Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sól do stóp. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sól do stóp. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 lipca 2019

Kosmetyki White Flower's - nowość w mojej pielęgnacji

Kosmetyki White Flower's - nowość w mojej pielęgnacji

Instagram to miejsce, gdzie można poznać wielu ciekawych ludzi. Ale to również miejsce, gdzie firmy kosmetyczne mają swoje profile i zachęcają treściami na nich publikowanymi do zapoznania się ze swoim asortymentem. Przeglądając Instagram w poszukiwaniu inspiracji natrafiłam na markę White Flower's Cosmetics, której kosmetyki dostępne są w Rossmannie. Nigdy ich tam nie widziałam. A może po prostu nie zwróciłam na nie uwagi? Pewnie tak było, jednak profil marki na Instagramie zaciekawił mnie na tyle, że zapoznałam się z ich ofertą i do przetestowania wybrałam sobie trzy produkty, o których Wam dziś opowiem..

Na wstępie dodam, że narka White Flowers Cosmetics to kosmetyki, w których składzie znajdziemy minerały z Morza Martwego. Kosmetyki mają krótkie składy, a minerały są w nich umiejscowione wysoko, co uważam, za duży plus. 


Naturalny żel pod prysznic z dodatkiem błota z Morza Martwego. Już kiedyś miałam kosmetyki, w których takie błoto było zawarte i zapachem nie grzeszyły. W tym przypadku jest inaczej. Zapach, choć delikatny, jest bardzo przyjemny. Szybko się jednak ulatnia, ale to nie jest dla mnie problem. Żel zamknięty jest plastikowej butelce z zamknięciem typu klik. Opakowanie jest przezroczyste, więc widać ile kosmetyku nam jeszcze zostało. W żelu oprócz błota z Morza Martwego znajdziemy również wyciąg z alg morskich. Kosmetyk jest bardzo rzadki, pieni się umiarkowanie, ale przez to jest łatwiej zmyć go ze skóry. Przyjemnie oczyszcza, nie wysusza skóry. Nie mam co do niego żadnych zastrzeżeń.


Składniki (INCI):
Aqua, Lauryl Glucoside, Maris Limus (100% błota z Morza Martwego), Glycerine, Cocamidopropyl Betaine, Algae Extract, Parfum, Potassium Cocoate, Xanthan Gum, Citric Acid, Benzyl Alcohol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate.


Naturalny peeling myjący pod prysznic z dodatkiem błota z Morza Martwego, to dwa produkty w jednym - żel pod prysznic i peeling do ciała. Kosmetyk zamknięty jest w przezroczystym, plastikowym opakowaniu, o pojemności 250 ml z zamknięciem typu klik. Zapach kosmetyku jest dokładnie taki sam, jak w przypadku żelu pod prysznic, czyli przyjemny, delikatny i ulotny. Kosmetyk od żelu pod prysznic różni się tym, że w swoim składzie zawiera puder z pestek oliwek, który jest tu substancją złuszczającą martwy naskórek. Producent zapewnia, że kosmetyk jest na tyle delikatny, że można go z powodzeniem stosować do mycia twarzy. Ja się na to jednak nie zdobyłam. Co do produktu również nie mam żadnych zastrzeżeń i chętnie go używam.


Składniki( INCI):
Aqua, Olea Europaea Seed Powder , Coco-Glucoside, Maris Limus (Sea Silt Extract), Glycerin, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Cocoyl Glutamate, Disodium Cocoyl Glutamate, Glyceryl Oleate, Parfum, Xanthan Gum, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.


Ostatnim kosmetykiem, na który się skusiłam jest Sól do stóp z Morza Martwego z dodatkiem olejku z czarnuszki i jojoba. Pierwsze wrażenie po otwarciu opakowania? Ale zapach!!! Kosmetyk jest kompozycją dwóch gatunków soli z Morza Martwego - magnezowo-potasowej tzw.: karnalitowej oraz naturalnej nieoczyszczonej o zwiększonej zawartości żelaza i chlorku sodu. 

Dodatkowo zawiera również olej z czarnuszki i olej jojoba. Piękny zapach nadają kosmetykowi olejki eteryczne takie jak :

Olejek z drzewa herbacianego - naturalny środek bakterio i grzybobójczy. 
Trawa cytrynowa - ma działanie antyseptyczne.
Oraz olejek miętowy, zastosowany, by kąpiel stóp była relaksująca i odświeżająca. 


Sól zamknięta jest w dużym plastikowym opakowaniu o pojemności 500 g, z wygodną zakrętką. Produkt stosowałam zarówno jako wstęp do zabiegu pedicure jak i do samodzielnych kąpieli relaksujących. Sole do stóp uwielbiam i nigdy nie może ich zabraknąć w mojej łazience. Ta również spełniła moje oczekiwania pod kątem pielęgnacyjnym jak i zapachowym. A jej zapach mogę określić jednym słowem : rewelacja! 


Znacie kosmetyki White Flower's?















I

niedziela, 6 stycznia 2019

Sole do stóp od BingoSpa czy warto kupić?

Sole do stóp od BingoSpa czy warto kupić?


Dzisiejszy wpis będzie trochę inny. Jak już pewnie wiecie, a jeśli nie to przypomnę, że dzięki BingoSpa mam przyjemność przetestować dość dużo produktów kosmetycznych. Jest to marka, która oprócz zwykłych produktów pielęgnacyjnych, ma w swojej ofercie również takie, które działają na niektóre schorzenia skóry. Długo zastanawiałam się czy akurat powinnam o tym pisać, bo może to takie mało przyjemne, ale z drugiej strony się wszyscy mają idealne ciała, i niektórym z nas czasami mała pomoc w dążeniu do doskonałości jest potrzebna. Gdy dowiedziałam się, że mogę sobie wybrać kilka kosmetyków, to wiedziałam, że wśród nich na pewno będą sole do stóp. Nie wiedziałam tylko, które wybrać. Mój wybór  po namyśle padł na dwa produkty.
Czemu akurat takie wybrałam? Bo tak jak pisałam...niektórzy nie są idealni. Ja na pewno nie jestem i choć grzybicy stóp nie mam, to bardzo często pęka mi skóra między palcami, pod nimi, a także borykam się z problemem pieczenia stóp. Mam tak odkąd pamiętam i taka trochę moja uroda, ale strasznie tego nie lubię. Myślę, że na to wszystko ma również charakter pracy, którą wykonywałam przez lata. Chciałam sprawdzić zatem jak te sole się u mnie sprawdzą i czy faktycznie są takie świetne jak zachwala producent.


Sól do stóp ze skłonnościami do grzybicy i pękania skóry między palcami BingoSpa to produkt zamknięty w wygodnym plastikowym słoiku z nakrętką. Zapach soli jest delikatny i bardzo przyjemny. Produkt szybko się rozpuszcza i przyjemnie działa na skórę. Sól stosowałam zawsze podczas pedicure, ale także jako zabieg solo czyli 15 minutową leczniczą kąpiel. 



Produkt w swoim składzie zawiera związki mineralne oraz wyciągi z krwawnika, melisy, tymianku, glistnika i kory dębu. Dobrze zmiękcza naskórek, choć to nie jest akurat cecha, która ma go wyróżniać. A wyróżnia go to, że odkąd zaczęłam używać tej soli do kąpieli moich stóp, to problem pękającej skóry ograniczyłam do minimum. Wierzcie mi, że nie znoszę gdy mi się to przytrafia,bo to bardzo boli i długo się goi. A tu wystarczą zwykle kąpiele, by temu problemowi zapobiec. Muszę podkreślić również, że odkąd ją stosuję mniej pocą mi się stopy, a z tym również miałam częste problemy. 

Cena 12.50


Drugim produktem jest Sól do stóp ze skłonnościami do pieczenia i odparzeń, która zawiera ekstrakty z szałwii, melisy i rumianku, które hamują rozwój drobnoustrojów i grzybów, zmniejszają skłonność do pocenia, przywracają naturalne pH skóry stóp oraz delikatnie ją nawilżają. Opakowanie 550 g, więc dość sporo. Słoiczek plastikowy z nakrętką ułatwia stosowanie produktu. 


Niestety pieczenie stóp dotyka mnie dość często. Nie wiem czym jest to spowodowane. W mądrej literaturze przeczytacie, że to przez buty. Tylko co ciekawe, jak mnie to spotyka, to zawsze jestem boso, nigdy w butach. Jest to bardzo dziwne uczucie. Podeszwy stóp zaczynają nagle piec i jakby palić. Jest to bardzo nieprzyjemne. Musiałam zawsze wtedy wkładać szybko stopy w zimną wodę by sobie ulżyć. Nie zawsze to jednak pomagało. Za to pomaga mi ten produkt. Może nie tyle podczas ataku, bo już bardzo dawno go nie miałam, ale  działa rewelacyjnie kojąco na moje stopy. Odpręża je i sprawia, że stają się lekkie. Sól świetnie zmiękcza naskórek i łatwiej jest go usunąć podczas zabiegu pedicure. 


Napisałam Wam, że długo już nie miałam ataku, gdzie nagle zaczynała mnie piec skóra. Ale myślę, że to przez to, że  sole te stosuje już 1.5 miesiąca i widzę, że bardzo pozytywnie wpłynęły one na stan mojej skóry i ogólną kondycję stóp.

Cena 12,50 


Oba produkty sprawdziły się u mnie świetnie i mogę Wam je polecić. Na pewno będę je stosować cały czas, bo jestem z nich bardzo zadowolona. 

A Wy używacie soli do stóp?



















poniedziałek, 19 lutego 2018

Szampon do włosów i sól do kąpieli, czyli moja estońska przygoda.

Szampon do włosów i sól do kąpieli, czyli moja estońska przygoda.

Estońskie kosmetyki-co warto kupić?



Jak już Wam wspominałam, moja siostra podróżniczka kilka razy do roku wydobywa z Polski w poszukiwaniu przygód. Podczas takich wyjazdów zawsze przywiezie mi coś ciekawego. Tym razem miałam przyjemność przetestować kosmetyki przywiezione z Estonii czyli Sól do kąpieli marki aqua Amber i Szampon do włosów z wyciągiem z czarnej porzeczki Puhas Loodus. To była bardzo ciekawa estońska przygodna. Zapraszam na recenzję.... 


Ten delikatny szampon marki Puhas Loodus jest wypełniony po brzegi€ substancjami nawilżającymi i naturalnym ekstraktem z czarnej porzeczki, czarnej borówki i kawy, które chronią włosy przed wolnymi rodnikami. Biolipidy i aminokwasy dają włosom siłę i witalność. Szampon zawierająca więcej niż 95% składników naturalnych, nie zawiera barwników, silikonów, parabenów, PEG-ów i substancji zapachowych wywołujących alergie. Szampon ma formę lekko żelową, przyjemnie się nakłada, dobrze pieni i jest bardzo wydajny. Ma cudowny bardzo pociągający zapach czarnej porzeczki. Niestety już go zużyłam, nad czym bardzo ubolewam, bo sprawdził się u mnie znakomicie. Szampon przeznaczony jest do pielęgnacji włosów przetłuszczających się i w porównaniu do innych szamponów do tego typu włosów wypadł jako jeden z lepszych. Po jego zastosowaniu włosy dłużej pozostają świeże i pachnące. Następnym razem poproszę o szampon i odżywkę, bo porzeczkowa pielęgnacja włosów bardzo przypadła mi do gustu. 



Przyjemnie pachnąca kąpiel z solą Aloe Vera to najlepszy sposób na zrelaksowanie się i odzyskanie sił po długim dniu pracy. Sól do kąpieli Aloe Vera aqua Amber to naturalna sól z Morza Czarnego z wyciągiem z aloesu. Kąpiel w tej soli poprawia krążenie krwi, zmniejsza procesy zapalne, rozluźnia mięśnie ciała, łagodzi stres i ukoi nerwy, a także zmiękcza i wygładza skórę. Twoje ciało po takiej kąpieli zyska siłę, skóra stanie się bardziej miękka i gładsza...Kosmetyk jest również idealny do wykonywania zabiegu pedicure, bo bardzo dobrze relaksuje stopy i oczywiście zmiękcza naskórek. Dodatkowym plusem jest cudowny delikatny aloesowy zapach, który od razu sprawił, że polubiłam ten produkt. Jestem wielką fanką soli do kąpieli. Jednak bardzo trudno mi na tej płaszczyźnie dogodzić. Sól ma być dobra i spełniać swoją funkcję, a nie tylko barwić wodę na kolorowo- jak to się dzieje w przypadku niektórych z nich. Ta jest bardzo dobra. Ma przyjemny zapach i faktycznie sprawdza się nawet przy bardzo przesuszonej skórze. Jestem zadowolona z tego, że mogłam ją mieć i przetestować.

Mieliście już kiedyś styczność z estońskimi kosmetykami ? Opiszcie swoje wrażenia :)

Kosmetyki do pielęgnacji stóp Mari Monti- opinia

Kosmetyki do pielęgnacji stóp Mari Monti- opinia


Szpilki od Louboutina? Tak, ale tylko na zadbanych stopach.






TAK!!!!!! Ale tylko na zadbanych stopach. Dzięki uprzejmości @czechozydek, która ze swojej podróży do Lwowa przywiozła mi kosmetyki do pielęgnacji stóp od Mari Monti, o których chętnie Wam opowiem:

Sól morska do stóp. Pięknie pachnąca sól morska z wyciągami z roślin i witaminą C przy regularnym stosowaniu ma zbawienny wpływ na nasze paznokcie stóp. Sól zawiera w swoim składzie pantenol, witaminy A i E, świetnie zmiękcza naskórek( który łatwo można potem usunąć)i daje ukojenie zmęczonym stopom. Niestety opakowanie jest wielkości pudełka talii kart więc długo jej nie stosowałam. Ale producent obiecuję, że gdybym robiła to regularnie to moje paznokcie staną się lśniące i mocne.




Odżywczy krem do stóp o zapachu lawendy. Kosmetyk maksymalnie zmiękcza, nawilża i odżywia skórę stóp. Olejek migdałowy w nim zawarty chroni skórę przed utratą wody oraz usuwa jej szorstkość. Olejek z lawendy pobudza krążenie, działa antyseptycznie i przyjemnie odświeża zmęczone stopy. Jak nie lubię kosmetyków lawendowych, to ten krem naprawdę przyjemnie mi się stosowało.


PODSUMOWANIE: prezent zdał egzamin na 5. Moje stopy były z niego na pewno zadowolone.

#marimonti #pielegnacja #pielegnacjastop #beautyblogerka #mojaopinia #recenzja #beauty #instabloger #instablog #mojapielegnacja #czechożydekpodróżuje #prezenty #aleksandrans #kosmetyczneszczescie