piątek, 17 marca 2023

"Black Roses" Karolina Żynda - recenzja

"Black Roses" Karolina Żynda - recenzja

Takiej książki było mi trzeba. Takiej historii potrzebowałam. Przeczytałam ją w jeden wieczór i napiszę krótko - jestem zachwycona. Przed Wami "Black Roses" Karoliny Żyndy. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Niezwykłe.


To miał być najpiękniejszy dzień w życiu Aubree Sullivan.

Eleganckie wesele, piękna suknia, cudowne miejsce i przystojny narzeczony.

Wszystko się zgadzało.

Z wyjątkiem jednego szczegółu: to nie Aubree szła do ołtarza, ale jej siostra.

Dziewczyna w tym dniu najchętniej stałaby się niewidzialna. Jednak to na nią spadały spojrzenia wszystkich gości. W końcu to był skandal. Jej eksnarzeczony zostanie ojcem dziecka jej siostry.

Ktoś jednak odwrócił uwagę zebranych od plotek. To Axel Murphy, starszy brat jej byłego narzeczonego, który w dodatku niedawno wyszedł z więzienia. Wkroczył na ceremonię jak chmura gradowa, uniemożliwiając Aubree ucieczkę.

Teraz dziewczyna nie może tak łatwo zniknąć. Chyba że uda jej się wymknąć z pokoju Axela. Potrzebuje tylko swojej bielizny… i odrobiny szczęścia.

"Black Roses" Karolina Żynda - recenzja

To co lubię w romansach, to ogromne emocje. Ale nie ma nic gorszego jak napisać książkę o seksie i o niczym. Niestety takie romanse w mojej bibliotece znajdziecie. Dobry romans natomiast, to dwoje różnych bohaterów, którzy zupełnie do siebie nie pasują. A przynajmniej robią takie pierwsze wrażenie. Dobry romans to również niebanalne dialogi, drobne uszczypliwości i humor. Ale dobry romans nie może obejść się bez scen łóżkowych. Zazwyczaj właśnie na takie czekamy. I dobrze, jeśli mamy na nie trochę poczekać, wtedy "lepiej smakują". Lubię gdy sceny erotyczne są wyczekiwane, nie ma ich dużo, ale powodują prawdziwe trzęsienie ziemi. I wtedy czuję, że książka, którą właśnie czytam zasługuje na miano bardzo dobrej.

Te wszystkie cechy dobrego romansu posiada książka "Black Roses" autorstwa Karoliny Żyndy. Jest to pierwszy tom trzyczęściowej serii Black. Dwa pierwsze tomy są poświęcone Axelowi i Aubree. Natomiast trzeci tom to już inna historia, ale myślę, że nie mniej ekscytująca niż poprzednia.

"Black Roses" Karolina Żynda - recenzja

"Black Roses" Karolina Żynda - recenzja

Jeśli myśleliście, że wiecie czym jest skandal, to autorka udowodni Wam, że nie mieliście o tym zielonego pojęcia. Niestety również Aubree boleśnie się przekonała o tym, że o prawdziwym skandalu nie wiedziała nic. Ale gdy stał się jej udziałem, to pragnęła zapaść się pod ziemię. Jej przyszły mąż i rodzona siostra. Do tego ciążowy brzuch pod sukienką. Nie brzuch Aubree ale pod jej sukienką. I nie jej ślub i wesele. Bo zamiast trzymać pana młodego za rękę i ślubować mu miłość i wierność małżeńską, to Aubree stoi na końcu kościoła, ubrana w czerń i słucha jak dwoje bliskich jej ludzi składa sobie przysięgę miłości. Zdrada boli bardzo. Ale gdy zdradzają Cię dwie bliskie osoby i z premedytacją patrząc Ci w oczy wbijają nóż w Twoje serce, to można się załamać.

Zdecydowanie nie jest to komfortowa sytuacja.

"Black Roses" Karolina Żynda - recenzja

Takiej książki jeszcze nie czytałam. Podoba mi się w niej dosłownie wszystko. A najbardziej styl pisania autorki. Nie mam nic przeciwko debiutom, sięgam po nie często, ale umówmy się, nie wszystkie są udane. W przypadku "Black Roses" ciężko mi uwierzyć, że to debiut autorki. Książka jest świetna i uważam, że dziewczyna miała bardzo dobry pomysł. Jest to romans, ale poruszane są w nim również trudne tematy, jak zdrada bliskiej osoby, depresja, samookaleczenie, trudne dzieciństwo i odrzucenie przez własną rodzinę. A poza tym bohaterowie idealnie do siebie pasują i aż miło się czyta o chemii, która jest między nimi.


Już nie mogę doczekać się drugiego i trzeciego tomu.


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Niezwykłe.












 

10 komentarzy:

  1. Skoro przeczytałaś ją w jeden wieczór to myślę, że ja także postaram się mieć ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też lubię sprawdzać debiuty, a skoro tak bardzo zachwalasz ten, to chętnie go sprawdzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. No no, zaciekawiłaś mnie tą recenzją, a sam fakt że tak szybko ją przeczytałaś, sprawia że z chęcią się z nią zapoznam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczne jest to uczucie, kiedy książka w pełni się z nami współgra, z czytelniczymi potrzebami w danym momencie, jak najwięcej takich satysfakcjonujących trafień.

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi ciekawie. Bardzo lubię sięgać po debiuty, bo niejednokrotnie w taki sposób poznałam autorów, których książki czytam do dziś.

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz racje co do tych cech dobrego romansu. Też szukam właśnie takich, ale naprawdę rzadko udaje mi się dobre znaleźć. Muszę sięgnąć po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też ostatnio sięgam po debiuty, jednak trafiają mi się najczęściej rozczarowujące. A co do książki to obowiązkowo muszę ją poznać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam, że ja ostatnio bardzo rzadko trafiam na książki, w których podobałby mi się całokształt i bardzo mi takich publikacji brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. ale kusisz mnie ta książka, nie mam wyjscia będę musiała ją gdzieś wyczaić i przeczytać :D
    dobrego dnia dyedblonde

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię Twoje polecajki książkowe, ale tą recenzją kupiłaś mnie na 100%. Zapisuje książkę i zamówię sobie

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz. Motywuje mnie to działania.

Komentując post wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które odbywa się na podstawie zgody użytkownika na przetwarzanie danych osobowych (art. 6 ust. 1 lit a RODO z dn. 25.05.2018)