wtorek, 11 lutego 2020

"Dzień, w którym Cię poznałam" Magdalena Majcher - recenzja


Twórczość Magdaleny Majcher poznałam niedawno. Kilka postów wcześniej możecie przeczytać recenzję jej najnowszej książki.

 "Dzień, w którym Cię" poznałam jest jej przedostatnim dziełem. Piękna, bardzo klimatyczna okładka, ciekawy opis i historia miłosna, która nie miała prawa się wydarzyć w życiu kobiety, która nienawidzi słowa "zdrada", a tych co zdradzają uważa, za złych ludzi. Tylko nie wszystko w życiu zawsze jest tak, jakbyśmy tego chcieli. Czasami los lubi brać sprawy w swoje ręce, a główni zainteresowani nie mają w tym temacie nic do powiedzenia. 


Maja ma pracę, za którą nie przepada, i męża, którego nawet nie lubi. Ma też marzenia i za mało odwagi, aby je spełniać. Kiedy jednak wygrywa w konkursie na najciekawszy pomysł na reportaż, a wydawnictwo wiąże duże nadzieje z jej książką, łapie wiatr w żagle i zaczyna wierzyć w to, że chcieć to móc. Wyjeżdża na kilka tygodni do Gdańska, gdzie zbiera materiały do książki, nie spodziewając się, że ten wyjazd odmieni całe jej życie.

Czy powinniśmy rezygnować z miłości, która się przytrafia, bo czas, miejsce i okoliczności są nieodpowiednie?

Czy musimy dotrzymywać obietnic, które składaliśmy jako inni ludzie?


Gdy zaczęłam czytać tę książkę, nie wiedziałam co o niej myśleć. Zdążyłam już poznać autorkę na tyle, że wiem na co ją stać. Ona umie świetnie pisać. A tu, mhm, sama nie wiem. Może nie moja tematyka, nie mój klimat. Na początku się nudziłam. Wiecie jak to jest... Czy gdy coś Was średnio ciekawi, to uciekają Wam myśli i szybko się rozkojarzacie? Ja tak miałam właśnie podczas czytania tej książki. Ale tylko na początku.


Maja wygrywa konkurs na najlepszy pomysł na reportaż, którego tematem ma być "Solidarność". Niby czasy mi bliskie , ale nie lubię takiej tematyki. Zresztą nie wiedziałam, że ten reportaż tego będzie dotyczył. Więc się nudziłam. Ale skoro dostałam książkę do recenzji, to nie mogłam przerwać czytania. I bardzo się cieszę, że tak się stało, bowiem sama nie wiem, w którym momencie, nagle bardzo wkręciłam się w tę historię. Może po prostu na początku było mi nudno, bo nic się nie działo, a mi potrzeba wrażeń?


"Kiedyś myślałam, że zdradzają ludzie źli. Dzisiaj już wiem, że zdradzają ci, którym brakuje miłości". 

Gdybym miała romantyczną duszę, to pewnie mogłabym tak pomyśleć. Ale świat niestety nie jest kolorowy, a ludzi bywają źli i okrutni, wiec z tą myślą mogę zgodzić się tylko w połowie. Czy Maja jest złym człowiekiem? Myślę, że nie. Ona popełniła w życiu kilka błędów, które pociągnęły za sobą lawinę nieszczęścia. Pozwoliła pomyśleć człowiekowi, którego nigdy nie kochała, że go kocha. I trwała w tym związku bez przyszłości. I nagle coś się zmieniło. Jedno spojrzenie, jeden oddech, jedno uderzenie serca. Nie mogła przestać na niego patrzeć i choć wcale go nie znała, wydawało jej się, że zna go całe życie. Tylko, że w domu czekał na nią mąż. Nie ważne, że go nie kochała. Miała męża i to bardzo wszystko komplikowało. 

Złym człowiekiem jesteś wtedy, gdy masz kochającą żonę i męża w domu, a mimo tego "szukasz wrażeń na mieście". W tym przypadku jednak tak nie było. Czy zatem Maja zasługuje na wybaczenie za to co zrobiła?


"(...) czy mamy prawo rezygnować z miłości, która nam się przytrafia, bo okoliczności nie takie, bo czas niewłaściwy, bo miejsce nie odpowiednie. "

Sama nie wiem, co mam powiedzieć. Z jednej strony uważam, że życie jest tylko jedne i nie należy przekreślać swojego szczęścia. Ale z drugiej strony mam żal, do głównej bohaterki, że niby taka uczciwa i prawa, a doprowadziła do ślubu z mężczyzną, którego nie kochała. Nie potępiam jej za to, że zdradziła, a za to, że oszukała. Bo przysięgać komuś miłość, a wcale go nie kochać, to nic innego jak kłamstwo. Nie wyobrażam sobie bym mogła tak postąpić. Ale z drugiej strony jak już się prawdziwie zakochasz, to przecież miłość nie wybiera. Więc czasami lepiej jest zwrócić komuś wolność i by pocierpiał przez chwilę, niż zwodzić go do końca życia. 


Ta opowieść mnie zaskoczyła. A dokładnie to co się wydarzyło później. Miłość miłością ale jest jeszcze jedna tajemnica, która może zaważyć na odnalezionym przed chwilą szczęściu. Czy Maja będzie na tyle silna, by zostawić męża i odejść do Bartka, gdy pozna jego sekret? 


Tak jak wspomniałam, na początku się nudziłam. Później wszystko się zmieniło i chciałam jak najszybciej poznać zakończenie tej historii. I choć muszę przyznać, że inaczej to sobie wszystko wyobrażałam i wcale nie zamierzałam wylewać łez na strony tej książki, to niestety tak się stało. W ogóle ta książka miała być o czymś innym. Autorka bardzo mnie zaskoczyła i to pozytywnie oczywiście.  


I na sam koniec mogę tylko napisać: cieszę się, że książkę przeczytałam do końca, choć początek trochę mnie nudził. Bowiem w dalszej części okazało się, to była piękna, choć smutna opowieść o miłości, która mimo przeciwności losu była prawdziwa. I choć po takie smutne książki raczej nie sięgam, to była to miła odskocznia od tego co czytam na co dzień. 



Wydawnictwo Pascal dziękuję bardzo za możliwość przeczytania tej książki.



















13 komentarzy:

  1. Po przeczytaniu twojej recenzji jestem mega zaciekawiona :D Może uda mi się przeczytać tę książkę już niedługo :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tematyka tej książki jest jak najbardziej w moim stylu. Będę więc mieć tytuł tej książki na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie magiczna okładka. A historia oparta na haśle nigdy nie mów nigdy ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam nic tej autorki, ale wiem że ma kilka książek po które chciałabym sięgnąć. Bardzo mi się podoba okładka jest naprawdę przepiękna ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tej autorki ale z tego co słyszałam to pisze bardzo fajnie, z checia poznam jej twórczości.

    OdpowiedzUsuń
  6. Całkiem mnie to zaciekawiło. Cóż, zazwyczaj staram się wierzyć w to, że rzeczy popsute należy naprawiać, a nie od razu wyrzucać. W związkach często po pewnym czasie pojawia się "znużenie materiału". O miłość trzeba dbać. A jeśli tej miłości nigdy nie było i kobieta świadomie składała fałszywą przysięgę "i będę cię kochać aż do śmierci"? Taka postawa nie budzi mojej sympatii.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam twórczości tej autorki, ale muszę przyznać, że ta książka od razu mnie zaciekawiła. Chętnie przyjrzę się bliżej tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam Autorkę ze słyszenia i poleceń. Sama nie sięgnęłam jeszcze po żadną jej książkę, ale mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka jak widzę porusza bardzo trudny i jednocześnie bolesny temat. Sama nie wyobrażam sobie być z kimś kogo nie kocham, bo to kłamstwo. Z drugiej jednak strony nawet jak bym była w takim związku to z szacunku do tej osoby wydaje mni się, że najpierw skończyłabym ten nieudany związek, a dopiero potem zaczęłabym nowy. Ale pewna tego też być nie mogę.
    Książkę z miłą chcęcią przeczytam, by sprawdzić co zrobiła z tym faktem główna bohaterka.

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę żałuję, że nie ma u mnie takiej zimy, która nastrajałaby do czytania takich książek. Ale może w przyszłym roku po nią sięgnę, bo teraz już wiosnę czuję i inne gatunki wtedy wolę czytać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Słyszałam już o tej książce i zastanawiam się nad jej zakupem. Muszę to jednak jeszcze przemyśleć ponieważ mam do zamówienia bardzo dużo książek i nie wiem czy dam radę wszystko ogarnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawa recenzja na pewno jak znajdę więcej czasu to chętnie przeczytam bądź polecę komuś z rodziny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Faktycznie okładka jest magiczna, bardzo przyciąga uwagę. Cała historia ukazana w książce bardzo mnie zachęca aby po nią sięgnąć

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz. Motywuje mnie to działania.

Komentując post wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które odbywa się na podstawie zgody użytkownika na przetwarzanie danych osobowych (art. 6 ust. 1 lit a RODO z dn. 25.05.2018)

Copyright © Aleksandra NS Blog , Blogger