poniedziałek, 27 stycznia 2020

"Ktoś kogo znamy" Shari Lapena - recenzja PRZEDPREMIEROWA


"Bardzo trudno jest mi napisać ten list. 
Mam nadzieję, że zanadto nas nie znienawidzicie… 
Ostatnio, kiedy nie było państwa na miejscu, mój syn włamał się do waszego domu…(...)"

Na cichym przedmieściu pewnego miasteczka, położonego w odległości dwóch godzin jazdy od Nowego Jorku, ktoś włamuje się do domów – i przede wszystkim do komputerów ich właścicieli. Poznaje ich głęboko skrywane sekrety i prawdopodobnie część z nich wkrótce ujawni. Mieszkańcy zaczynają się bać…

Kim jest włamywacz i czego mógł się do tej pory dowiedzieć? Po dwóch anonimowych listach z przeprosinami, które otrzymały ofiary włamań, w okolicy zaczynają krążyć plotki na temat sprawcy, piętrzą się podejrzenia. A po zamordowaniu kobiety, do której wcześniej także się włamano, napięcie sięga zenitu.

Kto i dlaczego ją zabił? Kto wie o sąsiadach znacznie więcej, niż chce ujawnić? I jak daleko się posuną ci wszyscy z pozoru przemili sąsiedzi z przedmieścia, aby ochronić swoje tajemnice…

Może nie znasz swoich sąsiadów tak dobrze, jak Ci się wydawało...


28 stycznia 2020 roku nakładem Wydawnictwa Zysk i Spółka ukaże się książka Shari Lapena o dość tajemniczym tytule "Ktoś kogo znamy". Miałam możliwość przeczytania tej książki przedpremierowo. Co prawda trochę później niż inni recenzenci wystawiam opinię, ponieważ nie lubię czytać pdf. Czytanie ma sens tylko wówczas, gdy trzymam papierową wersję w ręku. Czy Wy też wolicie czytać papierowe książki czy może wolicie e-book? Jak tylko książka przyjechała, zrobiłam sobie kawę i zaczęłam czytać...


Małe miasteczko, a raczej przedmieście większego miasta, jest spokojną okolicą. Mieszkańcy znają się mniej lub bardziej, ale nie znają. Gdy jedna z osób mieszkających w okolicy zostaje znaleziona martwa, nic już nie jest takie jak do tej pory. Kto zabił i dlaczego?

Trochę wcześniej...

Niespodziewanie wychodzi na jaw, że w tej spokojnej dzielnicy grasuje włamywacz. Co prawda nic nikomu nie zginęło, ale tu nie chodzi o kradzież. Włamywacz zakradał się do domów, by buszować w komputerach mieszkańców. A przecież na domowych komputerach trzyma się różne rzeczy. Nie zawsze piękne, a czasami na pewno bardzo niestosowne. Rzeczy, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. A tym bardziej wpaść w niepowołane ręce...

Co łączy śmierć Amandy Pierce z zawartością komputerów jej sąsiadów? Czemu nagle połowa dzielnicy jest przesłuchiwana przez policję? I czemu większość z tych ludzi zaczyna się bać?


Zanim dotarła do mnie papierowa wersja książki, przeczytałam sobie jedną recenzję na blogu książkowym. Osoba, która ją napisała, oceniała książkę jako słabą. Podobno od samego początku było wiadomo o co chodzi. Trochę się zmartwiłam, bo moje nastawienie było po tej recenzji średnie i obawiałam się, że koleżanka po fachu ma rację. Ale gdy zaczęłam czytać, okazało się, że książka jest bardzo ciekawa. Szybko się ją czyta i wciąga od pierwszej strony, fabuła jest zwięzła, a książka napisana z pomysłem.  



Oczywiście już na początku wytypowałam sobie mordercę i konsekwentnie przy tym fakcie obstawałam przez prawie cały tekst. Myślę, że jak zaczniecie czytać, to zrobicie tak jak ja. Na początku bowiem wszystko w tej książce wydaje się takie oczywiste i tylko czekałam, aż policjanci potwierdzą, że to "TEN człowiek" zabił Amandę. Tym bardziej, że w książce opisany jest cały przebieg śledztwa i każde przesłuchanie świadków. Choć detektywi prowadzący śledztwo są dobrze przygotowani, to później co chwilę na jaw wychodzą nowe fakty, które rujnują ich scenariusz morderstwa. 


Jedno jest już dla mnie pewne. Nie będę czytać żadnych recenzji przed sięgnięciem po książkę, która mnie interesuje. Autorka bloga napisała, że jest ona przeciętna, a morderca jest od początku znany. I wiecie co? Ona chyba przeczytała coś zupełnie innego niż ja. 


Akcja w tej powieści jest cały czas i cięgle coś się dzieje. Może jak czytałam, to nie czułam szybszych  uderzeń serca, ale czy przy kryminałach zawsze muszą być? Natomiast na pewno czytałam ją z zaciekawieniem i gdy musiałam przerwać, to nie mogłam doczekać się momentu, gdy znowu będę mogła zacząć czytać. A na sam koniec okazało się, że mój typ mordercy był nietrafiony. W tej książce nie było nic oczywistego, jak się później okazało. Chociaż może był tylko włamywacz, bo od razu wiemy, kto nim jest. Ale rozwiązanie zagadki było dla mnie dużym zaskoczeniem. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam. Podobało mi się to.


Nie rozumiem niskich ocen tej książki na Lubimy czytać. Dla mnie to było bardzo ciekawa lektura. Dobrze rozpisana narracja, ciekawe wątki, barwni bohaterowie i zakończenie z niespodzianką. Jestem bardzo ciekawa czy będziecie wiedzieć kim jest morderca. Ja nawet przez pięć minut tej osoby o to nie podejrzewałam. 


A na koniec zdradzę Wam sekret. Autorka zostawiła sobie otwartą furtkę i teraz musi napisać drugą część. Już nie mogę się doczekać kolejnej premiery, bo styl pisania autorki przypadł mi do gustu.  

Lubicie takie książki?


































10 komentarzy:

  1. Też twierdzę że zakończenie sugeruje bardzo mocno, że autorka chciałaby napisać 2 tom ;) Ja również typowałam zabójców jednak nie trafiłam xd w ogóle przeżyłam taki wielki szok, gdy się dowiedziałam kto to jest, nigdy bym nie zgadła. Również nie rozumiem słabych ocen bo ta książka naprawdę jest dobra ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście, że książka ma sens jak czyta się ją nie z pdf. Ja też nie lubie czytać na kompie. A co do treście to już nie mogę się doczekać jak ja zacznę czytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj ja też zdecydowanie wolę czytać książki w wersji papierowej. Zachęcająco brzmi opis z tyłu książi, powinno ją przeczytać wiele osób i po prostu nie wtrącać się do życia innych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Będzie czytana, jak już się zbiorę do niej bo najpierw miałam na nią ochotę, później mi nieco przeszło po przeczytaniu pierwszych opinii, a teraz zwyczajnie mój czas pochłonęły inne nowości wydawnicze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie do końca jestem przekonana czy ta książka by mnie zainteresowała,ale to wszystko u mnie zalezy od humoru.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że Tobie się spodobało i nie sugerowałaś się niskimi notami na LC.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo zainteresowałaś mnie tą historią, ostatnio coraz częściej sięgam po tego typu książki, bo lubię taki dreszczyk emocji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Thriller to nie do końca mój typ, jednak tutaj wydaje się być ciekawa akcja. Chętnie film bym obejrzała na podstawie tej książki

    OdpowiedzUsuń
  9. Dlatego ja bardzo rzadko czytam recenzje przed przeczytaniu książki . Bo jak widać każdy może mieć inne zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Słyszałam o tej książce i jak dla mnie brzmi bardzo ciekawie. Ale dla mnie dużo zależy od stylu pisania. Od tego, czy czyta mi się płynnie, czy "słyszę" w głowie dialogi bohaterów, zależy, czy się wkręcam. A do e-booków się przekonałam. Papierowe książki często gdzieś zapodziewam.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz. Motywuje mnie to działania.

Komentując post wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które odbywa się na podstawie zgody użytkownika na przetwarzanie danych osobowych (art. 6 ust. 1 lit a RODO z dn. 25.05.2018)

Copyright © Aleksandra NS Blog , Blogger