Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avon. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 listopada 2021

Avon - co można znaleźć w ofercie marki?

Avon - co można znaleźć w ofercie marki?


Avon


Markę Avon zna chyba każdy. Ich kosmetyki dostępne są na rynku od wielu lat i można znaleźć wśród nich prawdziwe perełki. Dla tych z Was, którzy marki nie znają, poniżej krótka charakterystyka tego, co możecie zamówić z katalogu Avon.


Avon

W katalogu Avon znajdziecie wszystko czego dusza zapragnie.

Zacznijmy od zapachów. Perfumy mają genialne. Ładne i długotrwałe zapachy dla kobiet i mężczyzn, a przy tym dobre ceny. Moje ulubione to Celébre, Maxima, Little Black Dress oraz męski Indywidual Blue.

Kolorówka - makijaż. Na przestrzeni lat wszystko się zmienia. Kiedyś jako dziewczynka kochałam Color Trend, teraz wybieram kosmetyki Mark oraz Power Stay - ich podkład do twarzy jest genialny, tak samo szminki w płynie.

Pielęgnacja ciała. Do nich ulubionych serii należą Planet Spa oraz Avon Care. Ta pierwsza kojarzy mi się z prawdziwym spa. Mają świetne maseczki do twarzy oraz masła do ciała.

Bardzo lubię też linię perfumowanych kosmetyków do ciała Avon Encanto. Miałam wersję różową i niebieską i widzę, że jest też pomarańczowa i bordowa. Muszę koniecznie je wypróbować.

Kosmetyki do włosów. Wszystkie rodzaje włosów. Maski, szampony, serum a także dodatki czyli szczotki do włosów.

Avon ma również bardzo dobre i niedrogie kosmetyki do pielęgnacji stóp. Zazwyczaj jest to koszt mniej niż 10 zł za jeden kosmetyk. Ostatnio używałam kosmetyki Foto Works o zapachu czekolady z orzechami - bardzo dobrze mi się sprawdziły.

Avon

Avon

Avon

Zapachowe mgiełki do ciała Avon Naturals oraz żele pod prysznic Avon Senses - czy jest ktoś, kto nie zna tych kultowych produktów? Pamiętam, że to były moje pierwsze kosmetyki z katalogu Avon, które sobie zamówiłam. Było to w liceum czyli z 18 lat temu. 


W ofercie marki Avon znajdziecie również wiele innych rzeczy, jak chociażby biżuterię, zegarki, torebki. Oferta cenowa zmienia się co katalog. 

Avon

Jeśli lubisz kosmetyki Avon i kupujesz je na własne potrzeby, to może warto rozważyć zostanie Konsultantką Avon. Konsultantki mają zniżkę na produktu do - 40 % i z tym rabatem to już wychodzi bardzo dobra cena. Ale kupując taniej i sprzedając po cenach katalogowych kosmetyki koleżankom czy rodzinie, możesz dodatkowo zarobić.

Co myślicie o pracy konsultantki? Znacie Avon? Lubicie ich produkty?



























 

poniedziałek, 25 października 2021

Avon - zalety i korzyści z bycia Konsultantką.

Avon - zalety i korzyści z bycia Konsultantką.

Avon - zalety i korzyści z bycia konsultantką.

Nie będę pytać czy czy znacie markę Avon. Jestem przekonana o tym, że właśnie tak jest. I pewnie większość z Was kiedyś coś z Avonu zamówiła, prawda? A wiecie, że jeśli lubicie kosmetyki Avonu, to możecie zamawiać je taniej?


Avon - zalety i korzyści z bycia Konsultantką.

Jak byłam w liceum, to na przerwach zawsze siadałyśmy w grupkach, koleżanka przynosiła katalog Avon i studiowało się go niczym Biblię. Jak siedziała grupa dziewczyn i o czymś żwawo dyskutowały, to było pewne, że pojawił się nowy katalog. Później robiło się zamówienie i człowiek był najszczęśliwszy na świecie, gdy je odbierał. Kiedyś było inaczej. Nie było Rossmana i innych drogerii, a u mnie w mieście był jeden sklepik z kosmetykami, więc ten Avon nas ratował. Ale muszę przyznać, że lubiłam i dalej lubię te kosmetyki. Owocowe mgiełki czy seria Planet Spa, to były kosmetyki, które najczęściej zamawiałam. A pamiętacie te pachnące strony? To był hit. Zresztą co jak co, ale zapachy to Avon ma niezłe i mam wśród nich nawet swoich ulubieńców. Jednym z nich jest chociażby Maxima, Luck czy Little Black Dress. A wszystko w całkiem przystępnych cenach. I choć teraz na rynku kosmetycznym jest do wyboru, do koloru kosmetyków, to dalej lubię sobie od czasu do czasu coś zamówić z katalogu. A przeglądanie samego katalogu sprawia mi taką samą frajdę jak kiedyś.

Avon - zalety i korzyści z bycia konsultantką.

Jeśli lubicie zamawiać kosmetyki z Avonu, to możecie robić to ze zniżką, a przy okazji zarabiać. Ja to zrobić? Wystarczy zostać Konsultantką Avon. Jest to zajęcie dobre dla młodych osób, mam na macierzyńskim lub dla wszystkich tych, którzy lubią markę i kupują jej kosmetyki, a chcą to robić taniej.

Korzyści płynące w bicia Konsultantką Avon:


Zamawiasz kosmetyki do 45 procent taniej i albo je sobie zostawiasz, albo sprzedajesz je innym w cenie katalogowej, a różnica jest Twoim zarobkiem.
Nie ma limitu zamówień i nie musisz robić tego co katalog, tylko kiedy potrzebujesz.
Jako nowa konsultantka masz wiele korzyści na start, a należą do nich materiały szkoleniowe, próbki, katalogi, a w zależności od kwoty zamówienia również i prezenty.

Jako konsultantka masz możliwość zamawiania w specjalnych cenach oraz korzystania z ofert promocyjnych tylko dla konsultantek.

Avon - zalety i korzyści z bycia konsultantką.

I najważniejsze: teraz wszystko możesz robić bez wychodzenia z domu. Konto Ambasadorki zakładasz online, a reklamować możesz się również w sieci. Ale nie ma nic lepszego niż spotkanie z przyjaciółkami i wspólne przeglądanie katalogu. Katalog możesz zanieść również do szkoły, na uczelnię czy do pracy. 

A najlepsze jest to, że możesz zostać Konsultantką tylko po to, by kupować dla siebie i swojej rodziny ulubione produkty w niższych cenach.









 

wtorek, 10 marca 2020

Avon - co tym razem zamówiłam?

Avon  - co tym razem zamówiłam?

Raz na jakiś czas na moim blogu pojawiają się posty dotyczące kosmetyków Avon, gdzie pokazuję Wam kosmetyki, które sobie zamówiłam. Ten post będzie kolejnym.


Marka Avon jest obecna w moim życiu odkąd pamiętam. W liceum, w mojej klasie, jedna z koleżanek była konsultantką i przynosiła nam katalogi, byśmy mogły sobie zamawiać kosmetyki. Ale to była frajda. Kiedyś było inaczej, bo nie było tych wszystkich drogerii, a zakupy przez internet były rzadkością. Teraz nawet kosmetyki marek katalogowych można kupić przez internet. Obecne czasy dużo bardziej mi się podobają. Ale jeśli mam być szczera, to katalog lubię oglądać w wersji papierowej. Oczywiście można to zrobić przez internet, ale mi oglądanie katalogu sprawia frajdę. Tym bardziej, że jest w nim dużo zapachowych stron, a zapachy tej marki uwielbiam. 

Tym razem zakupy nie są duże. Zamówiłam tylko trzy produkty, jeden dla mnie, dwa na prezent dla teściowej. Ona na szczęście nie czyta mojego bloga, więc niespodzianka jej nie ominie.


O kosmetykach z linii Encanto już Wam kiedyś pisałam. Bardzo mi się spodobał zapach niebieskiej serii Fascinating i od razu zamówiłam sobie mgiełkę i perfumowany balsam do ciała. Balsamu już nie mam, ale mgiełkę tak i używam jej dalej. Moja teściowa ostatnio bardzo zachwycała się tym zapachem, więc postanowiłam zrobić jej prezent i również taki zestaw dla niej zamówiłam. Będzie miała na dzień mamy, ale i tak wcześniej go pewnie dostanie. 


Natomiast dla siebie wzięłam spray do włosów chroniący kolor advance TECHniques. Bardzo lubię kosmetyki z tej serii za zapach. Obłędny jest. Natomiast jeśli chodzi o działanie, to będę dopiero za tydzień farbować włosy i dopiero wypróbuję czy faktycznie mój kolor będzie żywy do 45 myć, tak jak zapewnia producent. Granatowa czerń, na którą farbuję włosy niestety bardzo szybko się zmywa, więc każda ochrona koloru przed blaknięciem jest u mnie na wagę złota.


Do zamówienia dostałam również kilka próbek perfum.


Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o kosmetykach Avon zapraszam Was na  ich stronę i tam znajdziecie wszystkie potrzebne informacje.


Lubicie kosmetyki Avon?









poniedziałek, 16 grudnia 2019

Avon - co tym razem zamówiłam?

Avon - co tym razem zamówiłam?

Avon to marka, którą lubię i czasami pozwalam sobie na małe zakupy u nich. Jakiś czas temu zamówiłam kilka produktów i w zeszłym tygodniu przyjechała moja przesyłka. Chciałam Wam pokazać co zamówiłam. Teraz jest gorący okres i wszyscy myślą tylko o prezentach i o tym co kupić najbliższym. A ja prezenty już kupiłam dawno, trzeba je tylko zapakować. Ale to w przyszły weekend zrobię na spokojnie. Jak człowiek ma spokojną głowę przed świętami, to może pozwolić sobie na odpoczynek i zrobić coś dla siebie. Właśnie tak zrobiłam. Kupiłam sobie drobny upominek. A zawartość mojego zamówienia przedstawiam Wam na zdjęciach. 



Ochronna pomadka (balsam) nawilżająca do ust o smaku cynamonu z serii Color Trend. Gdy zobaczyłam tą wersję zapachową, nie mogłam się jej oprzeć. Pachnie jak cynamon, smakuje jak cynamon z cukrem. Nadaje ustom zdrowy wygląd i delikatnie je nabłyszcza. 


Żel pod prysznic o zapachu mandarynki i jaśminu Senses. Świetnie się pieni, dobrze oczyszcza skórę, ma delikatny przyjemny zapach. Bardzo lubię żele pod prysznic z linii Senses i na pewno nie jest to mój ostatni. 


Woda toaletowa Attitude Amour 50 ml jest dla mnie dużym zaskoczeniem. Miał być lekki, kobiecy, leni zapach, a ja tu wyczuwam dość ciężkie nuty. Nawet mój mąż powiedział, że zapach jest mocny. Muszę Wam powiedzieć, że zapach mimo tego jest ładny i co ciekawsze zupełnie inaczej pachnie na skórze powąchany z bliska, a zupełnie inaczej w powietrzu. Myślę, że mojej mamie się bardzo spodoba. Od razu o niej pomyślałam, jak to powąchałam, bo u mnie takie zapachy raczej się nie sprawdzają. Ona za to je uwielbia. 



Szminka True Color została zamówiona dla mojej mamy. Ciężko jest znaleźć jej kolor, z którego byłaby zadowolona. Szminka  na zdjęciu to odcień Blush Nude. Szminka ma średnie krycie i pozostawia na ustach delikatny połysk. Mojej mamie bardzo ten odcień się podoba. 



Do zamówienia dostałam jeszcze najnowszy katalog, który jest ważny od 27.12.2019 do 15.01.2020 oraz próbki perfum.


Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o kosmetykach Avon, to wszystkie potrzebne informacje znajdziecie pod tym linkiem


Jak Wam się podoba moje zamówienie?


















poniedziałek, 28 października 2019

Distillery - nowa seria kosmetyków do pielęgnacji twarzy od Avon

Distillery - nowa seria kosmetyków do pielęgnacji twarzy od Avon

Otwierasz Instagram - Distillery. Otwierasz Facebook - Distillery. Wpisujesz w wyszukiwarkę Google słowo Avon - wyskakuje Distillery. Co to jest, myślisz sobie? I koniecznie chcesz to sprawdzić. A ja ci dziś o tym opowiem. 

Distillery to nowa seria wegańskich kosmetyków od marki Avon, bez alkoholu, bez substancji zapachowych, przebadana dermatologicznie, klinicznie i alergologicznie. To powrót do źródeł natury. Serię tę wydała dobrze znana nam i lubiana marka Avon. A ja dzięki programowi Hot Noty mogłam ją przetestować i przekonać się na własnej skórze, czy jest skuteczna. Czym zachwycił się cały internet? I najważniejsze, czy zachwyciłam się tym ja? O tym przeczytacie w dalszej części recenzji. 


Tak jak wspomniałam, internet kipi aż od zdjęć i recenzji kosmetyków Distillery marki Avon. Seria w krótkim czasie okazała się bestsellerem, a użytkowniczki rozpisują się o tym, że kosmetyki są genialne. W skład serii wchodzi balsam do oczyszczania twarzy, żel na noc, krem na dzień, olejek i witamina C w proszku, którą możemy dodać do ulubionego kosmetyku. 

Wiecie, że ja zawsze piszę szczerze i nie owijam w bawełnę. Nie lubię Was oszukiwać i zawsze opisuję swoje doświadczenia, zaznaczając przy tym bardzo wyraźnie, że są MOJE. A, że nie wszystko jest dla wszystkich, to niestety zdarza się czasami tak, że muszę napisać, że coś się u mnie nie sprawdziło. I tak też było w tym przypadku. Ale wszystko po kolei. 

Wszystkie kosmetyki z serii Distillery mają szklane opakowania za co duży plus. 



Clean Break Balsam oczyszczający z ekstraktami roślinnymi. Zawiera min. olejek morelowy, masło kakaowe, masło mango i ekstrakt z ogórka. Bardzo ciekawy kosmetyk. Producent zapewnia nas, że w magiczny sposób po wmasowaniu w skórę zmienia swoją konsystencję w mleczną piankę. Serio? U mnie żadnej pianki nie było. Ale jeśli nałożymy kosmetyk na mokrą skórę, to faktycznie trochę się pieni i robi biały, ale nie jest pianką.  Za to kosmetyk zachowuje się w kontakcie ze suchą skórą jak olejek. Formę oczyszczania skóry olejami bardzo dobrze znam i lubię i tu jest podobnie. Z tym, że nie ma problemu ze zmyciem go ze skóry. Balsam przyjemnie oczyszcza i nawilża skórę. Nie używałam go do demakijażu oczu, ponieważ najpierw korzystam z płynu dwufazowego, a później oczyszczam twarz balsamem. Wszystko byłoby super, gdyby nie zapach kosmetyku. Jest okropny (oczywiście to kwestia gustu). Dla mnie pachnie zepsutym ogórkiem, takim za długo leżącym w lodówce. Ale oczyszcza fajnie. I mimo tego okropnego zapachu bardzo go polubiłam. 

Cena regularna 79 zł za 50 ml.



Purify facial oil Regenerujący olejek do twarzy z olejem jojoba to mógłby być bardzo ciekawy kosmetyk. Zazwyczaj od olejków tego typu oczekujemy, że są w pełni naturalne. W tym przypadku mamy aż 97 % oleju jojoba, a na trzecim miejscu w składzie phenoxyethanol, który jest konserwantem o bardzo złej sławie. Nie mam nic przeciwko konserwantom w kosmetykach. Mają w końcu sprawić, że żadna zaraza nie opanuje naszego ulubionego kosmetyku. Ale żeby dawać tak silny konserwant do olejku do twarzy?

Olejek nie ma zapachu. Nawilża skórę przyjemnie, to trzeba mu przyznać - tak wydawało mi się przez pierwsze dwa dni. Używałam go na noc z żelem. Ale później zauważyłam, że moja skóra jest dziwnie podrażniona, więc mogę używać go tylko solo. A tak poza tym, to jestem w stanie używać go tylko na noc, bo nie wchłonie się na tyle, bym mogła stosować go pod krem na dzień. Nałożony solo zostawia na skórze tłustą warstwę. Plus za szklany kroplomierz. 

Cena regularna to 99 zł co uważam za kosmos. Można kupić w 100% naturalny kosmetyk za dużo mniejszą kwotę. 



Sleep Potion Głęboko nawilżający eliksir na noc z gliceryną roślinną, to przezroczysty żel, który ma za zadanie nawilżyć skórę podczas nocnego odpoczynku. Można go nałożyć solo na oczyszczoną skórę twarzy, ale również na olejek, o którym Wam wyżej wspomniałam. Bezzapachowy, szybko się wchłania, przyjemnie nawilża i nie pozostawia na skórze lepkiej warstwy. Niestety na 5 miejscu znowu pojawia się phenoxyethanol. A kosmetyk stosowałam przez dwa dni z olejkiem i niestety czułam, że ten duet mnie podrażnia. Zastosowany solo działał jak krem nawilżający i  nie podrażniał. 

Cena regularna 89 zł.



Shade the day Nawilżający krem na dzień SPF 25 z filtrem mineralnym. Ten kosmetyk użyłam dwa razy i nie chcę już więcej. Ciężki krem, który pozostawia na skórze białą warstwę. Producent zapewnia, że to normalne i trzeba go dobrze wsmarować. Nałożyłam go odrobinę i wierzcie mi, tego nie da się rozsmarować. On tak oblepia skórę, choć miał być fajnym lekkim kremem matującym. Pod makijaż się nie nadaje. Mam wrażenie, że moja skóra po jego nałożeniu zaczyna się pocić i nie oddycha. Dodatkowo błyszczy się. Mam wrażenie, że ten kosmetyk zatyka pory, co u mnie spowodowało wysyp niedoskonałości. Zdecydowanie moja skóra nie lubi tego kremu. Plus za duży filtr i brak zapachu. Jednak mimo tego jestem zdecydowanie na nie. I oczywiście na koniec dodam, że mamy tu także konserwant, który znajduje się w pierwszej połowie składu. 

Cena regularna 89 zł za 30 ml 




Ostatnim kosmetykiem, który mnie bardzo zaskoczył jest C Shot powder czyli witamina C w pudrze, którą można dodać do ulubionego kremu. Producent zapewnia w opisie, że kosmetyk stanowi 100% witaminy C z dodatkiem witaminy E. Jak widać po składzie znajdziemy tam także konserwant. Kosmetyk dosypywałam do żelu na noc. Ładnie się rozpuszcza i nie powoduje widocznych zmian w kosmetyku. Nie zauważyłam by działał jakoś niesamowicie na moją skórę. Mam mieszane uczucia co do stosowania tego kosmetyku. O ile używam go z kosmetykami z serii Distillery to ok. Ale skąd mogę mieć pewność, że będzie dobrze współgrać z kremem z innej serii? Zresztą tak naprawdę nie jest nigdzie napisane ile dokładnie mam tego wsypać do kremu czy serum. A jak wsypię za dużo? Z dużą rezerwą podchodzę do takich nowości kosmetycznych, choć muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona zrobieniem takiego kosmetyku. Coś innego na polskim rynku. 

Cena regularna 99 zł - szaleństwo. 


Podsumowanie. Z jednej strony jestem miłe zaskoczona, że marka Avon wprowadziła na rynek te kosmetyki. Coś innego, nowego. Balsam do oczyszczania, gdyby nie miał zapachu, byłby moim ulubieńcem, choć i tak muszę przyznać, że pomijając zapach, to świetnie mi się go używa. Lubię moją skórę po jego zastosowaniu. Niestety jego zapach mi się bardzo nie podoba. Pamiętajcie jednak, że Wam może się bardzo podobać, dla odmiany, bo niektóre dziewczyny pisały, że dla nich jest świetny. Olej jojoba jest zawsze w cenie, ale inne firmy przyzwyczaiły mnie do tego, że nie dają takich konserwantów do swoich produktów. Nie oszukujmy się, konserwant ten robi dobrą robotę, ale może też bardzo podrażniać skórę. Żel na noc, to ciekawy kosmetyk, ale właśnie w połączeniu z olejkiem mnie podrażniły. A może to sam olejek lub żel? Tego nie wiem, bo jak stosuję je oddzielnie, to jest ok. Ale wiem na pewno, że kremu na dzień nie lubię, a co do witaminy C, to mam mieszane uczucia. 


Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii na temat tej serii. Piszcie koniecznie w komentarzach, co myślicie o tych kosmetykach. 


Więcej o serii Distillery i innych kosmetykach Avon dowiecie się pod linkiem http://u.grubo.io/7ti .





































wtorek, 1 października 2019

Test kolorówki Power Stay od Avon

Test kolorówki Power Stay od Avon


Firmy kosmetyczne oferujące kosmetyki kolorowe nieustannie się prześcigają. Zresztą nie ma się co dziwić, bowiem my jako konsumenci ciągle chcemy więcej i coraz lepszych kosmetyków. Jedną z marek, której chciałabym się bliżej przyjrzeć jest Avon. Firma wszystkim dobrze znana, mająca w swojej ofercie mnóstwo wszystkiego, począwszy od kosmetyków do pielęgnacji, poprzez kolorówkę, a kończywszy na biżuterii czy torebkach. Czy taka marka, która ma wszystko i nie specjalizuje się tylko w kosmetykach kolorowych, może wypuścić na rynek produkty do makijażu, które zachwycą Polki, a świat beauty internetu oszaleje na ich punkcie? 



Przedstawiam Wam nową serię kosmetyków kolorowych Power Stay, która rozkochała w sobie Polki i podbiła internet. W skład tej serii wchodzi Podkład 24 hours i Szminka 16 hours. Dzięki udziałowi w programie Hot Noty miałam przyjemność przetestować oba produkty i przekonać się, czy faktycznie są tak idealne, a może zapewnienia o ich skuteczności są tylko dobrym chwytem marketingowym?




Podkład 24 hours według zapewnień producenta:
  • wygląda jak świeżo nałożony do 24 h
  • przetrwa upał, wilgoć i każdą aktywność
  • nie ściera się i nie zostawia śladów
  • zostaje na twarzy, a nie na ubraniach
  • lekka, oddychająca formuła, której nie czujesz na skórze
  • matowy efekt non-stop
  • ze stopniowalnym średnim-pełnym kryciem
Moje pierwsze wrażenie :
  • lekka konsystencja
  • ładnie się poziomuje
  • zapach klasyczny dla podkładu- przyjemny
  • podkład jest średnio kryjący
  • ma satynowe wykończenie
  • daje efekt matu na skórze zaraz po nałożeniu
  • kolor jest bardzo naturalny
  • przy dużych niedoskonałościach wymaga użycia korektora 



Szminka 16 hours według zapewnień producenta: 
  • trzyma się na ustach w każdej sytuacji i utrzymuje na nich do 16 h
  • nie spływa, nie rozmazuje się, nie zostawia śladów
  • intensywne matowe kolory
  • wyglądają jak świeżo nałożone przez cały dzień
  • wysoki komfort noszenia
  • po zastygnięciu nie czujesz jej na ustach
Moje pierwsze wrażenie :
  • rewelacyjna pigmentacja i nasycenie koloru
  • łatwo się aplikuje
  • nie wymaga konturówki
  • ma wygodny aplikator
  • trochę długo schnie i przez ten czas się lepi, ale gdy wyschnie nie ma już efektu klejenia
  • 10 przepięknych odcieni
  • jest trwała, bardzo wolno się ściera
  • zjada się nierównomiernie bo od wewnątrz
  • nie zostawia śladów na ubraniach, skórze i szklankach
  • nie wysusza ust, choć jak je dotkniemy, to są suche, przez co często musiałam je oblizywać, ale to chyba kwestia przyzwyczajenia do produktu
  • jak za dużo się jej nałoży, to pęka odrobinę i delikatnie od strony jamy ustnej się kruszy- trzeba nałożyć jej mniej  
Podkład występuje w 15 odcieniach. Do testu wybrałam kolor Natural Beige i uważam, że to był doskonały wybór. Szminka występuje w 10 odcieniach. Kolor został mi przesłany losowo. Dostałam Relentless Rose. Nie do końca jest to mój ulubiony odcień i na pewno bym go sama nie wybrała. Ale nie miałam na to wpływu niestety. 

Oba produkty zostały przetestowane bardzo dokładnie. Zrobiłam dużo zdjęć. Wybaczcie ich jakość, ale samej ciężko mi było pozować tak, bym wyszła pięknie i byście zobaczyli to, co chciałam Wam pokazać. 

Avon dość odważnie podszedł do tematu. Chodzi mi dokładnie o zapewnienie, że podkład wyglądać perfekcyjnie do 24 godzin, a szminka do 16 godzin. Mnie nie przekonuje takie zapewnienie, ponieważ nigdy nie chodziłam z podkładem 24 godziny na twarzy, a ze szminką 16 godzin. Uważam, że lepszym zapewnieniem byłaby informacja, że makijaż będzie wyglądać świetnie przez 12 godzin. Myślę, że dla wielu z nas taka informacja byłaby bardziej wiarygodna. Ale nie czepiajmy szczegółów. Przejdźmy do testu. 

Makijaż nr 1

Pierwszy makijaż został wykonany bez użycia bazy, korektora i pudru. Nałożyłam na skórę tylko podkład i odrobinę różu na policzki i rozświetlacza i oczywiście malowałam oko jak zwykle cieniami i tuszem. Szminkę nałożyłam ok godziny 12, a podkład miałam na buzi od 9 rano do 21 wieczorem. Na zdjęciach widzimy, że nie wszystkie niedoskonałości są przykryte, bo podkład jest średnio kryjący.

Podczas testu podkładu byłam z dzieckiem na zakupach, gdzie bardzo się zgrzałam, a podkład dalej wyglądał dobrze. Wróciłam do domu i wzięłam się za sprzątanie i gotowanie obiadu. Wtedy pomalowałam usta szminką. Po sprzątaniu i gotowaniu dalej było nieźle. Na koniec dnia niedoskonałości były już widoczne, a buzia się zaczęła błyszczeć, ale uważam, że źle nie było jak na dzień, w którym ciągle coś robiłam i wielokrotnie dotykałam buzi. Co do szminki, to jadłam i piłam, a ona wyglądała po 9 godzinach jak na zdjęciu czyli 16 h nie przetrwa, ale i tak jest nieźle, tym bardziej że nie lubię mieć poczucia suchych ust i ciągłe je oblizuję, gdy mam na ustach taką szminkę.


Godzina 12, bezpośrednio po umalowaniu ust. Podkład jest na twarzy od 9 rano. Jestem już po zakupach i ugotowałam obiad. Oprócz delikatnego błyszczenia makijaż wygląda dobrze.



Godzina 17.



Godzina 17.



Godzina 17.30



Godzina 21.


Godzina 21.

Makijaż numer 2

Drugi makijaż został wykonany już całkowicie. Dalej nie ma bazy, jest esencja nawilżająca pod podkładem, za to jest podkład, korektor, puder ryżowy, puder z kolorem, rozświetlacz, róż, bronzer, makijaż oka, brwi i oczywiście szminka. Makijaż został wykonany ok godziny 9 rano, a zmyty ok 19 wieczorem. W ciągu dnia byłam z dzieckiem na sali zabaw, więc też się spociłam. Potem byliśmy na zakupach i na pizzy. Od nałożenia szminki zjadłam kanapkę, pizzę, piłam kawę i sok, przy czym ten drugi piłam z butelki. Jeśli chodzi o podkład, to widać wieczorem, że jest już starty odrobinę, natomiast szminka starła się i od środka zaczęła wykruszać. Ważne jest również to, że tego dnia kilka razy zakładałam i ściągałam bluzę dresową "przez głowę ", więc jak na tak ekstremalne warunki uważam, że jest całkiem nieźle. Zresztą wszystko widać na zdjęciach. Na tych zdjęciach jest efekt przed nałożeniem makijażu, po nałożeniu i przed zmyciem. Nie miałam kiedy zrobić zdjęcia w ciągu dnia, ale przy poprzednim makijażu jest, wiec ma nadzieję, że wybaczycie. 


Przed makijażem.


Po nałożeniu makijażu.


Po nałożeniu makijażu.


Godzina 19.


Godzina 19.


Godzina 19.


Godzina 19.

Podsumowanie :

Jestem pod wrażeniem efektu, jaki uzyskałam używając tych dwóch produktów. Zanim napisałam swoją recenzję pozwoliłam sobie obejrzeć kilka innych na YouTube i przeczytać kilka wpisów na IG i na blogach. Opinie są bardzo dobre, a niektóre dziewczyny po 12 h  dalej wyglądają zaskakująco dobrze. Na pewno mogę powiedzieć tak: podkład i szminka nie wytrzymają 24 ani 16 godzin bez poprawek. Testerka musiałaby chyba leżeć i nic nie robić. Efekty jakie uzyskamy zależą od tego :
  • jaki mamy typ cery
  • ile i czy w ogóle mamy niedoskonałości 
  • czy skóra nam się bardzo przetłuszcza czy nie
  • co robiliśmy danego dnia 
  • czy było ciepło czy zimno
Nie można powiedzieć, że u każdej z nas ten efekt będzie taki sam i będzie idealny. Moim zdaniem zapewnienia producenta są trochę podkoloryzowane, bo produkty absolutnie nie będą trwałe tyle ile on nas o tym zapewnia, czyli te 24 i 16 godzin. Nie zrozumcie mnie źle. Absolutnie nie krytykuję tych kosmetyków, tylko zapewnienia producenta. Ogólnie jestem zadowolona z testu. Uważam, że jak na moją tłustą, trądzikową skórę i to co robiłam danego dnia test, wypadł nad wyraz pomyślnie i bardzo chętnie będę tych kosmetyków dalej używać. Szminkę tylko chciałabym w innym kolorze. Natomiast podkład uważam, że jest bardzo dobry. 

Czy mogę Wam polecić serię Power Stay? Spokojnie i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jestem na TAK. Zresztą wszystko macie udokumentowane na zdjęciach. 

O tych i o innych kosmetykach Avon możecie dowiedzieć się pod linkiem: http://u.grubo.io/6hm

Ciekawa jestem Waszej opinii na temat tych kosmetyków. Czy już ich używałyście? Jak podoba się Wam mój test?