środa, 29 lipca 2026

„Ostatnie tchnienie" Karolina Ligocka

„Ostatnie tchnienie" Karolina Ligocka

Coraz częściej w moich social mediach pojawiają się recenzje książek z gatunku fantastyka. W swojej kolekcji mam ich bardzo dużo i postanowiłam, że będę częściej dzieliła się swoimi przemyśleniami na temat magicznych światów wymyślonych przez autorów. Tym razem mam przyjemność pokazać Wam „Ostatnie tchnienie" Karoliny Ligockiej. To trzecia część cyklu „Historia Naridy. Dwie poprzednie części zrecenzowane są na moim blogu.


„Ostatnie tchnienie" Karolina Ligocka

„Ostatnie tchnienie" to już ostatnia część przygód anielicy Naridy, która została strącona z Nieba za zbrodnię, której nie popełniła. Miała nie przeżyć upadku i zderzenia z Ziemią. Na nieszczęście tych, którzy ją skrzywdzili, upadek nie zabił młodej anielicy. Ale na pewno spotęgował jej chęć zemsty na matce, która wydała na nią wyrok śmierci. Pierwsza część cyklu to „Piekielne Niebo", a druga to „Szczelina mroku". Cały cykl ukazał się nakładem wydawnictwa Mięta. Autorka zostawiła sobie otwartą furtkę i nie powiedziała „nie" tej historii, choć na chwilę obecną jest ona zakończona na trzech tomach. Na razie musi nam to wystarczyć, choć nie ukrywam, że jest mi przykro. Polubiłam bohaterów tej historii i ich perypetie. A autorka miała mam co opowiadać. 


Każda z książek z cyklu to wyprawa do innego miejsca. W tej książce nasi bohaterowie muszą wyruszyć do Czyścca, by uratować najlepszego przyjaciela Nari - demona Romina. Demon został zaczarowany przez przywódcę watahy wilkołaków, pokiereszowany i pozostawiony na pewną śmierć. Przy okazji nieodwracalnie zmieniło się jego DNA, czyniąc go nowym gatunkiem. Na szczęście udało mu się dotrzeć do mieszkania Nari. A ta zmobilizowała wszystkie siły i rozpoczęła misję ratunkową.

„Ostatnie tchnienie" Karolina Ligocka

Pomysł na ostatnią część historii Naridy uważam za genialny. Zarówno pierwsza jak i druga część mi się bardzo podobała ale trzecia pokazała w pełni, że miłość i przyjaźń międzygatunkowa istnieje. Nie ważne czy jesteś istotą światła czy ciemności, możecie stworzyć duet idealny. A o prawdziwą przyjaźń należy walczyć. Nawet jeśli miałoby to oznaczać, że trzeba zejść do Czyścca, wejść do przerażającej siedziby wilkołaków czy obcować z pradawną mocą, która czyni z najlepszego przyjaciela potwora. Naridzie nawet przez myśl nie przeszło, by się odwrócić od demona. Nawet gdy zaczęły mi rosnąć rogi, a jego skóra pokrywała się kolorowymi łuskami. Nawet wtedy, gdy okazało się, że Rimon może być niebezpieczny, a jego siła zagrażać anielicy i jej przyjaciołom. 

Podobał mi się opis Czyścca i to jak autorka go sobie wyobraziła. Zawsze wydawało mi się, że to jest straszne miejsce, że dusze zawieszone są w nim jak w próżni. I w sumie też trochę cierpią katusze. Miałam już jakieś wyobrażenie tego miejsca, gdy czytałam książkę „Ja potępiona" Bereniki Miszczak. A tu okazuje się, że można wymyśleć to inaczej. A przy okazji spotkać tajemniczego i niespodziewanego gościa. 

„Ostatnie tchnienie" Karolina Ligocka

Pomysł, wykonanie, język, fabuła i pomysł na piątkę z plusem. Cała trylogia godną jest polecenia i jeśli lubicie fantastykę, gdzie świat demonów i istot piekielnych łączy się z tym anielskim, to bedziecie zadowoleni. 

Mam tylko jedno „ale" co do okładki. Na grafice wyraźnie widać, że Rimon ma skrzydła. A w książce, mhm, zresztą doczytacie sobie sami...

Krótko mówiąc POLECAM! 


Książkę otrzymałam do recenzji od wydawnictwa Mięta. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję Ci za odwiedzenie mojego bloga i każdy pozostawiony przez Ciebie komentarz. Motywuje mnie to działania.

Komentując post wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które odbywa się na podstawie zgody użytkownika na przetwarzanie danych osobowych (art. 6 ust. 1 lit a RODO z dn. 25.05.2018)