Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura erotyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura erotyczna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 kwietnia 2025

„Outsider” Monika Magoska-Suchar

„Outsider” Monika Magoska-Suchar

23/2025

Współpraca reklamowa z wydawnictwem Papierowe Serca 

„Outsider” Monika Magoska-Suchar

Znacie książki Moniki Magoski-Suchar? Moim najnowszym nabytkiem jest „Outsider”, której fabuła przenosi nas do Grecji. To właśnie tam mieszkali rodzice naszej bohaterki Nili. Mieszkali, ponieważ już nie żyją, a Nila po odkryciu zdrady męża, wraca w rodzinne strony, by odpocząć i poukładać myśli... Czy książka jest warta przeczytania? Zostańcie ze mną koniecznie, to się tego dowiecie...


„Outsider” Monika Magoska-Suchar

Historia ta jest niepowtarzalna, ponieważ Nila na wyspie Pserimos spotyka nie tylko przyjaciółkę z dawnych lat. Nie tylko odkrywa, że jej rodzinną wioskę napotkał na swojej drodze kataklizm. To również miejsce, gdzie być może Nila odnajdzie coś, co pomoże jej wspiąć się po szczeblach kariery. Niestety w obecnej sytuacji jest to dla niej niemożliwe, wic musi się bardzo postać i odnaleźć to, czego szuka. Ale na tej wyspie znajdzie również coś, co byś może zatrzyma ją na dłużej. O ile nic po drodze się złego nie wydarzy... 

Niestety jak to zwykle bywa w książkach Moniki Magoski-Suchar, licho nie śpi i wychodzi z ukrycia w najmniej spodziewanym momencie. A potem jest już tylko gorzej...

„Outsider” Monika Magoska-Suchar

„Outsider” Monika Magoska-Suchar


Standardowo w tej książce podobało mi się wszystko. Nie pamiętam kiedy ostatnim razem mi się coś nie podobało w książce Moniki, więc i Was nie może to dziwić 😜. Jest to lektura poruszająca trudne tematy, historia o przyjaźni, zdradzie, bólu i cierpieniu ale również o miłości, która pojawiła się na horyzoncie ( albo lepiej na północy 😉) w najmniej spodziewanym momencie i połączyła dwie zranione dusze. Podoba mi się również ukazanie dwóch różnych światów naszych bohaterów. Nila jest biologiem morskim, natomiast tajemniczy Amerykanin, o którym wszyscy na wyspie mówią, robi meble. Ale nie byle jakie meble. Piękne, ręczne robione, rzeźbione meble z zaskakującymi dodatkami. Czy mężczyzna tak zdolny, może być zły?

Monia kolejny raz dała mi książkę, którą zanim zaczęłam czytać, to już musiałam odłożyć na półkę do biblioteczki. To straszne, że jej historie są tak wciągające, ponieważ kończą się zbyt szybko. Brakuje mi w jej dorobku konkretnego tomiszcza, jakim swego czasu była jej fantastyczna powieść. Chciałabym móc poczytać trochę dłużej niż jeden czy dwa wieczory, bo tyle zajmuje mi zabawa z jej książkami. Następnym razem poproszę co najmniej 500 stron. A jak będzie więcej, to też się nie obrażę 😜...

„Outsider” Monika Magoska-Suchar

 

sobota, 28 grudnia 2024

„Niezgodni z prawem" K. Hellishdeer, Ewa Maciejczuk

„Niezgodni z prawem" K. Hellishdeer, Ewa Maciejczuk

„Niezgodni z prawem" K. Hellishdeer, Ewa Maciejczuk

Końcówka roku i sporo wolnego z tym związane, skłoniło mnie do sięgnięcia po wiele książek, na które nie miałam wcześniej czasu. Jedną z nich, która co prawda przyjechała do mnie niedawno, bo przed światami, jest „Niezgodni z prawem" autorstwa K. Hellishdeer, Ewa Maciejczuk. Nie znałam wcześniej obu pan, choć później okazało się, że książki Ewy widziałam przelotem na stronach wydawnictw, tylko w pierwszej chwili nie skojarzyłam, że to jej. Czy ten duet mnie zachwycił? A może więcej nie sięgnę po książki ich autorstwa?


„Niezgodni z prawem" K. Hellishdeer, Ewa Maciejczuk

Zacznijmy może od tego, że książka ukazała się nakładem wydawnictwa motyleWnosie, a że to wydawnictwo bardzo lubię, to nie miałam wątpliwości, że i ta pozycja na moim blogu musi się pojawić. Książka napisana jest przez nieznane mi dwie autorki, które obiecały mi niezapomniane wrażenia, wyścigi samochodowe, balansowanie na granicy prawa i emocje, które wbiją mnie w fotel. Takie książki lubię, po takie sięgam i faktycznie brakuje mi na codzień emocji, które sprawiają, że kocham przeżywać z bohaterami zarówno dobre jak i złe chwile, płakać i śmiać się a także i bać się. W tej książce pojawia się i strach, więc wszystko powinno się zgadzać. Zabrałam się za czytanie i przeczytałam „Niezgodnych z prawem" w jeden wieczór.

„Niezgodni z prawem" K. Hellishdeer, Ewa Maciejczuk

Książka napisana jest prostym, niewyszukanym językiem, a język bohaterów w niektórych momentach można nazwać prostackim. W tekście jest sporo przekleństw, niecenzuralnych opisów, ale użycie ich miało swój cel. Towarzystwo, w którym obraca się Luna jak i Jared nie należy do najgrzeczniejszych, a takie odzywki nie są u nich na porządku dziennym.

Książka nie jest długa, historia ciekawa i faktycznie dostarczyła mi wielu emocji. Szczególnie, że lubię połączenie tych dwóch światów w książkach.

„Niezgodni z prawem" K. Hellishdeer, Ewa Maciejczuk

„Niezgodni z prawem" K. Hellishdeer, Ewa Maciejczuk

Luna i Jared nie spotykają się przypadkiem. On ma być jej celem, a kobieta ma ustalić czy jest policyjnym szpiegiem. Jednak pierwsze spotkanie tych dwoje to prawdziwy wybuch wulkanu. On razu widać, że mają się ku sobie. Ich relacja z biegiem czasu zaczyna się coraz bardziej rozwijać i przez to stają się nieostrożni. A wokół nich zaczynają dziać się niepokojące rzeczy. W końcu to Luna i Jared stają się celem a ich życie przypomina walkę połączona z ucieczką. Czy uda się im ustalić, kto na nich poluje i dlaczego to robi?

„Niezgodni z prawem" K. Hellishdeer, Ewa Maciejczuk

„Niezgodni z prawem" K. Hellishdeer, Ewa Maciejczuk

„Niezgodni z prawem" to jedna z tych książek, które szybko się czyta i są ciekawym umilaczem czasu wolnego. Jeśli mam ochotę poleżeć, zrelaksować się i wyłączyć myślenie, to sięgam po takie pozycje i wcale się tego nie wstydzę. Nie jest to jednak książka wysokich lotów i nic konkretnego nie wniosła do mojego życia, poza tym, że sympatycznie spędziłam czas z jej bohaterami, choć wkurzał mnie momentami ich prostacki język.

„Niezgodni z prawem" to historia pełna sprzecznych emocji. Z jednej strony jest Luna, która kocha szybkie samochody i nielegalne wyścigi a na codzień bez mrugnięcia okiem łamie prawo. Z drugiej strony jest Jared, oficer policji pracujący pod przykrywką. Oboje mają robotę do wykonania, ale serce nie sługa. Myślę, że żadne z nich nie przypuszczało, że niby przypadkowe spotkanie stanie się początkiem czegoś, co zupełnie zmieni ich życie.
 
„Niezgodni z prawem" K. Hellishdeer, Ewa Maciejczuk

Jeśli szukacie historii, która pomoże się Wam zrelaksować, to śmiało możecie sięgać po tę książkę. Dodatkowo emocji dostarczą Wam szybkie samochody i niebezpieczne akcie, w których biorą udział nasi bohaterowie. Książka przeznaczona jest dla pełnoletnich czytelników, ponieważ ma bardzo odważne i śmiałe sceny seksu, a bohaterowie momentami nie mogą oderwać od siebie rąk.

„Niezgodni z prawem" to idealna pozycja dla fanów książek wypełnionych po brzegi akcją i gorącym seksem. Lekka i przyjemna lektura do przeczytania w jeden wieczór. 


Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem motyleWnosie.

czwartek, 26 grudnia 2024

„Wildfire" Hannah Grace

„Wildfire" Hannah Grace

„Wildfire" Hannah Grace

Święta to najlepszy czas, by po zjedzeniu sterniczka i śledzia, na chwilę się zatrzymać i odpocząć. To również dobry czas, by nadrobić zaległości książkowe i jeśli mogę Wam coś zaproponować, to będzie to książka „Wildfire" autorstwa Hannah Grace. Jestem przekonana, że z duetem głównych bohaterów na sto procent nie będziecie się nudzić.


„Wildfire" Hannah Grace

"Wildfire" to moja pierwsza książka Hannah Grace, ale nie pierwsza, która ukazała się nakładem wydawnictwa Zysk i Spółka. W serii Maple Hills znaleźć możecie jeszcze pieszy tom, czyli „Icebreaker". Książki spokojnie można czytać oddzielnie i tak właśnie zrobiłam, choć zdecydowanie wolę czytać każdą serię od początku.

Hannah Grace już na wstępie dała mi się poznać, jako autorka, która nie boi się odważnych scen erotycznych. Ale nie są to sceny wulgarne, choć myślę, że podczas ich czytania wyobraźnia każdego czytelnika oszaleje. Moja szalała. Było gorąco, namiętnie, grzesznie i cudownie. Napewno głównym bohaterom się podobało.

„Wildfire" Hannah Grace

„Wildfire" Hannah Grace

„Wildfire" Hannah Grace

Choć książka jest typowym przykładem wakacyjnego romansu, to jej czytanie w mroźny grudniowy dzień może przynieść czytelnikowi niespodziewany efekt grzewczy. Grzeje lepiej niż kawa czy gorąca herbata, rozpla wyobraźnię i pieści zmysły. Hannah Grace umie pisać o gorącym i namiętnym seksie, trzeba jej to przyznać. Ale to nie tak, że książka jest tylko o seksie. Autorka dużo pisze o uczuciach, rodzinnych relacjach i burzach z nimi związanymi. Nie każdy bohater tej książki ma bezpieczny dom, do którego z chęcią chce wracać po wakacjach. A dla niektórych letni obóz jest miejscem, gdzie mogą zarabiać pieniądze, które są bardzo im potrzebne. Wszystkie wakacyjne obozowe romanse są surowo zabronienie. Jest to kłopotliwe, ponieważ Aurorę i Russa od pamiętnej imprezowej nocy ciągnie do siebie. Czy uda im się powstrzymać pragnienie i dotrwać bez komplikacji do końca obozu, na którym oboje są wychowawcami?

„Wildfire" Hannah Grace

Na początku recenzji napisałam, że autorka nie boi się gorących scen erotycznych. Pewnie domyśliliście się już, że naszym bohaterom będzie trudno utrzymać przy sobie ręce. I tak będzie. Jednak oboje pochodzą z dwóch różnych światów, mają inne relacje rodzinne, różne zobowiązania i predyspozycje do zostania kimś innym w przyszłości. Dla Russa obóz jest miejscem, w którym może zarobić potrzebne mu pieniądze. Aurora lubi tam wracać co roku, ponieważ to miejsce kojarzy jej się z prawdziwym domem. Domem, którego tak naprawdę w przeszłości nie miała. Jej rodzice oboje żyją ale są dalecy od ideału, chociaż na taki się medialnie kreują. Niestety często, to co widzimy na pierwszy rzut oka, nie pokazuje całej prawdy o człowieku. Nasi bohaterowie są skrzywdzeni przez bliskich, przez co zakompleksieni w życiu prywatnym. Czy uda się im pogodzić demony przeszłości z uczuciem, które wybucha między nimi?

„Wildfire" Hannah Grace

Książka podobała mi się na tyle, że z przyjemnością sięgnę po kolejne propozycje od tej autorki. Jeśli miałabym porównać jej twórczość do innych autorów, to zdecydowanie warsztat Hannah Grace przypomina mi historie pisane przez Elle Kennedy. Ten sam przyjemny styl pisania, tak samo gorące i namiętne sceny erotyczne i tak samo ciekawe i niebanalne historie. Jeśli więc znacie jedną z tych pań i chcecie przeczytać coś drugiej, to jestem przekonana, że będziecie zadowoleni.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Zysk i Spółka. 












wtorek, 24 września 2024

"Ruby Blody Valentine" Monika Marszałek FortunateEm

"Ruby Blody Valentine" Monika Marszałek FortunateEm


"Ruby Blody Valentine" Monika Marszałek FortunateEm

Niezwykła okładka i historia, która chwyta za gardło i miażdży serce. Pełna okrucieństwa ale i nadziei na lepsze jutro. Tylko dla czytelników o mocnych nerwach. Zapraszam do przeczytania recenzji książki "Ruby Blody Valentine" Moniki Marszałek znanej z platformy Wattpad jako FortunateEm.

Czy można sięgnąć po książkę tylko dlatego, że zafascynowała nas okładka? Nie wiem jak jest w Waszym przypadku, ale ja tak właśnie zrobiłam. Pobieżnie przeczytałam opis, niekoniecznie wczytując się w niego ze zrozumieniem i oczywiście sobie ubzdurałam, że "Ruby Blody Valentine" to książka o wampirach. Wydaje mi się, że winne temu jest moje ostatnie roztargnienie, ale gdy zaczęłam czytać, to dodatkowo się zorientowałam, że to czwarty tom serii Kamienie Miami. Nawet nie warto tego komentować, ale serio nie wiem jak mogłam być tak zakręcona. Po przeczytaniu tej książki jedyne czego żałuję, to to, że nie przeczytałam trzech poprzednich części i tym samym skróciłam sobie przyjemność z czytania, jakiej doświadczyłam przez ostatnie trzy dni. Głupia ja 😠🔨.

"Ruby Blody Valentine" Monika Marszałek FortunateEm

Monika Marszałek to dziewczyna, która ma niezaprzeczalny talent, a jej historia Veiry i Kellera, to prawdziwy majstersztyk literacki. Nie jest to książka dla każdego. Mocna, pełna rozlewu krwi i ogromnych krzywd, których dostarczyli jej bohaterowie. Strony tej książki nasączone są złem, które momentami niczym powódź, zbiera swoje żniwa i ciągnie je na samo dno piekła. Ale to również historia miłości, która nie pojawiła się znienacka. Ona dojrzewała na naszych oczach, pokazując nam bohaterów z tej bardziej ludzkiej strony. Co prawda nie ma wampirów ale i tak jest zajebiście. Konkretnie, nieprzewidywalnie z totalnie niespodziewanymi zwrotami akcji i fabułą, która przypomina rwącą rzekę.

Oboje skrzywdzeni przez los, torturowani, naznaczeni przez złych ludzi, powinni już dawno się załamać. A te wszystkie rzeczy tylko podkręciły ich gniew i spowodowały, ze stali się bardziej szaleni. Tych dwoje przypomina mi duet Jockera i Harley Quinn. Oboje to wariaci i maszyny do zabijania, a to ich szaleństwo tylko podkręca ich pożądanie i uczucie, które żywią do siebie.

To nie jest książka dla każdego. Jeśli masz miękkie serce to po nią nie sięgaj. Ale jeśli brakuje Ci mocnych wrażeń to Monika Marszałek Ci ich z pewnością dostarczy.




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa @editio.red ❤️

czwartek, 18 kwietnia 2024

"Tysiąc odcieni bieli" Agnieszka Kowalska-Bojar - Patronat Medialny

"Tysiąc odcieni bieli" Agnieszka Kowalska-Bojar - Patronat Medialny

"Tysiąc odcieni bieli" Agnieszka Kowalska-Bojar - Patronat Medialny

"Tysiąc odcieni bieli" Agnieszki Kowalskiej - Bojar to książka zupełnie inna niż wszystkie, które do tej pory przeczytałam tej autorki. Jak tylko ukazała się zapowiedź tytułu, to napisałam do samej zaunteresowanej, że biorę patronat. Aga odpisała mi wtedy, że nie ma problemu ale to zupełnie inna książka, bardzo smutna, więc mam się nie nastawiać na nic innego. Nie nastawiłam ale takiego smutku i żalu, jaki wywołała we mnie historia głównej bohaterki się nie spodziewałam. Musicie być świadomi, że przed lekturą należy zaopatrzeć się w karton chusteczek i nie wolno czytać książki przed snem, ponieważ bezsenność macie gwarantowaną tej nocy.


"Tysiąc odcieni bieli" Agnieszka Kowalska-Bojar - Patronat Medialny

"Tysiąc odcieni bieli" Agnieszka Kowalska-Bojar - Patronat Medialny

Czy czytaliście już podsumowanie wrażeń czytelników, które Agnieszka Kowalska - Bojar opublikowała na facebookowej grupie wydawnictwa motyleWnosie?? Jeśli jeszcze nie wiecie jakie emocje towarzyszą podczas czytania "Tysiąca odcieni bieli", to koniecznie musicie to zrobić zanim sięgnięcie po ten tytuł. Nie każdy bowiem jest świadom, że czytanie grozi niekontrolowanymi wybuchami płaczu. I nie są to przelewki ani puste obietnice.

"Tysiąc odcieni bieli" Agnieszka Kowalska-Bojar - Patronat Medialny

Trzymałam się dzielnie do połowy książki. Nie było tak źle, a przynajmniej nie gorzej niż w Psycholach czy Drganiach. Później natomiast było już gorzej, a końcówka rozwaliła mnie totalnie. Nie mogłam przestać płakać, nie mogłam później zasnąć. Mój mąż nie wierzył mi, że książka mogła mnie tak wzruszyć i ciągle się dopytywał, co mi się stało. Jeszcze nigdy nie doświadczyłam tak ogromnej bezradności, złości i poczucia krzywdy czytając książkę. A wierzcie mi, że przeczytałam ich w swoim życiu ogrom. Ta książka mnie skrzywdziła. A raczej ja zrobiłam sobie to na własną odpowiedzialność, bo Aga mnie ostrzegała, że to smutna historia.

Choć muszę przyznać, że smutna, to mało powiedziane...

Myślę, że nie znajdzie się czytelnik, któremu będzie obojętne, co w swojej głowie wymyśliła Agnieszka. To opowieść o manii wielości, ludzkiej krzywdzie, braku empatii, upodleniu człowieka ale również o wielkiej miłości, która jest w stanie znieść wszystko, by ocalić drugiego człowieka...

"Tysiąc odcieni bieli" Agnieszka Kowalska-Bojar - Patronat Medialny

"Tysiąc odcieni bieli" Agnieszka Kowalska-Bojar - Patronat Medialny

Zastanawialiście się czasem ile bólu i cierpienia jest w stanie znieść matka, by uratować swoje dziecko? Są matki, które nigdy nie powinny nimi zostać, a jeśli tak się stało, to te dzieci powinny im zostać odebrane. Natomiast są matki, które dla swojego dziecka poświęcą swoje życie. Doznają niewyobrażalnej krzywdy i są w stanie zgodzić się na wszystko. Czy można nazwać to poświęceniem? Nie. Jest to miłość. Najprawdziwsza matczyna miłość. Gorzej jest jeśli na drodze takiej matki znajdzie się ktoś, kto będzie chciał wykorzystać jej miłość i dobre serce, by ją zniszczyć, zbrukać, wykorzystać dla własnej chorej satysfakcji. Po to by mieć z tego rozrywkę, może się dowartościować, podbudować... W tej książce wszystko to znajdziecie.

Nie opisuję fabuły. Ją można przeczytać w opisie na okładce. Nie ma potrzeby bym Wam pisała o moich odczuciach względem bohaterów. Wt sami musicie się o tym przekonać. Natomiast przeraża mnie ilość zła wylewającego się ze stron tej książki. Ilość nienawiści do samego siebie.

Czy Rafała nauczyła czegoś lekcja, której doświadczył? Myślę, że nie. Tacy ludzie jak on w ogóle nie powinni istnieć.

"Tysiąc odcieni bieli" Agnieszka Kowalska-Bojar - Patronat Medialny

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawcy. 

wtorek, 19 marca 2024

"Po zachodzie słońca" Kinga A. Lis

"Po zachodzie słońca" Kinga A. Lis

"Po zachodzie słońca" Kinga A. Lis

Czy wy też zauważyliście, że Lipstick Books od pół roku nie dodało nic nowego na Instagram,a o ich tegorocznych zapowiedziach nie było mowy. Szkoda, ponieważ mam ich kilka książek i zawsze mnie ciągnęło do pikantnych historii, które mogłam znaleźć w ich ofercie. Jedną z ostatnich propozycji wydawnictwa, po jakie sięgnęłam jest "Po zachodzie słońca" od Kingi A. Lis. Czy książka mi się spodobała?


"Po zachodzie słońca" Kinga A. Lis

Odpowiadając na pytanie zadane na końcu wstępu mogę napisać krótko: tak i nie, a co do historii opisanej na kartkach książki mam bardzo mieszane uczucia. Zaczęło się świetnie, skończyło fatalnie. Wiem, że taki był zamysł autorki i jej celowe działanie, które miało na celu zaszokowanie i wyprowadzenie z równowagi czytelnika. Ale takiego szokującego finału się nie spodziewałam i długo nie mogłam otrząsnąć się z szoku. Niby autorka osiągnęła swój cel, ale wolałabym inne zakończenie.

"Po zachodzie słońca" Kinga A. Lis

Książka mimo tego, że wydana przez wydawnictwo specjalizujące się w mocno erotycznych love story jest bardzo smutna. Owszem jest tu dużo erotyzmu, wręcz dzikich scen seksu, ponieważ Danica - główna bohaterka pracuje w nocnym klubie jako tancerka. Ale nie tylko tańczy. Klub oprócz podziwiania pięknych kobiet w tańcu, świadczy również usługi seksualne na wysokim poziomie, a Danica jest jedną z ulubionych pracownic właściciela tego miejsca. Zawsze chętna, zawsze gotowa, lubi sex, a klienci lubią jej towarzystwo. Czy Danica jest szczęśliwa? Myślę, że nie wylądowałaby w tym miejscu, gdyby nie jej ojciec. Dziewczyna ma swoją dumę i nie pozwoli, by ktoś układał jej życie pod siebie. Ale żeby od razu tańczyć na rurze i sprzedawać swoje ciało? Nawet jej były chłopak, który boleśnie ją zranił, przychodzi ze znajomymi, by korzystać z seksualnych usług swojej byłej. Oczywiście na każdym kroku przypominając jej, że jest żałosna.


Czemu dziewczyna nie zrezygnowała i nie znalazła innej pracy? Bo nigdzie nie zarobiłaby by tyle, by żyć na takim poziomie jakim żyje. Drugą i kluczową sprawą jest to, że lubi to co robi, mimo tego, że ciągle jest w pracy.


Pewnego dnia spotyka Alana, który wpada jej w oko. Ona również nie jest mu obojętna. Zaczynają się spotykać, Danica robi przerwę od pracy i przeżywają razem cudowne chwile. Wszystko zmierza ku dobremu, ale niech Was nie zwiedzie ta siekanka. W momencie, kiedy Alan i Danica wyjechali na urlop, dziewczyna zrobiła się irytująca. Jakby woda sodowa uderzyła jej do głowy. Wszystko było źle. Sytuację dodatkowo nakręcało to, że dziewczyna była na tyle uzależniona od swojej pracy, by rzucić wszystko i do niej wrócić. Właśnie taka jedna chwila zmieniła jej życie w koszmar.


Żal mi tej dziewczyny i tego, że nie miała w nikim oparcia i była towarem, który każdy chciał mieć choć przez chwilę i wykorzystać. Żal mi tego, że jej życie stoczyło ją na dno, choć przez chwilę była na samej górze i mogła czerpać z życia pełnymi garściami. Żal mi tego, że cały czas miała kładzione do głowy, że jest nic nie warta i nie zasługuje na nic. Gdy ktoś wkłada Ci non stop takie słowa do głowy, to trudno później myśleć inaczej.

A najbardziej żal mi tego co Danicę spotkało finalnie. Myślałam, że dziewczyna jest silniejsza i w końcu o siebie zawalczy. Nawet nie przypuszczałam jak bardzo się myliłam...

"Po zachodzie słońca" Kinga A. Lis

 Wpis powstał w ramach współpracy z wydawnictwem Lipstick Books.





czwartek, 18 maja 2023

"Profesor" Monika Magoska - Suchar

"Profesor" Monika Magoska - Suchar

Wpis reklamowy

"Profesor" Monika Magoska - Suchar

17 maja Monika Magoska - Suchar świętowała premierę swojej nowej książki "Profesor". Jest to drugi tom erotycznej serii Symfonia zmysłów. Jak się zapewne domyślacie, książka ma do zaoferowania śmiałe, odważne i dla niektórych kontrowersyjne sceny seksu. W końcu romans młodziutkiej Stelli ze swoim Profesorem, gdyby wyszedł na jaw, byłby prawdziwym skandalem w świecie muzyki...



Monika kolejny raz otworzyła przede mną drzwi do swojej wyobraźni i zaprosiła mnie do świata, w którym miłość, seks, władza, tajemnica i intrygi grają pierwsze skrzypce. A pośrodku tego jest Stella. Dziewczyna, która dużo ryzykuje, by tylko być ze swoją miłością. I tu nasuwa się pytanie - czy jest to miłość odwzajemniona? A może dziewczyna jest tylko zabawką w rękach dużo starszego, majętnego Profesora, który skradł jej serce i sprawił, że bez niego Stella nie może funkcjonować? Albo nie może funkcjonować bez tego, co razem robili? W końcu pożądanie to coś, z czym trudno walczyć, bo bywa uzależniające.

"Profesor" Monika Magoska - Suchar

"Profesor" Monika Magoska - Suchar

"Profesor" Monika Magoska - Suchar

Lubię pióro Moniki Moniki Magoski - Suchar. Jestem jej czytelniczką od pierwszej książki, którą wydała. Lubimy się, szanujemy, często gadamy o życiu, literaturze i tym, co sprawia nam przyjemność. W moim przypadku przyjemnością jest czytanie książek Moniki, ponieważ towarzyszą mi wtedy wielkie emocje. A ja lubię czuć i przeżywać to, co czytam....

Pamiętajcie, że każdy ma prawo czytać to, co lubi, nawet jeśli innym się to nie podoba. Każdy z nas ma prawo lubić inny rodzaj literatury. Jeśli mam ochotę na romans, to nikt nie może mi tego zabronić. Wiem, że historie pisane przez autorkę mogą wydać się komuś obrzydliwe, ponieważ jest w nich dużo seksu i to nie takiego uprawianego pod kocykiem przy zgaszonym światle. Ale ja i tak lubię i będę sięgać po literaturę erotyczną, ponieważ jej czytanie sprawia mi przyjemność. A tu mamy dodatkowo opowieść o odkrywaniu swojej seksualności i dążeniu do przyjemności. Co może być w tym złego? Ach, zapomniałam, w końcu Stella jest uczennicą Profesora. Ale z drugiej strony, gdyby powiedziała słowo "nie", to ta sytuacja by się nie wydarzyła, prawda?

Książka kończy się w takim momencie, że mam ochotę od razu sięgnąć po kolejny tom, ale go jeszcze nie ma. I już nie mogę doczekać się tego, gdy będzie w sprzedaży, ponieważ jestem pewna, że autorka zaplanowała niezłą dramę dla naszych bohaterów. A znając Monikę, to będzie się tam sporo działo...


Wydaje mi się, że Władca Ciemności poczuł coś w swoim zimnym sercu. Wydaje mi się, że się zakochał, choć długo nie chciał się do tego przyznać. I wydaje mi się, że gorzko pożałuje swojej miłości, pożądania i obsesji, która ma imię Stella. A dziewczyna? Po tym co przeczytałam na końcu, jestem pewna, że żałuje pojawienia się Profesora w swoim życiu. Tylko cały czas mam w głowie jeszcze jedno pytanie - jak Monika ma w planach naprawić to, co właśnie zrobiła?


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu @niegrzeczneksiazki ❤️