Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Mięta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Mięta. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 sierpnia 2024

"Piekielne Niebo" Karolina Ligocka

"Piekielne Niebo" Karolina Ligocka


"Piekielne Niebo" Karolina Ligocka

Niebo kojarzyło mi się zawsze z dobrem i miejscem, gdzie dusze mogą w końcu odpocząć. Jak słyszę „niebo", to pierwsza moja myśl jest związana z aniołami i ich boskością. Myślę, że wielu z Was ma podobne odczucia. A jakie względem „nieba” miała Karolina Ligocka, autorka książki "Piekielne Niebo". Już po samym tytule wiedząc, że nie za dobre.

"Piekielne Niebo" Karolina Ligocka

"Piekielne Niebo" Karolina Ligocka

„Piekielne Niebo" to książka z gatunku urban fantasy, przeznaczona zarówno dla dorosłych, jak i nastolatków. Znajdziecie w niej cały przekrój fantastycznych postaci, jak anioły, demony, elfy itp, Jeśli lubicie takich książkowych bohaterów, to śmiało po książkę możecie sięgnąć.

"Piekielne Niebo" Karolina Ligocka

Główną bohaterką „Piekielnego Nieba" jest młoda anielica Narida. Po oskarżeniu o morderstwo, zostaje uznana za winną i strącona z Nieba na Ziemię. Traci przez to wszystkie swoje moce. Przez Niebo uznana jest teraz za upadłą i nikogo nie interesuje czy przeżyła. A jeśli tak, to co będzie się z nią teraz działo.


Po 10 latach od upadku, Narida przepracowała już to, że nigdy nie wróci do domu i żyje teraz na Ziemi z ludźmi. Nie ma mocy, musi radzić sobie jak zwykły człowiek. Do czasu, gdy wokół niej zaczynają dziać się dziwne rzeczy, a ona zaczyna czuć, że magia całkowicie jej nie opuściła. Tylko dlaczego teraz?

"Piekielne Niebo" Karolina Ligocka

"Piekielne Niebo" Karolina Ligocka

„Piekielne niebo", to świetnie napisana historia, która w brutalny sposób pokazuje, że nie tylko na Ziemi mamy do czynienia z politycznymi rozgrywkami. Niebo również jest w nie zamieszane. Są bowiem w niebiosach aniołowie, którym wymarzyło się rządzić Niebem i nie tylko. I aby to osiągnąć nie cofną się przed niczym, a każdego kto stanie na ich drodze uznają za wroga. Jednym z takich wrogów stała się właśnie Narida. Niewygodna, niepotrzebna, zagrażająca planom wrogów, dlatego trzeba było się jej pozbyć.

Czytając książkę cały czas się zastanawiałam jak własna matka może poświęcić swoje dziecko dla kariery politycznej. Matka Naridy właśnie to zrobiła. Skazała ją na potępienie, pozbawiła domu i miała nadzieję, że dziewczyna nie przeżyje upadku z Nieba. Jak można zrobić coś takiego? Jaka matka tak postępuje? Narida przez długie dziesięć lat miała w pamięci słowa matki, którymi anielica przypieczętowała jej los. Los wyrzutka, wygnańca, Anioła pozbawionego mocy i skrzydeł i skazanego albo na śmierć, albo na tułaczkę po Ziemi.

"Piekielne Niebo" Karolina Ligocka

Podoba mi się w tej książce umieszczenie różnych magicznych istot. Spotkałam w niej demony, które wcale nie są demoniczne tak bardzo, jakby mogło się nam wydawać. Odbyłam z bohaterami wycieczkę do Nieba ale także i Piekła. Spotkałam Królową Elfów i dowiedziałam się, że podła z niej baba. Ale najważniejsze jest to, że Narida okazała się prawdziwą córką swojego ojca i posiadła moce, które mogą jej teraz pomóc w walce z matką i jej Aniołami. Bo ta, gdy dowiedziała się, że jej córka przeżyła, postanowiła zabić ją poraz drugi. 

Recenzja portal: Secretum
Autor: Karolina Ligocka
Tłumaczenie: orginalne
Tytuł oryginału: Piekielne Niebo
Wydawnictwo: Mięta
Wydanie: 1
Data wydania: 20 marca 2024
Kategoria: urban fantasy
ISBN: 978-83-68005-12-7
Liczba stron: 448
Ocena 10/10


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Mięta oraz portalowi Secretum.

piątek, 26 lipca 2024

"Bez filtra" Małgorzata Stasiak

"Bez filtra" Małgorzata Stasiak

"Bez filtra" Małgorzata Stasiak

Zastanawialiście się kiedyś jak to jest mieć idealne życie? Na przykład takie, jakie wiodą niektóre influencerki? Idealny, zawsze posprzątany dom, idealny mąż, idealne dzieci. Nawet idealny pies, który zawsze wygląda idealnie na zdjęciach. Perfekcja w każdym calu. Kusi Was takie życie? Mnie czasami tak. Choć z drugiej strony też nie. Prowadząc od wielu lat bloga i konto na Instagramie, wiem ile czasu trzeba poświęcić, na przygotowanie materiałów. Nie twierdzę, że to co robię jest perfekcyjne. Wiem, że nie jest, ale mimo tego cały materiał, który widzicie trzeba przygotować. Wymaga to czasu, inspiracji, zrezygnowania z innych rzeczy. Czy jest to warte tego wszystkiego? I tak i nie. Jeśli pamiętamy o tym, że IG, to nie jest prawdziwe życie, a tylko jego dodatek, to super. Gorzej, gdy świat idealnego Instagrama zaczyna mieszać się ze światem rzeczywistym. A dążenie do perfekcji przysłania wszystkie inne cele. Tak niestety stało się w przypadku Mamafii - głównej bohaterki książki "Bez filtra" 🥲.


"Bez filtra" Małgorzata Stasiak

#perfekcyjnydom #cudownechwile #dobranapara #ideaknedzieci - takie i wiele innych hasztagów można znaleźć codziennie pod zdjęciami influencerek. Niektóre prześcigają się w swojej perfekcji, pokazując życie, na które stać niewiele z nas. Ale czy ich życie naprawdę jest takie idealne? Pamiętajcie, że one pokazują nam tylko to, co mamy zobaczyć w danej chwili. A to co niewygodne, zostaje za drzwiami, które nigdy nie będą dla nas otwarte.

"Bez filtra" Małgorzaty Stasiak to książka, która pokazuje jak wygląda życie Mamafii czyli Aldony - postaci wymyślonej na potrzeby tej historii. Myślę, że wiele takich influencerek jak ona możecie znaleźć na instagramie. Tylko w tym przypadku możecie dowiedzieć się jak wygląda ich świat z drugiej strony telefonu i jaka jest cena ich poświęcenia i sławy. A ta zazwyczaj nie idzie w parze z tym, co te kobiety muszą poświęcić, by stać się w oczach świata idealne. 

Książka mi się bardzo podobała i polecam ją każdej osobie, która marzy o tym, by mieć idealny Instagram i zazdrości tym, które poprzez pokazywanie swojego idealnego życia, ten instagram właśnie taki mają. Pamiętajcie moje kochane, że pozory często mylą, a dziewczyny na IG pokazują nam często tylko to, co mamy oglądać, a nie prawdę.   @wydawnictwo_mieta dziękuję za egzemplarz książkę ♥️

Książka mi się bardzo podobała i polecam ją każdej osobie, która marzy o tym, by mieć idealny Instagram i zazdrości tym, które poprzez pokazywanie swojego idealnego życia, ten instagram właśnie taki mają. Pamiętajcie moje kochane, że pozory często mylą, a dziewczyny na IG pokazują nam często tylko to, co mamy oglądać, a nie prawdę. Z drugiej strony obiektywu często są sfrustrowane kobiety, które zatraciły się już w poszukiwaniu drogi do perfekcjonizmu. Często ich życie rodzinne jest dalekie od idealnego, a prowadzenie spójnego i interesującego dla odbiorców konta, kończy się załamaniem nerwowym lub nerwicą. W końcu nie można pozwolić sobie na bycie zwykłym człowiekiem czy nie daj Boże człowiekiem nie idealnym. A jakby tak kamera włączyła się w najmniej odpowiednim momencie? To mogłoby skoczyć się prawdziwą katastrofą.


Wydawnictwo Mięta dziękuję za egzemplarz książki do recenzji. ♥️

niedziela, 21 lipca 2024

"Mała draka w fińskiej dzielnicy" Marta Kisiel

"Mała draka w fińskiej dzielnicy" Marta Kisiel


"Mała draka w fińskiej dzielnicy" Marta Kisiel


W to piękne niedzielne ( wolne 😁) popołudnie przedstawiam Wam książkę. Nie byle jaką książkę. Marta Kisiel i jej "Mała draka w fińskiej dzielnicy" rozwalają system. Już zdradzam dlaczego. Usiądźcie wygodnie i złapcie się czegoś. To będzie prawdziwa jazda bez trzymanki.


W to piękne niedzielne ( wolne 😁) popołudnie przedstawiam Wam książkę nie byle jaką książkę. @marta.kisiel.official i jej "Mała draka w fińskiej dzielnicy" rozwalają system. Już zdradzam dlaczego.   Zacznijmy od tego, że jeśli bohaterami książki są Sława Żmijan, Kristal Lebioda oraz Bambi Bambino, to ktoś tu miał niezłą fantazję. I zdecydowanie chciał uprzykrzyć bohaterom życie. O ile jeszcze Bambi to po prostu Benjamin, o tyle dziewczyny już nie miały takiego farta i to są ich prawdziwe imiona i nazwiska. Po drugie autorka zaprezentowała nam wycieczkę do fińskiej dzielnicy. Ale nie, że musimy jechać do Finlandii. Ta dzielnica jest w Polsce. A dokładnie w Starym Dreszcznie, do którego wracają nasze dwie bohaterki wracają po latach. I niby nic dziwnego, ponieważ dobrze jest wpaść i sprawdzić co się dzieje u babć, które dalej w fińskiej dzielnicy mieszkają. Gdyby nie to, że jedna z babć nie żyje. No może nie do końca, bo wygląda na całkiem żywą. Tylko kto w takim razie spoczywa na pobliskim cmentarzu, skoro babcia Genia została tam pochowana i Bambi ręczy za to wszystkimi kończynami?   W tej książce absurd goni absurd a teksty powalają na kolana. Gdy do akcji dołączają włochate kiwi zwane kurduplami i robią dużo zamieszania, doszłam do wniosku, że nie mam pytań. Ja bym czegoś takiego nie wymyśliła 🤪👏  Ale to trzeba mieć wyobraźnię by napisać książkę, w której  główna bohaterka mentalnie z trzy razy ląduje w psychiatryku przez to co się wokół niej dzieje, a potem ten cały absurd w ilości niezliczonej wrzucić do jednego worka i wyjąć z niego zgrabnie upleciony i sensowny finał. Chylę czoła i z przyjemnością przeczytam inne książki autorki.   @wydawnictwo_mieta dziękuję za egzemplarz recenzencki ♥️  #współpracareklamowa #współpracarecenzencka #recenzjaksiazki #recenzja #maładrakawfińskiejdzielnicy #martakisiel #wydawnictwomieta

W to piękne niedzielne ( wolne 😁) popołudnie przedstawiam Wam książkę nie byle jaką książkę. @marta.kisiel.official i jej "Mała draka w fińskiej dzielnicy" rozwalają system. Już zdradzam dlaczego.   Zacznijmy od tego, że jeśli bohaterami książki są Sława Żmijan, Kristal Lebioda oraz Bambi Bambino, to ktoś tu miał niezłą fantazję. I zdecydowanie chciał uprzykrzyć bohaterom życie. O ile jeszcze Bambi to po prostu Benjamin, o tyle dziewczyny już nie miały takiego farta i to są ich prawdziwe imiona i nazwiska. Po drugie autorka zaprezentowała nam wycieczkę do fińskiej dzielnicy. Ale nie, że musimy jechać do Finlandii. Ta dzielnica jest w Polsce. A dokładnie w Starym Dreszcznie, do którego wracają nasze dwie bohaterki wracają po latach. I niby nic dziwnego, ponieważ dobrze jest wpaść i sprawdzić co się dzieje u babć, które dalej w fińskiej dzielnicy mieszkają. Gdyby nie to, że jedna z babć nie żyje. No może nie do końca, bo wygląda na całkiem żywą. Tylko kto w takim razie spoczywa na pobliskim cmentarzu, skoro babcia Genia została tam pochowana i Bambi ręczy za to wszystkimi kończynami?   W tej książce absurd goni absurd a teksty powalają na kolana. Gdy do akcji dołączają włochate kiwi zwane kurduplami i robią dużo zamieszania, doszłam do wniosku, że nie mam pytań. Ja bym czegoś takiego nie wymyśliła 🤪👏  Ale to trzeba mieć wyobraźnię by napisać książkę, w której  główna bohaterka mentalnie z trzy razy ląduje w psychiatryku przez to co się wokół niej dzieje, a potem ten cały absurd w ilości niezliczonej wrzucić do jednego worka i wyjąć z niego zgrabnie upleciony i sensowny finał. Chylę czoła i z przyjemnością przeczytam inne książki autorki.   @wydawnictwo_mieta dziękuję za egzemplarz recenzencki ♥️  #współpracareklamowa #współpracarecenzencka #recenzjaksiazki #recenzja #maładrakawfińskiejdzielnicy #martakisiel #wydawnictwomieta

Zacznijmy od tego, że jeśli bohaterami książki są Sława Żmijan, Kristal Lebioda oraz Bambi Bambino, to ktoś tu miał niezłą fantazję. I zdecydowanie chciał uprzykrzyć bohaterom życie. O ile jeszcze Bambi to po prostu Benjamin, o tyle dziewczyny już nie miały takiego farta i to są ich prawdziwe imiona i nazwiska. Po drugie autorka zaprezentowała nam wycieczkę do fińskiej dzielnicy. Ale nie, że musimy jechać do Finlandii. Ta dzielnica jest w Polsce. A dokładnie w Starym Dreszcznie, do którego wracają nasze dwie bohaterki po latach. I niby nic dziwnego, ponieważ dobrze jest wpaść i sprawdzić co się dzieje u babć, które dalej w fińskiej dzielnicy mieszkają. Tylko po powrocie okazuje się, że coś tu nie gra. Niby wszystko byłoby okey, dyby nie to, że jedna z babć nie żyje. No może nie do końca, bo wygląda na całkiem żywą. Tylko kto w takim razie spoczywa na pobliskim cmentarzu, skoro babcia Genia została tam pochowana i Bambi ręczy za to wszystkimi kończynami?

W to piękne niedzielne ( wolne 😁) popołudnie przedstawiam Wam książkę nie byle jaką książkę. @marta.kisiel.official i jej "Mała draka w fińskiej dzielnicy" rozwalają system. Już zdradzam dlaczego.   Zacznijmy od tego, że jeśli bohaterami książki są Sława Żmijan, Kristal Lebioda oraz Bambi Bambino, to ktoś tu miał niezłą fantazję. I zdecydowanie chciał uprzykrzyć bohaterom życie. O ile jeszcze Bambi to po prostu Benjamin, o tyle dziewczyny już nie miały takiego farta i to są ich prawdziwe imiona i nazwiska. Po drugie autorka zaprezentowała nam wycieczkę do fińskiej dzielnicy. Ale nie, że musimy jechać do Finlandii. Ta dzielnica jest w Polsce. A dokładnie w Starym Dreszcznie, do którego wracają nasze dwie bohaterki wracają po latach. I niby nic dziwnego, ponieważ dobrze jest wpaść i sprawdzić co się dzieje u babć, które dalej w fińskiej dzielnicy mieszkają. Gdyby nie to, że jedna z babć nie żyje. No może nie do końca, bo wygląda na całkiem żywą. Tylko kto w takim razie spoczywa na pobliskim cmentarzu, skoro babcia Genia została tam pochowana i Bambi ręczy za to wszystkimi kończynami?   W tej książce absurd goni absurd a teksty powalają na kolana. Gdy do akcji dołączają włochate kiwi zwane kurduplami i robią dużo zamieszania, doszłam do wniosku, że nie mam pytań. Ja bym czegoś takiego nie wymyśliła 🤪👏  Ale to trzeba mieć wyobraźnię by napisać książkę, w której  główna bohaterka mentalnie z trzy razy ląduje w psychiatryku przez to co się wokół niej dzieje, a potem ten cały absurd w ilości niezliczonej wrzucić do jednego worka i wyjąć z niego zgrabnie upleciony i sensowny finał. Chylę czoła i z przyjemnością przeczytam inne książki autorki.   @wydawnictwo_mieta dziękuję za egzemplarz recenzencki ♥️  #współpracareklamowa #współpracarecenzencka #recenzjaksiazki #recenzja #maładrakawfińskiejdzielnicy #martakisiel #wydawnictwomieta

W tej książce absurd goni absurd, a teksty powalają na kolana. Jedna babcia nie żyje i nagle okazuje się, że nie tylko jedna jest martwa. O ile martwym może być ktoś, kto wygląda na bardzo żywego i dalej ma dużo do powiedzenia. Aż tu nagle do akcji dołączają włochate kiwi na krótkich nóżkach zwane kurduplami i robią dużo zamieszania. Chcą zagryźć bohaterów, mówią po fińsku i w sumie to nie wiadomo o co im chodzi. Nie mam pytań. Ja bym czegoś takiego nie wymyśliła 🤪👏

"Mała draka w fińskiej dzielnicy" Marta Kisiel

Ale to trzeba mieć wyobraźnię by napisać książkę, w której główna bohaterka mentalnie z trzy razy ląduje w psychiatryku przez to co się wokół niej dzieje. Ja bym zwariowała po pierwszej niemartwej babci albo po tym, gdy Bambi wcisnął bransoletki przyjaźni kibolom,nie tracąc przy tym nic z uzębienia. Tylko Marta Kisiel umie ten cały absurd w ilości niezliczonej wrzucić do jednego worka i wyjąć z niego zgrabnie upleciony i sensowny finał. Chylę czoła i z przyjemnością przeczytam inne książki autorki.

"Mała draka w fińskiej dzielnicy" Marta Kisiel



Wydawnictwo Mięta dziękuję za egzemplarz recenzencki ♥️




#współpracareklamowa #współpracarecenzencka #recenzjaksiazki #recenzja #maładrakawfińskiejdzielnicy #martakisiel #wydawnictwomieta

sobota, 1 czerwca 2024

"Bojkot" Agnieszka Kulbat

"Bojkot" Agnieszka Kulbat

"Bojkot" Agnieszka Kulbat

Witajcie w liceum imienia Marii Skłodowskiej-Curie we Wrzeszczu. To szkoła dla bogaczy. Uczą się tu dzieci wpływowych i majętnych ludzi, które od małego są na świeczniku i nie znają słowa „porażka”. Najlepsze jedzie, najlepsze ubrania, wybrane studia i zapewnione kariery - taki jest świat licealistów, którym wszystko wolno. Rodzice zatuszują każdy ich wybryk. Ale czy uda im się zatuszować morderstwo?

"Bojkot" Agnieszka Kulbat

"Bojkot" Agnieszka Kulbat

Bojkot - stosuje się go wtedy, gdy chce się coś na kimś wymusić, wywrzeć presję lub wyrazić protest. Może również przybrać formę uniemożliwienia komuś wykonania jakieś czynności. Nie zawsze bywa skuteczny ale może być niebezpieczny.

"Bojkot" Agnieszka Kulbat

"Bojkot" Agnieszka Kulbat

Mamy pierwszą połowę roku, a okładka książki "Bojkot" autorstwa Agnieszki Kulbat ląduje w czołówce najlepszych okładek graficznych książek, jakie mam w swojej biblioteczce. Spójrzcie tylko w oczy Anastazji. To nie jest dziewczyna, z którą chcielibyście mieć jakieś zatargi. Okładka idealnie pasuje do treści a przy tym jest intrygująca i przyciąga wzrok. A to już jest połowa sukcesu.

Dwie tajemnicze śmierci nauczycielek. Chłopak, który po roku niewyjaśnionej nieobecności pojawia się nagle na miejscu zgonu jednej z nich. Dziewczyna, która ewidentnie jest zamieszana w całą sprawę, ale nie chce się do niczego przyznać. Miłość, przyjaźń, nienawiść, zazdrość, kłamstwo i oczywiście bojkot. Jego w tej książce nie może zabraknąć. To wszystko znajdziecie w "Bojkocie". Ale musicie psychicznie przygotować się na trudną przeprawę przez sieć kłamstw i mieć oczy szeroko otwarte. W tej książce nic nie jest takie jak się wydaje, a niektóre drzwi skrywają mroczne tajemnice.

"Bojkot" Agnieszka Kulbat

"Bojkot" to opowieść o tym, jak wiele mogą załatwić pieniądze i jak niedużo trzeba, by przyczynić się do czyjeś śmierci. To historia o młodych ludziach, którzy na pozór mają świetne życie, bo mają kasę i wpływy. Ale za drzwiami ich domów czai się mrok i niespełnione ambicje.

To kolejna książka od wydawnictwa Mięta, która bardzo mi się podobała. Dziewczyny wybierają świetne tytuły i dopracowują wszystko do perfekcji. Zresztą nie ma co się dziwić, ponieważ książki jednej z właścicielek wydawnictwa też bardzo lubię i wiem, że nie wydałaby czegoś, w co nie wierzy.

Czy warto przeczytać „Bojkot"? Zdecydujecie sami. Natomiast mi się ta książka podobała i jeśli zapytacie mnie z czym mogę tą historię porównać, to będzie to serial „Bring Back Alice”. Świetnie by było, gdyby został przez tą samą ekipę sfilmowany i jestem pewna, że to byłby telewizyjny sukces.


Recenzja portal: Duże Ka
Autor: Agnieszka Kulbat
Tłumaczenie: orginalne
Tytuł oryginału: Bojkot
Wydawnictwo: Mięta
Wydanie: 1
Data wydania: 13 marca 2024
Kategoria: thriller YA
ISBN: 978-83-67690-85-0
Liczba stron: 336
Ocena 10/10


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Mięta oraz portalowi Duże Ka

wtorek, 16 kwietnia 2024

"Mgła" Kamila Bryksy

"Mgła" Kamila Bryksy

"Mgła" Kamila Bryksy

Wolne popołudnie lub wieczór, to idealny czas na to, by przeczytać dobrą książkę. A taka niewątpliwie jest "Mgła" autorstwa Kamili Bryksy. Nie jest to swieżynka na polskim rynku wydawniczym, ponieważ jej premiera miała miejsce 24 stycznia 2024 roku, ale nie jest to ważne. Zapamiętajcie ten tytuł i koniecznie sięgnijcie po niego w wolnej chwili. Jestem pewna, że książka Was nie zawiedzie. Publikacja ukazała się nakładem wydawnictwa Mięta.


"Mgła" Kamila Bryksy

"Mgła" Kamila Bryksy

"W tym mroku i mgle, które przywodziły na myśl sceny z najstraszniejszych koszmarów, nigdy nie wysiadłaby z auta. W ciemności zawsze czaiło się zło. Tylko że, teraz to, czego bała się najbardziej, było tuż obok niej i działo się naprawdę, a nie na ekranie telewizora."

Fabuła "Mgły" na początku nie wydaje się skomplikowana. Ewelina Dobrzycka na skutek niewyjaśnionych okoliczności traci pamięć. To nie jest tak, że nie pamięta nic, miewa przebłyski wspomnień, a niektóre z nich z biegiem czasu wracają do niej w całości. Przerażające jest życie w niewiedzy i kobieta coraz boleśniej się o tym przekonuje. Ale w przypadku Eweliny bardziej przerażające jest to, że wszyscy wokół niej wydają się dziwnie zachowywać. Jakby nie chcieli, by wszystko sobie przypomniała. Z jednej strony starają się pomóc, ale z drugiej osaczają kobietę, doprowadzając ją do szaleństwa. Jest przez to coraz bardziej skołowana, zła i zagubiona w świecie, który jawi jej się jako czarna dziura. Dziwne w tym wszystkim jest również to, że rodzina Eweliny męża wmawia jej rzeczy, które nie miały miejsca, czyniąc ją jeszcze bardziej sfrustrowaną. Niby badania wykazują, że dziewczyna jest zdrowa, ale może to wcale nie jej zdrowie fizyczne jest istotne? Może to z umysłem kobiety dzieją się złe rzeczy?

"Mgła" Kamila Bryksy

Im dalej w tekst się zagłębiałam, tym miałam większą pewność, że autorka wielokrotnie mnie jeszcze zaskoczy. I tak się stało. Wielowątkowość  i mnogość postaci zaangażowanych w sprawę głównej bohaterki, wcale nie powodują zamętu w tej historii. A wręcz przeciwnie, ponieważ skłaniają czytelnika do pełnego zaangażowania i czytania do momentu, gdy ujrzy ostatnią kropkę na końcu książki. Nie chcę Wam za dużo zdradzać, ale w tej książce nie jedna osoba ma coś na sumieniu. Niektóre ich wspomnienia są na tyle przerażające, że zrobiłby wszystko, by o nich zapomnieć. 

"Mgła" Kamila Bryksy

Książka wciąga od pierwszej strony. Oprócz misternie uplecionej fabuły, podobało mi się również zastosowanie narratora w pierwszej i trzeciej osobie oraz przebłyski wspomnień bohaterki i powroty do przeszłości, co rzuca dużo światła na sytuację życiową Eweliny. A ta wcale nie jest tak kolorowa, jak próbuje wmówić jej mąż Karol.

O Kamili Bryksy wcześniej nie słyszałam i byłam pewna, że to jej debiut literacki, do tego zaskakująco udany. Jednak autorka ma na koncie jeszcze trzy książki, co oczywiście zachęca mnie do przyjrzenia się jej twórczości bliżej.


Książkę otrzymałam do recenzji w ramach współpracy z portalem Duże Ka