Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i Spółka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i Spółka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 czerwca 2026

„Zabojcza oferta" Marisa Kashino

„Zabojcza oferta" Marisa Kashino

„Zabojcza oferta" Marisa Kashino

Do czego może doprowadzić obsesja na punkcie poszukiwania idealnego domu???


Ale to było dobre. Marisa Kashing w mistrzowski sposób, krok po kroku zagęszcza atmosferę książki „Zabojcza oferta", ciekawiąc, szokując i coraz szerzej otwierając oczy czytelnikowi. Na początku nic nie zapowiadało, że to będzie wycieczka do umysłu bohaterki, opętanego wizją idealnego domu. Domu, na podwórku którego wisi huśtawka z opony. Gdy okazuje się, że taki dom istnieje, to zaczyna się walka, w której wszystkie chwyty są dozwolone.


„Zabojcza oferta" Marisa Kashino

Margo od dawna pragnie zmienić swoje życie. Do pełni szczęścia brakuje jej domu, dziecka i psa. Ale poszukiwania trwają, Margo jest coraz bardziej sfrustrowana. I w końcu nastaje dzień, kiedy na horyzoncie pojawia się idealny dom z idealną huśtawką. Margo niby przypadkiem poznaje parę, która zamierza wystawić swój dom na sprzedaż. Zaprzyjaźnia się z właścicielami, tworząc w głowie wizję, której nikt i nic nie może zepsuć jej marzenia. Ale pewnego dnia właściciele odkrywają, że ta znajomość ma tylko jeden cel i czują się oszukani. I wtedy zaczyna się jazda bez trzymanki. Odrzucona Margo jest niebezpieczna i zrobi wszystko, by dopiąć swego. Nawet jeśli będzie musiała kogoś skrzywdzić.

„Zabojcza oferta" Marisa Kashino


W tej książce podoba mi się wszystko. Fabuła, bohaterowie, mrok, który zaczyna kiełkować w głowie Margo, by wypłynąć z jej umysłu i przerazić czytelnika. Idealny dom - czy jest wart tego, by przerażające instynkty wzięły górę nad empatią? Do czego zdolna jest kobieta, która chce być szczęśliwa? Nie sądziłam, że posunie się aż do tak wielu rzeczy. Że straci kontrolę nad emocjami, równocześnie świetnie nad nimi panując. Czy w ogóle tak się da? Margo się to udało. Z jednej strony górę wzięła złość, rozgoryczenie i gniew. A będąc pod wpływem silnego wzburzenia można posunąć się o krok za daleko. Ale z drugiej strony, gdy przekuje się te uczucia w silną motywację i zastosuje dobry plan, można osiągnąć sukces? Tylko czy Margo w swoim działaniu będzie znała umiar? A może popłynie krew wymieszana z łzami?

„Zabojcza oferta" Marisa Kashino

Nieoczywista historia kobiety opętanej pragnieniem posiadania czegoś tak bardzo, że granica między działaniem fair play, a tym po trupach już dawno się u niej zatarła. A z drugiej strony Margo, to inteligentna kobieta. Może nie wszystko poszło tak, jak się tego spodziewała, ale finał myślę, że zaskoczył zarówno mnie jak i ją.

Dobre otwarte zakończenie też działa na plus. Sytuacja może być dynamiczna. Tą historię można zakończyć szybko i sprawnie. Ale to nie miałoby sensu. Zemsta najlepiej smakuje na zimno. A każdą zbrodnię trzeba dobrze zaplanować ... .

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Prószyński i Spółka. 

sobota, 21 marca 2026

„Kobiety bez twarzy. Blady strach" Tanya Valko

„Kobiety bez twarzy. Blady strach" Tanya Valko

„Kobiety bez twarzy. Blady strach" Tanya Valko

„Kobiety bez twarzy. Blady strach" to drugi tom dylogii autorstwa Tanyi Valko. Kobieta jest arabistką i przez lata mieszkała w Królestwie Saudów, więc może z powodzeniem uważać się za ekspertkę, w kwestii znajomości kultury i zwyczajów ludzi zamieszkujących te rejony. A musicie wiedzieć, że o tym pełnym restrykcji kraju, jest co opowiadać. Zarówno złego jak i dobrego. Mnie interesowało traktowanie kobiet w krajach orientu, dlatego sięgnęłam po tę propozycję od autorki. Czy spełniła moje oczekiwania?

„Kobiety bez twarzy. Blady strach" Tanya Valko

Trzeba podkreślić, że kraje muzułmańskie nie są sobie równe pod względem traktowania płci pięknej. Tam gdzie mieszkają bohaterowie naszej książki, za nieodpowiedni strój kobieta może trafić na długie lata do więzienia lub na Plac Ścięć. Trochę łatwiej mają cudzoziemki, bo je zazwyczaj ma kto wyciągnąć z aresztu zanim trafią za mury więzienne. Choć i te muszą bezwzględnie przestrzegać zasad ubioru i zachowania. Gorzej jest z Saudyjkami. Im nie ma kto pomóc, a na Placu Ścięć często można spotkać tłum wiernych, którzy czekają na ścięcie panienki, która przez niezachowanie szariatu ma zostać stracona. Mam wrażenie, że jest to dla tych ludzi rozrywka, ale też władze dzięki takim pokazom trzymają w ryzach społeczeństwo. Bo kto by chciał na ten plac trafić? Więc reszta kobiet się bardzo pilnuje. Oczywiście policji ktoś zawsze podpadnie, więc rozrywka jest, choć nie dla tych biednych zabijanych kobiet.

„Kobiety bez twarzy. Blady strach" Tanya Valko

Zanim skusicie się na książkę, to musicie koniecznie przeczytać pieszy tom. „Kobiety bez twarzy. Pierwszy szok", ponieważ to początek tej przerażającej historii. Za żadne skarby świata nie chciałabym mieszkać w tym miejscu, ani w żadnym mizułmańskim kraju. Nie wynagrodziłyby mi tego klejnoty, salony spa czy kolejne torebki znanych projektantów. Na co mi torebki, gdybym nie mogła swobodnie, z rozpuszczonymi włosami, czy w krótkich spodenkach chodzić po ulicy? Na co mi to wszystko, gdybym za taki „występek" miała trafić do więzienia, być wyzywana od szmat i dziwek? Czy klejnoty są tego warte? Wolę móc sama decydować o sobie, niż podporządkowywać się woli stwórcy czy innych osób.

„Kobiety bez twarzy. Blady strach" Tanya Valko

Z racji tego, że to kontynuacja, to wyżej oceniam pierwszą część dylogii. Już zdążyłam się przyzwyczaić do rodziny Koziełów i do zwyczajów panujących w tym kraju. Co nie zmienia faktu, że w drugiej części również są momenty zapierające dech w piersiach. Przykre i nieprzyjemne. Niektóte samoistnie wyrywające krzyk z gardła. Autorka umie zaskakiwać tych, którzy o kulturze arabskiej mają nikłe pojęcie. Ja już coś wiedziałam, ale czytając książkę jeszcze nie podróżowałam po miejscach, gdzie szariat jest przedstawiony tak namacalnie, że nam, Europejczykom krew się w żyłach gotuje. Przerażające to i niestety prawdziwe. 

„Kobiety bez twarzy. Blady strach" Tanya Valko

Z przyjemnością przeczytam inne książki autorki i będę wyczekiwała jej tytułów w social mediach wydawnictwa Prószyński. ♥️

Za książkę bardzo dziękuję wydawcy.


#tanyavalko #kobietybeztwarzy #recenzjaksiazki #arabiasaudyjska #wydawnictwoprószyński




wtorek, 10 marca 2026

„Stosy kości" J.D. KIRK

„Stosy kości" J.D. KIRK



To będzie reklama przez duże R ‼️Co prawda nie muszę się tak ekscytować dostając książkę do recenzji, to jednak ta kupiona samodzielnie nie smakowałby tak dobrze, jak ta, na którą czekałam od wydawnictwa Prószyński. Czemu? Temu, że marketing wydawnictwa spisał się na medal. Czułam, że koniecznie muszę się dowiedzieć więcej o autorze, opis książki mnie zaintrygował, a wydawca dodatkowo przygotował dla recenzentów zagadkę kryminalną 🧐. W dniu dostawy pragnęłam skończyć pracę wcześniej i biec czytać „Stosy kości" od J.D. Kirk.


„Stosy kości" J.D. KIRKy

Dziś mogę napisać, że w końcu ją przeczytałam...

Aleee to było dobre‼️Biorę wszystkie kolejne książki tego wydawcy. Od razu proszę mnie wpisywać na listy recenzenckie i będę piała z zachwytu, aż mnie usłyszą w kosmosie.

Czemu tak bardzo mi się ta książka podobała? Facet ma lekkie pióro i ciętą ripostę. Ma poczucie humoru, głowę pełną pomysłów i talent do mącenia czytelnikom w głowach. Niby daje podpowiedzi, ale jak widać jestem oporna, bo nic z tego nie wyszło. Czytając byłam nastawiona w 100% na jak najszybsze odgadnięcie tego, kim jest Szeptacz, ale oczywiście nic z tego nie wyszło. Zorientowałam się dopiero, kiedy Jack Logan złożył do kupy wszystkie elementy rozrzuconych puzzli, czyli na 290 stronie, czyli prawie pod koniec. Trochę porażka dla mnie, a dla autora wielkie 👏. Już dawno żaden kryminał nie wciągnął mnie tak bardzo, jak ten. A autor umiejętnie operuje słowem. Daje podpowiedzi, ale przy okazji podstawia co i rusz postacie, które pasują do profilu sprawcy. I jest i on - Jack Logan, mężczyzna, który już raz zwyciężył potwora. Ale mija dziesięć lat i znika kolejne dziecko. A wszystkie ślady wyglądają łudząco podobnie do tych, które inspektor już kiedyś widział...

„Stosy kości" J.D. KIRKy

„Stosy kości" J.D. KIRKy

Naśladowca? A może to nie Szeptacz siedzi zamknięty w psychiatryku? Padają różne pytania. Blady policji? Niedopatrzenie? Czy to możliwe, by te dziesięć lat temu złapano nie tego mężczyznę, co potrzeba? Kto porwał chłopca? I czy policjantom uda się go ocalić?


Mroczny, duszący, wciągający jak bezdenne czarne jezioro thriller połączony z kryminałem. Wpadniesz, to nikt Cię nie uratuje. Ja wpadłam, ale jakimś cudem unosiłam się na powierzchni. Nie chciałam krzyczeć „ratunku", bo i tak nikt nie usłyszałby mojego wołania. Czytałam więc dalej, coraz bardziej zagłębiając się w mrok. Stosy kości, martwe koty, szepty, tykający zegar, brutalnie odliczający godziny i głos przerażonego dziecka, to pamiętam. Nie mogłam odłożyć tej książki... Ale również bałam się czytać dalej. Bo co, jeśli i tym razem nie uda się ocalić dziecka?

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawcy. 

wtorek, 7 marca 2023

"Furtka do piekła" Eva Minge - recenzja

"Furtka do piekła" Eva Minge - recenzja

„Furtka do piekła” to kontynuacja „Gry w ludzi”, znanej i cenionej polskiej projektantki Evy Minge, która postanowiła spróbować swoich sił jako pisarka. Jak dotąd ma na swoim koncie dwie książki, które ukazały się nakładem wydawnictwa Prószyński i Spółka.



Mam mieszane uczucia co do tej książki. Rozumiem, że wizja autorki co do dalszych losów bohaterów jest taka, a nie inna i to Eva Minge decyduje o tym, co się z nimi stanie. Jednak z drugiej strony my czytelnicy nie musimy się z tym zgadzać. „Furtka do piekła” opowiada o dalszych losach Anny, którą poznałam w poprzedniej części i już mogę zdradzić, że to nie będzie ostatnie spotkanie z tą bohaterką. Eva Minge na końcu drugiej części zostawiła bowiem szeroko otwartą furtkę i jestem pewna, że już szykuje dla nas nową książkę. Jestem tym zaskoczona, ponieważ byłam pewna, że na dwóch książkach się skończy. Co do fabuły, to mamy powtórkę z rozrywki. Choć Anna przeżyła piekło i prawie została zabita przez zwyrodnialca, to godzi się na powrót w struktury przestępczej, by znowu być przynętą. Choć osoby odpowiedzialne za handel ludźmi z przerażającej imprezy trafiły za kratki, to policja nie ma złudzeń, że była to tylko część osób, które zajmowały się handlem ludźmi, w tym dziećmi, które miały być przeznaczone dla bogaczy jako seksualna zabawka. Z jednej strony dziwi mnie to, że Anna ma tyle siły, by znowu stać się ofiarą. Jest to bardzo niebezpieczna misja i choć agenci jej obiecują, że jest bezpieczna, to każdy ma świadomość tego, że nie zawsze da się wszystko przewidzieć. A z drugiej strony, ta praca pozwoli żyć jej rodzinie na poziomie i przede wszystkim ma pomóc zapewnić jej mamie opiekę, ponieważ kobieta jest chora. Tylko nie jestem pewna czy Anna przemyślała to, co stanie się z jej mamą i synkiem, gdy kobiecie wydarzy się coś złego. Na to jednak jakby można przymknąć oko, bo dużo jest takich sytuacji, gdy ktoś wybiera mniejsze zło. I takim mniejszym złem w tym przypadku jest powrót naszej bohaterki do przestępczego świata.


W książce dużo się dzieje, na scenę ponownie wkraczają znani nam z „Gry w ludzi” bohaterowie. Nie zabraknie Ady, Brunona, Borysa, Tamary, Adama, których dobrze wszyscy już znamy, ale pojawią się też nowe postacie, jak chociażby Małgorzata, która będzie walczyła o serce Anny. Ten wątek akurat mi się podoba, ponieważ dodał świeżości tej historii. Mało kto decyduje się wprowadzić do swoich książek sensacyjnych z wątkami kryminału i odrobiny thrillera dwie kobiety, które połączy uczucie. A przynajmniej ja się pierwszy raz z tym spotkałam i uważam, że jest to dobry pomysł i na pewno ciekawszy niż wątek relacji Anny z kolejnym mężczyzną.


To, co mnie martwi natomiast, to sztuczne dialogi i niektóre zachowania bohaterów. Nie było tego w pierwszej części i nie rozumiem, dlaczego nagle mam takie odczucia, co do drugiej. Książki przeczytałam w krótkim odstępie czasu, więc mam dobre porównanie. Szczególnie chodzi mi o dialogi między Anną i Adamem oraz Anną i Małgorzatą. Jest sztywno, drętwo, na siłę poprawnie. Nie ma w nich życia. Zresztą nawet ta cała relacja między Anną a Małgorzatą jest moim zdaniem sztuczna. Może to kwestia tego, że ta kobieta jest jak Królowa Lodu, ale mimo tego, że cieszę się z tego damskiego wątku w książce, to ta relacja jest zimna. Tak nie zachowują się zakochane osoby.


Podoba mi się za to zakończenie, choć powiało trochę wątkiem science fiction. Autorkę fantazja poniosła, ale przynajmniej dostałam odpowiedź na to, czemu siedemdziesięcioletnia kobieta wygląda jak czterdziestolatka. Gdy zmierzałam ku końcowi, to już przymknęłam oko na drętwe dialogi i skupiłam się na poznaniu tajemnicy Małgorzaty.


Czekam na kolejną część i jestem ciekawa, co tym razem Eva Minge przygotuje dla swoich bohaterów.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Prószyński oraz portalowi Secretum.pl, na którym recenzja również się pojawiła. 





























piątek, 10 lutego 2023

"Gra w ludzi" Eva Minge - recenzja

"Gra w ludzi" Eva Minge - recenzja

"Gra w ludzi" jest pierwszą częścią książek o przygodach Anny, autorstwa Evy Minge, które ukazały się nakładem wydawnictwa Prószyński i Spółka. Byłam bardzo ciekawa tej historii i muszę przyznać, że jestem pozytywnie nią zaskoczona.



Nie łatwo skategoryzować "Grę w ludzi". W księgarniach widnieje w zakładce thriller/kryminał, ale dla mnie to książka sensacyjna w czystej postaci, choć można jej momentami przypisać elementy thrillera i kryminału. Czytałam już wiele powieści napisanych przez celebrytki i gwiazdy show biznesu, ale nie miałam przyjemności czytać książek projektantów mody. I to jeszcze takich znanych. Niezaprzeczalnie Pani Minge jest gwiazdą wielkiego formatu, jej kreacje i dodatki znane są na całym świecie, a kolekcja butów skradła zapewne niejedno serce. Moje na pewno skradła. Czy projektantka mody mogła napisać dobrą książkę sensacyjną?

"Gra w ludzi" Eva Minge - recenzja

Jestem przekonana o tym, że będąc taką osobą jak Eva Minge, ma się ogromną wiedzę dotyczącą funkcjonowania w showbiznesie. A jak wiemy, nie są to tylko piękne modelki i huczne pokazy mody. To również świat, do którego zaproszenie mają nieliczni. Bogacze, politycy, gwiazdy, osoby spod ciemnej gwiazdy, a ich zabawy i imprezy dalekie są od znanych nam, zwykłym ludziom. Na takich galach, pokazach, przyjęciach załatwia się brudne interesy lub spotyka ludzi, którzy mogą spełnić nawet najbardziej wyrafinowane prośby i chore fantazje. Seks, władza, alkohol, narkotyki i dobra zabawa. Niekiedy przekraczająca moralność. O tym właśnie jest "Gra w ludzi". Długo zastanawiałam się nad tym, czemu taki tytuł? Teraz już wiem. Showbiznes to gra. Gra, w której każdy musi odegrać swoją rolę. Ale wkraczając do świata ludzi władzy i wielkich pieniędzy, przekonujemy się, że to co dla nas jest grą, dla nich może oznaczać coś innego. Coś bardzo mrocznego, niebezpiecznego, ale i podniecającego.

Eva Minge w swojej książce pokazała, jak bardzo trzeba być ostrożnym, szczególnie gdy jest się kobietą. Trzeba mieć oczy szeroko otwarte i nie wierzyć w każde słowo, szczególnie jeśli ktoś obiecuje kobiecie małżeństwo i dostatnie życie. Trzeba uważać, bo ta przedstawicielka płci pięknej może być dla niego tylko pionkiem w grze, w której nagrodą jest jej śmierć.

"Gra w ludzi" Eva Minge - recenzja

Jestem pod wrażeniem tego, o czym opowiada historia Anny i choć doskonale zdaję sobie sprawę, że bardzo ryzykowała, to jestem z niej dumna. Postawa Anny świadczy o tym, że była silniejsza niż początkowo przypuszczałam. A miała prawo się załamać po tym, co zrobił jej Robert. Mimo tego postanowiła wziąć odwet i zniszczyć byłego kochanka. Czy jej się to udało? Tego Wam nie zdradzę.

Książka pełna jest niesamowitych zwrotów akcji. Wielowątkowa i wielopostaciowa historia wymaga skupienia i najlepiej przeczytać ją za jednym zamachem, by cały czas czuć emocje, które przez całą książkę towarzyszą naszej bohaterce. To historia dziewczyny, która ulokowała swoje uczucia w nieodpowiednim mężczyźnie. Mężczyźnie, który okazał się diabłem.

"Gra w ludzi" Eva Minge - recenzja
 
Jeśli jesteście ciekawi czy Annie uda się ocalić życie swoje i synka, a także chcecie dowiedzieć się więcej o brudnej stronie showbiznesu, to koniecznie musicie przeczytać "Grę w ludzi". Nie jest to książka długa, ale szeroko otwierająca oczy, wstrząsająca i bardzo emocjonująca.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Prószyński i Spółka. Recenzja ukazała się początkowo na portalu Secretum.