Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Editio Red. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Editio Red. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 grudnia 2022

"Brudna gra. Dziedzictwo" Alicja Skirgajłło - recenzja

"Brudna gra. Dziedzictwo" Alicja Skirgajłło - recenzja


"Brudna gra. Dziedzictwo" Alicji Skirgajłło to jedna z tych książek, które trzeba przeczytać w jeden wieczór. Nie można się oderwać i przestać myśleć o tym, ci autorka wymyśliła. A musicie wiedzieć, że to jedna z jej najlepszych książek



Odziedziczyła ogromny majątek, a wraz z nim ogromne kłopoty.

Kira Sadowska ma jasno sprecyzowany plan na najbliższe tygodnie. Kończy studia w akademii sztuk pięknych, odbiera dyplom i wyjeżdża na upragnione wakacje. Paryż u boku ukochanego chłopaka i w towarzystwie najlepszej przyjaciółki ― czy można sobie wymarzyć coś wspanialszego?

Niestety, Kira będzie musiała odłożyć Paryż na później… Być może nawet na dużo później. Tak to zazwyczaj bywa z planami, że los lubi w nich namieszać. Na Kirę jak grom z jasnego nieba spada wiadomość, że jej ojcem, którego nigdy nie poznała, jest Tomasz Abramowicz, właściciel największej w Polsce agencji marketingowej. W zasadzie był, bo mężczyzna niedawno zmarł, ale przedtem zapisał córce cały majątek. Jakby nie dość było emocji, na jaw wychodzi tajemnica, którą skrywali przed Kirą Ulka i Paweł. To zdecydowanie zbyt wiele dla tej drobnej młodej kobiety z burzą rudych włosów. Z pomocą przychodzi Kirze Eryk, przystojny współwłaściciel firmy Abramowicza. Tylko czy ona może mu całkowicie zaufać?

"Brudna gra. Brudna " Alicja Skirgajłło - recenzja

Tego było mi trzeba. Miałam ochotę na mroczną i pełną tajemnic oraz niedopowiedzeń historię, w której nie brakowałoby niespodziewanych zwrotów akcji. Otrzymałam to wszystko i jeszcze dużo więcej. Nawet nie spodziewałam się, że ta historia pochłonie mnie na tyle, że będę siedzieć pół nocy i ją czytać. A zakończenie? Tak się nie kończy książki, chyba, że ma się w zanadrzu kolejną część. Mam nadzieję, że Alicja nie wywinie mi tego samego numeru, co przy "Pokonanym" i już niedługo będę mogła poznać dalsze losy Kiry. To było tak dobre, że nie mogę się otrząsnąć, mimo tego, że od zakończenia książki minęło już kilka godzin.


Nie wszystkie spadki są dobre. Nie wszystkie mogą pomóc spełnić marzenia. Czasami lepiej być biednym i nigdy nie dowiedzieć się, że tatuś był właścicielem jednej z najlepszych agencji marketingowych w Polsce. Czasami lepiej nie wiedzieć, że umarł i zostawił jedynej córce cały swój majątek. Ale Kira nie miała tyle szczęścia. Choć początkowo myślała, że złapała Pana Boga za nogi, to wkrótce okazało się, że bycie Panią Prezes ją przerasta. Owszem, bycie bogatą jest fajne. Nie trzeba się o nic martwić, można dla relaksu wyjechać do jednej z polskich posiadłości tatusia. Można na chwilę się od wszystkiego odciąć. W końcu ma się ludzi, którzy pomogą funkcjonować firmie. Jednym z takich ludzi jest Eryk. W jego przypadku Kira również była pewna, że otrzymała gwiazdkę z nieba. Ale Kira ma jedną wadę - jest naiwna i podatna na manipulacje. I właśnie to ją zgubiło.

"Brudna gra. Brudna " Alicja Skirgajłło - recenzja

Książka wciąga od pierwszej strony i mimo tego, że napisana jest drobną czcionką, to błyskawicznie ją przeczytałam. Z książkami Alicji Skirgajłło jest różnie. Autorka ma specyficzne poczucie humoru i nie wszystkie jej książki mi się podobają. Tu na szczęście zupełnie zrezygnowała ze frywolnego języka i stworzyła kawał dobrej sensacji, od której nie sposób się oderwać. Myślę, że chodzi tu o intrygę, w którą uwikłany jest Eryk. Dużo można sobie wyobrazić i wszystkiego się po nim spodziewać. Cały czas byłam pewna, że na następnej stronie jego sekrety wyjdą na jaw i Kira dowie się jaka z niego szuja. Ale Alicja do ostatniej strony trzymała mnie w niepewności, by na końcu zaserwować mi takie zakończenie, że aż się zdenerwowałam. Nie dlatego, że jest źle. Tylko ja chcę więcej. Chce się dowiedzieć w co był uwikłany Eryk i jakie konsekwencje jego czynów poniesie Kira. A tym czasem muszę czekać na następną książkę i najgorsze jest to, że nie wiem, czy ją przeczytam. Alicja lubi zacząć, namieszać i nie skoczyć. Mam nadzieję, że w tym przypadku się zlituje i już w przyszłym roku będę mogła poznać kontynuację "Brudnej gry".

A teraz UWAGA! Sprawdziłam zapowiedzi wydawnictwa Editio Red i kontynuacja "Brudnej gry" już tam jest. Książka nosi tytuł "Złudne marzenia. Dziedzictwo" i zapowiada się naprawdę dobrze. Na jaw wychodzą kłamstwa Eryka, a w życiu Kiry pojawia się nowy mężczyzna. Jak myślicie, kto nim będzie? Ja już podejrzewam co będzie dalej, ale na przeczytanie książki przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać. Oby nie za długo. 


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Editio Red.










środa, 26 października 2022

"Król popiołów" Ludka Skrzydlewska - recenzja

"Król popiołów" Ludka Skrzydlewska - recenzja

"Król popiołów" Ludka Skrzydlewska - recenzja

Królowie Vegas to jedna z moich ulubionych serii książek autorstwa Ludki Skrzydlewskiej. Dwie poprzednie części były świetne, a jak jest tym razem? Przed Wami "Król popiołów". Chociaż moim zdaniem w tytule powinna być Królowa...


"Król popiołów" Ludka Skrzydlewska - recenzja

Śledztwa w mieście grzechu bywają bardzo niebezpieczne. Ale niezwykle fascynujące!

Tajemnice rozwiązuje zawodowo… Tyle że własne uczucia są zwykle najtrudniejszą zagadką

To miało być łatwe, rutynowe zlecenie. Dla Everly Chance, prywatnej detektyw przyzwyczajonej do pracy na krawędzi prawa w najbrudniejszych zakamarkach Las Vegas, śledzenie niewiernej żony jest jak niedzielny spacer.

Jednak nie tym razem. Bo tym razem wszystko układało się źle ― doszło do podwójnego morderstwa, a dziewczyna, z prowadzącej śledztwo, stała się ściganym przez zabójców świadkiem. Tylko że Everly Chance nie jest typem osoby, która biernie przyjmuje na siebie rolę ofiary i grzecznie pozwala się zastrzelić… Przeciwnie, kobieta rozpoczęła własne dochodzenie, by ustalić, kto na nią poluje.

Tropy prowadzą do Arthura, męża zamordowanej, potężnego i wpływowego organizatora nielegalnych walk. Najwyraźniej nie zamierzał zbyt głęboko przeżywać żałoby. Przeciwnie, wykazywał żywe zainteresowanie atrakcyjną panią detektyw, daleko wykraczające poza sprawy zawodowe. Dokąd wspólnie dotrze tych dwoje?

Oto trzecia powieść z emocjonującego cyklu Królowie Vegas. Także tym razem spodziewaj się wciągającej akcji, niespodziewanych wybuchów namiętności, dużej szczypty erotyki i głęboko skrywanych sekretów!

"Król popiołów" Ludka Skrzydlewska - recenzja

Ludka Skrzydlewska jest świetną polską pisarką i za każdym razem jak ukazuje się jej książka, to muszę ją mieć. Tak było i tym razem. "Króla popiołów" przeczytałam w dwa wieczory i była to bardzo emocjonująca lektura. Ale...

...jestem zaskoczona brakiem powiązań z pierwszym i drugim tomem. Oczywiście miejsce czyli Vegas jest to samo, ale myślałam, że tak jak było w poprzednich książkach autorka nawiąże do pewnego domu na pustyni, w którym zmuszano dziewczyny do seksu. Tego wątku akurat nie ma, w książce pojawia się tylko jedno znane mi nazwisko i w sumie jest to odrębny tom, który można czytać bez znajomości poprzednich dwóch książek. Oczywiście ja nie lubię czytać serii od środka, ale w przypadku tej książki śmiało możecie ją czytać solo. A nawet i jako pierwszą. Czy mimo tego ta historia mi się podoba?

A czy któraś książka Ludki mi się nie podobała? Lubię styl pisania tej autorki, jej pomysły, bohaterów i ich poczucie humoru. Wszystkie jej historie mają w sobie to coś, co mnie przyciąga.

"Król popiołów" Ludka Skrzydlewska - recenzja

W "Królu popiołów" spotkałam świetnie wykreowaną postać Everly, która jest prywatnym detektywem i to cholernie dobrym. Jest wynajmowana zarówno przez ludzi anonimowych jak i tych znanych i mniej lubianych. Jest skuteczna i dlatego ma dobry pijar. Tylko, że w pewnym momencie ktoś chce się jej pozbyć, bo za dużo widziała. Kolejną postacią, która skradła moje serce jest Arthur - mąż Alice, której śmierć widziała Everly. Facet jest przystojny i choć ma wiele za uszami, to bywa cholernie seksowny i pociągający. Tylko problem jest taki, że nie wypada łączyć spraw zawodowych z prywatnymi. A gdy już się to zrobiło, to pojawia się kolejny problem do kolekcji. A musicie mi wierzyć, że ta dwójka ma pokaźny zbiór.

Jest wybuchowo i dynamicznie. Akcja goni akcję i żadna z nich nie zwalnia nawet na chwilę. A do tego jest gorąco i seksownie. Co zrobić gdy nie można liczyć na policyjne śledztwo? To proste - wziąć sprawy w swoje ręce. Będzie szybciej ale i bardzo niebezpiecznie. I tak właśnie zrobili nasi bohaterowie. Jedno jest pewne - ta dwójka nie ma nudnego życia.

"Król popiołów" Ludka Skrzydlewska - recenzja

Kolejny raz Ludka Skrzydlewska wprowadziła mnie do swojego niebezpiecznego świata i muszę przyznać, że mi się to podobało. Lubię dobrą sensacyjną literaturę z zagatką i wątkiem miłosnym w tle. Lubię, gdy od pierwszej strony się dzieje i akcja nie zwalnia nawet na chwilę.

Jeśli nie czytaliście jeszcze serii Królowie Vegas, to koniecznie musicie nadrobić wszystkie trzy części.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Editio Red.








 

czwartek, 27 stycznia 2022

"Nieprzyzwoite przyjemnostki" kasa i perwersje #2 - Meghan March - recenzja

"Nieprzyzwoite przyjemnostki" kasa i perwersje #2 - Meghan March - recenzja

"Nieprzyzwoite przyjemnostki" Meghan March - recenzja


Fala zdjęć najnowszej książki Meghan March o intrygującym tytule "Nieprzyzwoite przyjemnostki" zalała Instagram. Książka zbiera przychylne opinii czytelniczek, a dziewczyny już szykują się na trzecią część przygód Holly i Creightona. A jak w moim odczuciu wypadła ta książka?


"Nieprzyzwoite przyjemnostki" Meghan March - recenzja

Zwykle jest tak, że kiedy śliczna dziewczyna poślubia bogatego przystojniaka, kończą się problemy, a piękni małżonkowie żyją długo i szczęśliwie. Że tym razem będzie inaczej, było jasne właściwie od początku.

Holly Wix to tylko na pozór jedynie seksowna gwiazdka country, rola potulnej żony miliardera z pewnością nie była szczytem jej marzeń. Nawet jeśli tym miliarderem był przystojny, silny i cudownie dominujący Creighton Karas.

Creighton był samolubnym, ale bajecznie bogatym dupkiem. Oczekiwał, że jego seksowna żona będzie należała wyłącznie do niego i żyła na jego zasadach. Nie wziął pod uwagę, że Holly nie zamierza zrezygnować dla niego ze swoich pasji i marzeń. Dziewczyna kochała muzykę, a jej talent został dostrzeżony i miał szansę rozkwitnąć na trasie koncertowej. Fani uwielbiali jej głos. I właśnie dlatego któregoś dnia mężczyzna znalazł w pustym domu kartkę. Żegnaj, Creighton.

Żadna kobieta wcześniej nie odważyła się go porzucić. Creighton nie mógł się z tym pogodzić. Holly miała być jego, dopóki ON z nią nie skończy. A na razie tego nie planował. Oczywiste było, że Holly wróci - tylko wcześniej Creighton musi ją znaleźć. Nieważne, za jaką cenę.

"Nieprzyzwoite przyjemnstki" Meghan March - recenzja

Pierwsza część skończyła się w charakterystyczny dla autorki sposób, czyli dramą. Holly odeszła od męża, ponieważ ten totalnie ją olał. To tak w skrócie. Dziewczyna wyjechała w trasę i jak na razie nic nie zapowiadało, by Pan mąż miał się odezwać. A, że Holly zostawiła w domu swój telefon, dodatkowo nic nie ułatwiało. Ale Creightona, to mężczyzna, którego nie można lekceważyć. Zjawia się nieoczekiwanie i nic nie wskazuje na to, by chciał sobie darować znajomość ze swoją nową żoną. Ale jak to w przypadku książek Meghan bywa, jeszcze nie jedna krzywa akcja przed nimi.

"Nieprzyzwoite przyjemnostki" Meghan March - recenzja

"Nieprzyzwoite przyjemnostki" Meghan March - recenzja

Uwielbiam książki Meghan March i mam wszystkie wydane do tej pory w Polsce. Wszystkie ukazały się nakładem wydawnictwa Editio Red. Ale jestem ciekawa czy Ci z Was, którzy znają twórczość Meghan od podszewki, mają również wrażenie, że zaczyna pisać schematami. Wszystkie fabuły są oczywiście różne, ale jakoś to tak wszystko podobnie wygląda. W przypadku historii Holly i Creightona wiem już od pierwszej części, że będzie happy end na końcu, ponieważ ta para pojawiła się już w poprzednich książkach autorki i znam ich dalsze losy. I wkurza mnie to, ponieważ wolałabym ich nie znać. Źle Meghan zrobiła, że dużo zdradziła w poprzednich książkach. Ktoś, kto ich nie czytał, oczywiście nie będzie tego wiedział, ale ja czytam wszystko seriami i w kolejności wydania. No nic, czekam na trzecią część, jestem ciekawa co autorka tam wymyśli. Jedno jest pewne, Meghan nie można nie lubić.


A jak jest z Wami? Lubicie twórczość autorki?


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Editio Red.











 

środa, 4 listopada 2020

"Zabójcza gra" Caroline Angel - recenzja

"Zabójcza gra" Caroline Angel - recenzja

Zabójcza gra Caroline Angel

Czy mogłabyś zakochać się w mężczyźnie, który wbił Ci nóż w plecy? Który groził Ci, że umrzesz, gdy zdradzisz jego tożsamość? Czy potrafiłabyś zaufać takiej osobie i powierzyć w jej ręce swoje życie?

Możesz odpowiedzieć tak lub nie. Masz wybór. Neve go nie miała. Znalazła się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie. A tam był on - mężczyzna o fiołkowych oczach. Wszedł w jej życie z impetem, namieszał i nie pozwalał o sobie zapomnieć... Co z tego wyniknie? 


Zabójcza gra Caroline Angel

Gdy określenie "zabójczo przystojny" przestaje być tylko przenośnią.

Życie Neve Campbell w ciągu kilku godzin kompletnie się rozsypuje. Dziewczyna traci grunt pod nogami, kiedy odkrywa, że chłopak zdradza ją z jej najlepszą przyjaciółką. Co gorsza, nakryty na gorącym uczynku, ukazuje swoje prawdziwe oblicze - bezwzględnego brutala. Zdradzona i pobita Neve jeszcze nie wie, że prawdziwe problemy dopiero przed nią. Gdy stanie oko w oko z mordercą, zrozumie, co to znaczy znaleźć się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze. Niespodziewanie bezwzględny i zimny zawodowiec darowuje młodej kobiecie życie. Przestępca ma piękne, fiołkowe oczy...

Między trojgiem bohaterów: Neve, jej byłym chłopakiem Timothym i Cameronem, płatnym zabójcą o niezwykłym spojrzeniu, już wkrótce rozpocznie się niebezpieczna gra. Pełna nieczystych zagrywek, brudnych chwytów i fauli. Zabójcza, ale równocześnie fascynująca. Tak jak sam Cameron, który z czasem przestaje budzić w Neve strach, a zaczyna... Dziewczyna sama do końca nie wie, jak nazwać te uczucia. W końcu jednak będzie musiała stawić czoła prawdzie - a to może być dla niej trudniejsze niż udział wbrew własnej woli w gangsterskich rozgrywkach.

Zabójcza gra Caroline Angel

Caroline Angel to pseudonim polskiej autorki, której historia Neve i Camerona miała ponad 1,7 miliona odsłon na Wattpadzie. Znam tą aplikację, lubię, a wynik muszę przyznać jest imponujący. Z miłą chęcią sięgnęłam zatem po wydanie papierowe. Zabójcza gra ukazała się nakładem Wydawnictwa Editio Red. Zapraszam Was na jej recenzję. 

Zabójcza gra Caroline Angel

Czytając opis książki, myślałam, że to będzie thriller. Spodziewałam się mrocznej literatury z dużą dawką emocji i intrygami w tle. I te fiołkowe oczy głównego bohatera - nie spotkałam się z tym, by ktoś miał taki kolor tęczówek. Zapowiadało się ciekawie... 

No cóż, historia jest tak samo mało realna jak oczy głównego bohatera. Tak jak wspomniałam, myślałam, że to będzie thriller, byłam o tym wręcz przekonana. Tym bardziej, że opis sugeruje, że w książce czeka nas ogrom wrażeń. Poniekąd tak właśnie jest, ale historii tej do thrillera daleko, co nie jest akurat winą autorki, a moją. A Zabójcza gra to przykład literatury obyczajowej, w połączeniu z romansem i tak należy ją traktować, choć znajdziecie w niej również wątki jak z filmu sensacyjnego. 

Mamy dwoje wyrazistych głównych bohaterów i nie mniej intrygujących drugoplanowych. Pomysł na książkę jest ciekawy, a akcja wartka - ciągle się coś dzieje. Książkę czyta się się szybko i nawet przyjemnie, nie nudziłam się na pewno, jednak całość wykonania pozostawia wiele do życzenia. 

Zacznę może od tego, że nie jest to literatura wysokich lotów, język którym posługuje się autorka jest prosty, co nie jest akurat wadą, ale niestety na poziomie gimnazjum. Niektóre zwroty są tak oklepane, a określenia typu "pszczółko" czy "wielorybku" sprawiały, że śmiać mi się chciało nad poziomem tej żenady. Nie lubię gdy bohaterowie odnoszą się do siebie w ten sposób. Całość fabuły pisana jest jednym stylem i na jednym wydechu. Czytając miałam wrażenie, że siedzi obok mnie koleżanka i czyta mi tę książkę bez podziału na role. Jednym tchem wyrzuca z siebie dialogi męskie i damskie. Bardzo rzuca się w oczy, że książkę pisała kobieta, ponieważ męskie postacie myślą jak kobieta i niestety brak im, w niektórych momentach męskości. Autorka wzniosła się również na wyżyny absurdu, opisując niektóre sceny i postępowania bohaterów, w taki sposób, że zastanawiałam się czy ktoś nie spłatał jej psikusa i nie zmienił tekstu celowo. Niektóre wątki są bardzo naciągane, sceny nie realne, a postępowanie bohaterów co najmniej dziwne i dla mnie nie zrozumiałe. Doskonałym przykładem są rodzice Neve. Serio można być aż tak złym i nie kochać własnych dzieci, by zlecić ich zabójstwo dla kawałka ziemi? 

Zabójcza gra Caroline Angel

Jeśli szukacie lekkiej, nieskomplikowanej lektury na jeden góra dwa wieczory, przy której wyłącza się myślenie i można się totalnie zrelaksować, to śmiało możecie sięgnąć po Zabójczą grę, ale pamiętajcie, że Was ostrzegałam. Nie mogę powiedzieć, że mi się książka nie podobała, bo nie jest zła, choć samo wykonanie najlepsze nie było.  Szybko przeczytałam, było miło i ląduje na półce z przeczytanymi, ale już do niej nie wrócę, to pewne. 

Myślę jednak, że autorka chciała dobrze, tylko momentami przesadziła, ale należy dać jej jeszcze szansę. I zrobię to, przy następnej jej publikacji. Może to było jednorazowe szaleństwo w jej wykonaniu?


Ciekawa jestem jakie są Wasze opinie o tej książce. Czytaliście już??? 













 

poniedziałek, 19 października 2020

"Laos" Małgorzata Falkowska - recenzja

"Laos" Małgorzata Falkowska - recenzja

"Laos" Małgorzata Falkowska - recenzja

Utrata bliskiej osoby to ogromny cios. Szczególnie, gdy śmierć przychodzi niespodziewanie i zabiera to, co jeszcze nie powinno się jej należeć. To, że kogoś utracimy, wcale nie oznacza, że nasza miłość wygaśnie lub przepadnie. Czy zatem można kochać osobę, której z nami nie ma i zakochać się w kimś innym? Czy to jest w porządku? Życie mamy tylko jedno. A miłość to najpiękniejsze uczucie jakim możemy darzyć drugą osobę. Nie należy patrzyć wstecz. Trzeba iść do przodu. Jeśli serce pragnie kochać, to trzeba mu za to pozwolić. Martwi z grobu nie powstaną. A żywi są wśród nas i mogą dać nam jeszcze szczęście, które śmierć nam brutalnie odebrała...

"Laos" Małgorzata Falkowska - recenzja

W końcu się doczekałam na kontynuację Iliasa. To już ponad rok, gdy ze swoim egzemplarzem pojechałam na Warszawskie Targi Książki. To już ponad rok, jak zdobyłam swój pierwszy autograf od autorki. Długo. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bowiem Laos już u mnie i już przeczytany. Jak było? Powiem tak : warto było czekać!!!


Nieważny jest ból, gdy masz odwagę powrócić w głąb siebie...

Czy da się ukoić ból po nieodwracalnej stracie?

Tragedia, która spotkała Gabi, niejednego by załamała. Ona jednak wie, że musi przynajmniej starać się żyć dalej i troszczyć się o najpiękniejszą z pamiątek, jakie pozostały po jej wielkiej miłości. Kiedy próbuje posklejać swój świat, wciąż mając serce rozdarte w drobne kawałki, przeszłość Iliasa przypomina o sobie. Jakby tego było mało, ojciec ukochanego wprowadza w życie dziewczyny kogoś, kogo ona nie chce widzieć, i zapowiada, że od teraz to Laos będzie się nią opiekował.

Czy da się pokochać drugi raz tą samą miłością? Czy można zbudować bliskość z kimś, kto wydaje się bardzo daleki? A może los ponownie zechce zakpić z Gabi i zabrać jej to, co najcenniejsze?

"Laos" Małgorzata Falkowska - recenzja

Po śmierci Iliasa, Gabi długo nie mogła się pozbierać. Wcale jej się nie dziwię, bowiem stracić ukochanego w wypadku, niespodziewanie i gdy nosi się jego dzieci pod sercem, to straszna tragedia. Ale trzeba żyć dalej. Do rozwiązania został już trochę ponad miesiąc, a Gabi pragnie urodzić w Polsce. Do tej pory czas spędzała w hotelu, w którym wszystko się zaczęło. Niedługo będzie wracać do domu, a ma jej towarzyszyć Nikolaos, brat bliźniak Iliasa. Ojciec nakazał mu polecić z Gabi do Polski, by jej pomóc i pilnować. Jeśli chłopak tego nie zrobi, zostanie wydziedziczony. Gabi i Laos mają nierozwiązane sprawy z przeszłości i żadne z nich nie ma ochoty na nowy układ. On musi to zrobić, bo pieniądze znaczą dla niego wszystko. Ona nie ma już siły protestować. Ale widok mężczyzny tak podobnego do ukochanego, sprawia jej dalej ból. Co z tego wyniknie? Czy Gabi i Niko pogodzą się? A może połączy ich coś więcej. 

Czy można kochać i zakochać się jednocześnie? 

"Laos" Małgorzata Falkowska - recenzja

Małgorzata Falkowska pięknie potrafi pisać o uczuciach. Ta książka owszem jest romansem, są w niej odważne sceny seksu, a Laos nie przebiera w panienkach, ale mimo tego czyta się ją z przyjemnością. Lekki styl pisania autorki już dawno przypadł mi do gustu. Małgosia wie, w którym momencie przystopować, a kiedy ruszyć z kopyta. Gdy będzie chciała Was rozśmieszyć, będziecie się śmiać. Gdy będziecie mieli płakać, to łzy samoistnie popłyną Wam po policzkach. Podobało mi się to, co przeczytałam i choć na ostatniej stronie jest słowo "koniec", to mam wrażenie, że autorka nie postawiła jeszcze kropki na końcu tej historii. 


Polecam i jestem uradowana, że się w końcu doczekałam!!!!

Macie ochotę tej jesieni przenieść się na gorące plaże greckich wysp?