Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alicja Skirgajłło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alicja Skirgajłło. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 lutego 2023

"Złudne marzenia. Dziedzictwo" Alicja Skirgajłło - recenzja

"Złudne marzenia. Dziedzictwo" Alicja Skirgajłło - recenzja

"Złudne marzenia. Dziedzictwo" Alicja Skirgajłło - recenzja

W mojej biblioteczce znajduje się już kilka książek Alicji Skirgajłło i z przyjemnością sięgam po kolejne. Autorka jest doskonałym przykładem na to, jak autor z biegiem kolejnych wydanych książek może się zmienić na lepsze. Tym razem przedstawiam Wam "Złudne marzenia. Dziedzictwo". Książka jest drugą częścią "Brudnej gry".


"Złudne marzenia. Dziedzictwo" Alicja Skirgajłło - recenzja

Już raz ją ocalił. Teraz znowu jest jej potrzebny
Kira Sadowska traci ukochanego dwukrotnie jednego dnia. Raz najzupełniej dosłownie ― Eryk ginie w tajemniczych okolicznościach. I drugi raz ― kiedy się dowiaduje, że człowiek, którego uważała za swojego narzeczonego, był od dawna szczęśliwie żonaty. Niestety, dla Eryka rozkochanie w sobie Kiry było wyłącznie elementem oszustwa, mającego go doprowadzić do przejęcia całości udziałów w odziedziczonej przez nią firmie.

Jak na drobną dwudziestoparolatkę, zdecydowanie za dużo tych ciosów. A to przecież nie koniec kłopotów: atmosfera wokół Kiry i jej firmy jest niepokojąca. Ktoś życzy dziewczynie źle. Ktoś na tyle bezwzględny, że nie cofnie się przed niczym. Najwyższy czas pomyśleć o osobistej ochronie, tym bardziej że jest akurat pod ręką odpowiedni kandydat na bodyguarda….

"Złudne marzenia. Dziedzictwo" Alicja Skirgajłło - recenzja

Jeśli myślałam, że Kira już wystarczająco wycierpiała, to Alicja Skirgajłło udowodniła mi, że to był przedsionek piekła, a nasza bohaterka dopiero w drugiej części wkracza do jego środka. Nie byłam zdumiona, że na tronie czeluści piekielnych zasiada Abelard Kos. Mężczyzna już w poprzedniej części zapowiedział Kirze, że zawsze dostaje to, czego chce. I tak właśnie zamierzał postąpić. "Złudne marzenia" to dobry kawał literatury sensacyjnej w połączeniu z gorącym romansem. Tak jak przypuszczałam, nowym wybrankiem naszej Kiry jest Kajetan. Zapewne pamiętacie scenę, gdy ochroniarz pomógł Kirze przed klubem, gdy Eryk ją szarpak. Tak to właśnie nowy ochroniarz dziewczyny i jej kochanek. W książce połączyła ich gorąca relacja, ale dobrze, że to właśnie on pojawił się w jej życiu, ponieważ Kos udowodnił nie raz, że nie będzie przebierał w środkach. Firma Kiry ma być jego, nawet po trupach.

"Złudne marzenia. Dziedzictwo" Alicja Skirgajłło - recenzja

Książka jest naprawdę dobra i uważam, że Alicja miała świetny pomysł, z którego powstały dwie książki. Podoba mi się, że autorka idzie w sensację w połączeniu z romansem. Dzięki temu nie otrzymujemy ckliwych historii miłosnych, w których bohaterowie rozstają się sto razy na dobę z błahych powodów. Za to mamy intrygujące, wciągające, niebanalne historie, w których cały czas się coś dzieje i nie ma w nich miejsca na nudę. Cieszę się również, że Alicja zrezygnowała ze swojego drwiącego tonu, który nie zawsze mi pasował. Teraz jest wszystko jest idealnie i z przyjemnością sięgam po kolejne książki autorki.

"Złudne marzenia. Dziedzictwo" Alicja Skirgajłło - recenzja

Jeśli nie czytaliście żadnej z tych książek, a lubicie pełne zaskakujących zwrotów akcji i sensacji powieści, to myślę, że i ta dylogia się Wam spodoba. Dodatkowo autorka umiejętnie wplotła w fabułę gorący romans, a sceny seksu między Kirą a Kajetanem są bardzo namiętne. Ale musicie również przygotować się na ogon cierpienia jakiego doznała nasza bohaterka. Alicja Skirgajłło nie oszczędza postaci swoich książek i lubi robić z ich życia prawdziwy roller coaster. A ja uwielbiam takie szalone historie i zawsze cieszy mnie wieść, że autorka planuje kolejną premierę.


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Editio Red.






\





 

wtorek, 13 grudnia 2022

"Brudna gra. Dziedzictwo" Alicja Skirgajłło - recenzja

"Brudna gra. Dziedzictwo" Alicja Skirgajłło - recenzja


"Brudna gra. Dziedzictwo" Alicji Skirgajłło to jedna z tych książek, które trzeba przeczytać w jeden wieczór. Nie można się oderwać i przestać myśleć o tym, ci autorka wymyśliła. A musicie wiedzieć, że to jedna z jej najlepszych książek



Odziedziczyła ogromny majątek, a wraz z nim ogromne kłopoty.

Kira Sadowska ma jasno sprecyzowany plan na najbliższe tygodnie. Kończy studia w akademii sztuk pięknych, odbiera dyplom i wyjeżdża na upragnione wakacje. Paryż u boku ukochanego chłopaka i w towarzystwie najlepszej przyjaciółki ― czy można sobie wymarzyć coś wspanialszego?

Niestety, Kira będzie musiała odłożyć Paryż na później… Być może nawet na dużo później. Tak to zazwyczaj bywa z planami, że los lubi w nich namieszać. Na Kirę jak grom z jasnego nieba spada wiadomość, że jej ojcem, którego nigdy nie poznała, jest Tomasz Abramowicz, właściciel największej w Polsce agencji marketingowej. W zasadzie był, bo mężczyzna niedawno zmarł, ale przedtem zapisał córce cały majątek. Jakby nie dość było emocji, na jaw wychodzi tajemnica, którą skrywali przed Kirą Ulka i Paweł. To zdecydowanie zbyt wiele dla tej drobnej młodej kobiety z burzą rudych włosów. Z pomocą przychodzi Kirze Eryk, przystojny współwłaściciel firmy Abramowicza. Tylko czy ona może mu całkowicie zaufać?

"Brudna gra. Brudna " Alicja Skirgajłło - recenzja

Tego było mi trzeba. Miałam ochotę na mroczną i pełną tajemnic oraz niedopowiedzeń historię, w której nie brakowałoby niespodziewanych zwrotów akcji. Otrzymałam to wszystko i jeszcze dużo więcej. Nawet nie spodziewałam się, że ta historia pochłonie mnie na tyle, że będę siedzieć pół nocy i ją czytać. A zakończenie? Tak się nie kończy książki, chyba, że ma się w zanadrzu kolejną część. Mam nadzieję, że Alicja nie wywinie mi tego samego numeru, co przy "Pokonanym" i już niedługo będę mogła poznać dalsze losy Kiry. To było tak dobre, że nie mogę się otrząsnąć, mimo tego, że od zakończenia książki minęło już kilka godzin.


Nie wszystkie spadki są dobre. Nie wszystkie mogą pomóc spełnić marzenia. Czasami lepiej być biednym i nigdy nie dowiedzieć się, że tatuś był właścicielem jednej z najlepszych agencji marketingowych w Polsce. Czasami lepiej nie wiedzieć, że umarł i zostawił jedynej córce cały swój majątek. Ale Kira nie miała tyle szczęścia. Choć początkowo myślała, że złapała Pana Boga za nogi, to wkrótce okazało się, że bycie Panią Prezes ją przerasta. Owszem, bycie bogatą jest fajne. Nie trzeba się o nic martwić, można dla relaksu wyjechać do jednej z polskich posiadłości tatusia. Można na chwilę się od wszystkiego odciąć. W końcu ma się ludzi, którzy pomogą funkcjonować firmie. Jednym z takich ludzi jest Eryk. W jego przypadku Kira również była pewna, że otrzymała gwiazdkę z nieba. Ale Kira ma jedną wadę - jest naiwna i podatna na manipulacje. I właśnie to ją zgubiło.

"Brudna gra. Brudna " Alicja Skirgajłło - recenzja

Książka wciąga od pierwszej strony i mimo tego, że napisana jest drobną czcionką, to błyskawicznie ją przeczytałam. Z książkami Alicji Skirgajłło jest różnie. Autorka ma specyficzne poczucie humoru i nie wszystkie jej książki mi się podobają. Tu na szczęście zupełnie zrezygnowała ze frywolnego języka i stworzyła kawał dobrej sensacji, od której nie sposób się oderwać. Myślę, że chodzi tu o intrygę, w którą uwikłany jest Eryk. Dużo można sobie wyobrazić i wszystkiego się po nim spodziewać. Cały czas byłam pewna, że na następnej stronie jego sekrety wyjdą na jaw i Kira dowie się jaka z niego szuja. Ale Alicja do ostatniej strony trzymała mnie w niepewności, by na końcu zaserwować mi takie zakończenie, że aż się zdenerwowałam. Nie dlatego, że jest źle. Tylko ja chcę więcej. Chce się dowiedzieć w co był uwikłany Eryk i jakie konsekwencje jego czynów poniesie Kira. A tym czasem muszę czekać na następną książkę i najgorsze jest to, że nie wiem, czy ją przeczytam. Alicja lubi zacząć, namieszać i nie skoczyć. Mam nadzieję, że w tym przypadku się zlituje i już w przyszłym roku będę mogła poznać kontynuację "Brudnej gry".

A teraz UWAGA! Sprawdziłam zapowiedzi wydawnictwa Editio Red i kontynuacja "Brudnej gry" już tam jest. Książka nosi tytuł "Złudne marzenia. Dziedzictwo" i zapowiada się naprawdę dobrze. Na jaw wychodzą kłamstwa Eryka, a w życiu Kiry pojawia się nowy mężczyzna. Jak myślicie, kto nim będzie? Ja już podejrzewam co będzie dalej, ale na przeczytanie książki przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać. Oby nie za długo. 


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Editio Red.










środa, 17 sierpnia 2022

"Sekretny kurort" Alicja Skirgajłło i K.A. Figaro - recenzja

"Sekretny kurort" Alicja Skirgajłło i K.A. Figaro - recenzja
"Sekretny kurort" Alicja Skirgajłło i K.A. Figaro - recenzja


"Sekretny kurort" to druga część rewelacyjnie napisanego "Boskiego kurortu". Jedynka skończyła się w momencie, gdy do drzwi Enzo zapukała policja. Co takiego stało się w kurorcie? Czemu Kaja z niego wyjechała? A najważniejsze pytanie brzmi - czy do niego wróci i co z jej relacją z Enzo? Zapraszam Was do mistrzowsko wykreowanego i mocno erotycznego świata Alicji Skirgajłło i K.A. Figaro. Czy druga część spodobała mi się tak bardzo jak pierwsza?


"Sekretny kurort" Alicja Skirgajłło i K.A. Figaro - recenzja

Enzo prowadzi we Włoszech ekskluzywny kurort, jego życie wydaje się spokojne i ułożone. Do czasu! Kaja wyjeżdża na wakacje z przyjaciółką, zmęczona pracą w Polsce zastanawia się nad nowym początkiem. Wszystko wskazuje na to, że namiętny romans, który wybucha między tą dwójką skończy się jak jedna z wielu miłosnych przygód. Okazuje się jednak, że uczucie przetrwa o wiele dłużej, tylko co zrobi Kaja, gdy Enzo pozna jej sekret? I czy mafia pokrzyżuje ich wspólne plany?

"Sekretny kurort" Alicja Skirgajłło i K.A. Figaro - recenzja

W recenzji "Boskiego kurortu" napisałam, że brakuje mi scen erotycznych. Było ich za mało, choć muszę przyznać, że scena seksu Lilki i Kai była bardzo podniecająca. Nie każdemu udaje się dobrze rozpisać sceny kobiecego seksu, a autorkom udało się to na piątkę z plusem. W "Sekretnym kurorcie" również jest jedna taka scena, tym razem seksu grupowego. Co prawda mogłoby by być więcej szczegółów, ale rozumiem też dlaczego autorki z nich zrezygnowały. W końcu Kaja nie wszystko pamięta z tamtej nocy. Ta część owszem jest bardziej erotyczna ale również nastawiona na akcję, ponieważ Enzo odkrywa, że ktoś w jego kurorcie zajmuje się sprzedażą narkotyków. Mężczyzna jest ich wrogiem i nie ma nic przeciwko temu, by organizować gościom uciechy cielesne, ale używkom mówi zdecydowane nie. Dodatkowo jeden z jego wpływowych gości jest szantażowany fotografiami tego co robił w kurorcie. Pech chciał, że mężczyzna należy do mafii i teraz Enzo ma kłopoty. Albo zacznie współpracować, albo jego bliskim stanie się coś złego. Jak widać złota zasada "co się wydarzyło w kurorcie, zostaje w kurorcie" dla kogoś przestała obowiązywać. Enzo musi teraz odkryć kto za tym wszystkim stoi.

"Sekretny kurort" Alicja Skirgajłło i K.A. Figaro - recenzja

"Sekretny kurort" Alicja Skirgajłło i K.A. Figaro - recenzja

Czy było dobrze? Nawet bardzo dobrze, choć niektóre wątki mogłyby być bardziej rozbudowane i zakończenie książki wydłużone o co najmniej jedną stronę wyjaśnień, to książkę uważam za udaną. Co prawda mam pewne wątpliwości co do informacji, które Kaja przekazuje Enzo na końcu książki, ale skoro autorki już nie chciały pociągnąć dalej tego wątku, to widocznie tak musi być. Ale jeśli mam być szczera, to końcówka jest trochę ucięta, jakby pomysłu zabrakło. Mam poczucie niedosytu, ponieważ wiem, że dziewczynom pomysłów nie brakuje, a tu takie coś. Nieładnie.

"Sekretny kurort" Alicja Skirgajłło i K.A. Figaro - recenzja

"Sekretny kurort" kończy moją przygodę z bohaterami tych książek. Czy szkoda? Tak, ponieważ mogłaby być jeszcze jedna część. Polubiłam Kaję, Enzo i nawet Lilka z tym swoim "kocie" mi się podobała. Choć niewątpliwie straszna z niej suka. Książki wciągają, ciekawią, szybko się je czyta i krótko mówiąc - jest to kawał dobrej historii. Choć połączenie sił Alicji Skirgajłło i K.A. Figaro było dla mnie na początku dość niespodziewane, to szybko przekonałam się, że dziewczyny jako duet potrafią stworzyć świetną historię, którą przeczytałam z prawdziwą przyjemnością.


Oby więcej takich duetów i książek na polskim rynku. Tego sobie i Wam życzę.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Lipstick Books oraz portalowi Duże Ka.


















poniedziałek, 18 kwietnia 2022

"Miłość arystokraty" Alicja Skirgajłło - recenzja - patronat medialny

"Miłość arystokraty" Alicja Skirgajłło - recenzja - patronat medialny

"Miłość arystokraty" Alicja Skirgajłlo - recenzja - patronat medialny


Święta, święta i po świętach. Po małej przerwie czas wrócić do publikowania recenzji, tym bardziej, że mam dla Was recenzję patronacką najnowszej książki Alicji Skirgajłło "Miłość arystokraty".



"Miłość arystokraty" Alicja Skirgajłlo - recenzja - patronat medialny

Snob i lekkoduch. Tak James Truman mówi sam o sobie. I wiecie co? Ma rację. Milioner, arystokrata, dziecko szczęścia, któremu życie podsuwa wszystko pod nos, przewiązane wstążeczką i podane na złotej tacy. Pieniądze, dziewczyny, interesy, hazard... James nie wie, co to porażka ani odmowa. W miłości też nie... Stop. Miłości nie ma. Tak w każdym razie uważa nasz bohater i powtarza to sobie nawet w dniu własnych zaręczyn. Zaręczyn, jak to bywa w arystokratycznych kręgach, zaaranżowanych przez rodziny państwa młodych w celu pomnożenia fortun. James nie ma nic przeciwko temu ... w miłość przecież nie wierzy, a po ślubie wcale nie zamierza przestać czerpać pełnymi garściami z uroków życia.

Czy to możliwe, by ktoś do tego stopnia namieszał w perfekcyjnie poukładanym życiu Jamesa Trumana, że młody milioner dostrzeże coś więcej niż tylko czubek własnego arystokratycznego nosa? I żeby tym kimś nie była dama dorównująca Trumanowi majątkiem i pozycją, a zwykła pokojówka, jedna z tych, których się prawie nie zauważa, a jeśli nawet, to i tak traktuje się jak zabawkę?

Tego dowiemy się z najnowszej, pełnej humoru i nieoczekiwanych zwrotów akcji powieści Alicji Skirgajłło.

"Miłość arystokraty" Alicja Skirgajłlo - recenzja - patronat medialny

Okładka tej książki jest przepiękna i kojarzy mi się trochę z serią bogactwo i grzech Meghan March. A przynajmniej takie było moje pierwsze skojarzenie, gdy zobaczyłam projekt. Książka niby nie jest gruba, ponieważ ma około 420 stron, ale ma małą czcionkę więc finalnie dostajecie do przeczytania kawał powieści. Zupełnie inaczej czyta się plik pdf i byłam zaskoczona, że książka jest okazała. Ale w sumie za coś się płaci, a ja nad tą propozycją spędziłam kilka wieczorów.

Alicja Skirgajłło ma specyficzny styl pisania. Nie boi się afer w swoich książkach, awantury również nie są jej obce. Ma cięty dowcip i poczucie humoru. Relacje jej bohaterów są dość burzliwe i gdy już myśli się, że może przystopowała i nie będzie robić dram, to akcja zaczyna się kręcić jak na karuzeli. Styl pisania Alicji albo się lubi albo nie, tak mi się wydawało. Ale jestem doskonałym przykładem, że nie wszystkie jej książki mi się podobały, ale były takie, które skradły moje serce. Podoba mi się w autorce to, że potrafi napisać połączenie romansu z dramatem, tak jak zrobiła to w "Pokonanym", by zaserwować swoim fankom komedię romantyczną, którą niewątpliwie jest "Miłość arystokraty".

"Miłość arystokraty" Alicja Skirgajłlo - recenzja - patronat medialny

Głównym bohaterem książki jest arystokrata James Truman. Człowiek majętny, lekkoduch, bawidamek. Nie stroni od kobiet i dobrej zabawy, mimo tego, że ma narzeczoną. Ale kto by się przejmował aranżowanym małżeństwem gdy na wyciągnięcie ręki są młode i chętne kobiety. James jest pewny, że się nie zakocha i mimo ślubu dalej będzie mógł się dobrze bawić. Pewnego dnia w jego domu pojawia się nowa służąca. Dziewczyna jest młoda, nosi na zębach aparat, na nosie ogromne okulary, na głowie chustę, a jej ubranie spokojnie można nazwać babcinym. Dziewczyna jest niewykształcona, ale nie można nazwać jej głupią. Za to ma ogromnego pecha i ciągle pakuje się w tarapaty. James jej nie znosi. Jest dla niego głupią wieśniaczką. Ale James poza czubkiem własnego nosa nie jest w stanie nic innego dostrzec. Nawet tego, że ma pod swoim dachem prawdziwy skarb, co oczywiście wszyscy inni domownicy już dawno zauważyli z narzeczoną mężczyzny na czele...

Książka jest śmieszna, pełna dobrze wykreowanych postaci i ciekawie napisanych scen. Na początku co prawda relacja Clary i Jamesa trochę mnie denerwowała i te ich wzajemne podchody rozwleczone w czasie nudziły, ale później akcja rusza z kopyta i robi się naprawdę ciekawie. Oczywiście nie obeszło się bez dram, wybuchów złości i awantur w powieści. Alicja nie byłaby sobą, gdyby cała akcja opierała się tylko na miłości i seksie. Ale i tego w "Miłości arystokraty" nie zabrakło.

"Miłość arystokraty" Alicja Skirgajłlo - recenzja - patronat medialny

Pośmiałam się pobawiłam, rzadziej wkurzałam, bo jednak tu głównie o wyluzowanie chodziło. Chociaż w tej książce są dwie bohaterki, które mnie irytowały, choć wiem oczywiście, że tak miało być. Ale mimo tego miałam ochotę udusić je gołymi rękami. Na szczęście wszystkich sprawiedliwość kiedyś dosięgnie...


Ciekawa jestem czy lubicie książki Alicji Skirgajłło czy może nie przepadacie za jej poczuciem humoru? W tej książce są naprawdę śmieszne sceny, a James jest głównym poszkodowanym, ponieważ Clara gdy go widzi, to staje się chodzącym nieszczęściem i facetowi ciągle się obrywa. Jak nie w głowę to w jaja...


Za możliwość współpracy przy książce bardzo dziękuję autorce oraz wydawnictwu Editio Red.








 

piątek, 17 września 2021

"Boski kurort" Alicja Skirgajłło, K.A. Figaro - recenzja

"Boski kurort" Alicja Skirgajłło, K.A. Figaro - recenzja

"Boski kurort" Alicja Skirgajłło, K.A. Figaro - recenzja

Każdy zasługuje na wakacje. Tym bardziej, gdy pracuje w pocie czoła od rana do nocy przez cały rok. Każdemu należy się odpoczynek. Kai również się należał. Jej przyjaciółka zrobiła rezerwację, opłaciła pobyt. Kaja pojechała. Lilka miała dojechać później. Może gdyby pojechały razem, wiele rzeczy by się nie zdarzyło. Na pewno życie Kai by się nie skomplikowało tak, jak jak po przyjeździe do kurortu. Ale może to i lepiej, że tak się stało?


"Boski kurort" Alicja Skirgajłło, K.A. Figaro - recenzja

Kaja i Liliana od dłuższego czasu tworzą relację, której głównym spoiwem jest pożądanie. Wyjazd do kurortu miał je odprężyć i nadać nowy powiew świeżości w ich związku. Plany jednak komplikuje przystojny szef hotelu, który wywołuje w Kai mnóstwo emocji i otwiera jej oczy na nowe doznania. I nie tylko. Powoli udowadnia jej, że miłość jest tylko jedna... Niestety, przyjaźń z Lilianą stoi pod znakiem zapytania. A gorycz, jaką w sobie nosi przyjaciółka, stopniowo zaczyna się ujawniać. Przyjaźń czy miłość? Czy walka, jaką stoczy ze sobą Kaja, da jej ukojenie i chwilę radości? A może wybierze jednak to, co już sprawdzone, wypróbowane? Czyli stabilność u boku Lilki i bycie na drugim planie?

"Boski kurort" Alicja Skirgajłło, K.A. Figaro - recenzja

"Boski kurort" Alicja Skirgajłło, K.A. Figaro - recenzja

Alicja Skirgajłło i K.A. Figaro - takiego połączenia się nie spodziewałam. Panie do tej pory wydawały książki w różnych wydawnictwach i nigdy nie dopatrzyłam się powiązań między nimi, a tu niespodzianka. I ten intrygujący tytuł "Boski kurort". Byłam bardzo ciekawa co z tego wyniknie, tym bardziej, że Alicja jest dość kontrowersyjną pisarką. Zawsze jest o niej głośno. A Pani Figaro? Nie miałam przyjemności wcześniej zapoznać się z jej piórem, więc tym bardziej mnie ciekawiło czy "Boski kurort" będzie ciekawy, czy może obejdę się smakiem.

Zanim zaczęłam czytać, to mignęła mi na Instagramie u mojej koleżanki recenzja tej książki. Daria Rajda również autorka książek, napisała polecajkę na okładkę "Boskiego kurortu", a gdy zapytałam ją czy warto przeczytać książkę, napisała, że tak. Że jest gorąco, namiętnie i to są główne zalety publikacji. Styl, który Darii się podoba znam, więc wiedziałam, że dobrze trafiłam, a książka obu Pań miała mnie tylko w tym utwierdzić. I utwierdziła. Czegoś takiego się nie spodziewałam i jestem pozytywnie zaskoczona.

"Boski kurort" Alicja Skirgajłło, K.A. Figaro - recenzja

Kaja i Lilka są przyjaciółkami. Pracują w firmie Lilki, której kobieta jest twarzą. Kaja natomiast odwala całą brudną robotę. Jest architektem, znanym i rozchwytywanym. Ale gdyby nie Lilka jej wpływy i pieniądze, to Kaja nigdy nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest. Obie piękne, przyjaźnią się od dawna, obie kochają seks. Kochają seks z sobą. Seks bez zobowiązań. Nie, dziewczyny nie są lesbijkami, nie są nawet w związku. One kochają się ze sobą "pieprzyć". Raz we dwoje, raz we troje z partnerem Lilki. Kaja jest zazdrosna o dziewczynę, ale zrobi wszystko, by zatrzymać ją przy sobie, nawet jeśli to co od niej otrzymuje, jest tylko namiastką tego co sama czuje. Wszystko zmienia się, gdy Kaja wyjeżdża na wakacje. To miejsce jest cudowne, ludzie, którzy ją otaczają pięknie i bogaci. A pokusy czyhają na każdym rogu. Bowiem kurort, w którym się znalazła, to prawdziwy raj na ziemi. Boskie miejsce, a pobyt w nim dla każdego jest niezapomnianą atrakcją. Szczególnie, że oprócz drinków z palemką kurort zapewnia swoim wczasowiczom niezapomniane atrakcje. Nigdzie indziej nie doznasz tyle rozkoszy i spełnienia co tam. Zainteresowałam Cię? Bardzo mnie to cieszy...

Książkę czyta się szybko i wciąga od pierwszej strony. Fabuła jest ciekawa, choć muszę przyznać, że spodziewałam się trochę więcej tajemnicy i dreszczyku emocji. Wszyscy wiemy, czym jest boski kurort i można się domyśleć po opisie książki, gdzie trafiły nasze bohaterki, ale mimo tego tajemnicy związanej z tym miejscem mi brakowało. Oczywiście Kaja nie wie gdzie jest i odkrywa to miejsce krok po kroku. Kurort szokuje ją, ale jednocześnie intryguje. Jest tajemnica, nie myślcie, że nie, ale trochę za mało niż bym chciała. Czy to wada? Ależ nie, tylko w swoim życiu przeczytałam już wiele książek i wiem czego oczekuję. Druga sprawa to seks. Zazwyczaj mówię, że jest za dużo, zbyt mechaniczny, a miliony orgazmów u głównych bohaterek mi bokiem wychodzą. Tym razem mam niedosyt, ponieważ autorki udowodniły, że są pomysłowe, że można świetnie rozpisać sceny seksu między kobietami i w trójkątach i dlatego chciałabym, by tych scen było więcej. Ale z drugiej strony może to zabieg celowy, by czytelniczkom bokiem ten seks nie wychodził? Wiecie, co za dużo, to nie zdrowo.  Za to brakowało mi więcej erotycznych scen na a terenie kurortu, między jego gośćmi. Takich, na które Kaja wpada przez przypadek, z fascynacją się im przygląda...W końcu boski kurort, niczym miasto grzechu, powinien rozpalać zmysły zawsze, wszędzie i na każdym kroku. A może powinna napisać własną książkę, wtedy byłabym zadowolona?

"Boski kurort" Alicja Skirgajłło, K.A. Figaro - recenzja

Dość tego narzekania. Książka jest fajna, ciekawa i jest dla mnie zaskoczeniem. Pokazuje jak jeden wyjazd może przekreślić przyjaźń i zmienić życie o 180 stopni. A wszystkiemu winna zazdrość i nieporozumienia.

Książka ma ciekawą końcówkę, która obiecuje ciąg dalszy. Ciekawa jestem jak autorki to pociągną, rozwiną fabułę? Ale myślę, że kolejną część dla odmiany będzie pełna intryg. Co z tego wyniknie? Zobaczymy. Mocno kibicuję autorkom i trzymam za nie kciuki.

Recenzja ukazała się również na portalu Duże Ka.










 

poniedziałek, 3 maja 2021

"Pokonany" Alicja Skirgajłło - recenzja

"Pokonany" Alicja Skirgajłło - recenzja

"Pokonany" Alicja Skirgajłło

Alicja Skirgajłło jest autorem specyficznym. Jej styl pisania daleko odbiega od powszechnie przyjętych norm. Jedni ją kochają, innych denerwuje. Przeczytałam już kilka jej książek i byłam pewna, że każda kolejna będzie pisana tak samo. Ale "Pokonanym" udowodniła, że nie osiada na laurach i potrafi wyjść poza standardowy schemat swojej twórczości. Pozytywne zaskoczenie? O tak!!!


"Pokonany" Alicja Skirgajłło

Życie rani, ucieka przez palce, a ja krwawię.
Życie czasem smuci, a ja jestem zmęczony.
Uciekam, poddaję się.
Życie to suka, a ja jestem...
Pokonany
Pokonany? Czasem tak. Złamany? Nigdy!

Shade, czyli cień. Nie wszyscy wierzą w magię imion, ale Shade Brewer czuje, że to, które nadano mu w dzieciństwie, naznaczyło jego życie. Mrokiem, smutkiem. Cieniem. Znaleziony jako niemowlę na śmietniku, tułający się od jednej rodziny zastępczej do drugiej, wszędzie zamiast miłości napotykał nienawiść. Nierozumiany i odtrącany, stroniący od ludzi, w dorosłe życie wkracza jako zabójca. Tylko przyjaźń potrafi na moment rozproszyć mrok spowijający myśli Shade’a. Joe, poznany w ośrodku opiekuńczo-wychowawczym (wbrew nazwie niewiele mającym wspólnego z wychowaniem i opieką), jest jedynym człowiekiem, na którego Shade może liczyć. To właśnie Joe odprowadza przyjaciela do ośrodka, kiedy ten podejmuje decyzję o rozpoczęciu terapii odwykowej. Czy tym razem cienie, między którymi kroczy Shade Brewer, w końcu się rozproszą? Czy w jego sercu zagoszczą miłość, spokój i szczęście - czy skończy pokonany? Jedno można powiedzieć na pewno: łatwo nie będzie, bo w życiu Shade’a nic nie jest proste...

"Pokonany" Alicja Skirgajłło

Alicja słynie z niezbyt mądrych historii w stylu amerykańskiej komedii "Głupi i głupszy" oraz "American Pie". W jej książkach jest dużo seksu, przekleństw, a bohaterowie słyną z tego, że czytelnik ma ochotę utopić ich w łyżce wody. Na takie książki trzeba mieć dzień i ochotę. Jest śmiesznie, ale mądrości życiowych z tego nie wyniesiecie. Trochę obawiałam się, że w przypadku "Pokonanego" będzie tak samo, ale tą książką autorka udowodniła, że nie zamknęła się w jednym schemacie pisania. Książka jest mroczna, momentami przerażająca, nierzadko smutna i melancholijna. To wszystko wina Shade' a, głównego bohatera. Jego matka była narkomanką i po urodzeniu zostawiła go na pewną śmierć. Chłopiec został uratowany przez bezdomnego i trafił do domu dziecka, a później do rodziny zastępczej, gdzie czekał go koszmar. Niby z pozoru zwykła, kochająca się rodzina. Ona, poświęciła życie mężowi i prowadzeniu domu. Piękna, kochająca, dobra i nieszczęśliwa zarazem. On , szanowany lekarz, po godzinach potwór, tyran, gwałciciel i kat własnej rodziny. Trochę mnie dziwi, że nikt nie zauważył, co dzieje w czterech ścianach tego domu. Nikt nie zauważył smutku w oczach kobiety i jej przyszywanego syna. Nie zauważył siniaków i strachu, jaki wstępuje w rodzinę Pana doktora, gdy wchodzi on po pracy do domu. Każda cierpliwość ma swoje granice. Ciągłe bicie, gwałt i zastraszanie musiało się kiedyś skończy. Szkoda tylko, że ktoś musiał zginąć....

Shade trafił do poprawczaka, odsiedział swoje i wyszedł. W tym czasie zmienił się o 180 stopni. Wydoroślał, zmężniał, ale demony przeszłości bardzo długo dawały o sobie znać i nawet teraz, gdy może rozpocząć nowe życie, one wciąż siedzą w jego głowie i szczepczą....

"Pokonany" Alicja Skirgajłło - recenzja

"Pokonany" Alicja Skirgajłło - recenzja

Nie chcę Wam więcej zdradzać szczegółów, zresztą Editio Red słynie z dość szczegółowych opisów na okładkach książek, więc myślę, że wystarczy. Chciałam Was wprowadzić swoimi słowami w fabułę, ponieważ książka jest warta tego, by po nią sięgnąć. Momentami miałam pewne uwagi, chociażby do zachowania Sandy, która była irytująca, a Shade lubił rozwlekać się w swoich przemyśleniach, czego ja osobiście nie lubię, ale czy wszystko musi być zawsze idealne?

"Pokonany" to przerażający obraz ludzkiego życia. Dziecka, które urodziła narkomanka i wyrzuciła na śmietnik. Wiele takich dzieci się rodzi niestety. Gdy chłopak trafił do bogatej rodziny Pana doktora, to tak jakby złapał Pana Boga za nogi. Nic bardziej mylnego. Autorka pokazuje, że nie wszystko złoto co się świeci, a życie potrafi być suką, o której nic nie wiesz i nie możesz mieć pewności, że gdy się odwrócisz, nie wbije Ci noża w plecy. 

Na uwagę zasługuje również ciekawa fabuła. Książka jest pełna tajemnic i niespodziewanych zwrotów akcji. Nie wiesz co Cię czeka w następnym rozdziale, ale mogę Ci zagwarantować, że nudzić się nie będziesz. 

Przerażająca podróż w głąb umysłu chłopaka, który całe życie miał pod górkę. Autorka opisuje nam szczegółowo jego życiowe wzloty i upadki. Towarzyszymy mu zarówno w złych jak i pozytywnych chwilach, choć tych drugich w książce jest zdecydowanie mniej. 

Podobało mi się zakończenie. Wychodzi na to, że będzie druga część, choć nie widziałam na ten temat żadnej informacji w mediach społecznościowych autorki. Powiem tak, może być kontynuacja, ale nie musi, bo równie dobrze Alicja mogłaby z takim otwartym zakończeniem nas zostawić. 

Czy bym chciała kontynuację? Tak, ponieważ to nowe oblicze autorki dużo bardziej mi się podoba. 


Czytaliście "Pokonanego"?










 

czwartek, 6 sierpnia 2020

"Trapped" Alicja Skirgajłło - recenzja

"Trapped" Alicja Skirgajłło - recenzja
"Trapped" Alicja Skirgajłło

Lato i gorące dni, które mamy ostatnio, nie sprzyjają czytaniu książek. Zdecydowanie większą frajdę sprawia mi rower i kąpiele w basenie, niż siedzenie w domu. Ale wieczorami, gdy synek pójdzie spać, chętnie spędzam czas nad dobrą książką. Jak zapewne wiecie, czytam dużo i chętnie sięgam po książki autorów, których już znam, a ich publikacje mi się podobały. Tam właśnie sposobem w mojej biblioteczce pojawiła się najnowsza książka Alicji Skirgajłło pod tytułem Trapped. Czy Alicja, która do tej pory słynęła z pisania dość nietypowych romansów, sprawdziła się w mafijnym klimacie?

"Trapped" Alicja Skirgajłło

Broń, narkotyki, intrygi i... miłość

Świat ciemnych mafijnych interesów nie jest bezpieczny. Przetrwają w nim tylko najtwardsi i najbardziej bezwzględni gracze. Słabsi będą mogli mówić o szczęściu, jeżeli przeżyją.

Bracia Declan i Joshua z pewnością do słabych nie należą. Declanowi maniery dżentelmena nie przeszkadzają w kierowaniu gangiem - jest miłośnikiem opery, znawcą sztuki, erudytą, prawnikiem, a także handlarzem narkotyków, z zimną krwią eliminującym wszystkich, którzy staną mu na drodze. Joshua to przeciwieństwo poukładanego i zorganizowanego brata ? lekkoduch, wciąż pakujący siebie i innych w tarapaty. Ale i jemu nie drży ręka, kiedy przychodzi do porachunków z wrogiem.

W sam środek mafijnych gier trafia Holly Evans, dwudziestopięcioletnia samotna matka. Sama ma na koncie kilka nie do końca legalnych wyskoków, które jednak zostały zatuszowane dzięki staraniom ojca policjanta. On także sprawił, że Holly dostała szansę odpokutowania wybryków z czasów wczesnej młodości - została agentką FBI. Declan, mafioso dżentelmen, jest jej zadaniem. Najtrudniejszym, jakie do tej pory musiała wykonać.

Czy mało doświadczona agentka podoła wyzwaniu? Czy przetrwa w brutalnej rzeczywistości, której wcześniej nie znała? Czy ukryje prawdziwą tożsamość przed niebezpiecznymi gangsterami? I wreszcie: czy w tej dżungli, w której nieustannie toczy się walka na śmierć i życie, znajdzie się miejsce na uczucia? Aby się tego dowiedzieć, przeczytaj książkę Alicji Skirgajłło. Tylko ostrożnie ? ta lektura niebezpiecznie wciąga!

"Trapped" Alicja Skirgajłło

Trapped to trzecia książka Alicji Skirgajłło, ale druga wydana w Wydawnictwie Editio Red. W swoich recenzjach podkreślam, że autorkę albo się kocha albo nienawidzi, bowiem jej styl pisania jest specyficzny. Można go porównać do specyfiki amerykańskich filmów American Pie, a przynajmniej mi się tak jej twórczość kojarzy. Co wyróżnia książki autorki? Duża ilość wulgaryzmów, to na pewno. Intrygi, kłamstwa, awantury. Duża dawka humoru. Bohaterowie, którzy z jednej strony są nierozgarnięci, a z drugiej ich przebojowość mnie zadziwia. A i jeszcze fochy bohaterów i ich tendencja do obrażania. Obrażać to się oni umieją, to trzeba im przyznać.

A jak jest w przypadku Trapped? Podobnie. Z tym, że to zamiast śmiesznej, lekko przygłupiej (to określenie jest tu komplementem) romanso-komedii autorka postanowiła napisać romans mafijny. Książek "mafijnych" przeczytałam już w życiu wiele. Temat mafii króluje na salonach literackiego świata wśród autorek romansów. Umówmy się, nie każdy umie napisać książki o mafii. Niestety Alicji się to nie udało. Zamiast mafijnego romansu dostałam czarną komedię połączoną z groteską i momentami satyrą. A może tak miało być, tylko ja nie zrozumiałam dowcipu? Ale wszystko po kolei. 

"Trapped" Alicja Skirgajłło

Zacznę od tego, że sam pomysł na tę historię jest fajny i ciekawy. Nie mogę powiedzieć, że nie chciałam dowiedzieć się jakie przygody autorka zaplanowała dla głównych bohaterów. Tym bardziej, że zakończenie też mi się podobało. Ale...

Trapped to książka pisana w trzeciej osobie. To był błąd. Zauważyłam, że teraz na topie pisanie jest każdego rozdziału z punktu widzenia innego bohatera i taki styl bardzo mi pasuje. Tu niestety mamy wszystko opowiedziane jakby z "lotu ptaka". Nie twierdzę, że narrator trzecioosobowy jest zły. Ale ten przypomina mi do złudzenia źle dobranego lektora. To tak jakbyście ściągnęli sobie piracki film z internetu z lektorem. Nie tym oryginalnym.  Tylko takim nagranym gdzieś w piwnicy na szybko. Masakra. Albo jakbyście oglądali film z źle dobranym dubbingiem. Oglądałam Piratów z Karaibów z polskim dubbingiem i Jack Sparrow mówiący głosem Czarka Pazury był do bani - nie oglądajcie tego. Temu Panu już podziękujemy. W przypadku Trapped ta narracja się nie sprawdza. Kolejna rzecz to powtórzenia słów. Milion razy przeczytałam, że główna bohaterka jest piękną blondynką, a bohater przystojnym brunetem. I tak w kółko. Autorka ma również problem z takimi słowami jak piękny, śliczny, słodki. Jest ich w tej książce za dużo, a większość wypowiedzi bohaterów jest wyolbrzymiana. A jak czytałam określenia typu brzoskwinka, pszczółka to dosłownie było mi słabo. A tak Panowie zwracali się w tej książce do swoich kobiet. Bleee.

"Trapped" Alicja Skirgajłło

"Trapped" Alicja Skirgajłło

"Trapped" Alicja Skirgajłło

Bohaterowie książki są infantylni i przedstawieni w taki sposób, że można ich określić jednym słowem: wkurzający. 

Holly Evans lubi płakać i upadać podczas szlochu na ziemię. Serio? Jest policjantką, ale zupełnie się do tego nie nadaje. Ma dziecko - ale czasami mam wrażenie, że nie dorosła do bycia matką. Jest piękna, ale to już wiecie. Zresztą autorka nie pozwoli Wam o tym zapomnieć nawet przez minutę. I jest kochliwa. Aż za nadto. I szybko ściąga majtki, ten seks w tej książce był trochę za szybko.

Delcan i Joshua Hall czyli dwóch bandziorów i mafiosów. Śmiech na sali. Nierozgarnięci, nierozważni, z pozoru groźni. Jeszcze ten pierwszy to momentami ogarniał, ale ten drugi, to duże dziecko z ogromną ilością testosteronu. Wszystkie laski jego. Tak głupi, że aż śmieszny.  

Reszta bohaterów jest w miarę ok. Natomiast to co nie jest ok, to polskość bijąca ze stron tej książki. Polskość nie jest zła, gdy akcja dzieje się w Polsce, a bohaterami są Polacy. Ale tu akcja dzieje się w Kalifornii, a dokładnie w Beverly Hills a bohaterowie nie są Polakami. Tylko, że niestety myślenie tego towarzystwa jest typowo polskie. Polskie teksty, polskie określenia i polska głupota. A głupoty i głupiego myślenia bohaterom odmówić niestety można. Ich decyzje, w dużej mierze były bowiem dla mnie niezrozumiałe, a ich myślenie nie jasne. Dziwne towarzystwo, co Wam będę mówić.

"Trapped" Alicja Skirgajłło

Lubię twórczość Alicji, bowiem jest lekka, łatwa i przyjemna. Taka do poczytania przy piwie, do wyluzowania się. Ale w klimat Trapped nie mogłam się wczuć. Mafia została tu przedstawiona w sposób groteskowy, bohaterowie powinni raczej zagrać w sitcomie, ale takim niskobudżetowym, niż w tej książce, niektóre teksty były śmieszne, owszem, ale niektóre absolutnie, wręcz mnie denerwowały. I ta infantylność sytuacji, dialogów, postaci, taka niedojrzałość wszystkiego i wszystkich, sprawiły, że ta historia nie trafi na półkę z moimi ulubionymi książkami. 

Ale....

Nastawiłam się na coś innego, a wyszło coś zupełnie odwrotnego. Możliwe, że to moja wina. Autorki książek pisanych w mafijnym klimacie przyzwyczaiły mnie do tego, że jest to mocna literatura. Krew się leje, seks nie zawsze jest zmysłowy, a bohaterowie nie zawsze wychodzą z potyczek żywi. A przynajmniej nie w jednym kawałku. A tu dostałam połączenie czarnej komedii z satyrą i groteską. Dostałam książkę, w której nic nie jest poważne i nie można jej traktować poważnie. A może tak miało być,  a ja oczekiwałam czegoś innego? W końcu to książka Alicji Skirgajłło. Jak dla mnie autorka powinna popracować nad nią. Pozbyć się tych wszystkich pięknych określeń i milionów powtórzeń, wysłać bohaterów na obóz przetrwania, by się ogarnęli i pozbyć się narratora w trzeciej osobie. Chciałabym przeczytać tę książkę z punktu widzenia bohaterów. 

I nie nazywać jej romansem mafijnym, a komedią mafijną. Wtedy wiedziałabym na co się piszę i moja ocena mogłaby być inna. 


"Trapped" Alicja Skirgajłło


Czytaliście Trapped?





















piątek, 10 kwietnia 2020

"Sposób na Francuza" Alicja Skirgajłło - recenzja

"Sposób na Francuza" Alicja Skirgajłło - recenzja


Alicja Skirgajłło należy moim zdaniem do dość kontrowersyjnych autorek. A to wszystko oczywiście za sprawą swoich książek. Patrząc na ich okładki i czytając opisy możemy przypuszczać, że kusimy się na połączenie romansu i komedii romantycznej. A co dostajemy? Istne szaleństwo! Tak było w przypadku debiutu autorki. Zupełnie nie wiedziałam, czego można się po niej spodziewać. Zaskoczenie, szok i boląca od nagłych wybuchów śmiechu szczęka, to dostałam. Podobało mi się to, co przeczytałam. Gdy sięgałam po kolejną książkę autorki już wiedziałam czego się spodziewać. Czy się pomyliłam? Sposób na Francuza to cała Alicja Skirgajłło. Albo ją pokochasz, albo będziesz jej książki omijać szerokim łukiem. Wybór należy do Ciebie. 



Miłość trwalsza niż... tatuaż.

Ona — córeczka tatusia. Nieco rozpieszczona, odrobinę rozkapryszona, ciut niegrzeczna. Lubi zabawę, adrenalinę, lekki powiew szaleństwa. Nie zawsze kontrolowanego. Ma własne studio tatuażu, ściga się w nielegalnych wyścigach motocyklowych, pracuje w firmie ojca produkującej markowe perfumy.

On — biznesmen. Człowiek poważny, ustabilizowany, przewidywalny. Oczekujący tego samego od innych, zwłaszcza współpracowników. Od czterech lat związany z Monique, znaną modelką.

Polka i Francuz. Oboje młodzi, oboje piękni, ale poza tym zupełnie różni, jak ogień i woda — jednak złośliwym zrządzeniem losu skazani na współpracę. Od pierwszego spotkania, podczas którego Theo omyłkowo bierze Aurelię za tancerkę go-go, to znajomość przesycona wzajemną niechęcią. Wyjątkowo silną, wydawałoby się, że nie do przezwyciężenia...

Czy aby na pewno?



Piękna okładka i cały internet zalany "Sposobem na Francuza". Na lubimy czytać dziewczyny piszą, że "książka jest wariacka". Nie mogło być inaczej. W końcu napisała ją Alicja Skirgajłło, a ona słynie już z pisania szalonych książek.

Co mamy tym razem? Na pewno inne wydawnictwo, ponieważ tym razem książka ukazała się nakładem Editio RedMamy dwoje głównych bohaterów.

Jest ONA. Polka z bardzo ciętym językiem. Aurelia lubi tatuaże, lubi się zabawić, ale nie lubi, gdy ktoś coś jej każe. Indywidualistka w każdym calu. Robi co chce i tylko czasami posłucha się starszych i mądrzejszych. Piękna, szalona fanka szybkich motorów i dobrego seksu. 

Jest ON. Kulturalny i opanowany Francuz, który przyjeżdża do Polski robić interesy z ojcem Aurelii. Theo lubi porządek i stabilizację. Ma narzeczoną. Nie lubi szalonych, wytatuowanych wariatek w podartych spodniach. Nie lubi Aurelii. Ale czy faktycznie tak jest? 

Tych dwoje to mieszanka wybuchowa. Prawdziwy roller coaster uczuć. A specyficzny styl autorki sprawia, że będziecie siedzieć z szeroko otwartymi oczami i dziwić się tym, co ta szalona Alicja tam nawymyślała. 



A w książce znajdziecie również :

Dużo seksu. I nie takiego pitu pitu na plecach i pod kołderką. Jest moc, jest ogień i wióry lecą i czasami drzazgi też. 

Jest cięty język. Jakby takie teksty w życiu używać i zorganizować walki na słowa, to autorka zgarnia milion dolarów za szkolenie, a jej uczniowie wszystkie mistrzostwa wygrywają. Skąd Ty bierzesz te teksty kobieto?! 

Jest też dużo przekleństw, więc uprzedzam. 

Jest ciągła akcja. Autorka nawet na pięć minut nie zwalnia i bombarduje nas kolejnymi wątkami z życia bohaterów. 

Mamy śmiesznych bohaterów. W tej książce nikt nie jest nudny, ani braku pomysłowości nie można mu zarzucić. Nawet Babci.

Jest też kilka niedociągnięć jak np: operacja plastyczna nosa u kobiety w ciąży. Takie to raczej mało prawdopodobne, ale ok. Zdarza się najlepszym. 

I ogólnie jest pomieszanie z poplątaniem w pozytywnym znaczeniu tych słów. Lub jeśli wolicie "jaja jak berety".


Czemu wspomniałam o tym, że autorkę się albo kocha albo nienawidzi? Czemu tak?Ponieważ książki Alicji nie są dla wszystkich. Sztywniaki niech po nie nie sięgają. Tu szaleństwo goni szaleństwo, ale jest też tak śmiesznie, że picie czegokolwiek podczas lektury jest surowo wzbronione. Można by się udławić lub wypluć wszystko na książkę.  

Napiszę Wam to samo, co napisałam przy wcześniejszej książce Alicji, którą recenzowałam na moim blogu. Dawno się tak nie śmiałam i dobrze nie bawiłam. Choć niektóre osoby pewnie ta książka zbulwersuje, to uważam, że należy "popuścić gumę w majtkach i wyjąć kij z tyłka" i po prostu dobrze się bawić czytając ją. W końcu śmiech to zdrowie. A w tej książce jest tyle śmiechu, że starczy dla wszystkich. 



Alicja, szalona kobieto, czekam na kolejną książkę i jestem ciekawa czy uda Ci się mnie zaskoczyć. 

Wydawnictwo Editio Red dziękuję za egzemplarz recenzencki Sposobu na Francuza.