Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Biarda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Biarda. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 października 2021

"365 dni Grażynki" Michał Biarda - recenzja

"365 dni Grażynki" Michał Biarda - recenzja

"365 dni Grażynki" Michał Biarda - recenzja

Lubicie czytać parodie? Jeśli jest dobrze napisana, to może sprawić czytelnikowi wiele przyjemności. Gorzej jeśli autora fantazja poniesie w nieodpowiednim kierunku. Jak było w przypadku "365 dni Grażynki"? Czy mężczyzna może napisać dobrą książkę, której główną bohaterką jest kobieta? I najważniejsze pytanie. Czy potrafi napisać dobrą parodię na podstawie kultowej książki Blanki Lipińskiej, którą pokochały tysiące Polek i tyle samo ją znienawidziło? Miałam przyjemność się o tym przekonać.


"365 dni Grażynki" Michał Biarda - recenzja

To był zwyczajny wieczór w kinie, dopóki Grażynki nie wciągnął film. Dosłownie.

Piękna, młoda Polka podczas wakacji z ukochanym zostaje porwana przez sycylijskiego mafiosa. Tyleż bezwzględny, co przystojny, Massimo daje dziewczynie równo 365 dni na zakochanie się w nim. Ofiara, mimo początkowego buntu, zaczyna darzyć przestępcę uczuciem.

Brzmi znajomo? Tak! To fabuła bestsellerowej powieści erotycznej „365 dni" autorstwa Blanki Lipińskiej, na podstawie której nakręcono kinowy hit.

Idealny materiał na parodię...

Co byś zrobiła, gdybyś to Ty trafiła pod skrzydła zabójczo szarmanckiego bossa mafii? Ty, Twoje kilkanaście kilo nadwagi, nieodłączny gumowy przyjaciel Pan Różowy oraz Twój cięty język i poczucie humoru, którymi tuszujesz niedoskonałości ciała?

Odpowiedź na to pytanie poznała Grażynka, którą podczas kinowej premiery wciągnął film. Dosłownie.

"365 dni Grażynki" Michał Biarda - recenzja

Recenzję powinnam i zacznę od tego, że czytałam "365" w oryginale i mi się podobało. Z twórczością Michała Biardy również jestem już obeznana, ale nie przypuszczałam, że mężczyzna ma tak ogromne poczucie humoru i dystans do tego, co inni pomyślą. Umówmy się bowiem, że tytułowa Grażynka to prosta kobietka, a parodia ma to do siebie, że ma śmieszyć. Raczej literackiego Nobla Michał za tą książkę nie otrzyma, ale myślę, że jakby zrobili Nobla w kategorii parodia, to chłopak ma szansę na nagrodę.

Parodia jak sama nazwa wskazuje, jest dziełem stworzonym na podstawie innego utworu. Czyli ktoś już ten pomysł wykorzystał, tak w skrócie. Ale nasz Michał stwierdził, że to nie wystarczy, a Blanka nie wykorzystała w pełni potencjału tej historii, więc on postanowił to zrobić. Najpierw był Wattpad, na którym autor wrzucał kolejne rozdziały o przygodach naszej bohaterki, którą dosłownie i wcale nie w przenosić wciągał do środka kinowy hit. Później ni stąd ni zowąd nagle bach i światło dzienne ujrzała Grażynka w całej swej pulchnej okazałości i to w wersji papierowej.

Podobał mi się pomysł na promocję książki, bowiem influencerki dostały wersję Grażynki ze swoją podobizną na okładce i cykały sobie z nią śmieszne foty. Nie ukrywał, że zazdrość była, sama bym przygarnęła książkę ze swoją podobizną, ale nikt mi tego nie zaproponował niestety. Płakać nie będę, ponieważ książkę mam i to z imienną dedykacją, więc szczęście jest.

Na uwagę zasługuje również Kasia Ptasińska (możecie ją znać z "Na Wspólnej" - burza blond loków i hollywoodzki uśmiech), która zgodziła się nagrać audiobook "365 dni Grażynki" i wyszło jej to genialnie. Na YouTube możecie posłuchać fragmentu książki w wykonaniu Kasi.

A co jest w środku książki? Duża dawka śmiechu w charakterystycznym wykonaniu naszego autora, oczywiście w Grażynkowej wersji. Pomysły chłopak ma, nie można mu zarzucić, że nie. I choć momentami lekką żenadą powiało (przepraszam Michał, wiesz, że Cię uwielbiam, ale były takie momenty), to bardzo dobrze się bawiłam przy tej książce. A nawet powiem Wam więcej. Odkryłam dzięki Michałowi miejsce, które z ogromną przyjemnością bym odwiedziła. I myślę, że tak jak i Grażynka, moja torba byłaby po brzegi wypełniona tym, z czym Grażynka z butiku wyszła. I oczywiście wszystko w różu. Nie może być inaczej. To miejsce, to prawdziwy hit i powinno powstać w realu. Przekonana jestem, że byłoby niezwykle popularne.

(Michał, wiesz, że to dobry pomysł na biznes jest?)

"365 dni Grażynki" Michał Biarda - recenzja

Książka opowiada historię Grażynki, zwykłej dziewczyny, która mieszka z mamą, ma dość nieciekawe życie, a ona sama też do najciekawszych osób na świecie nie należy. Nasza Grażynka dostaje w prezencie bilet na premierę filmu Blanki Lipińskiej "365 dni" i podczas oglądania filmu zostaje do niego wciągnięta. Nie dosłownie oczywiście, ale również i nie w przenośni. Traci przytomność i budzi się we Włoszech. Tam dowiaduje się, że Massimo już nie chce Laury i ma nowy obiekt westchnień i jest nim nasza Graża. Ale nie myślcie sobie, że kobieta rzuca mu się w objęcia, postanawia bowiem zagrać niedostępną, czym wzbudza frustrację naszego mafiosa, ponieważ komplikuje wszystkie jego plany.

Michał ciekawe to sobie wszystko poukładał i bardzo podoba mi się przejścia między rozdziałami, nie chcę Wam zdradzać, co się dokładnie tam dzieje, ale myślę, że są to kluczowe momenty tej powieści. A na pewno mocno ją dzięki temu wyróżniają. Ale nie myślcie sobie, że tylko Grażynka jest gwiazdą tej książki. Jej mama odegrała rolę drugoplanową bezbłędnie. Najlepszy i tak jest Massimo. To, że chłop nie zwariował i nie oszalał z tymi babami, to cud. Ale sam jest sobie winien. W końcu to on zamienił Laurę na Grażynkę i dostał jej mamę w bonusie.

Spodziewałam się trochę więcej scen erotycznych i choć nie ma ich wcale tak dużo, to wierzcie mi, że końcowa scena seksu zwali Was z nóg. Czegoś takiego się nie spodziewałam i muszę przyznać, że padłam. Ale na seksie świat się nie kończy. Za to wszystko może źle się skończyć, gdy obudzimy się w najmniej spodziewanym momencie. Dlatego czasami lepiej jest się nie budzić. A jeśli już się to stanie, to koniecznie trzeba iść spać dalej. Jak potoczą się losy Grażynki i przystojnego Włocha? Tego nie zdradzam. I zachęcam do przeczytania parodii Michała.


Ale pamiętajcie! Podchodzimy do tej książki z dużym dystansem. I nic a nic z tego co przeczytacie, nie bierzcie na serio. Za to bawcie się dobrze i pozwólcie ponieść temu, co Michał dla Was przygotował.


Książki wygrałam w konkursie organizowanym przez autora, nie jest to współpraca, a recenzja postała, ponieważ naprawdę dobrze się bawiłam czytając i chciałabym Wam ją polecić.  









 

niedziela, 4 października 2020

"Królik w lunaparku" Michał Biarda -recenzja

"Królik w lunaparku" Michał Biarda -recenzja

"Królik w lunaparku" Michał Biarda

Pisać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej.... I coś w tym jest, prawda? 

Na swojej recenzenckiej drodze spotkałam zarówno tych, którzy piszą dobrze, ale i niestety takich, którzy powinni natychmiast tego zaprzestać. Serce raduje mi się natomiast, gdy w ręce wpada mi książka, której treść wywołuje uśmiech na twarzy. A czas spędzony w towarzystwie jej bohaterów uważam, za bardzo udany. 

Czy informatyk może napisać dobrą książkę? Czy jego pisarski debit może okazać się sukcesem? Zapraszam Was do świata Michała Biardy. Mam nadzieję, że spodoba się Wam tak samo jak mi.

"Królik w lunaparku" Michał Biarda

Współczesna Warszawa. Troje nieznajomych. Jedna okraszona nutką fantastyki historia, która splata ich losy i wywraca ich życia do góry nogami. Student, licealistka i taksówkarz w średnim wieku mimowolnie znajdują się w centr
um wydarzeń, którym bieg nadaje tajemniczy Królik. Czy w obliczu grożącego niebezpieczeństwa wszystkim uda się zachować zimną krew i zdrowe zmysły? „Królik w lunaparku” to debiutancka powieść Michała Biardy – kochającego książki trzydziestolatka, który na co dzień pisze… programy komputerowe. To właśnie ścisły umysł autora pozwolił stworzyć tę wielowątkową historię, w której już na początku dowiadujemy się „kto?”, ale dopiero na końcu – „jak?” i „dlaczego?”

"Królik w lunaparku" Michał Biarda

Patrząc na okładkę Królika w lunaparku, czytelnikowi może wydawać się, że patrzy na dzieło fantastyczne. Zresztą Sam autor w opisie podkreślił, że jest to książka dla fanów lubiących fantastykę. Ale nie tylko. Jeśli lubicie powieści obyczajowe, kryminały, a może nawet czytacie thrillery i macie ochotę na totalny mix gatunkowy, to ta książka będzie dla Was. A i zapomniałabym o new adult, choć tu od siebie dodam również, że książka będzie świetnie nadawała się jako prezent dla nastolatka. Chłopiec, dziewczyna, mężczyzna, kobieta, to nie ważne. W tej książce każdy z Was znajdzie coś dla siebie. 

W Króliku w lunaparku mamy trzech głównych bohaterów:

Na początku poznajemy Pawła. Wyróżnia go, że ma super pamięć. Potrafi zapamiętać numer telefonu, patrząc na niego dosłownie chwilę. Albo zapamiętać tablicę rejestracyjną samochodu, który go potrącił i pamiętać ją dalej po wybudzeniu go ze śpiączki. Chłopak jest niezły, trzeba mu to przyznać. Niepokojąca jest jednak jego tendencja do omdleń, podczas których przenosi się w czasie lub jak mi się wydaje - śni. A może ma wizje? Jedno jest pewne, każdy inny by zwariował, a Paweł próbuje podejść do tego ta trzeźwo. Tylko nie jest to proste, gdy sen miesza się z rzeczywistością. W tej części książki odnajdziecie elementy fantastyki, a i młodzi czytelnicy będą mogli zintegrować się mocno z Pawłem. Przy historii Pawła miałam właśnie wrażenie, że czytam książkę dla nastolatków. 

Drugą bohaterką książki jest osiemnastoletnia Kaśka, która dobrze gra w kosza. Chociaż ten opis to tak ni gruchy ni z pietruchy, bo nawiązania do tego w tekście później nie ma. Dziewczyna podczas gry zostaje uderzona piłką w brzuch i z bólu mdleje. A może to o to chodziło autorowi z tym koszem? W szpitalu, po badaniach, na jaw wychodzi, że jest nieuleczalnie chora. Ma raka trzustki. Niestety nic się nie da zrobić i pozostało jej niecały rok życia. W tej części odnajdą się szczególnie kobiety i młode dziewczyny. Gatunek? Obyczajówka, przy której łezka w oku się zakręci, ale mimo tego będziecie się również dobrze bawić. 

Ostatnim bohaterem, ale wcale nie mniej ważnym jest Zbyszek. Czterdzieści kilka lat, rozwiedziony, dorosła córka, mieszka sam. Pracuje jako taksówkarz. Jest alkoholikiem, ale nie pije od 15 lat. Autor w tej części pokazuje, jak nałóg może zniszczyć człowieka, ale jeśli on da sobie szansę, to jego najbliżsi również powinni wyciągnąć do niego pomocną dłoń. A to, że raz było się na dnie, nie oznacza, że życie się skończyło. Można być dobrym człowiekiem, mimo wad i krzywd, które kiedyś się wyrządziło. Nie lubię alkoholików, nie znoszę uzależnienia od alkoholu, ale Zbyszka polubiłam. Zresztą autor przedstawił go w taki sposób, że nie można go nie lubić. Obyczajówka, historie z życia wzięte. 

Na samym końcu znowu wracamy do historii Pawła. Tu już jest totalny mix gatunkowy, ale dominuje sensacja. Oj będzie się działo! 

Troje obcych ludzi, a połączy ich bardzo wiele. I co ma wspólnego z nimi zagadkowy królik z lunaparku? Na to pytanie nie mogę udzielić Wam odpowiedzi, ale gwarantuję, że autor ciekawie to sobie wymyślił. 

"Królik w lunaparku" Michał Biarda

"Królik w lunaparku" Michał Biarda

"Królik w lunaparku" Michał Biarda

Jest mi bardzo miło, że autor zechciał mi podarować do recenzji swojego Królika w lunaparku. Wszystkie książki z imiennymi dedykacjami traktuję jak perełki i mają dla mnie szczególne znaczenie. 

Jeśli chodzi o książkę i to co w niej znalazłam, to muszę przyznać, że mix, który autor  tu sprezentował, przypadł mi bardzo do gustu. Trochę się pośmiałam, niekiedy łapałam za głowę, łezka w oku mi się zakręciła kilka razy i nie mogłam się doczekać, by dowiedzieć się o co chodzi z tym królikiem. Fajnie wyszło. Tylko zakończenie jest z jednej strony zaskakujące, ale z drugiej smutne. Ale sami przekonacie się czemu tak sądzę. 

"Królik w lunaparku" Michał Biarda

Ciekawostka!!!

Pierwsza wersja książki została wydana w 2016 roku przez wydawnictwo Novae Res, natomiast autor postanowił w 2019 roku wydać ją ponownie sam. Odświeżona okładka bardzo przypadła czytelnikom do gustu, a książka jak na razie zbiera pochlebne recenzje wśród czytelników, czego dowodem są recenzje na blogach, na lubimyczytac.pl i oczywiście na moim blogu. Znacie mnie już i wiecie, że jak jest źle, to zawsze Wam o tym napiszę. Tu nie mogę złego słowa na książkę powiedzieć. 

Polecam gorąco!!!

Książkę możecie zamówić u autora na stronie https://michalbiarda.pl/ .