Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Muza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo Muza. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 lutego 2025

„To nie może się udać" Anny Jimenz

„To nie może się udać" Anny Jimenz

6/2025

„To nie może się udać" Anny Jimenz

Czy dwoje ludzi pochodzących z dwóch zupełnie różnych światów, może stworzyć pełen miłości związek? On - stolarz z małego miasteczka. Ona - wzięta lekarka, która ma w przyszłości objąć ordynatorstwo na oddziale chirurgii. Ich spotkanie jest przypadkiem, a wszystkiemu winien samochód, który odmówił posłuszeństwa. Czy widzicie w tym wstęp do dobrej romantycznej historii?


„To nie może się udać" Anny Jimenz

Nakładem wydawnictwa Muza ukazała się książka autorstwa Abby Jimenez. Lekka, zabawna i wciągająca od pierwszej strony opowieść o marzeniach i dwojgu ludzi, którzy od pierwszego spotkania byli sobie przeznaczeni. 

Alexis Montgomery zawsze robiła tak, jak kazali jej rodzice. Miała zostać lekarzem, została. Miała mieć szanowanego partnera, miała. Miała być majętna, miała. Ale czy była szczęśliwa. Na pewno nie miała szczęścia w miłości. Jej partner, szanowany i podziwiany lekarz ją zdradził i stosował na niej przemoc psychiczną. Dziewczyna za wszelką cenę pragnie się od niego uwolnić, ale nie jest to takie proste.

Tymczasem Daniel Grant wiedzie spokojne życie w Wakan. Jest tam burmistrzem, prowadzi pensjonat, a po godzinach oddaje się stolarstwu. On również nie ma szczęścia w miłości. Wszystko zmienia się, gdy mężczyzna pomaga Alexis z samochodem, po czym para spędza ze sobą noc. Oboje nie mogą o sobie zapomnieć, choć powinni. Dzięki ich wszystko, łącznie z dużą różnicą wieku. A co łączy? Chemia między nimi jest tak ogromna, że czułam ją nawet, gdy czytałam książkę. Ponadto oboje świetnie czują się w swoim towarzystwie. Choć Alexis chciałaby uciec od swojego życia, to nie może tego zrobić. Ma bowiem zobowiązania, które musi spełnić.

„To nie może się udać" Anny Jimenz

„To nie może się udać" Anny Jimenz

Książka jest cudowna. Podobało mi się w niej dosłownie wszystko. Autorka ma przyjemny styl pisania, którym od razu przekonuje do sobie czytelnika. Podobało mi się go, że bohaterowie pochodzą z dwóch różnych światów i jest między nimi duża różnica wieku. Alexis jest starsza od Daniela o 10 lat, ale żadne z nich tego nie czuje, choć dla kobiety w pewnym momencie staje się to problemem. Ale większym jest duża odległość i to, że żadne z nich nie chce zrezygnować ze swojego życia. Czy uda się im dojść do kompromisu? A może te klika nocy i dni odejdą w zapomnienie?

„To nie może się udać" Anny Jimenz

„To nie może się udać" Anny Jimenz

Z wiekiem stałam się wrażliwa i coraz więcej książek mnie wzrusza. Jedną z nich jest właśnie ta książka. Jest pełna różnych emocji, które zebrane razem, możnaby było włożyć do ogromnego worka i nie byłoby w nim więcej miejsca. Śmiałam się z bohaterami, cieszyłam się ich szczęściem i smucilam, gdy Alexis musiała wracać do swojego świata. A musicie wiedzieć, że ten był bardzo toksyczny i wymagał od niej bezwzględnego dostosowania. Dostosowania do wymogów rodziców i byłego partnera. Dostosowania do miejsca, w którym mieszkała i znajomych, w których kręgu się obracała. Widziałam tam sztuczność i zakłamanie. A gdy Alexis przyjeżdżała do Wakan, do Daniela, mogła odetchnąć. Mogła być zwykłą dziewczyną bez makijażu, w jeansach i sportowych butach. Uśmiechniętą i szczęśliwą. Dlatego moco jej kibicowałam...


Takich książek życzę sobie więcej w mojej biblioteczce. Książek pełnych pozytywnych emocji, które sprawiają, że widać światełko w tunelu. A na jego końcu czeka już tylko miłość i szczęście, choć po drodze trzeba pokonać jeszcze wiele przeszkód...


 

środa, 3 stycznia 2024

"Umowa na miłość" Falon Ballard

"Umowa na miłość" Falon Ballard

"Umowa na miłość" Falon Ballard

Pierwszą książką przeczytaną w styczniu jest "Umowa na miłość" Falon Ballard i uważam, że to był świetny pomysł, by rozpocząć czytelniczy rok 2024. Oby więcej takich historii pojawiało się w mojej biblioteczce.


"Umowa na miłość" Falon Ballard

Zabawna, lekka, przyjemna i pachnąca kwiatami idealna propozycja na styczniowe wieczory. Nawet nie muszą być styczniowe, ponieważ książkę równie dobrze będzie czytać na hamaku albo na plaży. Ta propozycja od wydawnictwa Muza jest obowiązkowa dla wszystkich, którzy lubią świetnie napisane powieści z happy endem. Dużo zdradziłam, ale czy po takim tytule spodziewaliście się czegoś innego?

"Umowa na miłość" Falon Ballard

Główną bohaterką książki jest Sadie, która w atmosferze skandalu zostaje wyrzucona z pracy i podejmuje decyzję, że więcej nie wróci do branży finansowej. Niestety z powodu braku pracy musi wyprowadzić się z wynajmowanego mieszkania. Jack to odludek, dziwny facet ubrany w koszulkę z Władcy Pierścieni. Zdecydowanie nie jest to typ, z którym Sadie chciałaby się umówić na randkę. Ale Jack wcale nie zamierza tego zrobić, tylko proponuje jej zostanie współlokatorami. Czemu tak? A temu, że zamiast aplikacji randkowej, nasza bohaterka po pijaku ściągnęła aplikację dla współlokatorów i ta ich połączyła. Zabieg okoliczności? Ona szuka taniego mieszkania, On proponuje jej zamieszkanie za pół darmo w przepięknej kamienicy na Brooklynie. Kto by się na taki układ nie zgodził?

"Umowa na miłość" Falon Ballard

Książka jest świetna. Jest tak dobra, jak maślana bułeczka z kruszonką jedzona przy podwieczorkowej kawie ze spienionym mlekiem. Wyobraziliście sobie to już? Mniam. To lekka, momentami zabawna komedia romantyczna o przeciwieństwach, które się przyciągają. Autorka wymyśliła opowieść o dwójce zagubionych ludzi, którzy wpadając na siebie przypadkiem, wyświadczyli sobie ogromną przysługę. Jedno i drugie na tej znajomości zyska wszystko - zyska miłość, dom i spokój, którego w ich sercach brakowało. Ale jeśli myślicie, że to słodko - pierdząca historia ociekająca lukrem i bez żadnych dram, to muszę Was zaskoczyć. Nie będzie tak cudownie, ale myślę, że finalnie będziecie zadowoleni.

"Umowa na miłość" Falon Ballard

Lubię czytać lekkie historie miłosne, które napełniają moje serce nadzieją i sprawiają, że w szarej i ponurej rzeczywistości, pochmurne niebo rozjaśnia promień słońca. Lubię się przy nich relaksować i odpływać do krainy miłości bohaterów. Kto z nas nie lubi dobrych i pozytywnych zakończeń? Kto nie lubi, gdy miłość wygrywa? Mam nadzieję, że jesteście w tym samym teamie co ja i też takie książki chętnie czytacie.

Ta opowieść dodatkowo pokazuje, że marzenia same nie spadają z nieba i by się spełniły trzeba o nie zawalczyć. Sadie to zrobiła i wygrała, choć była pewna, że jej się nie uda. A przy okazji zyskała coś dużo lepszego niż wymarzona praca. Zyskała miłość na całe życie.

"Umowa na miłość" Falon Ballard

 



Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Muza.



piątek, 10 marca 2023

"To mnie zabije" Maciej Kaźmierczak - recenzja

"To mnie zabije" Maciej Kaźmierczak - recenzja

 

"To mnie zabije" to najnowsza książka Macieja Kaźmierczaka i moje pierwsze spotkanie z twórczością tego autora. Książka przeczytana i muszę przyznać, że jest intrygująca. Tytuł ukazał się nakładem wydawnictwa Muza. 


Z opisu na okładce dowiedziałam się, że thriller inspirowany jest kultowym filmem "Leon zawodowiec" i choć film oglądałam wielokrotnie, to uważam, że książka oprócz imion bohaterów nie ma z kinowym hitem nic wspólnego. Ale możliwe, że autor miał na myśli coś, czego ja nie w tekście nie zauważyłam. Nie ważne. Nie podobieństwo do filmu, a fabuła książki jest ważna. A ta jest ciekawa i wciągająca. Cały czas zastanawiałam się o co w tym wszystkim chodzi. I co na celu ma gra, w którą ewidentnie ktoś zmusił do zagrania trzy młode kobiety.

"To mnie zabije" Maciej Kaźmierczak - recenzja

Główną bohaterką książki jest Matylda, której praca polega na nagrywaniu sexfilmików i zamieszczaniu ich na jednej z platform internetowych. Dziewczyna jest popularna, ma rzesze fanów, dobrze zarabia, ponieważ co chwilę odważa się na więcej. Praca nie jest łatwa, ale przyjemna, a zarobki kuszące. Jednak by utrzymać się na pierwszym miejscu, potrzeba wiele wyrzeczeń. Matylda jest uzależniona od leków, a alkoholu nie wylewa za kołnierz. W pewnym momencie sen zaczyna mieszać jej się z jawą, a dziewczyna z przykrością odkrywa, że jej pozycja zaczyna spadać a ona staczać się na samo dno...

"To mnie zabije" Maciej Kaźmierczak - recenzja

W książce zastosowane są dwie ramy czasowe: teraźniejszość i przeszłość. W książce oprócz rozdziałów poświęconych Matyldzie są też takie, z których dowiecie się o prowadzonym śledztwie dotyczącym dwóch kobiet znalezionych nagich i nieprzytomnych na ulicy. Poznacie również Natalię, która odegra bardzo dużą rolę w całej historii.

Książka jest ciekawa i autor miał dobry pomysł na opowiedzenie historii dziewczyny, która zasmakowała sławy i z dnia na dzień spadła z piedestału na samo dno. A upadek okazał się bardzo bolesny. I choć może nie jest to porywający thriller psychologiczny, przy którego czytaniu ma się ciarki na plecach, to podoba mi się sposób w jaki mężczyzna opowiada historię dziewczyny uzależnionej od leków, sławy i wielkich pieniędzy. Autor pokazał również toksyczną relację Matyldy i Leona. To dzięki niemu dziewczyna stała się gwiazdą sekskamerek, ale w momencie, gdy nie była mu już potrzebna, postanowił się jej pozbyć. Niestety takich dziewczyn jak Matylda są na świecie tysiące. Młodych, ufnych, zakochanych, zauroczonych kobiet, które pochodzą z domów, w których dzieje się źle. W momencie, w którym dostają uwagę, możliwość pracy i zarobienia pieniędzy, przestają myśleć samodzielnie i pozwalają, by ktoś myślał i kierował ich życiem za nie. Jest to przykre...

"To mnie zabije" Maciej Kaźmierczak - recenzja

W tej historii zadziało się coś złego. Coś co doprowadziło do zorganizowania brutalnej gry, w której narkotyczny sen miesza się z jawą, a jej bohaterki nie wiedzą gdzie są, co się z nimi dzieje i do czego ta gra doprowadzi. A najgorsze jest to, że nie wiedzą jaki będzie jej finał...


Książka mi się podobała i muszę przyznać, że z przyjemnością ją przeczytałam. Ale niestety oprócz ciekawej historii znalazłam w tej książce również błędy, co mnie irytowało, bo wcale nie było ich mało. Korekta niestety zawiodła. Ale poza tym było interesująco i z przyjemnością przeczytam inną książkę autora.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Muza.






poniedziałek, 20 lutego 2023

"Za żywopłotem" Maria Biernacka - Drabik - recenzja

"Za żywopłotem" Maria Biernacka - Drabik - recenzja

"Za żywopłotem" Maria Biernacka - Drabik - recenzja

Ostatnio sporo czasu spędzam na czytaniu thrillerów, ale z przyjemnością zrobiłam zrobiłam przerwę i sięgnęłam po nowy kryminał od wydawnictwa Muza. Czy "Za żywopłotem" Marii Biernackiej - Drabik jest książką godną polecenia?


"Za żywopłotem" Maria Biernacka - Drabik - recenzja

Każdy skazany twierdzi, że siedzi za niewinność. A jeśli rzeczywiście spędził w więzieniu długie lata za czyn, którego nie popełnił? Jak daleko się posunie, by po wyjściu na wolność schwytać prawdziwego mordercę?

Życie Miłosza przemienia się w koszmar. Wybitny inżynier, genialny przedsiębiorca i współwłaściciel świetnie prosperującej firmy trafia za kratki oskarżony o zamordowanie przyjaciela. Twierdzi, że jest niewinny. Kiedy po piętnastu latach wychodzi na wolność, ma tylko jeden cel – znaleźć prawdziwego mordercę i na własną rękę wymierzyć sprawiedliwość.

W wyniku prywatnego śledztwa Miłosz odkrywa, że na pozór niepowiązane ze sobą wątki łączy pewien incydent z dawnych lat... Jaki ma wpływ na rozwiązanie zagadki? Kto tak naprawdę stoi za tym morderstwem? I czy Miłosz faktycznie jest bez winy?

"Za żywopłotem" Maria Biernacka - Drabik - recenzja

Dobry kryminał nie jest zły, a Polacy wielokrotnie udowodnili, że spod ich piór wychodzą dobre kryminalne historie. Tym razem nie będzie inaczej. Szary, zimny Kraków w tle i zbrodnia, której winny bardzo szybko został schwytany, osadzony i zamknięty w więzieniu na długie 15 lat. Nikogo nie obchodziło, że Miłosz cały czas twierdził, że jest niewinny i nigdy by nie zabił przyjaciela. W końcu kto w więzieniu jest winny? Po 15 latach przepełnionych bólem, strachem i cierpieniem, mężczyzna wychodzi na wolność i poprzysięga, że sam dojdzie do tego, kto go wrobił. Bo to, że ktoś wrobił jest pewne. Ale czy aby mężczyzna na pewno jest niewinny i ma czyste sumienie?

"Za żywopłotem" Maria Biernacka - Drabik - recenzja

Kraków 15 lat wstecz. Miłosz, Kuba i Wojtek, trzech przyjaciół zakłada firmę. Wiedzie im się nieźle, dopóki Wojtek nie ginie w wypadku samochodowym. Niedługo później Kuba zostaje zbity w swoim biurze, a za jego zabójstwo skazany na 20 lat zostaje trzeci wspólnik. Nie ważne, że dowody są żadne i jedyną poszlaką, która wskazuje na to, że Wojtek był w tym czasie w biurze jest nagranie z monitoringu. Komuś widocznie bardzo zależało na tym, bo mężczyzna trafił do więzienia. Firma, o której marzyli trzej przyjaciele zostaje sprzedana, a gdy Wojtek wychodzi z więzienia jest pewien, że to ona była powodem, dla którego z Kubą zostali tak nagle odsunięci od jej prowadzenia. Ale czy był to jedyny powód?

"Za żywopłotem" Maria Biernacka - Drabik - recenzja

Książka jest naprawdę ciekawa i choć nie jest długa, to autorka postarała się o mnogość wątków i postaci, które odegrały znaczące role w tej historii. Jedno jest pewne, książka wymaga skupienia. Autorka dobrze namieszała i do samego końca byłam pewna, że to firma była przyczyną śmierci Kuby i zamknięcia Miłosza w więzieniu. Okazuje się, że nie do końca, a prawda jest dużo bardziej złożona i niebezpieczna, niż przypuszczałam.

W tej książce tajemnica goni tajemnicę, a bohaterowie sami są sobie wrogami. Przez ich niecne interesy cierpią tylko niewinni, a długo skrywane sekrety, gdy w pewnym momencie zaczynają wychodzić na jaw, robi się nieciekawie. Człowiek sam jest sobie wrogiem i zamiast być uczciwy to kłamiąc popada z jednej skrajności w skrajność.

Autorka w bardzo dosadny sposób pokazuje, że niemądre decyzje i zachowania z przeszłości mogą sprawić, że nasze życie będzie pasmem porażek, które doprowadzi nas nad przepaść, z której droga będzie prowadzić już tylko w dół. Gdy w pewnym momencie się nie otrząśniemy i nie opamiętany, to nikt nie poda nam pomocnej dłoni. Bardzo żal jest mi Miłosza, ponieważ to co przeżył w więzieniu, odcisnęło na nim piętno. Dręczony koszmarami, nie mogący pozbyć się uczucia brudnego dotyku na skórze, pragnie tylko spokoju i sprawiedliwości. Ale wie, że jeśli sam nie rozwikła zagadki morderstwa przyjaciele, do nigdy już nie będzie mógł spokojnie położyć się spać. 


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Muza. 















 

wtorek, 19 lipca 2022

"Wizje. Gniew" Anna Krystaszek - recenzja

"Wizje. Gniew" Anna Krystaszek - recenzja

"Wizje. Gniew" Anna Krystaszek - recenzja

Ile razy zdarzyło Wam się sięgnąć po książkę, której opis sugerował, że będzie świetna, ale nic z tego nie wyszło? Tak samo bywa ze zwiastunami filmów, a w kinie okazuje się, że to kompletna klapa. "Wizje" Anny Krystaszek zapowiadały się przerażająco, emocjonująco i niebezpiecznie. Miałam pewne wyobrażenie co do tej historii. Czy autorka mnie rozczarowała, a może zatraciłam się w tej powieści?



Dramat sprzed lat powraca i przynosi kolejne ofiary…

Paulina została znaleziona w lesie i uparcie twierdzi, że zginął tam człowiek. Policja nie znajduje jednak ciała. Dziewczyna trafia do szpitala psychiatrycznego i kilka dni później wyznaje lekarzowi, że zwłoki będą odkryte dopiero 27 marca. Opowiada o swojej przerażającej wizji, dokładnie opisując ofiarę. Podaje nazwisko mężczyzny i dodaje, że w przeszłości znęcał się nad swoją małoletnią córką.

Wszystko się potwierdza – 27 marca w wiadomościach pojawia się informacja o zamordowanym mężczyźnie znalezionym w lesie.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi komisarz Igor Szulc vel Czarny, najlepszy kryminalny w województwie… A „rzeźnik ze świętego miasta”, jak ochrzciła go prasa, numeruje kolejne ofiary. Czy uda się go powstrzymać w tej śmiertelnej wyliczance?

Co łączy brutalne morderstwa z tragicznym pożarem sprzed niemal 20 lat? Jakie mroczne tajemnice z przeszłości skrywa Paulina?

Tłem dramatycznych wydarzeń jest Lubliniec – miejsce okryte ponurą sławą hitlerowskich eksperymentów na dzieciach, pacjentach tamtejszego szpitala psychiatrycznego.

"Wizje. Gniew" Anna Krystaszek - recenzja

Ile razy zdarzyło Wam się przeczytać opis książki i pomyśleć "muszę ją koniecznie przeczytać"? Mi się zdarza to dość często i w tym przypadku również tak było. Autorka obiecała mi jazdę bez trzymanki i mocny thriller z pogranicza horroru. A przynajmniej takie było moje wyobrażenie o "Wizjach". Lubię takie książka, a paczka od wydawnictwa Muza zawierała również teczkę z zdjęciami. Mój umysł zaczął pracować na najwyższych obrotach, ponieważ lubię tematyczne dodatki do egzemplarzy recenzenckich. Przeczytałam prolog i miałam ciarki na plecach. Mocny i faktycznie przerażający. Zapowiadał się konkretny kawał dobrej literatury. Ale później coś się zmieniło. Na niekorzyść niestety i żałuję, że muszę to napisać, ale tak jest. Choć sama historia jest dobra i uważam, że autorka miała interesujący pomysł, to trochę zawiodło mnie wykonanie. Tym razem nie przemówiła do mnie narracja pierwszoosobowa, co się rzadko zdarza, ponieważ wolę ją od narratora w trzeciej osobie. Zaskakującą dla mnie informacją jest również to, że książka jest kryminałem, a ja po nią sięgając byłam przekonana, że będę czytała thriller. Jak widać pozory mylą.

"Wizje. Gniew" Anna Krystaszek - recenzja

"Wizje. Gniew" Anna Krystaszek - recenzja

Książka nie jest długa, ma 320 stron, dużą czcionkę, a tekst czyta się dość szybko. Wciąga, nie mogę powiedzieć, że nie. Nawet bardzo wciąga i muszę przyznać, że miałam problem z jej odłożeniem. Ciekawiło mnie kto zabija i choć łatwo jest odgadnąć mordercę, to na samym końcu autorka przygotowała dla czytelnika niespodziankę. Byłam zaskoczona ale i usatysfakcjonowana całą historią, a najbardziej zakończeniem. Niektóre momenty są trochę naciągane i mało prawdopodobne, ale to fikcja literacka, więc można przymknąć na to oko. Więc o co mi chodzi? Czemu cały czas mam mieszane uczucia co do tekstu?

"Wizje. Gniew" Anna Krystaszek - recenzja

"Wizje. Gniew" Anna Krystaszek - recenzja

Chciałabym przeczytać "Wizje" ale z narracją trzecioosobową i może to by całość uratowało i mogłabym powiedzieć, że jestem zadowolona w 100%. Nie mogłam wczuć się w postacie, ponieważ rozdziały, w których opowiadają o sobie, są według mnie sztucznie napisane. Jak czytałam rozdział pisany z męskiej perspektywy, czy to doktora ze szpitala psychiatrycznego, czy policjanta, który tą sprawę prowadził, to czułam w tym wszystkim kobietę. Od razu widać po stylu, że książkę napisała kobieta i całość jest opowiedziana przez nią, mimo tego, że bohaterami są mężczyźni. Autorka się nie wczuła w konkretną postać, tylko napisała wszystko jednym stylem, "na jedno kopyto". Miałam wrażenie, że to ona mi czyta książkę, co mi się nie podobało. Dlatego wolałabym innego narratora. Może wtedy klimat tej powieści byłby inny. Czasami tak się zdarza i to nie jest moja pierwsza książka, w której narracja mi nie odpowiada, ale poza tym lekturę uważam za udaną, ponieważ mimo słabego wykonania, mnie zaciekawiłam Na pewno na jej plus działa okładka. Grafik się postarał i wielkie brawa dla niego.

"Wizje. Gniew" Anna Krystaszek - recenzja

Chciałabym przeczytać inną książkę autorki i tak sobie teraz myślę, że gdyby główną bohaterką książki autorki była kobieta i całość byłaby przez nią opowiadana, to mogłoby być ciekawie. Anna Krystaszek ma typowo kobiecy styl pisania, więc taka książka mogłaby mi się spodobać. Ale gdy bohaterem jest mężczyzna, to musi być inny narrator. Takie jest moje zdanie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Muza oraz portalowi Secretum.pl





















 

środa, 11 maja 2022

"Dark empire" Kinga Litkowiec - recenzja

"Dark empire" Kinga Litkowiec - recenzja

"Dark empire" Kinga Litkowiec - recenzja

Dzień dobry we wtorek!!!!
Witam się z Wami najnowszą pozycją wydawniczą od Kingi Litkowiec. "Dark empire" czyli mroczne imperium wjechało już na instagramowo - blogowe salony recenzentów i czytelników. Czy faktycznie było mrocznie i emocjonująco?


"Dark empire" Kinga Litkowiec - recenzja

Choć Valentina Gilardi urodziła się w potężnej rodzinie mafijnej, to jednak nie żyje w świecie przemocy i nielegalnych interesów. Przynajmniej do dnia pogrzebu ojca. Valentina dowiaduje się, że zgodnie z jego ostatnim życzeniem, ma przejąć władzę nad mafijnym imperium. Trzy lata później jest już zupełnie inną kobietą: silną, niezależną i budzącą postrach. Doskonale radzi sobie w nowej roli, ale na horyzoncie pojawia się wróg, który poprzysiągł zniszczyć nie tylko ród Gilardich, ale także równie potężną rodzinę Margante. Cascio Margante wierzy, że najlepszym rozwiązaniem będzie ślub z Valentiną, który przypieczętuje mafijny sojusz. Czy to wystarczy, żeby pozbyć się zagrożenia?

"Dark empire" Kinga Litkowiec - recenzja

Mam w swojej biblioteczce wszystkie książki Kingi. Ostatnio czytałam "Braci Di Caro" obie części oraz "Bez zgody" i te trzy pozycje zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Było mrocznie, emocjonująco, a pożądanie aż wylewało się ze stron tych propozycji. Wczoraj skończyłam czytać "Dark empire" i na tle innych książek autorki ta wypada niestety blado. Jestem przyzwyczajona do zaciskania zębów z przejęcia, czytania na wdechu i tego, że nie mogę się od danej historii oderwać. Tu nie było źle, ale miałam wrażenie, że Kinga opowiada mi bajkę na dobranoc. I to taką, która ma sprawić, że zaraz usnę. Myślę, że po prostu jestem przyzwyczajona, że w książkach Kingi na każdej stronie coś się dzieje, jest dużo akcji i niespodziewanych jej zwrotów. Jest pikantnie, emocjonująco i krótko mówiąc zawsze czytałam z zapałem. A tu się praktycznie nic nie dzieje...

"Dark empire" Kinga Litkowiec - recenzja

Główną bohaterką książki jest Valentina Gilardi, której ojciec był głową jednej z mafijnych rodzin. Po jego śmierci, ku frustracji kobiety, musi ona odziedziczyć po nim stanowisko. Gdyby była do tego przygotowywana przez lata, to pół biedy, ale ona wiodła na pozór zwyczajne życie i teraz ma problem. Po kilku latach udaje jej się rządzić twardą ręką, ale jej posada dona zaczyna być zagrożona. Ktoś zaczyna kopać i węszyć. Ale nie tylko u niej, bowiem w rodzinie Morgante, drugiej wpływowej mafijnej włoskiej famili, jest to samo. Co najlepiej zrobić by powstrzymać wroga? Połączyć siły. A jak to zrobić? Poprzez ślub.

O ile Valentina nie chce tego robić, to Cascio jest zaintrygowany kobietą i chciałby mieć ją u siebie przy boku i w łóżku. Co z tego wyniknie?

"Dark empire" Kinga Litkowiec - recenzja

Cała akcja książki to rozważania Valentiny nad tym czy wziąć ślub z Morgante czy nie. Oprócz tego zastanawiała się również kto im zagraża. A ze strony Morgante to rozważania nad tym kto im zagraża i kiedy Valentina się zgodzi na ślub. Mam tu co prawda jakieś randki, a scena seksu z początku książki zapowiadała mega akcję. Ale na zapowiedziach się skończyło. Ta książka nie jest zła jeśli ktoś nie jest przyzwyczajony do poziomu książek Kingi. Jakby to była jedna z jej pierwszych powieści, powiedzmy zaraz po "Mieście mafii" albo i przed, to okej, mogłabym nazwać ją ciekawą. Ale najzwyczajniej w świecie się nudziłam i usypiałam nas tą książką. A szkoda, ponieważ okładka sugeruje, że to będzie dobry erotyk i mocna, fascynująca i intrygująca historia.

"Dark empire" Kinga Litkowiec - recenzja


Czekam teraz na thriller Kingi i jestem bardzo ciekawa jak odnalazła się w tej roli.


Za książkę oraz niespodziankę bardzo dziękuję wydawnictwu Akurat.













 

środa, 4 maja 2022

"Drań" Agnieszka Kowalska - Bojar - recenzja Patronat Medialny

"Drań" Agnieszka Kowalska - Bojar - recenzja Patronat Medialny

"Drań" Agnieszka Kowalska - Bojar - recenzja Patronat Medialny

Agnieszka Kowalska - Bojar jest jedną z moich ulubionych polskich aktorek romansów. Dziewczyna nie boi się kontrowersji i już nie raz pokazała, że nie straszne jej tematy tabu. I choć obiecywała, że "Drań" nie jest tak mocny jak Seksowni dranie czy "Nikita", to już wiem, że nie można wierzyć w żadne jej słowo. Ta książka jest równie przerażająca co emocjonująca i mocno mną wstrząsnęła.


"Drań" Agnieszka Kowalska - Bojar - recenzja Patronat Medialny

Magdalena po śmierci męża zostaje sama z dwójką dzieci, całą masą problemów i ogromnymi długami. Grozi jej więzienie i odebranie córek. Niespodziewanie dowiaduje się, że ktoś bardzo bogaty szuka kobiety, która urodziłaby mu dziecko. Tym kimś jest Daniel, trzydziestoczteroletni kawaler, zaręczony ze znaną aktorką. Pragnie potomka, który mógłby odziedziczyć jego finansowe imperium. Mimo dręczących ją wątpliwości, Magda podejmuje się tego zadania, ale pozornie prosty i jednoznaczny układ szybko okazuje się czymś więcej. Piekłem, w którym reguły ustala Daniel…

"Drań" Agnieszka Kowalska - Bojar - recenzja Patronat Medialny

"Drań" jest pierwszą książką Agnieszki Kowalskiej - Bojar, która ukazała się nakładem wydawnictwa Akurat ( Muza). Intrygująca okładka i opis, który obiecuje jazdę bez trzymanki. A jaka jest historia Daniela i Magdaleny?

Daniel jest bogatym bucem, który ma różne upodobania i nie należą do nich picie kawy na tarasie i gra w golfa. Daniel to drań. W dosłownym znaczeniu tego słowa. Nikogo nie lubi, nikogo nie kocha, pomiata ludźmi i zawsze dostaje to czego chce. A teraz chce mieć dziecko. Z swoją partnerką dochodzą do wniosku, że należy poszukać surogatki, która znajdzie w ciążę poprzez in vitro, ojcem będzie Daniel, a kobieta po porodzie ma zrzeknąć się praw do dziecka i zniknąć. Daniel i Sylwia absolutnie nie nadają się na rodziców, ale kto bogatemu zabroni? Szczególnie, że mając pieniądze wszystko można kupić. Nawet dziecko.

Magdalena po śmierci męża jest w bardzo trudnej finansowej sytuacji, a była teściowa grozi, że odbiorze jej bliźniaczki. Magda postanawia wypożyczyć swoje ciało i urodzić bogatemu mężczyźnie dziecko w zamian za pieniądze i ochronę dla siebie i dziewczynek. Plan może nie jest idealny, ale na chwilę obecną nie ma lepszego.

Magda i Daniel to dwa różne światy. Ona zrobi wszystko, by uratować swoją rodzinę, natomiast Daniel spełni tylko jeden ze swoich kaprysów. I doskonale wie, że kobieta może stracić wszystko, dlatego zgodzi się zagrać w jego chorą grę. Żadne z nich natomiast nie przypuszcza, że stawką w tych rozgrywkach są ich uczucia.

"Drań" Agnieszka Kowalska - Bojar - recenzja Patronat Medialny

Jest to bardzo mocna książka, która wzbudziła we mnie ogrom negatywnych uczuć i nie dlatego, że jest zła, kiepsko napisana czy historia jest beznadziejna. A dlatego, że autorka kolejny raz pokazuje, że mając pieniądze można bezkarnie wykorzystywać biedniejszych od siebie, stawiać im warunki i igrać z ich życiem i losem. I niestety robią to zazwyczaj mężczyźni, którzy w imię swoich chorych fantazji wykorzystują kobiety. W tej książce kartą przetargową jest spokojne życie Magdy i jej córeczek, które leży na jednej szali, a na drugiej zaś znajdziecie oczywiście seks, którego mężczyzna pragnie i nie cofnie się przed niczym, by zaciągnąć kobietę do łóżka. Czy ona tego chce czy nie. 

Daniel jest draniem i by spełnić swoje fantazje nie zawaha się użyć przemocy, szantażu, gwałtu. Nie zawaha się przed niczym. A Magda będzie musiała robić, to co mężczyzna zapragnie, bo inaczej straci zarówno bliźniaczki, jak i nienarodzone dziecko, a przy okazji wyląduje na bruku. I powiedzcie mi, że to nie jest chore?

Książka ma bardzo mocne sceny przemocy, w tym przemocy seksualnej. Momentami byłam tak zaszokowana, że musiałam robić chwilowe przerwy w czytaniu, by odetchnąć i móc wrócić do lektury. Przeczytałam wiele książek Agnieszki ale ta zaszokowała mnie najbardziej, choć myślałam, że po Nikolaju i Nikicie nikt nie jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi.

Aga obiecywała, że nikogo nie zabije, ale w tej książce kulka w sam środek czoła należy się głównemu bohaterowi. Oczywiście z dopiskiem, by Pana Drania nie ratować. Większego dupka w literackim świecie chyba nie spotkałam. Nikita i Nikolaj są jacy są, ale wynika to z ich szaleństwa, bo Panowie zdrowi na pewno nie są. Ale Daniel to dziad jakich mało, cham, dupek i idiota. Szkoda mi Magdy, ponieważ sytuacja zmusiła ją do tego by ulec, zacisnąć zęby i robić to, co ten palant chce. Wiadomo, że matka zrobi wszystko, by uratować swoje dziecko, ale ta cała sytuacja jest okropna. Wielokrotnie chciałam wyrzucić książkę przez okno, ponieważ byłam zła i rozgoryczona. Ale udało mi się dotrwać do końca.

"Drań" Agnieszka Kowalska - Bojar - recenzja Patronat Medialny

Nie wiem co jest ze mną nie tak, ponieważ lubię książki Agnieszki. Oczywiście nie popieram przemocy wobec kobiet i dzieci, a w książkach autorki dużo jej jest. Myślę, że chodzi tu o emocje. Nie ma nic gorszego jak nudna książka, której fabuła ciągnie się przez 400 stron. Tu się nic nie ciągnęło, a emocje momentami sięgały zenitu.

Autorka zaszalała i jeśli "Drań" miał być spokojniejszą propozycją, to już się boję co będzie w kolejnym tomie Psycholi. Muszę się do tego psychicznie przygotować.



Za możliwość współpracy przy książce dziękuję autorce oraz wydawnictwu Akurat.















 

poniedziałek, 7 marca 2022

"Bracia Di Caro 2" Kinga Litkowiec - recenzja przedpremierowa

"Bracia Di Caro 2" Kinga Litkowiec - recenzja przedpremierowa

"Bracia Di Caro 2" Kinga Litkowiec - recenzja przedpremierowa

Jak zaczęłam czytać pierwszą część książki "Bracia Di Caro", to byłam zaskoczona, że ta książka wyszła spod pióra Kingi Litkowiec. Romans mafijny, który czyta się niczym dobry thriller? Tego jeszcze w twórczości autorki nie było. Historia, która wciąga od pierwszej strony i równie mocno szokuje - to właśnie jest ta książka. Czy w części drugiej autorka utrzymała poziom?


"Bracia Di Caro 2" Kinga Litkowiec - recenzja przedpremierowa

Kolejna odsłona najbardziej wyczekiwanej serii królowej romansów mafijnych.

Była pewna, że jej życie to jedno niekończące się pasmo nieszczęść. Została zabrana z domu wbrew swojej woli. Stała się narzeczoną przyszłego Dona, choć wcale tego nie chciała. Kiedy już myślała, że jest zamknięta w złotej klatce, spowitej mrokiem i cierpieniem, jej przyszły mąż okazał jej serce. Czy jednak jego intencje były prawdziwe? A może wszystko było zwykłą iluzją, która miała tylko uśpić jej czujność?

"Bracia Di Caro 2" Kinga Litkowiec - recenzja przedpremierowa

"Bracia Di Caro 2" to książka równie mocno zaskakująca, co część pierwsza. Trzyma w napięciu od pierwszej strony do samego końca. Cieszę się, że Kinga nie kazała nam długo czekać na kontynuację, ponieważ nie ma nic gorszego niż to, jak opadną emocje, zapomni się niektóre wątki i trzeba sobie wszystko przypominać. Do tej pory pamiętam moje zaskoczenie końcówką części pierwszej i bez problemu płynnie weszłam w lekturę dwójki. I nie przeszkadzało mi nawet to, że w międzyczasie przeczytałam kilka innych książek.

W kontynuacji spotykamy wszystkich dobrze znanych nam bohaterów z jedynki. Kylie zostaje przetransportowana do Włoch, do domu dona, ojca braci Di Caro. Tam w apartamencie Cristiano ma żyć i oczekiwać na ślub z przyszłym donem. Sytuacja w domu jest trudna. Dziewczyna nie może opuszczać apartamentu sama, nie może wychodzić nawet do ogrodu. Dostaje nakaz by w trybie natychmiastowym nauczyć się języka włoskiego i co najważniejsze - ma być bezwzględnie posłuszna. Jedyny plus tej całej sytuacji to to, że Cristiano okazuje się całkiem fajnym facetem i stara się Kylie pomóc zadomowić i dostosować do trudnych warunków.

"Bracia Di Caro 2" Kinga Litkowiec - recenzja przedpremierowa

Ciągłe życie w strachu i przymus zawarcia małżeństwa z mężczyzną którego nie kocha, to nie jest najgorsze, co mogło spotkać naszą bohaterkę. Kylie codziennie dowiaduje się, że to czym ją karmiono do tej pory, to kłamstwa. Codziennie na jaw wychodzą nowe fakty i od nadmiaru tych wszystkich informacji można oszaleć. To, że dziewczyna tego nie zrobiła, to cud. Cristiano ciągle karmi ją złudzeniami, że będzie lepiej. Czy powinna mu zaufać?

"Bracia Di Caro 2" Kinga Litkowiec - recenzja przedpremierowa

Historia braci Do Caro i Kylie Scott jest trudna i zawiła. Rywalizacja między członkami rodu Di Caro, w którą dziewczyna została wciągnięta, przechodzi jakiekolwiek wyobrażenia młodej dziewczyny. Codziennie dostaje porcję nowych informacji. Jedne karmią ją nadzieją, inne jej ją odbierają. Zostaje zaatakowana, cudem uchodzi z życiem, Marco próbuje ją odzyskać, a Cristiano coraz bardziej do siebie przywiązuje. Ale życie w ciągłym strachu jest potworne i przerażające. Tym bardziej, że dziewczyna już nie wie kto kłamie, a kto mówi prawdę.

"Bracia Di Caro 2" Kinga Litkowiec - recenzja przedpremierowa

Autorka utrzymała poziom i książkę czytałam z zapartym tchem. Uważam, że te dwie książki należą do najlepszych, jakie Kinga napisała. Podoba mi się to napięcie, które towarzyszyło mi od początku do końca. Zawiłość historii wcale nie działa na jej minus, a robi się przez to ciekawsza i bardziej wciągająca. Sama nie wiedziałam co jest prawdą, a co nie i co czeka na mnie w kolejnym rozdziale. Podobają mi się bohaterowie i przede wszystkim postać Kylie, która w obu część przechodzi kilka przemian. To nie jest ta sama dziewczyna, która próbowała się zabić na początku części pierwszej. Jej wola walki o własne życie jest teraz ogromna. Kinga również dobrze zaplanowała sceny erotyczne. W porównaniu do innych książek, gdzie było ich ogrom, tu jest ich kilka, ale gorące i ciekawie napisane. Główne emocje, które towarzyszyły mi w obu częściom to, zaciekawienie, wewnętrzny strach, uczucie tego, że zaraz coś złego się wydarzy, trochę złość, ale i zadowolenie. Czyli jak widzicie jest ich cała gama. Jestem zadowolona, usatysfakcjonowana i podekscytowana, ponieważ obie części bardzo mi się podobały.

Ale...

... o ile w jedynce nie miałam się do czego przyczepić, to tu mam. Brakuje mi tu jednej rzeczy. Na końcu powinien być epilog. Zakończenie jest dobre, Kinga dobrze to sobie wymyśliła, ale tego epilogu mi brakuje. Nie musi być długi, wystarczy kilka zdań, wewnętrznych przemyśleń Kylie, która podsumowuje to, co ją spotkało i jaki wpływ na jej życie miało poznanie braci Di Caro. Gdyby ten epilog był, byłabym zadowolona w 100 % z całości, ale niestety go nie ma i czuję przez to lekki zawód. Brakuje mi tej przysłowiowej kropki nad "i".

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Akurat. 
 










 

środa, 19 stycznia 2022

"Bracia Di Caro" Kinga Litkowiec - recenzja przedpremierowa

"Bracia Di Caro" Kinga Litkowiec - recenzja przedpremierowa

"Bracia Di Caro" Kinga Litkowiec - recenzja przedpremierowa

26 stycznia swoją premierę będzie miała najnowsza książka Kingi Litkowiec, znanej wszystkim fankom jako Królowa Romansów Mafijnych. "Bracia Di Caro" ukażą się nakładem wydawnictwa Akurat (Muza) i jest to pierwsza, z planowanych dwóch części. Dodam również, że druga część będzie kontynuacją pierwszej, więc trzeba czytać je obie i w kolejności.


"Bracia Di Caro" Kinga Litkowiec - recenzja przedpremierowa

Moje życie skończyło się w dniu, w którym straciłam rodzinę. Chciałam umrzeć, żeby nie czuć bólu, jaki towarzyszył mi codziennie. Kiedy wreszcie odważyłam się na ten krok, zjawił się on – Marco Di Caro. Mężczyzna, który postanowił mnie uratować. Był tajemnicą, którą zapragnęłam odkryć, a kiedy poznałam jego sekret, chciałam cofnąć czas. Po poznaniu jego brata mój świat wywrócił się do góry nogami.
Nic nie było oczywiste.
Nic nie było bezpieczne
Nic nie było normalne.
Nie wiedziałam jednak, że najgorsze jeszcze przede mną.
Nazywam się Kylie Scott, jestem marionetką w rękach dwóch niebezpiecznych mężczyzn. Mój los został określony lata temu, a ja nie mogę uciec.

"Bracia Di Caro" Kinga Litkowiec - recenzja przedpremierowa

Książkę przeczytałam w dwa wieczory i jeśli miałabym ją opisać jednym słowem, to "niepokojąca" wydaje mi się odpowiednim. Ten niepokój, który odczuwałam, towarzyszył mi przez 351 stron, bo tyle właśnie ma ta książka. A końcówka sprawiła, że szeroko otworzyłam oczy. Zaskoczenie? Tak, autorce się to udało, a całość oceniam na plus. W tej książce nie ma nic, do czego mogłabym się przyczepić, nic, co mi się nie podobało i jest to najlepsza książka Kingi, jaką przeczytałam. A musicie wiedzieć, że czytałam wszystkie.

"Bracia Di Caro" Kinga Litkowiec - recenzja przedpremierowa

Główną bohaterką książki jest Kylie Scott. Ma 19 lat i jest sierotą. Jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym i dziewczyna nie może sobie z tą stratą poradzić. Wygląda jak wrak człowieka, jest chuda, mało co je, izoluje się od wszystkich, aż pewnego dnia wyrzuty sumienia doprowadzają do tego, że chce popełnić samobójstwo. Kylie obwinia się o ten wypadek, ponieważ zadzwoniła do ojca, gdy ten prowadził samochód, co spowodowało, że stracił panowanie nad kierownicą. Gdy dziewczyna zamierza się powiesić, spotyka w lesie mężczyznę. To nie jest pierwsze ich spotkanie. Dzięki Marco, Kylie odżywa, zaczyna jeść, przybiera na wadze, staje się odważniejsza, a przykre wspomnienia zaczynają blednąć. Mężczyzna ją w sobie rozkochuje i choć jest tajemniczy i jego zachowanie momentami jest dziwne, to staje się dla niej kimś bliskim. Sielanka trwa, do momentu, gdy Kylie spotyka jego brata. Wszystko zaczyna się mieszać, a dziewczyna staje się dla niego zdobyczą. Jak wiadomo, zakazany owoc, smakuje najlepiej, a dziewczyna brata jest właśnie takim owocem....

"Bracia Di Caro" Kinga Litkowiec - recenzja przedpremierowa

Książkę określiłam mianem niepokojącej, ponieważ czułam się jakbym czytała thriller, choć ta książka jest zaliczana do kategorii mafijnego romansu. Ale Kinga stworzyła w tej powieści niepowtarzalny klimat, a tajemnicza aura, która jej towarzyszy sprawia, że nie można oderwać się od tej historii. Cały czas miałam wrażenie, że coś przegapiłam i autorka ukrywa przede mną jakąś ważną informację. I dopiero na samym końcu dowiedziałam się co to była za tajemnica.

"Bracia Di Caro" Kinga Litkowiec - recenzja przedpremierowa

Zauważcie proszę, że opis książki jest oszczędny w słowach i tak naprawdę nie wiadomo, co to będzie za historia. Lubię książki Kingi, więc opis dla mnie nie był ważny, brałam książkę w ciemno. Ale bardzo cieszę się, że mogłam przeczytać ją jako jedna z pierwszych czytelniczek i nie natrafiłam w internecie na spoilery, które by mi zdradziły fabułę. I dzięki temu miałam przyjemność z czytania pierwszej części "Braci di Caro".


Ta książka, to coś zupełnie innego. Podoba mi się postać Kylie, młodziutkiej i skrzywdzonej przez los dziewczyny, która absolutnie nie jest głupia, tylko zagubiona. A bracia Di Caro, którzy weszli w jej świat z impetem i zdążyli w nim nieźle namieszać, zasługują na miano prawdziwych czarnych charakterów. Ciekawa jestem drugiej części i myślę, że będzie jeszcze bardziej emocjonująca niż pierwsza.


Gorąco polecam!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Akurat.