Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żel do mycia twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żel do mycia twarzy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 sierpnia 2025

AMADERM ATOPIC ultrałagodny żel do mycia twarzy

AMADERM ATOPIC ultrałagodny żel do mycia twarzy

Wpis sponsorowany 

AMADERM ATOPIC ultrałagodny żel do mycia twarzy

W letniej edycji pudełka Pure Beauty TROPICAL BLISS znalazłam produkt, który od razu przykuł moją uwagę. AMADERM ATOPIC ultrałagodny żel do mycia twarzy to kosmetyk, którego w moje pielęgnacji brakowało. Czy spełnił moje oczekiwania?


AMADERM ATOPIC ultrałagodny żel do mycia twarzy

AMADERM ATOPIC ultrałagodny żel do mycia twarzy

AMADERM ATOPIC ultrałagodny żel do mycia twarzy, to kosmetyk przeznaczony do oczyszczania skóry wrażliwej, suchej, skłonnej do podrażnień, podatnej na atopię. Moja jest tłusta, trądzikowa ale skłonna do podrażnień i mimo tego używam go z przyjemnością.

Kosmetyk jest przeznaczony do oczyszczania skóry twarzy, szyji, dekoltu a także okolicy oczu. Skutecznie usuwa brud, kurz, sebum, resztki makijażu. Szczególnie zwracam tu uwagę na domywanie tuszu do rzęs - kosmetyk radzi sobie z tym rewelacyjnie, a przy tym nie podrażnia wrażliwej skóry wokół oczu. Nawet jeśli odrobiny produktu dostanie się do oka, to wystarczy przemyć je wodą. Zdarzyło mi się to kilka razy i nie od miałam w związku z tym problemu. Wiem, że wiele osób szuka kosmetyku, który będzie domywał okolice oczu i myślę, że ten mogę Wam polecić.

Jedyny minus jaki zauważyłam, to to, że po mocnej ekspozycji twarzy na słońce ( mimo stosowania kremu z SPF 50+) to skóra przy oczyszczaniu mnie piekła. Zdarza mi się to czasami i nie dzieje się to tylko przy użyciu tego produktu. Ale mimo tego wolę o tym napisać.


Składniki aktywne, które znalazły się w kosmetyku:

Niacynamid – witamina B3, reguluje aktywność gruczołów łojowych, działa wygładzająco na powierzchnię skóry, zmniejsza jej szorstkość i przywraca elastyczność, nawilża.*

Ekstrakt z oczaru wirginijskiego – posiada działanie przeciwbakteryjne, regenerujące i hamujące podrażnienia.*

Wyciąg z nasion owsa – działa zmiękczająco i nawilżająco, sprzyja regeneracji. Redukuje nadmiar sebum, nie wywołując przy tym suchości i ściągnięcia skóry. Posiada działanie antyoksydacyjne.*

Kwas laktobionowy – wiąże wodę w naskórku i tworzy powłokę okluzyjną, zapobiegając transepidermalnej utracie wody. Delikatnie złuszcza, zmiękcza i wygładza skórę. Zmniejsza widoczność zaczerwienień i spowalnia proces powstawania zmarszczek.*

Panthenol – poprawia nawilżenie, nadaje skórze uczucie gładkości, redukując podrażnienia oraz przyspieszając proces regeneracji.*

*informacje ze strony producenta

INCI: AQUA,COCO GLUCOSIDE, COCAMIDOPROPYL BETAINE, GLYCERIN, NIACINAMIDE, GUAR HYDROXYPROPYLTRIMONIUM CHLORIDE, SODIUM CHLORIDE, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, LACTOBIONIC ACID, LACTIC ACID, PANTHENOL, GLYCERYL CAPRYLATE, AVENA SATIVA KERNEL EXTRACT, HAMAMELIS VIRGINIANA LEAF EXTRACT.


AMADERM ATOPIC ultrałagodny żel do mycia twarzy

AMADERM ATOPIC ultrałagodny żel do mycia twarzy

AMADERM ATOPIC ultrałagodny żel do mycia twarzy

Żel ma lekko żelową konsystencję. Dobrze się pieni i wystarczy niewielka ilość produktu, by umyć nim twarz. Starałam się dozować maksymalnie jedną pompkę, bo dwie to zbyt dużo. Żel dobrze spłukuje się ze skóry. Warto zwrócić uwagę na zapach. Jest to jeden z tych kwaśnych, fizjologicznych zapachów. Mimo informacji, że jest to produkt bezzapachowy, to ten zapach jest wyczuwalny.

AMADERM ATOPIC ultrałagodny żel do mycia twarzy

AMADERM ATOPIC ultrałagodny żel do mycia twarzy

AMADERM ATOPIC ultrałagodny żel do mycia twarzy

 

Wpis powstał w ramach współpracy z Pure Beauty. 

wtorek, 7 lutego 2023

Pierwsze wrażenia z testów polskich kosmetyków do pielęgnacji twarzy Söppö

Pierwsze wrażenia z testów polskich kosmetyków do pielęgnacji twarzy Söppö

Pierwsze wrażenia z testów polskich kosmetyków do pielęgnacji twarzy Söppö

Zaletą prowadzenia własnego bloga jest to, że często mogę przetestować nowości kosmetyczne, o których inaczej bym się pewnie nie dowiedziała. I właśnie w ten sposób stałam się posiadaczką zestawu do mycia i pielęgnacji skóry twarzy od nowej polskiej marki Söppö. Czy te kosmetyki są warte uwagi?


Pierwsze wrażenia z testów polskich kosmetyków do pielęgnacji twarzy Söppö

Zacznijmy od tego jak wymawiamy nazwę Söppö, bo pewnie dużo osób się nad tym zastanawia. Z tego co się dowiedziałam to czytamy "soppo", także nie musicie się obawiać połamania języka czy wpadki ewentualnie przejęzyczenia. W skład zestawu jak i na chwilę obecną całej oferty Söppö Cosmetics wchodzą trzy produkty: żel do mycia twarzy, olejek do demakijażu oraz krem na noc. Bardzo niedobre jest to, że nie ma kremu na dzień, ponieważ przydałby się jeszcze taki produkt, by dobrze wszystko ocenić. Najlepiej by było, gdyby w ofercie był krem na dzień lub ogólny dzień/noc. Poradziłam sobie z tym jednak i kremu używam tylko w dzień i uważam, że świetnie się do tego nadaje. Natomiast w nocy stosuję ulubione serum innej marki. Niby mogłabym używać tego kremu na noc, ale mi szkoda, bo jest fajny na dzień, to po pierwsze, po drugie wolę stosować serum na noc, a krem w dzień i nie zmieniać mojej rutyny pielęgnacyjnej. Oczywiście oprócz tych produktów podczas testu używam również hydrolatu z ogórka.

Pierwsze wrażenia z testów polskich kosmetyków do pielęgnacji twarzy Söppö

Bardzo mnie ta marka zaskoczyła, ponieważ ma dobrze przemyślaną i zrobioną szatę graficzną - te kartoniki i nadruki są po prostu śliczne. Chociaż pierwsze moje wrażenie było takie, że to prawdopodobnie kosmetyki dla dzieci. Ale okazało się, że nie, chociaż mają coś, co dzieciom by się spodobało. Wszystkie trzy pachną jak GUMA BALONOWA. Zapach jest obłędny i bardzo mi się podoba. Producent określa go jako zapach pierwszej miłości, szczenięcego uroku i gumy balonowej. Kosmetyki mają proste białe plastikowe opakowania i zamknięte są w kartoniki, które nie mają rządnej folii.

Poniżej przedstawię Wam informacje o kosmetykach oraz ich składach, a także moją wstępną opinię o tym jak danego produktu mi się używało. Wielki plus dla marki za przetłumaczenie składu na język polski.


Pow Pow Makeup olejek do demakijażu nawilżająco - rozświetlający 100 ml


Demakijaż i dobre oczyszczanie skóry to podstawa skutecznej pielęgnacji twarzy. Nawet najlepszy i najdroższy na świecie krem nie zdziałają cudów, gdy skóra będzie źle oczyszczona.

Na stronie producenta nie znalazłam informacji do do jakiego typu cery przeznaczony jest olejek, więc pewnie do wszystkich rodzajów. Za to widnieje tam informacje, że kosmetyk skutecznie oczyszcza skórę z nadmiaru sebum oraz zmywa nawet wodoodporny makijaż, nie wysuszając skóry. Jeśli chodzi o zmywanie makijażu, to faktycznie jestem bardzo zadowolona. Kosmetyk nakładam na skórę po czym ją masuję i gdy widzę, że makijaż zaczyna się rozpuszczać, to zwilżam buzię wodą. Olejek zaczyna zmieniać się w piankę czyli emulgować i jest go wtedy bardzo łatwo zmyć ze skóry. Czynność powtarzamy, aż skóra będzie czysta.

Pierwsze wrażenia z testów polskich kosmetyków do pielęgnacji twarzy Söppö

Kosmetyk bardzo łatwo zmywa się ze skóry i nawet nie trzeba jej później domywać żelem ale ja i tak to robię. Za pierwszym razem umyłam buzię tylko samym olejkiem i mam po nim takie samo poczucie jak po użyciu żelu. Skóra jest napięta i nie tyle, że sucha ale bardzo dobrze oczyszczona co wyraźnie czuć. O ile ja mam skórę bardzo tłustą i to mi nie przeszkadza, to nie jestem przekonana co do tego, jak olejek sprawdzi się u osób, które mają suchą skórę. Mam wątpliwości co do tego, by ten kosmetyk był dla nich dobry. Ja natomiast go polubiłam.

Po umyciu buzi olejkiem używam żelu, psikam buzię hydrolatem i nakładam krem lub a w wieczornej pielęgnacji serum innej marki.

Pierwsze wrażenia z testów polskich kosmetyków do pielęgnacji twarzy Söppö

Skład: olej słonecznikowy, delikatny emulgator, olej ze słodkich migdałów, olej winogronowy, naturalny emolient, olej z nasion pianki łąkowej, olej sacha inchi, ekstrakt olejowy CO2 z nasion owsa, olej z ogórecznika lekarskiego, ekstrakt olejowy z nagietka, olej z dzikiej róży, zapach

INCI: Helianthus Annuus Seed Oil, Polyglyceryl-4 Oleate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Isoamyl Laurate, Limnanthes Alba Seed Oil, Plukenetia Volubilis Seed Oil, Avena Sativa Kernel Extract, Borago Officinalis Seed Oil, Calendula Officinalis Flower Extract, Rosa Canina Fruit Oil, Parfum

Pierwsze wrażenia z testów polskich kosmetyków do pielęgnacji twarzy Söppö

Woof It Off nawilżająco - łagodzący żel do mycia twarzy pojemność 100 ml


Żel przeznaczony jest do pielęgnacji skóry tłustej, mieszanej i trądzikowej. Jest łagodny, ale przy tym dobrze oczyszcza i pielęgnuje skórę twarzy. Nie pozostawia na niej uczucia ściągnięcia ani przesuszenia. Jest bardzo wydajny. Tak opisuje swój kosmetyk producent. A co ja o tym myślę?

Moja skóra jest tłusta z problemem trądziku i niestety pojawiają się na niej nieprzyjemne zmiany, z którymi mam problem, stąd decyzja, by na noc stosować serum. Od żelu do mycia twarzy oczekuję tego, by dobrze oczyszczał ale nie wysuszał skóry, bo nie o to tu chodzi. Ten produkt jest gdzieś pomiędzy. Nie mogę powiedzieć, że wysusza skórę, ale skutecznie ją oczyszcza. Tak skutecznie, że czuje lekkie napięcie skóry po jego użyciu. Nie odbieram tego źle, ponieważ czuję, że faktycznie dobrze usuwa nadmiar serum i wszystkie zanieczystości, które się do tego serum przyklejają w ciągu dnia czy nocy. Kosmetyk używam rano i na wieczór. Jeśli miałabym używać go solo i nie nakładać kremu to nie czułabym się z tym najlepiej. Już raz tak spróbowałam jak używałam produktu za pierwszym razem.

Pierwsze wrażenia z testów polskich kosmetyków do pielęgnacji twarzy Söppö

Jak żel zachowuje się po nałożeniu na skórę?

Po pierwsze trzeba nałożyć go na zwilżoną skórę twarzy i kolistymi ruchami ją masować. Nie określiłabym go jako kosmetyku pieniącego się tak jak pianka do twarzy czy żel pod prysznic. Raczej mam wrażenie, że emulguje i faktycznie na skórze wytwarza się rodzaj piany, ale nie jest jej dużo, nie spływa i nie kapie. Żel jest idealny do użycia ze szczoteczką soniczną lub manualną ewentualnie taką z włosiem. Ja używam silikonowej myjki z wypustkami i jestem zadowolona.

Po użyciu żelu psikam buzię hydrolatem i nakładam krem.

Na zdjęciu możecie zobaczyć jaki ten żel ma piękny kolor. Wygląda i pachnie przepięknie.

Pierwsze wrażenia z testów polskich kosmetyków do pielęgnacji twarzy Söppö

Skład: Woda, nawilżający glikol roślinny, gliceryna, łagodne surfaktanty roślinne, betaina z buraka cukrowego, betaina kokosowa, woda morska z francuskiego wybrzeża Atlantyku, olej z nasion bawełny, ekstrakt z prawoślazu, saponozydy z owoców Aritha,, olejowy ekstrakt z rozmarynu, postbiotyczny ferment bakteryjny, inulina roślinna, glukoza, fruktoza, biała glinka kaolin, guma senegalska, d-panthenol, olej słonecznikowy, celuloza, hydromanil z drzewa Tara/ galaktomannany z nasion drzewa Tara , guma cellulozowa, mika naturalna, łagodne surfaktanty roślinne, ekologiczne konserwatny, kwas cytrynowy, kompozycja zapachowa, tlenek cyny, dwutlenek tytanu, tlenek żelaza

INCI: Aqua, Propanediol, Glycerin, Sodium Cocoamphoacetate, Caprylyl/Capryl Glucoside, Betaine, Coco-Betaine, Maris Aqua, Gossypium Herbaceum Seed Oil, Althaea Officinalis Root Extract, Sapindus Mukorossi Fruit Extract, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Bacillus Ferment, Inulin, Glucose, Fructose, Kaolin, Acacia Senegal Gum, Panthenol, Helianthus Annuus Seed Oil, Cellulose, Caesalpinia Spinosa Gum, Xanthan Gum, Cellulose Gum, Mica, Silica, Sodium Cocoyl Glutamate, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Tin Oxide, CI 77891, CI 77491

Pierwsze wrażenia z testów polskich kosmetyków do pielęgnacji twarzy Söppö

Bow Wow Effect nawilżająco - łagodzący krem do twarzy na noc 50 ml


To jest mój faworyt tego zestawu. Krem na noc, który wedle własnego uznania postanowiłam używać w dzień i jestem z niego bardzo zadowolona.

Producent na swojej stronie informuje, że krem jest dobry do każdego rodzaju cery, w tym takiej jak moja, czyli tłustej, trądzikowej. Ma on za zadanie przede wszystkim nawilżyć i uspokoić skórę, regenerować ją i odżywiać.

Pierwsze wrażenia z testów polskich kosmetyków do pielęgnacji twarzy Söppö

Krem ma dość rzadką konsystencję, szybko się wchłania i przyjemnie nawilża skórę. Delikatnie go na niej czuć ale mi to nie przeszkadza. Zauważyłam, że po jego użyciu moja skóra wygląda dużo lepiej, nabiera koloru, a po delikatnym masażu przy nakładaniu kremu staje się promienna. Mimo tego, że krem zawiera w składzie micę, to nie zauważyłam by bardzo rozświetlał. Nie zostawia na skórze świecących drobinek ale nadaje jej wypoczęty wygląd. Mimo tego, że mam na skórze ostatnio stany zapalne, to użycie kremu w dzień nie powoduje, że się zaogniają, a wręcz przeciwnie. Co prawda używam na noc serum przeciw niedoskonałościom, ale pielęgnacja dzienna też dobrze wpływa na stan mojej skóry.

Pierwsze wrażenia z testów polskich kosmetyków do pielęgnacji twarzy Söppö

Skład: Woda, glikol roślinny, gliceryna roślinna, emolient z kokosa, emolient, skwalan z trzciny cukrowej, olej z nasion ogórecznika, witamina E, woda morska z francuskiego wybrzeża Atlantyku, prebiotyk Bioecolia, ekstrakt z korzenia różańca górskiego, ekstrakt z prawoślazu, wyciąg z liści czarnej morwy, ekstrakt z pąków kwiatowych kaparów, ekstrakt z jagód pieprzu tasmańskiego, ekstrakt z kłosowca meksykańskiego, fukożel z soi i kukurydzy, olej słonecznikowy, mieszanka roślinnych emulgatorów, guma ksantanowa, antyoksydant o właścowiściach chelatujących, ekologiczne konserwanty m.in. z kukurydzy i kopru, kwas cytrynowy, kompozycja zapachowa, mika, tlenek żelaza

INCI: Aqua, Propanediol, Glycerin, Coco-Caprylate/Caprate, Cetearyl Alcohol, Squalane, Borago Officinalis Seed Oil, Tocopherol, Maris Aqua, Alpha-Glucan Oligosaccharide, Capparis Spinosa Bud Extract, Althaea Officinalis Root Extract, Morus Nigra Leaf Extract, Rhodiola Rosea Root Extract, Tasmannia Lanceolata Fruit/Leaf Extract, Agastache Mexicana Flower/Leaf/Stem Extract, Biosaccharide Gum-1, Helianthus Annuus Seed Oil, Cetearyl Glucoside, Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Sodium Stearoyl Glutamate, Xanthan Gum, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Levulinate, Glyceryl Caprylate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Sodium Anisate, Citric Acid, Parfum, Mica, CI 77491

Pierwsze wrażenia z testów polskich kosmetyków do pielęgnacji twarzy Söppö

Zestaw kosmetyków używam około 2 tygodni dlatego są to pierwsze wrażenia ze stosowania i jak na razie jestem zadowolona. Myślę, że jak tak dalej będzie, to zużyję kosmetyki do końca.


Jeśli macie jakieś pytania odnośnie zestawu lub chcecie zobaczyć konsystencję kosmetyków na żywo, to piszcie do mnie na Instagramie @aleksandra__ns. Nagram filmiki i Wam wyślę.




Wpis powstał we współpracy z marką Söppö.








































 

piątek, 24 maja 2019

BasicLab Dermocosmetics hit Instagrama. Czy także i mój?

BasicLab Dermocosmetics hit Instagrama. Czy także i mój?

Każdy ma jakieś źródło inspiracji. Miejsce skąd czerpie wiedzę na temat nowinek kosmetycznych. Dla jednych jest to prasa kolorowa, gazetki z drogerii czy portale społecznościowe. Moim źródłem inspiracji jest Instagram, o czym pisałam Wam już nie raz. Przeglądając któregoś dnia Instagram natrafiłam na markę polskich dermokosmetyków BasicLab. Poszperałam, pooglądałam i poczytałam opinie. Same pozytywne. A co najlepsze, Instagramerki uwielbiają tę markę. W czym tkwi sekret popularności produktów BasicLab? Postanowiłam się o tym przekonać sama i Wam powiedzieć czy faktycznie warto kupić te kosmetyki. 


Dermokosmetyki BasicLab to sprawdzone formuły bez parabenów, silikonów, sls, sles, phenoxyethanolu, metyloizatiazolinonu. Odpowiednie dla osób ze skórą wrażliwą. W ofercie marki znajdziecie szampony i odżywki do włosów, żele do oczyszczania twarzy, płyny micelarne, antyperspiranty, serię dla całej rodziny, w której skład wchodzi żel do mycia ciała, krem do rąk i twarzy, a także ochronna pomadka do ust, oraz nowość marki, kuracje przeciwzmarszczkowe. Przetestowałam 4 produktu marki i poniżej Wam je opiszę. 


Antyperspirant 72 h to produkt, który chciałam przetestować najbardziej. Przed ciążą nie miałam problemów z brzydkim zapachem potu, ale niestety zostały mi po niej dodatkowe kilogramy. Im człowiek cięższy, tym bardziej się poci. U mnie tak jest. Niestety. Dlatego moi wcześniejsi ulubieńcy potrafią mnie teraz zawieść, nad czym ubolewam. Krótko mówiąc, nie czułam się ostatnio komfortowo. Ale sytuacja się zmieniła, gdy zaczęłam używać tego produktu. Żałowałam tylko, że jest to antyperspirant w kulce, bo osobiście ich nie lubię. Jednak przyznam się Wam, że ten kosmetyk to najlepszy antyperspirant, jaki kiedykolwiek używałam w życiu.


Delikatny zapach. Delikatna formuła. Nie szczypie nawet gdy używam go po depilacji. Nie brudzi ubrań w żadnym kolorze. Nie robi plam czy zacieków. Szybko się wchłania. Nie lepi się. I ogólnie jest bezproblemowy w użyciu. Ale najważniejsze i najbardziej istotne jest to, że działa. Mogę posprzątać całe mieszkanie czy biegać za dzieckiem po podwórku. Brzydki zapach? Zapomnijcie o nim... Jeszcze nie spotkałam się z kosmetykiem, który by tak dobrze chronił skórę pod pachami, przed potem i brzydkim zapachem. Pocę się, to oczywiste. Jednak mniej, a moje koszulki pod pachami nawet po całym dniu noszenia są świeże. Jestem pod wrażeniem i jestem zachwycona tym kosmetykiem. Kosmetyk zamknięty jest w plastikowym opakowaniu z kulką o pojemności 60 ml. Już mi nawet ta kulka w nim nie przeszkadza:)


Żel oczyszczający do skóry tłustej i mieszanej również skradł moje serce, a raczej rozkochał w sobie moją buzię. To niezwykle delikatny kosmetyk zamknięty w butelce o pojemności 300 ml. Mamy tu wygodną w użyciu pompkę, która działa na plus i zachęca mnie bym po taki kosmetyk sięgnęła. 

W składzie produktu znajdziemy min:
  • Opatentowany kompleks SEPITONIC M3.0TM(INCI: Magnesium Aspartate, Zinc Gluconate, Copper Gluconate) zwiększa metabolizm komórkowy, dzięki czemu składniki aktywne działają skuteczniej na skórę.
  •  Delikatna baza myjąca bez mydła, skutecznie oczyszcza skórę twarzy, szyi i dekoltu z codziennych zanieczyszczeń.• Formuła fizjologicznego żelu oczyszczającego bogata jest w trehaloze (INCI: Trehalose), która znana jest ze swoim właściwości higroskopijnych, skutecznie przyczynia się do poprawy kondycji cery zwiększając jej nawilżenie i redukując efekt ściągnięcia
  • Zielona herbata (INCI: Camellia Sinesis Leaf Extract) zwęża nadmiernie rozszerzone pory i odświeża skórę.
  • Ekstrakt z rozmarynu (INCI: Rosmarinus Officinalis Leaf Extract) działa antybakteryjnie i tonizująco.
  • • Wyciąg z ogórka (INCI: Cucumis Sativus Fruit Extract) usuwa nadmiar sebum i przyczynia się do poprawy stanu skóry.

Aqua (Water), Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Camellia Sinensis Leaf (Green Tea) Extract, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Panthenol, Allantoin, Copper Gluconate, Magnesium Aspartate, Zinc Gluconate, Trehalose, Propylene Glycol, Pentylene Glycol, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.


Żel jest średnio gesty, bezbarwny i ma bardzo specyficzny zapach. Nie będę Was oszukiwać, że zapach jest piękny, bo nie jest. Tak to jest z fizjologicznymi żelami do ciała i twarzy... zapachem nie powalają. Jest on bowiem dość kwaśny. Ale wolę taki, niż mocno perfumowany, który robi więcej krzywdy niż pożytku. Ten, choć piękny nie jest, mi nie przeszkadza. Żel może być używany ze szczoteczką do twarzy. Dobrze się pieni, ale łatwo można go później zmyć z twarzy. Nie podrażnia. Dobrze domową resztki makijażu, nie szczypie w oczy. Nie wysuszył ani razu mojej skóry. Za to na pewno wpływa kojąco na jej stan. Łagodzi podrażnienia i zauważyłam, że zmniejsza produkcję sebum, a moja wierzcie mi, jest zawsze duża. Polubiłam ten żel przede wszystkim za jego delikatne ale skuteczne działanie. Produkt jest wydajny także na pewno starczy Wam na dłuższy czas.


Szampon do włosów tłustych. O tak, moje włosy są zdecydowane tłuste u nasady i już następnego dnia po myciu czuję, że nie są świeże. Szampon ma za zadanie odblokować pory w skórze głowy i tym samym jego składniki mają dotrzeć głębiej i przyczynić się do regulacji wydzielania sebum. 

W składzie kosmetyku znajdziemy min:
  • Opatentowany kompleks SEPITONIC M3.0TM(INCI: Magnesium Aspartate, Zinc Gluconate, Copper Gluconate) zwiększa metabolizm komórkowy, dzięki czemu składniki aktywne działają skuteczniej na włosy i skórę głowy.
  • Ekstrakty roślinne m.in z szałwii lekarskiej, cedru, bluszczu pospolitego, nagietka lekarskiego (INCI: Salvia Ofcinalis Leaf Extract, Pinus Sylvestris Bud Extract, Nasturtium Ofcinale Extract, Arctium Majus Root Extract)zapewniają dokładne oczyszczanie skóry głowy, odblokowanie porów i regulację wydzielania sebum.
  • Formuła bogata w pantenol (INCI: Panthenol)nadaje poczucie nawilżenia, a także łagodzi podrażnienia i przyspiesza regenerację naskórka.
Aqua, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Cocamidopropyl Betaine, Laureth-2, Lauryl Glucoside, Polysorbate 20, Glycerin, Salvia Ofcinalis Leaf Extract, Pinus Sylvestris Bud Extract, Nasturtium Ofcinale Extract, Arctium Majus Root Extract, Citrus Limon Peel Extract, Hedera Helix Extract, Calendula Ofcinalis Flower Extract, Tropaeolum Majus Flower Extract, Rosmarinus Ofcinalis Leaf Extract, Chamomilla Recutita Flower Extract, Arnica Montana Flower Extract,Lamium Album Extract, Zinc Gluconate, Copper Gluconate, Magnesium Aspartate, Panthenol, Polyquaternium-10, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, CI 42090, CI 19140


Muszę przyznać, że polubiłam ten kosmetyk. Na pewno nie swędzi mnie po nim skóra głowy i nie mam łupieżu. Czemu o tym wspominam? Ponieważ ostatnio często mi się to zdarza po użyciu nowego szamponu. Kosmetyk zamknięty jest w butelce o pojemności 300 ml z wygodną w użyciu pompką. Zapach szamponu jest specyficzny. Przepraszam dziewczyny ale mi pachnie trochę jak połączenie zapachu toniku, takiego do picia z miętowym Ludwikiem do mycia naczyń. Nie jest zły, ale szału nie ma. Zresztą on nie ma pachnieć, ma działać, więc się nie skarzę. Sam produkt jest dość rzadki, ale wygodny w użyciu. Bałam się, że nie będzie się pienił, bo to szampon niskopieniący, ale się pieni. Dobrze domową włosy i skórę głowy. Mimo tego, że to szampon do włosów przetłuszczających się, to ich nie wysusza. Tego też się bałam, ponieważ moje włosy są tłuste u nasady, a przesuszają się od połowy w dół. Dlatego do mycia włosów wybrałam ten szampon i spełnił on swoje zadanie. Skóra głowy mniej mi się przetłuszcza i włosy są dużo dłużej świeże. A jako odżywkę wybrałam sobie produkt do włosów suchych, by nakładać go od połowy włosów w dół i tym sposobem zapobiegać ich przesuszaniu.


Odżywka do włosów suchych to najbardziej pachnący kosmetyk z tych czterech. Zapach jest przyjemny, kobiecy, ale długo na włosach się nie utrzymuje. Odżywka zamknięta jest w opakowaniu 300 ml z wygodną w użyciu pompką. Jest dość gęsta. Konsystencja maski do włosów. Wydajna, łatwo się ją nakłada. Odżywia i nawilża włosy. Ułatwia rozczesywanie. Spełnią swoje zadanie. 

W składzie odżywki znajdziecie min:
  • Opatentowany kompleks SEPITONIC M3.0TM(INCI: Magnesium Aspartate, Zinc Gluconate, Copper Gluconate) zwiększa metabolizm komórkowy, dzięki czemu składniki aktywne działają skuteczniej na włosy i skórę głowy.
  • AQUAXYL TM pozwala na optymalne utrzymanie wody we włóknie włosa.
  • Olej arganowy (INCI: Argania Spinosa Kernel Oil) długotrwale odżywia włosy, dzięki czemu są lepiej chronione i zabezpieczone przed działaniem szkodliwych czynników zewnętrznych.
  • Kompleks olejów jojoba i kokosowego (INCI: Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil Cocos Nucifera (Coconut) Oil) otula i odbudowuje włosy zapewniając im odpowiednią dawkę nawilżenia.
Aqua, Cetearyl Alcohol, Behetrimonium Chloride, Glycerin, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Gluconolactone, Argania Spinosa Kernel Oil, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Olus (Vegetable) Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Anhydroxylitol, Chondrus Crispus Extract, Glucose, Xylitol, Xylitylglucoside, Calcium Gluconate, Copper Gluconate, Magnesium Aspartate, Zinc Gluconate, Hydrolyzed Silk, Niacinamide, Panthenol, Pentylene Glycol, Glyceryl Stearate SE, Quaternium-80, Isopropyl Alcohol, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Dehydoacetic Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Tocopherol, Parfum.


Każdy z dermokosmetyków BasicLab jest przeznaczony do codziennego stosowania. Tak jak Wam wspomniałam, antyperspirant jest moim hitem. Uwielbiam go i jak dotąd lepszego nie miałam. Szampon, odżywka i żel do mycia buzi również nie u mnie sprawdziły. Już teraz wiem czemu te kosmetyki zgarniają takie pozytywne opinie. Widać, że ktoś włożył w nie serce i wypuścił na rynek produkty dopieszczone w każdym calu. 

Polecam!!!


Znacie dermokosmetyki BasicLab?




























wtorek, 11 lipca 2017

Rival de Loop-szczoteczka do oczyszczania twarzy-opinia

Rival de Loop-szczoteczka do oczyszczania twarzy-opinia



Na celowniku Rival de Loop-szczoteczka do oczyszczania twarzy-czy warto?



Dzisiejszy post będzie o szczoteczce do twarzy. Na rynku dostępnych jest kilka modeli szczoteczek do oczyszczania twarzy. Długo zwlekałam z zakupem swojej pierwszej, gdyż ceny niektórych modeli przyprawiają o zawrót głowy i powodują palpitacje serca, więc sami rozumiecie. Ale są też takie modele, na które zwykły szary człowiek może sobie spokojnie cenowo pozwolić. Ale czy działają jak te drogie? Na pewno nie, tego jestem pewna. Czy zatem warto je wypróbować, spytacie? Ja zdecydowałam się właśnie na tańszy model szczoteczki do oczyszczania twarzy i w tym artykule chciałabym rozwiać wszystkie Wasze wątpliwości co do zakupu tańszych zamienników.



Jak już wspomniałam szczoteczka do twarzy za ok 800 zł jest poza zasięgiem mojego funduszu domowego( a tyle niestety kosztują marki premium), więc kierując się rządzą posiadania takiego urządzenia postanowiłam na tańszy model, mianowicie Rival de Loop. Urządzenie można zakupić praktycznie w każdym sklepie sieci Rossmann i kosztuje od 39,99 do 42,99 czyli w porównaniu do marki premium całe nic. Ale nie tylko cena zaważyła na zakupie szczoteczki. Kluczem było opakowanie, a raczej plastikowe etui, w które mamy owy produkt zapakowany. Etui jest dużym plusem, bo szczoteczka nie wala się później po szafce bez celu i nie brudzi się od kurzu czy innych brudów.





Szczoteczka zapakowana jest w nieduży karton, który mieści w sobie trzyczęściowe plastikowe etui. Oprócz szczoteczki mamy również wymienne końcówki, które gdy się już zużyją można dokupić oddzielnie za niedużą kwotę. Wymienne końcówki w zestawie są 4, po dwa rodzaje z każdej. Dwie miękkie końcówki, wykonane z przezroczystego plastiku przeznaczone są do skóry wrażliwej, natomiast te z białym plastikowym włosiem do skóry normalnej. Na kartonie widnieje napis, że szczoteczka przeznaczona jest do twarzy i ciała 360 stopni do oczyszczania i peelingu. Ale co ciekawe zestaw zawiera tylko końcówki do oczyszczania twarzy. Innych też nie można dokupić, więc chyba przy opisie fantazja kogoś poniosła za daleko. Zdecydowanie zatem jest to TYLKO szczoteczka do twarzy. Bynajmniej ja jej tylko do tego używam. W zestawie mamy również baterie, dwa standardowe paluszki AA. Jak widzicie przy kwocie ok 40 zł w zestawie jest całkiem dużo elementów, więc producent się pod tym kątem postarał. Całość ogólne wygląda całkiem fajnie, zachęcająco i solidnie.



Jeśli chodzi o wymianę baterii w urządzeniu, nie jest to żadną filozofią i każdy sobie z tym poradzi. Wystarczy delikatnie podważyć paznokciem wieczko i włożyć odpowiednio bateria. Nakładkę nakładamy z powrotem, lekko dociskamy i gotowe. Bałam się trochę, ze podczas używania szczoteczki wilgoć może dostać się do kieszonki na baterie, ale nic takiego się nie dzieje. Po włożeniu baterii urządzenie jest gotowe i można zacząć go używać. Ale zanim to nastąpiło, to umyłam ciepłą wodą z odrobiną żelu do mycia twarzy końcówkę, której miałam zamiar użyć. W końcu to twarz, a nie wiadomo, kto wcześniej tej końcówki dotykał...



Szczoteczka do twarzy ma jeden program prędkości i włączamy go za pomocą przesuwanego przycisku ON, który jest na grzbiecie urządzenia. Wyłączamy tak samo tylko w stronę napisu OFF. Nie można się pomylić:):):). Zanim przystąpimy do oczyszczania, buzię należy zwilżyć ciepłą wodą. Kosmetyk do mycia twarzy nakładam kolistymi ruchami w niewielkiej ilości na zwilżoną skórę twarzy. Nie dużo i nie obficie, bo podczas oczyszczania wytwarza się piana. Ja używam żelu do mycia twarzy Ziaja z serii liście Manuka i on najbardziej odpowiada mi w połączeniu ze szczoteczką. Żel ten nie pieni się aż tak bardzo jak inne, a wierzcie mi, że ta duża ilość piany przeszkadza w obsłudze urządzenia.



Pierwszy raz jak używałam szczoteczki, to nagminnie spadała mi końcówka, co było bardzo wkurzające, dlatego trzeba ją dobrze docisnąć zanim rozpoczniemy zabieg. Niestety ma ona tendencję do spadania podczas obrotu i nie wiem już czy to moja wina czy urządzenia. Jednak spada nie zawsze....



Szczoteczka jak wspomniałam ma jeden program, który wprawia końcówkę szczoteczki w ruch. Kręci się ona dookoła wydając przy tym bzyczący dźwięk. Końcówka szczoteczki nie obraca się jakoś niesamowicie szybko i przy mocniejszym przyciśnięciu do skóry zatrzymuje się. Nie ma też regulacji nacisku jak w produkcie za prawie 1000 zł, ale jakoś mnie to nie dziwi, a Was?






Cały zabieg czyszczenia twarzy polega na przesuwaniu szczoteczki, której końcówka pokryta jest żelem (w niedużej ilości przypominam) po twarzy, uważając przy tym na okolicę oczu. Bardzo ważne jest to i podkreśla to również producent, by nie trzymać głowicy szczoteczki za długo w jednym miejscu. Może to powodować podrażnienia naskórka. Powiem Wam, że mimo marnej prędkości, niskich obrotów i wydawać by się mogło używania kiepskiego urządzenia, szczoteczka daje wycisk skórze i na prawdę dokładnie ją oczyszcza. Mam skórę problematyczną, z rozszerzonymi porami, zaskórnikami i ogólnie tym całym szajsem, który towarzyszy skórze mieszanej i trądzikowej i jestem pod wielkim wrażeniem skuteczności produktu. Bardzo dobrze poradził sobie z zanieczyszczeniami i było widać na białych włoskach końcówki, że moja buzia przed zabiegiem nie była za czysta. A i zapomniałam dodać, że przed użyciem jej należy pozbyć się makijażu, ale to chyba logiczne. Moja buzia po zabiegu była zaczerwieniona, ale skóra nie piekła. Po zastosowaniu szczoteczki jeszcze raz umyłam buzię żelem, by na pewno domyć wszystkie niespodzianki, których z mojej skóry urządzenie się pozbyło. Teraz tylko ulubiony krem i spać. Ja używam jej wieczorem, bo nie lubię chodzić z czerwoną buzią. Uważam też, że mimo braku pieczenia, skóra po takim zabiegu jednak potrzebuje odpoczynku i regeneracji. Noc jest dlatego odpowiednią porą według mnie na taki zabieg.



Szczoteczkę kupiłam dobrze ponad rok temu i używałam jej już wielokrotnie. Z racji tego, że czasami wyskakują mi na twarzy paskudne niespodzianki, musiałam robić przerwy w używaniu urządzenia. Nie wolno, go używać na zaognione zmiany trądzikowe, krosty, stany zapalne, czy skórę z urazami czy mikrourazami. Nie wyciskamy też tego ca mamy na twarzy i nie robimy później zabiegu bo rezultat będzie opłakany w skutkach. Pamiętajcie, że przy ranach i urazach naskórka, używając szczoteczki, roznosimy zarazki i bakterie po całej twarzy. Szczoteczki można zatem używać przy cerze normalnej, tłustej i mieszanej z drobnymi zaskórnikami otwartymi, zamkniętymi, zapchanymi porami, czy by usunąć resztki makijażu i odświeżyć naskórek i przygotować do dalszych zabiegów. A działa doskonale, wierzcie mi. Nawet gdy dokonałam dokładnego (tak mi się wydawało ) demakijażu i zastosowałam później szczoteczkę, to i tak końcówka była lekko pomarańczowa od podkładu. Same zatem widzicie, że standardowe mycie twarzy nie wystarcza i trzeba się wspomagać takimi urządzeniami .



Po skończonym zabiegu nakładkę z urządzenia ściągamy i myjemy pod bieżącą wodą z dodatkiem żelu do mycia twarzy. Koniecznie trzeba ją osuszyć i można też zdezynfekować spirytusem, bądź środkiem do dezynfekcji narządzi czy skóry ( można kupić taki w aptece). Szczoteczkę osuszam papierowym ręcznikiem, a końcówkę na takim ręczniku pozostawiam do wyschnięcia poza futerałem szczoteczki. Należy pamiętać, by nie myć całego urządzenia pod bieżącą wodą, bo nie jest do tego przeznaczone. Nie wolno go też używać pod prysznicem bo nie jest wodoodporne.



Moje wrażenia z testowania szczoteczki są bardzo pozytywne. Jak na produkt o wartości ok 40 zł, to sprawdza się bardzo dobrze. Ma dwa rodzaje końcówek, wiec mamy wybór, którą w danej chwili użyjemy. Oczyszcza twarz ze wszystkich zanieczyszczeń, odblokowuje pory, odświeża, jest bardzo poręczna i wygodna w użyciu. Jest mała i świetnie leży w dłoni. Ma wygodne opakowanie, które jest łatwe do przenoszenia i przechowywania. Urządzenie działa na najzwyklejsze paluszki. Jest też łatwo dostępne, a wymienne końcówki można dostać bez problemu w każdym Rossmannie. Sprawdza się i zadowala użytkownika. Jest godne polecenia. Czy zatem warto wydać 800 zł na podobny produkt innej firmy, skoro urządzenie za 40 zł jest dobre? Przyznam szczerze, że nie wiem, bo tego drogiego nie testowałam. Jeśli będę miała dane przetestować, to na pewno wyrażę wtedy swoją opinię. Tym czasem cieszę się moją szczoteczką do oczyszczania twarzy Rival de Loop i zachęcam Was do jej wypróbowania, bo na prawdę warto.......







Kto testował? Koniecznie zostawcie info, jak wrażenia:)

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Oczyszczający Żel Węglowy Carbo Detox od Bielendy- recenzja

Oczyszczający Żel Węglowy Carbo Detox od Bielendy- recenzja
Siła węgla w nowym żelu do mycia twarzy od Bielendy....




Opis ze strony producenta:

Oczyszczający żel węglowy do mycia twarzy o działaniu detoksykującym szybko i skutecznie myje i odświeża cerę mieszaną i tłustą, usuwa zanieczyszczenia, makijaż i nadmiar sebum.

Działanie:

AKTYWNY WĘGIEL dzięki silnym właściwościom absorbującym posiada zdolność głębokiego oczyszczania skóry. Działa jak magnes: przyciąga i wchłania toksyny, martwy naskórek, nadmiar sebum oraz inne zanieczyszczenia z powierzchni oraz głębszych warstw skóry. Skutecznie oczyszcza zablokowane pory, wyrównuje koloryt skóry, zapobiega powstawaniu wyprysków.

WITAMINA B3 działa przeciwtrądzikowo, redukuje nadmierne wydzielanie sebum oraz wielkość porów, skutecznie matuje błyszczącą cerę. Zapobiega powstawaniu przebarwień, regeneruje i wzmacnia skórę, podnosi jej odporność na uszkodzenia. Dobrze nawilża, poprawia jędrność i koloryt skóry.

Efekt:

Świeża, dobrze oczyszczona, matowa i gładka cera.

Stosowanie:

Żel delikatnie rozmasować na zwilżonej skórze, następnie spłukać wodą. Stosować codziennie rano i wieczorem lub częściej w zależności od potrzeb. Następnie nałożyć odpowiedni krem Bielenda.


Moja opinia:

Intensywnie czarna żelowa konsystencja, która zamienia się w delikatną pianę, dobrze oczyszczając skórę i przygotowuje ją do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych, to krótka charakterystyka kosmetyku. Ale zasługuje on na zdecydowanie szerszy opis. Zacznijmy od koloru. Żel jest bardzo intensywnie czarny. Tak czarny, że przez moment miałam opory by nałożyć go na twarz. Ale trwało to tylko chwilę. Kosmetyk bardzo dobrze oczyszcza skórę, przyjemnie się go nakłada i łatwo spłukuje. Nie podrażnia skóry i oczu, nawet jeśli odrobina się do nich dostanie. Na szczególną uwagę zasługują trzy rzeczy. Opakowanie, a dokładnie niebanalna szata graficzna. Widzimy bowiem na nim jakby zdjęcie kawałków węgla. Dodatkowo neonowy żółto-zielony kolor napisów przyciąga do niego wzrok. Kolejny plus to dozownik. Uwielbiam buteleczki z pompką. Są bardzo wygodne, nic nie trzeba odkręcać, klikać itp. Wystarczy tylko nacisnąć dozownik i gotowe. Tym bardzie, że jedna pompka to zdecydowanie odpowiednia ilość do umycia całej twarzy. I teraz trzeci wielki plus…mianowicie zapach. Arbuzowa guma balonowa. Serio. On naprawdę tak pachnie. I powiem Wam, że zapach ma obłędny. Zatem same plusy ma ten kosmetyk. I jeszcze warto napisać o cenie. Czy jest wysoka? Zdecydowanie nie. Natomiast jakość bardzo zadowalająca. Polecam.
Pojemność: 195 g.
Cena: 15,99 zł
Stacjonarnie widziałam w Hebe i Super Pharm.


A u Was sprawdziła się czarna moc węglowego żelu?