Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Videograf. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Videograf. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 kwietnia 2020

"Dotyk anioła" Katarzyna Mak - recenzja (zawiera spoilery)

"Dotyk anioła" Katarzyna Mak - recenzja (zawiera spoilery)
Dotyk anioła Katarzyna Mak

Gdyby okładki były jedynym kryterium oceny książek, to niewątpliwie najnowsza książka Katarzyny Mak o tajemniczym tytule Dotyk anioła dostaje ode mnie mocną dziesiątkę. Dla mnie ta okładka to rewelacja. Tajemnicza, zmysłowa, obiecująca czytelnikowi niezapomniane doznania. A przynajmniej ja ją tak odbieram. I do tego rekomendacja K.N. Haker na przodzie książki. Prawdziwe 369 dni namiętności..... Właśnie na to liczyłam, a co dostałam?



Od wieków dobro ściera się ze złem, a przeciwieństwa się przyciągają. Pytanie zatem nasuwa się samo: co się wydarzy, kiedy nagle spotka się dwoje ludzi tak różnych, jak ogień i woda?
Angel jest synonimem czystości, idealnym przykładem wrodzonej skromności i uosobieniem anielskiej dobroci – na co już wymownie wskazuje choćby jej imię. Jest też bardzo religijna. Kocha otaczający ją świat, uwielbia ludzi i zwierzęta, z którymi od wczesnego dzieciństwa żyje w naturalnej symbiozie. Brad to przeciwieństwo Angel. Porywczy, pewny siebie, cyniczny. Na co dzień kat, który bez skrupułów zabija ludzi dla pieniędzy. Krótko mówiąc, Bradley to bardzo zły i niebezpieczny mężczyzna, którego lepiej omijać na swojej drodze. Los styka ich w najmniej oczekiwanym momencie. Jedno spotkanie w Las Vegas, jedna noc… Jedna nieprzemyślana decyzja, a życie tych dwojga zostaje wywrócone do góry nogami.
Kiedy po zakrapianej nocy Angel budzi się w łóżku obcego faceta, natychmiast postanawia wszystko naprawić i sprowadzić swe życie na właściwie tory. Niemniej Brad, który już poprzedniego wieczoru uległ pokusie, nie będąc w stanie odmówić pięknej kobiecie, ma na ten temat odmienne zdanie. Postanawia zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę. Co w efekcie wyniknie ze związku, który początkowo opiera się jedynie na dzikiej namiętności? Czy pomiędzy dwojgiem tak różnych charakterów wybuchnie płomienne uczucie? Czy on zdoła pokochać i stać się człowiekiem, którego ona w nim widzi od samego początku? Czy ona zdoła okiełznać mężczyznę, do którego pała uczuciem tak gorącym, niczym wrota piekieł i ogniste czeluści?
Jeśli sądzicie, że dobro jest w stanie zwyciężyć zło, a miłość jest w stanie uleczyć każdą, nawet najbrudniejszą duszę, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę, by się przekonać, czy to rzeczywiście prawda...








Ale piękna okładka, to nie wszystko. Niestety. Nie mam ostatnio szczęścia do książek Wydawnictwa Videograf. Tym razem również nie będzie kolorowo. Choć opis na okładce jest równie dobry jak jej przód, to środek mnie rozczarował. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Greya? Crossa? Może trochę 365 dni Blanki Lipińskiej? A dostałam telenowelę brazylijską...

Ale zacznijmy od początku. Fabuła książki sama w sobie jest ciekawa. Podoba mi się pomysł na książkę. Słodka Angel i diabelski Brad. Niebo i ziemia. Ogień i woda. Biel i czerń. Niewinność i porządnie. Książka zapowiadała się bardzo dobrze. I na początku tak było. Wciągnęłam się i czytałam na wdechu. Trochę zaskoczyło mnie, że bohaterką jest Polka. Ale z drugiej strony to dobrze. Niestety im dalej czytałam tym było gorzej... 


Dotyk anioła Katarzyna Mak


Zuza/Zuzanna/Suzan/Suzi/Angela/Angel Lewandowska Sawyer to postać książkowa, której nie lubię. Nie mam pojęcia co siedzi w jej głowie, o co jej chodzi i dlaczego czasami zachowuje się jak kompletna idiotka. Wielka Katoliczka, bogobojna i gotowa w każdej chwili złożyć ręce do modlitwy, a przy tym głupia jak but, niezrównoważona histeryczka - to idealny opis tej dziewczyny. Z jednej strony robi wszystko w imię zasad swojej religii, a z drugiej strony bierze ślub w Vegas z facetem, którego pierwszy raz widzi na oczy. Bo chciała się z nim przespać, ale to tylko po ślubie. Potem chce się z nim rozwieść, ale nie rozwodzi. Idzie z nim do łóżka bez zabezpieczenia, po tygodniu go kocha ( a może i wcześniej?) i jest o niego tak zazdrosna, że w pewnym momencie mam ochotę jej przywalić. Potem jest seks, dużo seksu, awantury, sceny zazdrości. Panienka lata, obraża się na wszystkich i we wszystkim widzi problem. Ale kocha swojego męża nad życie. Aż ten pewnego dnia ją gwałci. I gdyby nie to, że z rąk brutala ratuje ją gosposia, to zrobiłby jej pewnie większą krzywdę. Z obitą głową, posiniaczona, podrapana, z obtartą, spuchniętą waginą i ledwo chodząca, najpierw  trochę się gniewa, potem pokazuje mu następnego dnia, co jej zrobił. Przy czym on ogląda ją niczym bydło na targu i nawet zagląda jej między nogi i sprawdza jakie spustoszenia uczynił. A potem ona oddaje mu się tego samego wieczoru analnie, bo tak bardzo go kocha, a to, że ją zgwałcił dzień wcześniej, to nie jego wina. A jeszcze kolejnego dnia jest ciąg dalszy miłosnej rozpusty i kolejne dzikie seksy. Co tam, że ledwo żyła dziewczyna chwilę wcześniej. Potem znowu są awantury i fochy. To chyba jest nie na moje nerwy. Ta dziewczyna mnie tak denerwuje, że miałam ochotę wyrzucić książkę przez okno z dziesięć razy. I to prosto pod nadjeżdżający samochód. 

Co do Brada, to nawet wydawał się spoko chłop. Ale przez ten gwałt zupełnie przestał mi się podobać. 

Dotyk anioła Katarzyna Mak

Dotyk anioła Katarzyna Mak

Dotyk Anioła jest pierwszą książka Katarzyny Mak, którą przeczytałam. I byłam pewna, że to jest debiut autorki. Ale okazuje się, że nie. Jak sobie tak teraz o tym wszystkim myślę, to uważam, że lepiej by było, gdyby autorka skupiła się na pisaniu książek, których akcja działaby się w Polsce. Nie do końca podoba mi się jej styl kreowania postaci zagranicznych. Czuć, że książkę napisała Polka. Są w niej polskie dialogi i charakterystyczne polskie teksty. A przecież nie wszyscy są tam polakami. Lepiej czasami pozostać przy tym co nasze, a nie sięgać po obce. Ale to jest tylko i wyłącznie moje zdanie. 

Poczytałam opinie innych o tej książce i są zaskakująco dobre. Ja spodziewałam się czegoś innego. Dostałam naciąganą historię i irytującą główną bohaterką. A może tak miało być? Może ta książka miała wywołać duże emocje w czytelniku? We mnie wywołała na pewno. Tylko więcej było złości i irytacji niż zachwytu. 

Co by Wam więcej nie zdradzać, to tylko napiszę, że zakończenie jest ciekawe. I tu mocniej zabiło mi serce, bynajmniej nie z oburzenia. I chciałabym dowiedzieć się, co będzie w drugiej części. Mam nadzieję, że bohaterka zmądrzeje i już nie będzie się tak zachowywała. A opis sugeruje, że będzie się tam działo, oj działo. Tylko czy nie za dużo i znowu nie będzie za bardzo wszystko powymyślane? Tego nie wiem, ale chciałabym się dowiedzieć. 



Znacie książki Katarzyny Mak?













sobota, 21 marca 2020

"Powiedz, że wrócisz" Roma Nowicz - recenzja (zawiera spoilery)

"Powiedz, że wrócisz" Roma Nowicz - recenzja (zawiera spoilery)


Gdy zdarzy się tak, że pierwsza książka autora bardzo przypadnie mi do gustu, to potem w ciemno sięgam po następne. Nie muszę znać opisu i w sumie oprócz nazwiska nic mi nie jest potrzebne. Tak mam. I również w tym przypadku tak było. Literacki debiut Romy Nowicz pokochałam. Podobało mi się w tej książce dosłownie wszystko. A jak jest w przypadku Powiedz, że wrócisz, która jest jej drugą książką? Książka, tak jak poprzednia ukazała się nakładem Wydawnictwa Videograf.


Przyjaźnili się od zawsze. Ona i ich dwóch. Jeden został policjantem, a drugi gangsterem. Pewnego dnia stali się wrogami. Ona musiała dokonać wyboru pomiędzy tym, co słuszne, a tym, co podłe. Nie miała świadomości, że kierując się rozsądkiem, zamieni swoje życie w piekło, a siebie – w ofiarę. Dopiero po latach zrozumiała, iż przez cały czas żyła w kłamstwie, a przyjaciel okazał się jej największym zagrożeniem. Chcąc ochronić swoją największą miłość, jest gotowa milczeć, nawet za cenę utraty ukochanego. Czy prawda wyjdzie na jaw i odsłoni przebiegłą intrygę sprzed lat, czy zwycięży kłamstwo?

Opowieść o namiętności, żądzy posiadania i manipulacji oraz o tym, w jaki sposób można zniszczyć duszę drugiego człowieka, a zagubioną kobietę zamienić w bezwolną ofiarę.


Zawód to smutne słowo. Można zawieść się na wielu płaszczyznach. Ale za każdym razem jest nieprzyjemnie. Nie lubię gdy mnie to dosięga. Nie lubię tego uczucia. Ale czasami niestety tak jest, że ktoś lub coś nas zawodzi. I co wtedy? Wszystko zależy od sytuacji.

Gorzej jest, gdy przeżywamy dwa zawody jednocześnie. Niestety miałam okazję zawieść się w ostatnim czasie podwójnie. Pierwszy zawód to była teść książki  Powiedz, że wrócisz, a drugi raz, zawiodła mnie sama autorka. A raczej działo się to wszystko na raz, więc tym bardziej do śmiechu mi nie było. A moje serce przepełnił żal. 

Powiedz, że wrócisz miało być kolejną świetną książką, która wyszła spod pióra tajemniczej Romy Nowicz. Opis książki jest intrygujący i od tego powinnam zacząć. Gdy go przeczytałam było "wow". Miłosny trójkąt - dawno o tym nie czytałam. A znając Romę, ta historia miała powalić mnie na kolana. I powaliła. Upadłam i zaczęłam płakać nad tym co popełniła autorka.



Na wstępie muszę Wam powiedzieć, że jestem chyba jedyną osobą, której ta książka do gustu nie przypadła, bowiem historia Natalii, Igora i Dominika ma świetne recenzje.  Fajnie jest się wyróżniać, ale w tym przypadku wcale mi się to nie podoba. Wolałabym być w gronie tych zachwyconych. Ale zacznijmy od początku, bowiem nie wszystko było takie złe....

Pomysł na książkę jest świetny. Zgadzam się z tym w 100 %. Miłosna historia trojga ludzi, którzy najpierw się przyjaźnili, a gdy do tego doszło uczucie, zrobił się bałagan. Z miłością bowiem nie ma żartu. Szczególnie gdy przydarza się trzem osobom na raz. Wiadomo, że jedna z nich wyjdzie z tego układu ze złamanym sercem.

Pomysł pokazania dwóch różnych światów czyli policjanta i bandziora również przypadł mi do gustu.

W książce pokazany jest obraz przemocy domowej i tego jak kobieta w tym układzie staje się przedmiotem, który można używać do woli, a potem zgnieść i wyrzucić do śmieci. Niestety takich rodzin w Polsce jest wiele, a mężom oprawcom ich czyny uchodzą na sucho. Dobrze, że autorka poruszała ten temat, dzięki temu historia nabiera wiarygodności.

W książce mamy dwie ramy czasowe. Teraźniejszość i przeszłość. Z czego głównym narratorem i osobą opowiadającą i wspominającą jest Natalia. Lubię czytać książki z takimi przeskokami w czasie. Dzięki temu informacje mamy dawkowane w odpowiednich ilościach i czeka się z wytchnieniem do kolejnych rozdziałów.


Więc o co chodzi, z tym, że mi się tak książka nie podobała? Tak jak wspomniałam, to mogła być bardzo dobra historia, gdyby nie to, że autorka ją koncertowo spieprzyła.

W tej książce nie ma żadnych emocji. Czytałam ją tydzień. A nie ma nawet 300 stron. W tym czasie zrobiłam dwie przerwy i przeczytałam dwie inne książki. A jak wracałam do niej, to dalej nie mogłam wczuć się w jej klimat. A musicie mi uwierzyć, że zawsze mocno się wyczuwam i przeżywam. A tu nic. Jedynie co, to od czasu do czasu brew unosiłam ze zdziwienia i załamywałam ręce. Natalia opowiada tę historię monotonnie i cały czas tak samo. Nie ważne czy je obiad, czy siedzi na plaży z chłopakiem, a może przeżywa swój pierwszy raz. Nie ważne czy gwałci ją mąż, a ona za jakiś czas sama oddaje mu się po dobroci, bo jej się seksu zachciało i przy okazji chciała zrobić temu drugiemu na złość. Jeden ciąg. Pusty dialog, pusta historia bez emocji. I do tego ten język, te opisy. Gimnazjum. Chociaż nie. Teraz dziewczyny w gimnazjum mają większe jaja niż niektórzy chłopcy. A naszej bohaterce właśnie brakuje jaj. Jest wkurzająca, czepialska, sama nie wie czego chce. Ale ta Natalia mnie denerwowała przez całą książkę! Zresztą Igor i Dominik nie mniej. 

Rozumiem, że przedstawiona w książce historia nie jest prosta, ale uważam, że Natalia sama jest sobie winna. Wodziła za nos dwóch mężczyzn i bawiła się nimi. Oczywiście wyszło na to, że ona jest ofiarą. A ja uważam, że trzeba było trochę pomyśleć i iść za głosem serca. A nie robić coś na siłę, bo to spowodowało lawinę nieszczęść. A faceci są tylko facetami.

Wróćmy jeszcze na chwilę do wątku przemocy domowej. Nie pochwalam, wiadoma sprawa.  Jest to dla mnie coś strasznego i absolutnie nie do zaakceptowania. Ale z jednej strony bohaterka ubolewa, że mąż ja bił i wielokrotnie gwałcił, ale za każdym razem mu to wybacza.  Choć ma milion powodów i sposobności, by odejść. On daje jej kwiatki. A ona przyjmuje go z powrotem. A jeszcze lepsza jest to, że pewnego dnia sama mu się oddaje, bo drugi nie chciał jej przelecieć. Serio? Dla mnie coś tu jest nie tak. Tym bardziej, że dziewczyna nie wydaje się być zahukaną gąską. Nie ma dla nie problemu, by 100 razy zdradzić męża. Więc czemu od niego nie odejdzie, skoro, jest taki zły? 

Restauracja. Wiadomo. Pan mąż powiedział jej, że przy rozwodzie zażąda połowy restauracji. A ona boi się oddać mu ojcowiznę. Mhm, ok, ale z tego co zauważyłam, rzecz dzieje się w Polsce, a Natalia zostaje właścicielką restauracji, gdy jej rodzice umierają. A jest to przed ślubem z tego co pamiętam (wszystko jest wyjaśnione w rozdziale 27). Więc hello, w czym problem? Panu mężowi się z tego nic nie należy przecież. Takie mamy w Polce prawo. Więc? Niestety takich niedociągnięć w tej książce jest wiele. 



Bez emocji, pisana jednym ciągiem, a do tego nudnym językiem historia. Tak jakby autorka dopiero zaczynała pisać i to były jej notatki z szuflady wyciągnięte. Takie notatki, na które trzeba nanieść wiele poprawek.

Gdzie się podziała Roma Nowicz, która napisała rewelacyjną książkę "Zapomnij o mnie", tego nie wiem. Ale ja tej książki nie polecam.

Nawet nie wiecie jak mi przykro, bowiem to mogłaby być bardzo dobra historia. Gdyby autorka pracowała nad językiem i gdyby jej bohaterka nie była tak głupia. Wszystko jestem  w stanie zrozumieć, ale to, że co się chce uprawiać sex i oddaje się swojemu oprawcy i gwałcicielowi, by Cię przeleciał, bo jest akurat pod ręką? Tak, dokładnie "przeleciał", a następnego dnia informuje się go, że to jednak była pomyłka. Dla mnie to są dużo. Sama na jego miejscu bym jej za to przywaliła. 


A na koniec mój ulubiony cytat, który przepełnił czarę goryczy:

"Kiedy byliśmy razem, stale dochodziło do awantur, kilka razy podniósł na mnie rękę, a zgwałcił kilkanaście, więc jaki był sens, byśmy oboje się ze sobą męczyli? " - przemyślenia głównej bohaterki. 

Zgwałcił ja i lał, a ona w końcu postanowiła odejść, by biedak się z nią nie męczył i ona przy okazji z nim też Mhm... Cała książka wygląda mniej więcej tak jak ten cytat. Tyle w temacie.


PS Ale Zapomnij o mnie bardzo Wam polecam. Ta książka jest genialna. 


Znacie twórczość Romy Nowicz?










poniedziałek, 15 lipca 2019

Jowita Zachariasz Suchodolski - recenzja

Jowita Zachariasz Suchodolski - recenzja

O książce Zachariasza Suchodolskiego usłyszałam po raz pierwszy, gdy na Facebooku wydawnictwa Vigograf ukazała się informacja, że szukają recenzentów . Przeczytałam opis, zaciekawił mnie i poprosiłam o egzemplarz recenzencki. Teraz nie wiem czy to był dobry pomysł. Czemu? Odkąd skończyłam czytać, cały czas myślę o tym, co zrobił główny bohater. I wierzcie mi, że czytać o zbrodni, to nic w porównaniu z poznaniem myśli zbrodniarza. 

Co siedzi w głowie psychopaty? Odpowiem Wam krótko - Jowita. 


Osiemnastoletni Karol odsiaduje w zakładzie karnym drugi miesiąc dożywocia. Pogardzany przez osadzonych z nim więźniów, bezskutecznie stara się odnaleźć w trudnej więziennej rzeczywistości. Jedyną ucieczkę od niej stanowi pamiętnik, w którym opisuje wydarzenia poprzedzające jego skazanie. Z jego wspomnień wyłania się świat wakacji, pełen słońca i beztroski, w którym wszystko, jak okiem sięgnąć, stanowi wstęp do przygody. Karol stara się dociec, jak to możliwe, że stracił w nim wszystko, co miał? Czy była to cena pomylenia miłości z pożądaniem i obsesją? Czy można było uniknąć tragedii, czy też nosił ją w sobie na długo przed tym, nim się wydarzyła? Wreszcie: czy warto żyć dalej wyłącznie dla samego poczucia winy i ponoszenia kary za to, co zrobił?


Takich chłopaków jak Karol jest na świecie wielu. Na pewno każdy z nas miał z kimś takim do czynienia. Ani przystojny, ani wysportowany, chudy, w okularach. Nic ciekawego. A zamiast latać na siłownię, jak chłopcy w jego wieku, czyta książki. Na takich jak on jest jedno określenie "lamusy". A najgorsze w tym wszystkim jest to, że Karol nigdy nie miał dziewczyny, choć ma już 18 lat. Nigdy nie trzymał żadnej za rękę, nie całował, a o uprawiania seksu już nie wspomnę. Oczywiście nie znaczy to, że Karol nie marzy o wielkiej miłości. Gdzie taką znaleźć? Przecież wielka miłość nie spada z nieba? Ale czy na pewno?

.

Karol nie jest typem imprezowicza. Nie lubi i źle się czuje w dużych skupiskach ludzi. Jakie jest więc zdziwienie jego przyjaciela Jarka, gdy chłopak przyjmuje zaproszenie kumpla i idzie z nim na ognisko. Tam właśnie Karol poznaje Jowitę, która spędza wakacje u swojej kuzynki Weroniki. Jowita i Karol rozumieją się bez słów. Wspólne pasje, zainteresowania, zamiłowanie do fotografii. Po pewnym czasie chłopak zakochuje się w dziewczynie, śni o niej i fantazjuje o tym, że będą razem. Tylko że Jowita ma chłopaka. Co zrobić by ten porzucił ukochaną i by mogła być szczęśliwa u boku Karola? 


Opowieść pisana jest w dwojaki sposób. Część historii opowiada narrator czyli osoba trzecia. Są to chwile, które chłopak spędza w więzieniu. A część pisana jest w pierwszej osobie i jej opowiadającym jest sam Karol. O jego historii dowiadujemy się z pamiętnika, który ukradkiem przed innymi osadzonymi na więziennej pryczy pisze chłopak.


Co takiego stało się w malutkiej wsi Oziminy? Czemu młody i dobrze rokujący na przyszłość chłopak został uznany za groźnego przestępcę i skazany na dożywocie?


Oprócz historii Karola poznacie również codzienność więźniów osadzonych w małych celach. Gwałty, przemoc, ciągła niepewność, o to, co stanie się jutro. Taka jest rzeczywistość więzienna. Ale w końcu nikt nie trafia tam za niewinność.

A teraz trochę o uczuciach...Przez prawie całą książkę zastanawiałam się, co takiego stało się, że taki chłopak został skazany na dożywocie. Współczułam mu z całego serca, gdy znęcali się nad nim inni więźniowie, a słowo "gwałt" śniło mi się po nocach. Jednak gdy przeczytałam książkę do końca, coś we mnie pękło. Nie jestem osoba wierzącą i bez ogródek mogę się Wam przyznać, że w moim słowniku istnieje pojęcie "kara śmierci" i czasami lepiej by było, gdyby została zastosowana zamiast dożywocia, bowiem dla niektórych nie ma już ratunku...

Bardzo ciekawy i jakże inny debiut Zachariasza Suchodolskiego. Książkę czyta się szybko, choć jak na mój gust jest w niej za dużo zbędnych opisów i można zgubić wątek przez to. Trochę nie podoba mi się również zakończenie, choć fabuła całej książki jest świetna. Brakuje mi jednego rozdziału, w którym bohater podsumowałby swoją historię i ustosunkowałby się do tego co się stało. Nie mniej jednak jeszcze nie czytałam takiej historii...

Czekam na kolejne książki Zachariasza Suchodolskiego, a za możliwość przeczytania historii Karola dziękuję Wydawnictwu Videograf.













czwartek, 4 lipca 2019

Zapomnij o mnie Roma Nowicz - recenzja

Zapomnij o mnie Roma Nowicz - recenzja


Osobom, które recenzją książki często zadawane jest pytanie: jakich autorów wolą, polskich czy zagranicznych? Do tej pory częściej odpowiadałam, że tych z zagranicy wolę bardziej. Choć oczywiście są wyjątki. Ale w momencie, w którym zaczęłam czytać debiutancką książkę Romy Nowicz "Zapomnij o mnie", w mojej głowie zaczęła kiełkować myśl, że Polacy także mogą pisać bardzo dobre książki na równi z tymi zagranicznymi. Dzień później, gdy czytać skoczyłam, byłam już przekonana w 100%, że polscy pisarze są nawet lepsi od tych zagranicznych. Historia Giny i Marco temu dowodzi... 


Marco Antonelli to mężczyzna, który ma wszystko. Bogatego ojca, przyjaciół i piękną dziewczynę, Ginę Serano. Jednak pewnego dnia jego życie przewraca się do góry nogami – ojciec bankrutuje i popełnia samobójstwo, przyjaciele odsuwają się, a narzeczona porzuca go, by wyjść za jego kumpla. Po latach, gdy Marco znowu staje się zamożnym człowiekiem, wraca do rodzinnego miasteczka, by rozliczyć się z przeszłością. A przede wszystkim z kobietą, która złamała mu serce. Jest przekonany, że silna namiętność, jaka ich niegdyś połączyła, wciąż się tli, a Gina znów wpadnie w jego ramiona. Tylko tym razem to on będzie tym, który ją porzuci.

Książka o żądzy i cielesnym uzależnieniu, które nie daje o sobie zapomnieć...


Opis wydawcy jest tym, co powinniście wiedzieć o fabule książki, a ja nie chcę Wam spojlerować książki, więc nie powiem nic więcej. Chciałabym tym razem w mojej recenzji skupić się na uczuciach, które towarzyszyły mi podczas lektury "Zapomnij o mnie". 

Książka jest debiutem pisarskim Romy Nowicz, która pracuje jako pedagog i chce pozostać anonimowa. Z jednej strony nadaje to książce tajemniczości, a z drugiej jeśli ja napisałabym taki tekst, to krzyczałabym całemu światu, że jest mój. Czemu? 


"Zapomnij o mnie" to powieść o fascynacji ciałem człowieka. Opowieść i miłości i odkrywaniu własnej seksualności. Bohaterowie może trochę będą dla niektórych z Was banalni,  bo on bogaty i zmieniający dziewczyny jak rękawiczki (choć trafniejsze określenie w tym przypadku to skarpetki) ona piękna, bardzo uczciwa, ale i biedna. Cały czas w trakcie ich trzyletniego związku zapewniała go, że dla niej jego pieniądze nie liczą się. A mimo to odeszła, gdy mężczyzna przestał być bogaty. I to do śmiertelnego wroga Marco, w momencie, w którym chłopak najbardziej jej potrzebował. Ale czy na pewno pieniądze były tego przyczyną?


Napisałam, że bohaterowie książki mogą być trochę banalni, a ich historia jakich na półkach w księgarni znajdziemy wiele....Nic bardziej mylnego. Takiej historii jeszcze nie czytałam. Tak pięknie opisanej. Tak bardzo wciągającej i uzależniającej. Bo to prawda. Ona wciąga, a czytelnik wpada w literacką pułapkę, dobrze zastawione sidła i nie uwolni się, póki nie skończy czytać.  Zaczęłam czytać i przepadłam. Autorka fenomenalnie wprowadziła mnie w świat wielkiej miłości i namiętności. Scen seksu znajdziecie na stronach wiele. Są namiętne i bardzo gorące, ale nie wulgarne. W tej książce nie ma wulgarności. Za to chłonęłam każde jej słowo i niejednokrotnie czytałam z wypiekami na twarzy. 


Historia Giny i Marco nie jest banalna. To opowieść o wielkiej miłości. O utraconej miłości, która staje się obsesja i nienawiścią do ukochanej osoby. Marco postanawia, że nie spocznie, póki nie wyrówna rachunków. Rozkochać ponownie, porzucić i upokorzyć kobietę, to jest jego cel. Ale nie przypuszcza, że nie będzie to wcale takie łatwe. Szczególnie gdy po 15 latach stanie twarzą w twarz z kobietą, która go porzuciła dla innego i uświadomi sobie, że nigdy nie przestał jej kochać. Czy będzie umiał wprowadzić w życie swój plan i zniszczyć Ginę Serano?


Wśród tylu książek wydawanych na rynku w różnych wydawnictwach czasami można przegapić prawdziwe perełki. W końcu jest ich tyle, że nie sposób wszystkich zapamiętać. O tej książce dowiedziałam się, bo moja ulubiona polska autorka napisała jej rekomendację i wspomniała o niej na swoim Facebooku. Jeśli Kasia Haner poleca "Zapomnij o mnie", to znaczy, że warto tę książkę przeczytać. A ja mogę dostać tylko tyle : w zupełności się z Kasią zgadzam. 



Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Videograf. To był dla mnie zaszczyt i duża przyjemności. Czekam na kolejne książki Romy.