Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryminał. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 sierpnia 2026

„Zatruta krew” Marta Reich

„Zatruta krew” Marta Reich

„Zatruta krew” Marta Reich

„Zatruta krew" Marty Reich - o tej książce można napisać wiele. Wbrew pozorom mimo ewidentnej winy jednego z bohaterów, to trudno mu ją udowodnić, dlatego książka nie jest prosta do zrecenzowania. Wystarczy chwila nieuwagi, by napisać spoiler. A tego absolutnie bym nie chciała. Chciałabym natomiast byście poznali kulisy zbrodni i dowiedzieli się czemu Małgosia musiała umrzeć.


„Zatruta krew” Marta Reich

Dowody wskazują na to, że nie była to przypadkowa śmierć. Mąż ofiary robi wszystko, by nie było sekcji zwłok, by nikt nie zadawał pytań i by wszyscy się od niego odczepili. Niby dla dobra dzieci. Ale coś tu jest bardzo nie tak. Czemu młoda kobieta umiera we śnie w łóżku w piżamie, której nie lubiła, ze związanymi włosami, których nigdy nie wiązała do spania i z niepokojącym śladem na ręce po ewidentnym wkłuciu? Lekarka z karetki, która miała potwierdzić zgon, choć na początku jest przekonana co do słuszności wykonania sekcji zwłok, to na prośbę męża Małgosi od tego odchodzi. Bo niby święta zaraz, bo trzeba jak najszybciej zamknąć ten rozdział i iść dalej. To jest mąż? Facet od samego początku nie wzbudzał mojego zaufania. Później wiedziałam już, że ma coś na sumieniu. Ale co? Tego musiałam się dowiedzieć.

„Zatruta krew” Marta Reich

„Zatruta krew” Marta Reich

Bartek to czuły mąż. Najlepszy jakiego Małgosia mogła sobie wymarzyć. Nie ważne, że widziany był kilka razy z innymi kobietami. Nawet tydzień po jej śmierci balował na Sylwestrze z nieznaną kobietą. I było widać od razu, że są w zarzyłycg stosunkach. Nie ważne, że kłamał na każdym kroku. Kłamał, omamiał żonę, nie pozwalał jej wrócić do pracy. Oczywiście dla dobra dzieci. Ten koleś od samego początku książki wydał mi się dziwny. Niby wykształcony ratownik medyczny, mężczyzna z ambicjami, kończący medycynę. A po śmierci żony cham i prostak. Oby jak najszybciej spalić ciało i zapomnieć. Tylko czemu przeszkadzała mu żona, którą podobno tak bardzo kochał?

Książka napisana jest w rewelacyjny sposób. Niby od samego początku wiadomo, że mąż Małgosi ma coś na sumieniu. Ale skubaniec jest na tyle cwany, że nie daje się przyłapać. Nawet jeśli jego zachowanie po stracie ukochanej kobiety jest dziwne. Nie ma u niego miejsca na rozpacz. Z kulturalnego kochanego szwagra, zięcia staje się oziębłym i bardzo niesympatycznym człowiekiem. Ale dalej nie ma dowodów na jego winę. Na szczęście są takie osoby jak lekarka Agnieszka Dobrzańska oraz Wojciech Bednarek - prokurator prowadzący tą sprawę. Nie ma dowodów, jest podejrzany, ale ktoś bardzo chce, by nie ciągnąć dalej tematu. Zatrzymanie akcji serca - taka jest przyczyna śmierci i taka ma pozostać. Ale coś tu jest bardzo nie tak. Tylko jak to udowodnić?

Książkę czyta się świetnie. Jest wciągająca od pierwszej strony. Czytałam, jakbym siedziała na szpilkach, nerwowo przewracając strony. Dla mnie mordercą był mąż. Myślę, że dla większości z czytelników też. Nerwowość w czytaniu wprowadzał brak motywu i brak możliwości postawienia facetowi zarzutów.

Książka jest drugim tomem serii Tajemnice Zbrodni wydanej przez wydawnictwo Prószyński. „Zatruta krew" to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawcy.


niedziela, 19 lipca 2026

„Mamuna" Krystian Stolarz

„Mamuna" Krystian Stolarz


„Mamuna" Krystian Stolarz

Jedna z najlepszych książek przeze mnie przeczytanych w 2026 roku. Połączenie kryminału z thrillerem z akcentem magicznym i ludowymi wierzeniami. W tej książce tak naprawdę nie ma żadnej magii, takiej w klasycznym znaczeniu tego słowa. Ale główny bohater nie raz nie dwa doświadczył tego, że w Nawidowie diabeł nie śpi, a zło wychodzi po ciemku, rozciągając swoje macki na zapomnianą przez Boga wieś. 


„Mamuna" Krystian Stolarz

„Mamuna" Krystian Stolarz

„Kto tajemnic szuka, ten diabła spotyka". Ten tekst pojawia się w tej książce aż za dużo razy. Przeraża mnie ciennogród i ludzka głupota. Od dziesięciu lat w tej zabitej dechami wsi giną dzieci. A lokalna społeczność twierdzi, że nie można wchodzić w paradę diabłu. A tym diabłem jest mamuna. Nie kto inny, jak demon ze słowiańskich wierzeń. W mitologii istnieje przekonanie, że mamuna to kobieta, która porywa dzieci i podmienia je na odmieńce. I tego demona oczywiście nie można rozgniewać. Trzeba się pogodzić ze swoim losem. Przerażające i oczywiście tragiczne w skutkach. 

A policja? Komisariat wyrzutów - nazwa mówi sama za siebie. Choć policjanci niby coś w sprawie porwań robili, to nie wyniknęło z tego nic dobrego. Aż do momentu przyjazdu do wsi nowego komendanta. Dla komisarza Bożydara Sokoła rozwiązanie tej sprawy, to jego być albo nie być. Zesłany za karę do wsi, gdzie ktoś wierzy w zabobony, ma za zadanie zrobić porządek zarówno wśród mieszkańców jak i lokalnych policjantów. To co zastaje na miejscu budzi w nim zarówno gniew jak i obawę. Ale mimo przeciwności losu, daje radę brnąć do przodu. Po woli, po malutki, ponieważ zarówno niektórzy koledzy jak i społeczna lokalność są bardzo zawiedzeni jego pojawieniem w tym zapomnianym miejscu. 

Ta książka ma 500 stron. To pół tysiąca stron wypełnionych dobrym tekstem po brzegi. Mimo tego, że komisarz Sokół momentalnie jawił mi się jako superbohater mający plus pięć punktów do żywotności, to polubiłam gościa. W realu już by ze trzy razy umarł, ale chłop wstawał, otrzepywał portki, wycierał krew z twarzy i szedł dalej. Magia literackiego pióra. Zresztą, jakby go autor zabił, to kaplica. Już nikt by tym biednym ludziom nie pomógł. 

Pomijając kwestię nieśmiertelności naszego komendanta, to książka jest świetna. Wcale nie miałam dość tego długiego śledztwa. Oczywiście rozwiązanie zagadki nie nastąpiło na samym końcu, wcześniej były sygnały i podpowiedzi, ale i tak finał jest świetny. 

„Mamuna" Krystian Stolarz

Misternie uknuta intryga, zapomniana przez Boga wieś nawiedzona przez pradawnego demona, zaginione dzieci i policja rozkładająca ręce. To nie była prosta sprawa. Przyniosła komisarzowi Sokołowi wielu wrogów i dołożyła mu ogromną ilość blizn do ciała, ale było warto. A przy okazji mężczyzna dowiedział się, że nawet na takim wygwizdowie jak Nawidów można znaleźć bratnie dusze. 

Podczas czytania tej książki brałam udział w grze kryminalnej organizowanej przez wydawnictwo. Miałam akta podejrzanych i rysopis wszystkich z komisariatu wyrzutków. Akta pomogły mi zapoznać się z postaciami z tej książki ale nie zasugerowały w żaden sposób, kto może porywać dzieci. To odkryłam dopiero podczas wnikliwej analizy tej historii. 

„Mamuna" Krystian Stolarz

Książka napisana jest przez policjanta i myślę, że mógł przemycić na jej stronach smaczki z policyjnych akcji. Mam tylko nadzieję, że ani on ani jego koledzy nie musieli walczyć ze słowiańskimi demonami. Trudno będzie autorowi przebić tą historię, ale mam nadzieję, że już wkrótce będę mogła przeczytać jego nowy kryminał. Dobrze mu wychodzi pisanie i bardzo mu kibicuję. 


Książkę dostałam do przeczytania od wydawcy. 






 

„Krew nie woda" J.D. Kirk

„Krew nie woda" J.D. Kirk


„Krew nie woda" J.D. Kirk

Po spektakularnym „Stosie kości" przyszedł czas na kolejną część przygód Jacka Logana. Szeptacz  został schwytany, a raczej ten, kto z nim współpracował, więc można było zaliczyć jeden etap. Teraz nasz inspektor trafia nad jezioro Loch Ness, by rozwiązać sprawę brutalnego morderstwa nauczycielki uczącej w pobliskiej szkole. Ktoś w bestialski sposób ją torturował, by później zabić, a zwłoki zawinąć w plandekę i wrzucić do wody. Jej ciało znajduje przez przypadek dwoje nastolatków. Mi po takim znalezisku skutecznie odechciało by się kąpać w jeziorze Loch Ness. Sprawa jest o tyle trudna, że inspektor i jego załoga cały czas trafiają w ślepe zaułki. Niby są jakieś ślady, ale prowadzą do nikąd...


„Krew nie woda" J.D. Kirk

J.D. Kirk udowodnił, że potrafi być pisarzem wszechstronnym i przechodzić bez problemu z jednej historii do drugiej. Oczywiście książki należy czytać w kolejności, bo wydarzenia w nich opisane są chronologicznie. Jednak jeśli się uprzecie, że nie chcecie czytać „Stosów kości", to nic się nie stanie. Skupcie się po prostu na fabule i morderstwie. 

„Krew nie woda" J.D. Kirk

Mam do porównania dwie książki i są zupełnie inne. Oczywiście każda mi się podobała, ale pierwszy tom to mocny kryminał. Trzymał mnie w napięciu do ostatniej strony. Może dlatego, że zaginęło dziecko i liczył się czas na jego odnalezienie. A w tomie drugim główna zainteresowana już była martwa, więc nie było takiego pośpiechu jak wcześniej. Autor mnie zaskoczył. Długo nie mogłam się zorientować, kto zabił Mairi i myślę, że zrobiłam to dopiero w momencie, w którym autor mi pozwolił. Dał podpowiedź i dlatego z tyłu głowy zaświeciła mi się żarówka. W głowie pojawiło się pytanie: a może to właśnie ta osoba? 

W tej książce czas płynie wolniej, a mrok nie wylewa się z jej kartek. Nie ma zdenerwowania, chaotycznego motania się, tylko konsekwencja w dążeniu do odkrycia prawdy. Każdy trop ma być dokładnie sprawdzony. A gdy okazuje się, że ktoś coś przegapił, to wystarczy wrócić i to sprawdzić, bo nikt nie został porwany i nie czeka gdzieś na śmierć. 

„Krew nie woda" J.D. Kirk

Dobra książka, choć nie tak mocna i przerażająca jak „Stosy kości". Myślę, że na moją ocenę też może wpłynąć to, że podczas czytania pierwszego tomu serii brałam udział w grze detektywistycznej zorganizowanej przez wydawcę. Towarzyszyło mi wtedy podniecenie zabawą i tym, by po śladach udało mi się odgadnąć tożsamość mordercy. W przypadku tomu drugiego czytałam już książkę na spokojnie, ponieważ dostałam ją w prezencie na urodziny. 

Wiem jedno, już nie mogę doczekać się trzeciego tomu. Jego tytuł to „Kod zabijania". 

wtorek, 7 kwietnia 2026

„Tajemnice szkolnych murów" Agnieszka Kaźmierczyk

„Tajemnice szkolnych murów" Agnieszka Kaźmierczyk

„Tajemnice szkolnych murów" Agnieszka Kaźmierczyk

Dziś miało być kolorowo, dyskotekowo i śmiesznie. Ale pogoda na dworze nie sprzyja kolorowym recenzjom, więc postanowiłam pójść w stronę ciemności. A ciemność ze stron tej książki dosłownie wylewa się litrami... „Tajemnice szkolnych murów" Agnieszki Kaźmierczyk są dokładnie tym, czego po tej książce się spodziewałam. Co więcej bardzo chciałam ją przeczytać i dzięki uprzejmości wydawnictwa WasPos mogę ją recenzować.


„Tajemnice szkolnych murów" Agnieszka Kaźmierczyk

„Tajemnice szkolnych murów" to historia wielowymiarowa, w której złość miesza się z frustracją, rozżaleniem, urażoną dumą i pragnieniami tak strasznymi, że w normalnym świecie są zakazane. Bohaterowie książki borykają się z problemami, rozterkami i wcale mnie nie dziwi, że nie wytrzymują i w niektórych scenach jest o krok od tragedii. To historia, w której normalne, codzienne życie miesza się z traumą i sytuacjami o jakich czytamy w najlepszych kryminałach i thrillerach. I to wcale nie są sytuacje, w których byśmy chcieli z własnej woli uczestniczyć. I to co jest najlepsze - wielowątkowość historii i mnogość postaci, z których prawie każda ma coś na sumieniu ( może poza śledczymi prowadzącymi sprawę, bo tego byłoby już za dużo).

Puszczając swoje dzieci do szkoły, chcecie by były bezpieczne, prawda? Zatrudniając się jako nauczyciel, logiczne jest, że lubisz pracować z młodzieżą i nauczanie jest Twoją pasją, prawda? Bez pasji i wiary, że może się coś zmienić, te dzieciaki czegoś nauczyć, ta robota nie ma sensu. Albo masz powołanie, albo pracujesz gdzie indziej. Dla mnie, pracownika oświaty jest to proste i logiczne. A nawet jeśli masz to wszystko i spełniasz wymogi, nie oznacza, że zabawisz świat. Może być zupełnie inaczej. I właśnie o tym jest ta historia...

Anglistka Inga Górska na wszystko, co jej potrzebne do pracy z młodzieżą. Jest wyrozumiała, empatyczna, sprawiedliwa i angażuje się w problemy młodzieży, starając się im pomóc. Nauczycielka z powołaniem. Kocha pracę z młodzieżą i jest dla nich zawsze wtedy, gdy tego potrzebują. Jednak nawet w najczarniejszych snach, nie przypuszczała, że praca w szkole okaże się jej zgubą. Kobieta jest podejrzewaną w sprawie o zaginięcie nastolatki, próbę samobójczą ucznia i w końcu o próbę morderstwa. Tak naprawdę nie jest oskarżona, ale dla śledczych jej zaangażowanie w dwie podobne sprawy kryminalne jest niepokojące.

„Tajemnice szkolnych murów" Agnieszka Kaźmierczyk

To książka, która zmieni Wasze myślenie o polskiej szkole. Bardzo chciałam ją zrecenzować i gdy tylko przyjechała, to przeczytałam ją poza kolejnością książek, które mam do recenzji. Świetna, pouczająca, dająca do myślenia i przerażająca zarazem. I to co podobało mi się najbardziej - Agnieszka Kaźmierczyk cały czas wodziła mnie za nos, a końcówka książki była dla mnie szokująca i zaskakująca. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy i finału. Ktoś, komu powinno się ufać, okazał się obrzydliwym potworem.


#TajemniceSzkolnychMurów #AgnieszkaKaźmierczyk #thriller #szkoła #WasPos #kryminał

wtorek, 10 marca 2026

„Stosy kości" J.D. KIRK

„Stosy kości" J.D. KIRK



To będzie reklama przez duże R ‼️Co prawda nie muszę się tak ekscytować dostając książkę do recenzji, to jednak ta kupiona samodzielnie nie smakowałby tak dobrze, jak ta, na którą czekałam od wydawnictwa Prószyński. Czemu? Temu, że marketing wydawnictwa spisał się na medal. Czułam, że koniecznie muszę się dowiedzieć więcej o autorze, opis książki mnie zaintrygował, a wydawca dodatkowo przygotował dla recenzentów zagadkę kryminalną 🧐. W dniu dostawy pragnęłam skończyć pracę wcześniej i biec czytać „Stosy kości" od J.D. Kirk.


„Stosy kości" J.D. KIRKy

Dziś mogę napisać, że w końcu ją przeczytałam...

Aleee to było dobre‼️Biorę wszystkie kolejne książki tego wydawcy. Od razu proszę mnie wpisywać na listy recenzenckie i będę piała z zachwytu, aż mnie usłyszą w kosmosie.

Czemu tak bardzo mi się ta książka podobała? Facet ma lekkie pióro i ciętą ripostę. Ma poczucie humoru, głowę pełną pomysłów i talent do mącenia czytelnikom w głowach. Niby daje podpowiedzi, ale jak widać jestem oporna, bo nic z tego nie wyszło. Czytając byłam nastawiona w 100% na jak najszybsze odgadnięcie tego, kim jest Szeptacz, ale oczywiście nic z tego nie wyszło. Zorientowałam się dopiero, kiedy Jack Logan złożył do kupy wszystkie elementy rozrzuconych puzzli, czyli na 290 stronie, czyli prawie pod koniec. Trochę porażka dla mnie, a dla autora wielkie 👏. Już dawno żaden kryminał nie wciągnął mnie tak bardzo, jak ten. A autor umiejętnie operuje słowem. Daje podpowiedzi, ale przy okazji podstawia co i rusz postacie, które pasują do profilu sprawcy. I jest i on - Jack Logan, mężczyzna, który już raz zwyciężył potwora. Ale mija dziesięć lat i znika kolejne dziecko. A wszystkie ślady wyglądają łudząco podobnie do tych, które inspektor już kiedyś widział...

„Stosy kości" J.D. KIRKy

„Stosy kości" J.D. KIRKy

Naśladowca? A może to nie Szeptacz siedzi zamknięty w psychiatryku? Padają różne pytania. Blady policji? Niedopatrzenie? Czy to możliwe, by te dziesięć lat temu złapano nie tego mężczyznę, co potrzeba? Kto porwał chłopca? I czy policjantom uda się go ocalić?


Mroczny, duszący, wciągający jak bezdenne czarne jezioro thriller połączony z kryminałem. Wpadniesz, to nikt Cię nie uratuje. Ja wpadłam, ale jakimś cudem unosiłam się na powierzchni. Nie chciałam krzyczeć „ratunku", bo i tak nikt nie usłyszałby mojego wołania. Czytałam więc dalej, coraz bardziej zagłębiając się w mrok. Stosy kości, martwe koty, szepty, tykający zegar, brutalnie odliczający godziny i głos przerażonego dziecka, to pamiętam. Nie mogłam odłożyć tej książki... Ale również bałam się czytać dalej. Bo co, jeśli i tym razem nie uda się ocalić dziecka?

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawcy. 

niedziela, 25 maja 2025

„Zaginiona" Aneta Kisielewska

„Zaginiona" Aneta Kisielewska
28/2025

„Zaginiona" Aneta Kisielewska

Mam to! Kolejna książka Anety Kisielewskiej pojawiła się na liście tych do przeczytania. Już jestem po lekturze i z czystym sumieniem mogę Wam napisać, że autorka stanęła na wysokości zadania. Książkę odkładam na półkę, a Was zapraszam do przeczytania jej recenzji...


„Zaginiona" Aneta Kisielewska

Lubicie polskie kryminały?


Nie raz, nie dwa, przekonałam się o tym, że nasi polscy autorzy świetnie potrafią pisać i wcale nie trzeba sięgać daleko, by przeczytać coś naprawdę wciągającego.

Od kilkunastu dni mam fazę na kryminały i thrillery albo mix tych gatunków. W tym czasie przeczytałam też inne książki, ale moją ulubioną z tych kilku jest propozycja od wydawnictwa Zysk i Spółka oraz Anety Kisielewskiej.

„Zaginiona" Aneta Kisielewska

To moja druga przeczytana książka od tej autorki. Pierwsza, czyli „Widmo przeszłości" była niezła, choć szybko odgadłam, kto jest czarnym charakterem. Jednak lubię, gdy autor trzyma czytelnika w niewiedzy do samego końca i nasyca go tym oczekiwaniem i pragnieniem rozwiązania zagadki. No cóż, widać nie można mieć zawsze wszystkiego. Czy tym razem coś się zmieniło?

Ta książka jest świetna. Jej fabuła nie zwalnia nawet na moment, co sprawia, że książki nie można odłożyć ani na jedną chwilę. Podobało mi się w niej wszystko. Kryminał aż kipi od skrywanych gdzieś na dnie serca obaw i pragnień, niewypowiedzianych słów, walki z samym sobą i brakiem nadziei.

„Zaginiona" Aneta Kisielewska

Co się stało z Sarą Maj? Kim tak naprawdę jest ta dziewczyna? Czemu zniknęła i kto za tym stoi? Czy zawód miłosny mógł doprowadzić do tragedii? A może to ojczym dziewczyny jest winny? W końcu niedługo przed jej zniknięciem, ostro się pokłócili. Tych pytań jest dużo więcej. Policyjne śledztwo prowadzone przez sierżanta Gaika stoi w miejscu. I nic nie wskazuje, by coś miało się w nim zmienić. 

Do czasu...

Dobra, to była książka, oj dobra. Bardzo podoba mi się podzielenie akcji i wydarzeń na te mające miejsce PRZED i PO zaginięciu Sary. Do momentu, kiedy czytalam do nocy zaginięcia, robiłam to z zainteresowaniem. A rozdziały poświęcone tej nocy dosłownie pochłaniam jak szalona, coraz szerzej otwierając oczy. Jak można było tak postąpić? Jak można było stać się takim nieczułym i podłym? Czy Sara sobie na to zasłużyła? 

Myślę, że nikt nie zasłużył sobie na coś takiego...


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Zysk i Spółka.

sobota, 3 maja 2025

„Wybacz" Kamila Cudnik

„Wybacz" Kamila Cudnik

24/2025

„Wybacz" Kamila Cudnik

Książka „Wybacz" to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Nie czytałam wcześniejszej powieści czyli „Zgadnij, kim jestem" i być może jest to błąd. Obie książki są częścią cyklu poświęconemu policjantowi Robertowi Bukowskiemu. Myślałam, że spokojnie można czytać je oddzielnie i spróbowałam. Myślę, że lepiej bym zrozumiała fabułę obu, gdybym przeczytała je w kolejności, jedną po drugiej...


„Wybacz" Kamila Cudnik

Książka zapowiadała się świetnie. Intrygująca i mroczna okładka, dokładnie w takim klimacie jak lubię, od razu przykuła mój wzrok. Zbójatwo, policyjne śledztwo i policjant, który próbuje je rozwikłać. A w tle śpiący Toruń, mający swoje mroczne tajemnice i niezbadane zakamarki. Kto chciał zabić dwoje ludzi, którzy dopiero wkraczali w dorosłość? Co tych dwoje robiło na terenie nieczynnego dworca kolejowego? Komisarz Bukowski poprzysięga, że zrobi wszystko, by dowiedzieć się prawdy. Nawet jeśli ta mu się nie spodoba...

„Wybacz" Kamila Cudnik

„Wybacz" Kamila Cudnik

„Wybacz" to książka, nad którą trzeba się pochylić i czytać ją w spokoju i nie odwlekać czytania kolejnych rozdziałów w czasie. To książka, w której może zaskoczyć Was mnogość postaci, a jeszcze bardziej mnogość wątków, które łączą się ze sobą i przeplatają, tworząc sieć zawiłych serpentyn okręcających powoli głównego bohatera. Mentami się w tym wszystkim gubiłam, stąd moja złość, że nie przeczytałam wcześniej pierwszego tomu. Co prawda na początku wydawało mi się, że nie jest to konieczne. Jednak jest, ponieważ w pierwszej części jest rozbudowany wątek Izy i Roberta, którzy w drugiej części kroczą już razem przez życie. Jest to dziwna lata. Ona - artystka, On - policjant. Tak jakby byli z dwóch różnych historii.

„Wybacz" Kamila Cudnik

Książkę czyta się ciekawie i jest wciągająca. Co prawda, do niektórych wątków musiałam powracać, by zrozumieć kolejne, ale przy innych książkach też tak miałam. Natomiast tu im dalej czytałam, tym bardziej zaczynałam się gubić. W pracy Roberta pojawia się nowa policjantka, która bardzo szybki oskarża go o molestowanie seksualne, gdzieś w tle pojawia się również jego była kochanka. Iza często spotyka się z innym artystą, który bardzo nie podoba się Robertowi. W końcu mężczyzna zostaje zatrzymany pod zarzutem morderstwa. I wiele, wiele innych zawiłych wątków, które faktycznie mogą wprowadzić do głowy czytelnika zamęt. Wszystko jest niby ze powiązane ale też do siebie nie pasuje. Policja bawi się z zabójcą w kotka i myszkę, aż w końcu dochodzimy do zakończenia. I jest dziwnie. Niby wszystko jest jasne, ale samo zakończenie mnie zawiodło. Tak jakby autorka na końcu straciła wenę i chciała szybko postawić ostatnią kropkę. A powtarzam raz jeszcze - książka naprawdę dobrze się zapowiadała...

„Wybacz" Kamila Cudnik

Nie odmawiam autorce talentu do pisania, jednak jej bohaterowie mają tyle problemów, że czułam się nimi przytłoczona. Ten Toruń to wyjątkowo pechowe miasto. Nie dość, że wstrząsnęło nim morderstwo nastolatków, to jeszcze na naszego komisarza wylewa się wiadro pomyj, a zaraz za nim jeszcze szamba. Jak chłop ma spokojnie pracować, gdy wydaje się, że jego żona ma romans i to z dziwnym i odklejonym gościem, a inna kobieta oskarża komisarza o przemoc seksualną? Czy komisarzowi uda się rozwikłać zagadkę zanim zostanie zwolniony ze służby?


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Zysk i Spółka.

wtorek, 1 kwietnia 2025

„Jak cień" Marzena Hryniszak

„Jak cień" Marzena Hryniszak

19/2025 

„Jak cień" Marzena Hryniszak

Zbieram się i zbieram od jakiegoś czasu, by napisać kilka, a nawet kilkanaście słów o książce „Jak cień" autorstwa Marzeny Hryniszak...i ciągle coś mi wypada. To bardzo źle, bowiem ten kryminał zasługuje na to, by literacki świat o nim mówił i na długo go zapamiętał...


„Jak cień" Marzena Hryniszak

Brutalne morderstwo i dwoje policjantów, którzy próbują namierzyć sprawcę. Jest to osoba, która ma albo wykształcenie medyczne, albo przypadkowy ( bądź nie) dostęp do medykamentów i substancji chemicznych, których nie kupi się w pierwszym lepszym sklepie. Co więcej TA osoba obiera sobie za cel mężczyzn i doprowadza ich do śmierci w męczarniach. Na razie jest jeden zgon, a drugi mężczyzna walczy o zdrowie w szpitalu. Kim jest oprawca i czemu funduje swoim ofiarom tak okrutne i wynaturzone tortury?

„Jak cień" Marzena Hryniszak

Ale nie samym policyjnym śledztwem człowiek żyje. Autorka równolegle poznaje nas z innymi bohaterami książki, którzy wydaje się, że nie są powiązani z makabryczną zbrodnią. Co łączy właścicielkę dwóch kamienic, trochę szaloną Bernadettę, tanatopraktorkę Adę, piękną blondwłosą Elę i tajemniczą Sybillę? I co między tym babińcem robi Konrad? Absolutnie nie zamierzam tego zdradzić.

„Jak cień" Marzena Hryniszak

„Jak cień" to mistrzowsko napisany kryminał, który trzyma w napięciu do ostatniej strony. I choć wydawałoby się, że mnogość wątków i częste przeskakiwanie między nimi, będzie działało na niekorzyść tej historii, to nic bardziej mylnego. Właśnie dzięki temu bardzo długo nie mogłam połapać się kim jest morderca. W tej książce podoba mi się wszystko. Począwszy od pomysłu, wykonania, fabuły, bohaterów, dynamiki, akcji, a kończąc na motywach zabójcy, które okazuje się, że mają podłoże w przeszłości. Tylko czyjej i kto zawinił, by skłonić drugą osobę do popełnienia potwornej zbrodni???

„Jak cień" Marzena Hryniszak

Już za dużo zdradziłam, ale chciałabym Wam wykrzyczeć, że ta książka mnie pochłonęła, ponieważ jest świetna i koniecznie musicie ją przeczytać!



Wpis powstał w ramach współpracy recenzenckiej z wydawnictwem Zysk i Spółka.







czwartek, 10 października 2024

"Deprawacja" Sandra Cicha

"Deprawacja" Sandra Cicha

"Deprawacja" Sandra Cicha

Dzięki uprzejmości wydawnictwa Novae Rres miałam możliwość przeczytać najnowszą książkę Sandry Cichej i był to kryminalny strzał w dziesiątkę. Od publikacji dosłownie nie można się oderwać, mnogość wątków i postaci wprowadzają niemałe zamieszanie w głowach czytelników, a finał jest tak zaskakujący, że można śmiało napisać, że jest wisienką na torcie. Wisienką, którą każdy chce zjeść i której każdy pożąda. Zresztą wcale się nie dziwię, ponieważ "Deprawacja" to kawał świetnej kryminalnej literatury, którą każdemu fanowi tego gatunku literackiego polecam.

"Deprawacja" Sandra Cicha

"Deprawacja" Sandra Cicha

Sandra Cicha jest autorką dwóch innych książek, które zebrały dobre noty wśród czytelniczek i czytelników. Poprzednich książek nie czytałam, ale opis "Deprawacji" mnie na tyle zaciekawił, że sięgnęłam po nią bez wahania. To była bardzo dobra decyzja, ponieważ przyjemny styl pisania autorki oraz wciągająca od pierwszej strony fabuła, nie pozwalają odłożyć książki na półkę bez poznania zakończenia.

Książka o tyle ciekawa, że autorka nawet na moment nie zwalnia. Powołała do życia Gosię Drobińską, która jest w stu procentach zaangażowana w pracę kuratora i gdyby nie ona doszłoby do tragedii i niewinna osoba straciłaby życie. Drugim bohaterem jest policjant Robert Grubicki. Losy tych dwojga niejednokrotnie się w książce przeplatają, ponieważ zarówno kuratorka jak i policjant biorą udział w tych samych sprawach kryminalnych. A najważniejszą z nich jest zaginięcie dwóch nastolatek. Zarówno jedna jak i druga mają swoje za uszami, ale nigdy nie znikały na tak długo. Czy możliwie jest, że za ich zniknięciem stoi ta sama osoba? Co takiego wydarzyło się, że po dziewczynach zaginął ślad i nikt nie umie wytłumaczyć co się z nimi stało.

"Deprawacja" Sandra Cicha

"Deprawacja" Sandra Cicha

Tak jak wspomniałam, największą robotę w tej książce robi mnogość postaci oraz zdarzeń, a autorka bezproblemowo potrafi zmylić czytelnika. Mnie wielokrotnie wykiwała i gdy już myślałam, że wiem, kto jest "CZARNYM CHARAKTEREM", okazywało się, że to nie tej osoby policja zaciekle szuka. W książce jest kilka osób, które nie są do końca szczere z wymiarem sprawiedliwości. Ojciec zaginionej dziewczyny mija się w zeznaniach, inni rodzice również dziwnie się zachowują. Nastolatki, które mają szczęśliwe życie nie uciekają, więc wszystko wskazuje na to, że za ich zniknięciem stoi ktoś trzeci.

"Deprawacja" Sandra Cicha

Na okładce książki pojawiło się bardzo ważne pytanie: 

Czy wiesz co Twoje dziecko robi w sieci?

Wielu rodziców nie wie. A książka w brutalny sposób pokazuje, że gdyby wiedzieli, to włosy by im dęba stanęły ze strachu i rozczarowania, dlatego ważne jest to, byśmy we współczesnym świecie nie pozostawiali młodych ludzi samych sobie. Bo gdy tak się dzieje, że może dojść do tragedii.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawcy oraz portalowi Duże Ka

 

wtorek, 3 września 2024

"Sędzia" Oliwia Marczak

"Sędzia" Oliwia Marczak

"Sędzia" Oliwia Marczak

Wolny dzień to idealny czas na przeczytanie dobrej książki. Jeśli lubicie misternie uknute intrygi i trzymające w napięciu kryminały, z dość nieoczywistą fabułą, to „Sędzia" Oliwii Marczak jest książką idealną dla Was.


"Sędzia" Oliwia Marczak

„Sędzia" to debiut autorski młodziutkiej Oliwii Marczak. Jeśli dziewczyna ma takie pomysły chodząc jeszcze do liceum, to nie mogę się doczekać jej publikacji napisanej w dorosłym życiu. Autorka zaskoczyła mnie zarówno swoją dojrzałością, jak i pomysłowością. Co prawda czytelnicy i recenzenci zarzucają jej przewidywalność, ale ja mam inne zdanie na ten temat. Do samego końca nie wiedziałam czemu przypadkowi ludzie zostali zamknięci w ogromnej wilii, odcięci od świata i z okrucieństwem zabijani przez jakiegoś psychopatę. Umówmy się, ale ktoś, kto wymierza sprawiedliwość na własną rękę, kierując się chorymi pobudkami i zostawiając przy ciałach cytaty z książek "Kubuś Puchatek" i "Chatka Puchatka", nie jest do końca normalny. Tym bardziej, że morderstw dokonano w okropny i przerażający sposób, a niektórzy z bohaterów umierali długie godziny w prawdziwych męczarniach.

"Sędzia" Oliwia Marczak

Policjanta Alex Farris zostaje wezwana na miejsce brutalnego zabójstwa. Nim zdąży zapoznać się z sytuacją, wszyscy zebrani w rezydencji tracą przytomność i budzą się zamknięci w wielkim domu, otoczonym betonowym murem. Nikt nie wie co się dzieje, ale jedno jest pewne - zabójca nie zamierza poprzestać na jednej ofierze. Coraz to nowe zdarzenia i nagłe, brutalne zgony, są tym bardziej przerażające, ponieważ morderca tytułuje się Sędzią. Nikt nie jest bezpieczny, a pozostawione przy zwłokach karteczki z wyrokami i cytatami z książek dla dzieci, sieją zamęt w głowach osób czekających na śmierć z rąk psychopaty. Napiecie z godziny na godzinę rośnie, zabójca coraz bardziej się rozkręca, a oskarżeni nie wiedzą, na kogo wypadnie w następnej kolejności. Sędzia tylko z sobie znanych pobudek chce zrealizować swój plan do samego końca, co oznacza, że nie jest to działanie bezcelowe. Była to akcja planowana, co dowodzi chociażby uzupełnianie zapasów w lodówce i brak jakichkolwiek leków w domu, przez co nie można uśmierzyć bólu, ani nikogo znieczulić.

"Sędzia" Oliwia Marczak

Świetny pomysł na książkę i na fabułę. Szczególnie, podobają mi się zamieszczone na końcach rozdziałów cytaty z książki o przygodach Kubusia Puchatka, co wcale nie nadaje jej bajkowego klimatu. Wręcz przeciwnie, ponieważ cytaty idealnie dopasowane są do zdarzeń kończących rozdziały i myśli zabójcy. A jak z zakończeniem? Zaskakujące. Nawet przez chwilę nie przypuszczałam, że akurat TA osoba może być Sędzią, choć miałam już swoje typy podczas lektury książki.

"Sędzia" Oliwia Marczak

Książka ląduje na liście moich ulubionych kryminałów, choć momentami otwierałam szeroko oczy ze zdziwienia, ponieważ autorkę w kilku momentach literacka fantazja podniosła za daleko. Jak chociażby podczas przeprowadzania operacji, która miała na celu wycięcie kuli z ciała jednej z ofiar. Czytając ten zabieg od razu w głowie miałam sceny z filmu "Dr Quinn", gdzie Jane Seymour przeprowadzała chociażby operację plastyczną usypiając pacjenta tylko chloroforem, co było totalnie odklejone od rzeczywistości. Ale w filmie przynajmniej pacjent był uśpiony, a tu nic a nic. Ale w końcu to tylko książka, więc przymykam na to oko.


Nie ma co się czepiać. Jak na pierwszy raz jest całkiem bobrze i z przyjemnością sięgnę po kolejne książki autorki w przyszłości.


Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu Nova Eres oraz portalowi Secretum.pl

niedziela, 1 września 2024

"Confessio" Natalia Kruzer

"Confessio" Natalia Kruzer
"Confessio" Natalia Kruzer

Confessio - z łacińskiego - wyznanie. I właśnie tego najbardziej brakowało prokurator Paulinie Wilczyńskiej, by rozwiązać zagadkę tajemniczej śmierci niepełnosprawnego dziecka. Kto był na tyle zły do szpiku kości i szalony, by zabić niewinnego chłopca? Oczywiście nie miał on dobrych rokowań, a choroba nie jednego człowieka przyprawiała o dreszcze, ale to w końcu dziecko. Niewinny mały człowiek, który nie mógł się bronić. "Confessio" Natalii Krauzer to książka, którą każdy fan kryminałów powinien przeczytać.


"Confessio" Natalia Kruzer

Natalia Kruzer to pseudonim literacki Pani prokurator, która z wiadomych przyczyn nie mogła podpisać się swoim imieniem i nazwiskiem. Jednak nie przeszkadzało jej to w stworzeniu mistrzowsko napisanego kryminału, w którym pierwsze skrzypce gra Paulina, mama niepełnosprawnego Aleksa, która na co dzień zajmuje się pracą w polskiej prokuraturze. Choć o okrucieństwie ludzkim wie już wiele, to najnowsze zabójstwo bardzo nią wstrząsa, ponieważ denatem jest mały niepełnosprawny chłopczyk. Podczas śledztwa ujawnione zostają inne przerażające rzeczy a finalnie morderca jest osobą, której nikt by o to nie podejrzewał.

"Confessio" Natalia Kruzer

Książka wciąga od pierwszej strony, szokuje, doprowadza do szału, ale nie pozwala się odłożyć nawet na chwilę. A to z racji wciągającej fabuły i nietypowej zagadki kryminalnej. Bo kto chciałby zabić chorego chłopca? Najbardziej prawdopodobne jest to, że mordercą jest ojciec. Ale czy na pewno?

"Confessio" Natalia Kruzer

Jestem przekonana, że Natalia Kruzer o przemocy i przerażającej ludzkiej naturze wie już wszystko, ponieważ na co dzień stawia zarzuty tym ZŁYM. Podejrzewam u niej znieczulicę, ponieważ pracując w tym zawodzie bez tego już dawno by zwariowała. Ale nawet ona nie jest obojętna na krzywdę dziecka, dlatego stworzyła tak silną i prawdopodobną postać jaką jest Paulina Wilczyńska. Podoba mi się również pokazanie życia z niepełnosprawnym dzieckiem osoby, która o wszystko musi się troszczyć sama, ponieważ nie ma oparcia ani w ojcu ani w swojej rodzinie. A z tego co przeczytałam to i tak uważam, że nasza bohaterka jest bardzo dobrą matką, mimo swoich wad i zagłuszania smutku lekami i alkoholem. Czy można nam ją przez to oceniać? Łatwo jest napisać, że tak. Ale życie pisze różne scenariusze, a choroba i niepełnosprawność dziecka jest jednym z najczarniejszych z nich.

"Confessio" Natalia Kruzer

Liczę na to, że będę miała przyjemność przeczytać jeszcze nie jedną książkę Pani Natalii. Oczywiście będę szczęśliwa, gdy jej bohaterka ponownie będzie Paulina, ale mogę przeczytać też historię kogoś innego. Podoba mi się styl pisania autorki i to, że nie wciąga ona faktów. Chociażby dlatego, że pokazała niesprawiedliwość polskiego wymiaru sprawiedliwości i gdyby nie upartość prokurator, to niewinny człowiek zostałby skazany za morderstwo. Czasami jest tak, że skoro jest wojny, to nie trzeba szukać dalej, mimo wątpliwości i niedociągnięć śledztwa. Ale czy przełożonych to obchodzi, skoro mogą mieć wynik i awans dzięki temu?

"Confessio" Natalia Kruzer

Recenzja portal: Duże Ka
Autor: Natalia Kruzer
Tłumaczenie: orginalne
Tytuł: Confessio
Wydawnictwo: Filia
Wydanie: 1
Data wydania w Polsce: 13 marca 2024
Kategoria: kryminał
ISBN: 978-83-8357-301-4
Liczba stron: 331
Ocena 10/10



Książkę miałam możliwość przeczytać dzięki wydawnictwu Filia i portalowi Duże Ka.