkim o miłości. Wielkiej, romantycznej, prawdziwej. Bez żalu zostawia za sobą życie w małym miasteczku na wschodzie kraju i zaczyna szukać. Wchodzi w całkiem nowy, pełen pułapek świat. Naiwny, marzący o księciu z bajki nie słucha ani własnej intuicji, ani ostrzeżeń przyjaciółek. Chce kochać i być kochanym. Za wszelką cenę. Czy rachunek za miłość nie okaże się zbyt wysoki?


Główny bohater nie ma imienia. Imiona mają wszyscy dookoła, jednak on pozostaje anonimowy. Ale czy na pewno? Uważam, że autor nie przypadkowo nie nadał mu imienia. Nie zdradził także miejscowości, z której chłopak pochodzi. Nie chodziło tu o to, by go ukryć czy chronić. Moim zdaniem autor chciał, by każdy kto będzie tego potrzebował, mógł się utożsamić z głównym bohaterem. Trafne i bardzo rozważne posunięcie. 


Tytułowy gej ma 21 lat i niebawem zaczyna studia dziennikarskie na Uniwersytecie Warszawskim. Pochodzi z małego miasteczka, w którym nie ma perspektyw. Nikt w jego rodzinie nie wie, że chłopak jest gejem. A raczej na pewno nikt nie otrzymał oficjalnego potwierdzenia - to jest bardziej trafny opis sytuacji. Rodzina chłopaka nie jest idealna. Nie cierpi on ojca, nie znosi młodszego brata. Jedyną osobą, na której mu zależy jest mama. Chłopak w miasteczku ma dwie przyjaciółki Matyldę i Marię. W Warszawie dołączy do nich także później Nina. Dziewczyny go uwielbiają i jeśli trzeba będzie to staną za nim murem. Jeśli chodzi o sprawy uczuciowe to dopiero w Warszawie zaczyna się coś dziać...Pojawia się miłość, a nawet dwie. Są też pierwsze kontakty intymne. A później nawet trochę więcej kontaktów intymnych. Zwykłe życie, zwykłego człowieka. Młodego człowieka. 

Niestety nie jest tak do końca. W homofobicznej Polsce takim ludziom nie jest łatwo. Choć w książce nie ma co prawda jawnej dyskryminacji osób homoseksualnych, to autor porusza ciężkie tematy, z którymi młody gej musi się zmierzyć. Jak choćby to, że nie może on być szczery wobec wszystkich z tym, że woli mężczyzn, a nie kobiety...


Nie będę ukrywać, że jest to książka dla każdego. Wystarczy otworzyć ją w tramwaju czy autobusie i sprawdzić reakcje ludzi, którzy patrzą na okładkę. Ja osobiście mam to gdzieś czy komuś się to podoba czy nie, ale wiem, że na pewno było dużym wyzwaniem ze strony autora wydać tę książkę, gdyż mimo tego, że mamy XXI, to temat homoseksualizmu wśród  niektórych Polaków dalej pozostaje tematem tabu.

Gej w wielkim mieście to opowieść o tym, że każdy ma prawo kochać kogo chce. Opowieść o poszukiwaniu własnego ja. Poszukiwaniu miłości i wkraczaniu w dorosłe życie. I choć tytułowy bohater czasami mnie tak denerwuje, że mam ochotę mu przywalić, by rozumu nabrał, to jak przypominam sobie siebie w wieku 21 lat, to też za mądra nie byłam. Autor pokazuje, że do wszystkiego trzeba dojść samemu, nawet jeśli ma to oznaczać stawanie przed bardzo trudnymi życiowymi wyborami... 


Bardzo się cieszę, że Mikołaj Milcke napisał tę książkę. Historię Geja w wielkim mieście czyta się szybko i bardzo przyjemnie. Jest dużo śmiechu, choć czasem zdarzają się również łzy. To opowieść o marzeniach... I tak jak w prawdziwym życiu, to od nas zależy czy się spełnią.

Za możliwość przeczytania historii geja z małego miasteczka (po raz drugi, ale tym razem w ładniejszej oprawie) bardzo dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

Polecam bardzo gorąco! Już niebawem recenzja drugiej części książki o prześmiesznym tytule "Chyba strzelę focha". Dowiemy się z niej min: jak to jest być leczonym z homoseksualizmu.