wtorek, 10 marca 2026

„Stosy kości" J.D. KIRK




To będzie reklama przez duże R ‼️Co prawda nie muszę się tak ekscytować dostając książkę do recenzji, to jednak ta kupiona samodzielnie nie smakowałby tak dobrze, jak ta, na którą czekałam od wydawnictwa Prószyński. Czemu? Temu, że marketing wydawnictwa spisał się na medal. Czułam, że koniecznie muszę się dowiedzieć więcej o autorze, opis książki mnie zaintrygował, a wydawca dodatkowo przygotował dla recenzentów zagadkę kryminalną 🧐. W dniu dostawy pragnęłam skończyć pracę wcześniej i biec czytać „Stosy kości" od J.D. Kirk.


„Stosy kości" J.D. KIRKy

Dziś mogę napisać, że w końcu ją przeczytałam...

Aleee to było dobre‼️Biorę wszystkie kolejne książki tego wydawcy. Od razu proszę mnie wpisywać na listy recenzenckie i będę piała z zachwytu, aż mnie usłyszą w kosmosie.

Czemu tak bardzo mi się ta książka podobała? Facet ma lekkie pióro i ciętą ripostę. Ma poczucie humoru, głowę pełną pomysłów i talent do mącenia czytelnikom w głowach. Niby daje podpowiedzi, ale jak widać jestem oporna, bo nic z tego nie wyszło. Czytając byłam nastawiona w 100% na jak najszybsze odgadnięcie tego, kim jest Szeptacz, ale oczywiście nic z tego nie wyszło. Zorientowałam się dopiero, kiedy Jack Logan złożył do kupy wszystkie elementy rozrzuconych puzzli, czyli na 290 stronie, czyli prawie pod koniec. Trochę porażka dla mnie, a dla autora wielkie 👏. Już dawno żaden kryminał nie wciągnął mnie tak bardzo, jak ten. A autor umiejętnie operuje słowem. Daje podpowiedzi, ale przy okazji podstawia co i rusz postacie, które pasują do profilu sprawcy. I jest i on - Jack Logan, mężczyzna, który już raz zwyciężył potwora. Ale mija dziesięć lat i znika kolejne dziecko. A wszystkie ślady wyglądają łudząco podobnie do tych, które inspektor już kiedyś widział...

„Stosy kości" J.D. KIRKy

„Stosy kości" J.D. KIRKy

Naśladowca? A może to nie Szeptacz siedzi zamknięty w psychiatryku? Padają różne pytania. Blady policji? Niedopatrzenie? Czy to możliwe, by te dziesięć lat temu złapano nie tego mężczyznę, co potrzeba? Kto porwał chłopca? I czy policjantom uda się go ocalić?


Mroczny, duszący, wciągający jak bezdenne czarne jezioro thriller połączony z kryminałem. Wpadniesz, to nikt Cię nie uratuje. Ja wpadłam, ale jakimś cudem unosiłam się na powierzchni. Nie chciałam krzyczeć „ratunku", bo i tak nikt nie usłyszałby mojego wołania. Czytałam więc dalej, coraz bardziej zagłębiając się w mrok. Stosy kości, martwe koty, szepty, tykający zegar, brutalnie odliczający godziny i głos przerażonego dziecka, to pamiętam. Nie mogłam odłożyć tej książki... Ale również bałam się czytać dalej. Bo co, jeśli i tym razem nie uda się ocalić dziecka?

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawcy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz. Motywuje mnie to działania.

Komentując post wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które odbywa się na podstawie zgody użytkownika na przetwarzanie danych osobowych (art. 6 ust. 1 lit a RODO z dn. 25.05.2018)