Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Niezwykłe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Niezwykłe. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 grudnia 2023

"BLACK Hole" Karolina Żynda

"BLACK Hole" Karolina Żynda
"BLACK Hole" Karolina Żynda

"BLACK Hole" to trzeci tom serii BLACK, której autorką jest Karolina Żynda. Autorka już od pierwszej strony pierwszego tomu wciągnęła mnie do swojego mrocznego świata, fundując mi tym samym mieszankę wybuchową złożoną z różnego rodzaju emocji głównych bohaterów. A wierzcie mi, że było ich aż tyle, że moje serce na przemian się radowało, smuciło, śmiało i krwawiło. W tomie trzecim nie jest inaczej. Tym bardziej, że jego bohaterami są mocno skrzywdzeni przez życie Killian oraz Rose.


"BLACK Hole" Karolina Żynda

Wiedziałam, że to będzie mocna książka pełna bólu i cierpienia. Autorka zafundowała mi wycieczkę do pełnego ciemnych zakamarków umysłu Killiana, w którym koszmary niczym straszne potwory z szafy czy spod łóżka, wyskakują w najmniej oczekiwanym momencie. Tym bardziej ten bohater jest trudny, ponieważ sam od dziecka uważa się za potwora. A Rose? To dziewczyna, której los zafundował to, czego żadna kobieta nigdy w życiu nie powinna doświadczyć z rąk mężczyzny - czyli bólu i cierpienia.

"BLACK Hole" Karolina Żynda

"BLACK Hole" Karolina Żynda

"BLACK Hole" Karolina Żynda

Mocna, przerażająca i chwytająca za serce - taka właśnie jest opowieść o dążeniu do spokoju w życiu, sercu i emocjach. I choć myślałam, że to będzie tylko jedna część, to autorka na samym końcu wyprowadziła mnie z błędu. Tylko teraz jak żyć, gdy ulubiona książka kończy się w najmniej spodziewanym momencie? Tym zakończeniem autorka mnie przeraziła, bo wiem, że to nie koniec bólu głównych bohaterów. A gdyby tak przyjęć im się z bliska, to naprawdę zasługują na szczęście.

"BLACK Hole" Karolina Żynda

Bardzo podoba mi się to jak Karolina Żynda kreuje swoich bohaterów. Głównie są to osoby, które w swoim życiu doświadczyły traumy. Axel wychowywany był przez matkę, która nigdy nie mogła pogodzić się z odejściem jego ojca i to pomieszało jej w głowie. Aubre chwilę przed swoim ślubem dowiedziała się, że jej przyszły mąż zapłodnił jej siostrę, z którą miał romans. Kilian wychowywał się w cieniu niezrównoważonej matki, a Rose jest ofiarą przemocy domowej. Żadnen z tych bohaterów nie zasłużył na taki los, ale autorka tak a nie inaczej pokierowała ich losami. W każdej z tych historii znajdziecie światełko nadziei, w którego stronę wystarczy pójść. Axelowi i Aubre się to udało, a czy Kilian i Rose dadzą sobie radę?

Boję się kolejnej części i równie mocno nie mogę się jej doczekać. Mam takie przeczucie, że czytając będę płakała. Ale jak książka jest dobra, to i wylanych nad jej stronami łez nie szkoda.

"BLACK Hole" Karolina Żynda

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Niezwykłe.

poniedziałek, 17 lipca 2023

"Antonio Venturi" Karolina Wilczęga

"Antonio Venturi" Karolina Wilczęga


Mafia? Przyznam się szczerze, że całkiem niedawno miałam dość tej tematyki i sięgałam po inne książki. Ale coś się zmieniło i znowu postanowiłam wkroczyć do mrocznego świata gangsterów i mafiosów. Czy wyszło mi to na dobre? Czy wkroczyłam tylko na chwilę? A może teraz częściej będę sięgać po książki z wątkiem mafijnym? 



📚 "Antonio Venturi" to książka, którą kupiłam sobie sama i jest moim ostatnim książkowym zakupem. Czemu to podkreślam? Otóż wiele osób nie wierzy, że jeśli książkę dostało się od wydawnictwa, to może ona naprawdę się podobać. Tu nie będzie tego problemu, ponieważ nikt mi jej nie dał. Teraz pewnie jesteście ciekawi czy Karolina Wilczęga umie pisać tak, by chciało się sięgnąć po kolejną jej książkę. Otóż potrafi. Może czegoś innego się po tej historii spodziewałam, ale każdy z nas gdyby pisał książkę, miałby na nią swój pomysł. I Karolina taki pomysł miała, którym mnie zaciekawiła. W tej opowieści chodzi głównie o miłość. Miłość, która rodzi się między bohaterami, a my czytelnicy jesteśmy jej świadkami. Musicie jednak wiedzieć, że Karolina nie zaserwowała finalnie happy endu i tym samym skłoniła mnie do sięgnięcia po "Odkupienie Venturi", która ukazała się już nie w wydawnictwie Niezwykłym, a w jej nowym wydawnictwie Wilczęga. Ale zanim opowiem Wam o drugiej części to chciałabym jeszcze skupić się na pierwszej.


Jest to historia, w której zły mafiozo okazuje się rodzinnym i uczuciowym mężczyzną. Antonio Venturi pragnie dobra swojego dziecka i chciałby znaleźć mu markę. A Wiktoria, siostra mężczyzny, który go okradł okazuje się być ideaoną kandydatką. Sprawa jest prosta. Igor oddaje swoją siostrę jako zapłatę za długi. Czy w XXI wieku w cywilizowanej Europie można sobie od tak kogoś komuś oddać? Wydaje się to nieprawdopodobne. Ale Venturi ma to za nic. Dają, to wziął. Szczególnie, że Wiktoria jest piękna i szalenie go pociąga.


A potem jest już z górki. Do czasu gdy wychodzi na jaw pewnien brudny sekret ojca Antonio. Sekret, który zamierza pokrzyżować jego plany i zabrać mu to co kocha.


Wciągająca, interesująca i naprawdę godna przeczytania. Może od teraz nie będę czytać wszystkich książek mafijnych dostępnych na rynku wydawniczym, ale po drugą część z chęcią sięgnę.

Czy tym razem miłość zwycięży? Zabieram się za czytanie drugiej części i mam właśnie taką nadzieję...




 

wtorek, 13 czerwca 2023

"Black Thorns" Karolina Żynda - recenzja

"Black Thorns" Karolina Żynda - recenzja

"Black Thorns" Karolina Żynda - recenzja

Karolina Żynda oczarowała mnie swoim debiutem literackim "Black Roses" na tyle, że koniecznie musiałam sięgnąć po jej kolejne książkowe dziecko. I muszę przyznać, że absolutnie się nie rozczarowałam i jestem zakochana w tej książce...



W "Black Thorns" wracają dobrze znani i lubiani bohaterowie poprzedniej książki autorki. Aby dobrze zrozumieć kontynuację historii Aubree i Axela, koniecznie trzeba przeczytać najpierw pierwszą część. Musicie to zrobić, bo już za chwilę nakładem wydawnictwa Niezwykłego ukaże się "Black Hole", która będzie opowiadała historię innych bohaterów, a dokładnie Killiana i Rose.

"Black Thorns" Karolina Żynda - recenzja

"Black Thorns" Karolina Żynda - recenzja

To, co mnie urzekło w obu książkach, to niezwykle przyjemny styl pisania Karoliny. Ze zwykłej historii miłosnej, wyczarowała książkę, od której nie można oderwać się nawet na chwilę. A przynajmniej ja nie mogłam się oderwać i przestać czytać, dopóki jej nie skończyłam. Choć z drugiej strony relację Axela i Aubree nie do końca można nazwać zwykłą. To momentami słodka, choć dużo częściej gorzka opowieść o tym, jak niedopowiedzenia i kłamstwa mogą zniszczyć czyjeś życie. Opowieść o tym jak błędy, które popełniamy w przeszłości, ciągną się za nami całe życie i nie pozwalają przeżyć go w spokoju. To również historia opowiadająca o bólu i cierpieniu, braku miłości i stracie najbliższej osoby oraz o tym, że miłość może być zarówno błogosławieństwem jak i przekleństwem.

"Black Thorns" Karolina Żynda - recenzja

Karolina Żynda w bardzo dosadny sposób ukazała mi problemy młodych ludzi, które nierzadko doprowadzają do tragedii. I wcale nie dlatego, że są oni winni. To świat nie pozwolił im wysiąść, gdy rozpędzał się do niebezpiecznej prędkości. Zarówno ON jak i ONA trafili w swoim życiu na nieodpowiednich ludzi. Ale gdyby nie to, nie poznaliby siebie wzajemnie i nie odkryli czym jest prawdziwa miłość. Choć ich droga do szczęścia nie będzie usłana różami, to warto było ją odbyć, ponieważ taka miłość nie zdarza się dwa razy w życiu.

Axel i Aubree to para, która idealnie do siebie pasuje, choć wszystko jest przeciwko nim. W ich relacji co prawda zdarzają się wzloty i upadki, ale kto z nas ich nie ma w życiu? Jestem zakochana w tej historii ponieważ nie ukazuje głupich problemów młodych ludzi, które gdyby się im przyjrzeć z bliska, naprawdę są nieistotne. Za to pokazuje, jak jak wiele złego w naszym życiu mogą spowodować osoby trzecie. I jak wiele krzywd doznajemy najczęściej od bliskich osób, które czują się niewinne i bezkarne.

"Black Thorns" Karolina Żynda - recenzja

Choć obie książki są bardzo emocjonujące, to finalnie jestem z nich zadowolona. Podoba mi się również zakończenie tej historii i już nie mogę się doczekać trzeciego tomu. Postać Killiana mnie bardzo zaintrygowała i jestem ciekawa co takiego wydarzyło się w jego życiu, że jest niedostępny, wycofany i dziwnie reaguje na dotyk płci przeciwnej. Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła się tego dowiedzieć.


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Niezwykłe.











 

poniedziałek, 14 listopada 2022

"Od Lukova z miłością" Mariana Zapata - recenzja

"Od Lukova z miłością" Mariana Zapata - recenzja

"Od Lukova z miłością" Mariana Zapata - recenzja


Z twórczością Mariany Zapaty miałam przyjemność zapoznać się podczas czytania książki "Wielki Mur z Winnipeg i ja" i byłam oczarowana. O kolejną pozycję autorki poprosiłam wydawnictwo i dzięki temu mogę Wam przedstawić "Od Lukova z miłością". Jak było tym razem?


"Od Lukova z miłością" Mariana Zapata - recenzja

Mistrzyni slow-burn romance powraca!

Jasmine Santos zdecydowanie nie określiłaby swojej kariery łyżwiarskiej jako udanej. Niezliczona liczba złamanych kości i obietnic to jej idealne podsumowanie.

Jeżeli ktoś zapytałby kobietę, czy czegoś komuś zazdrości, to bez wahania powiedziałaby, że kariery łyżwiarza Ivanowi Lukovowi, którego nienawidzi i w myślach nazywa szatanem. Wydaje się, że mężczyzna osiągnął wszystko, w przeciwieństwie do Jasmine.
W dodatku jest aroganckim, nadętym dupkiem i niestety bratem najlepszej przyjaciółki Jasmine. Więc kiedy dziewczyna otrzymuje propozycję, która może zmienić jej karierę łyżwiarki, szczęka opada jej na podłogę. A właściwie na taflę lodu.
Bo oto sam Ivan Lukov składa tę propozycję.

"Od Lukova z miłością" Mariana Zapata - recenzja

Mariana Zapata i jej grubaski. "Od Lukova z miłością" ma ponad 500 stron i wcale nie duży druk, więc tej treści jest naprawdę sporo. Ale absolutnie nie jest to wada tych książek, choć momentami jestem przerażona, gdy mam czytać takie zacne grubaski. Autorka lubi dużo szczegółów, szczególnie dotyczących życia głównych bohaterów. Historia Jasmine i Ivana przedstawiona jest właśnie w taki bardzo szczegółowy sposób, a akcja książki dzieje się na przestrzeni kilkunastu miesięcy. Nie można było tego skrócić, zresztą nawet bym nie chciała, by książka była krótsza. Zaletą twórczości autorki jest to, że ona bardzo dokładnie chce nam wyjaśnić, co kierowało jej bohaterem i czemu ich życie było takie, a nie inne. O ile w przypadku innych autorów taka rozwlekłość i szczegółowość może działać na ich niekorzyść, to tu jest plusem. I mimo tego, że tej treści faktycznie jest dużo, to nie będzie Was nudzić. Wszystko jest takie, jakie powinno być.

"Od Lukova z miłością" Mariana Zapata - recenzja

Z boiska na lód. Taka jest moja pierwsza myśl, gdy myślę o tej książce. I zarówno w jednej jak i drugiej, autorka pokazała, że potrafi świetnie pisać. Dzięki autorce poznałam gatunek literacki jakim jest slow-burn romance czyli powolne budowanie romantycznej relacji między bohaterami i muszę przyznać, że jest w tym świetna. W tej książce nie chodzi o to, by miłość pojawiła się zaraz na początku, a by każde z bohaterów dojrzewało do tego, by wypowiedzieć słowa "kocham Cię". Nie znajdziecie tu dzikich scen seksu, przez połowę książki. W całości jest go niewiele, ale gdy już się do niego dojdzie, ta scena będzie wyborna. Lubię książki opowiadające o sporcie, ale rzadko mam przyjemność przeczytać o łyżwiarstwie figurowym. Szczerze mówiąc, to nie mogę sobie przypomnieć czy kiedyś o nim czytałam. Możliwie, że tak było, ale tego nie pamiętam, dlatego tym bardziej jestem ucieszona, że mogłam poznać zmagania o mistrzostwo Jasmine i Ivana. Dzięki autorce poznałam ten sport od podszewki i jestem zaskoczona, że tak dużo wysiłku trzeba poświęcić, by być najlepszym w tej dziedzinie. Łyżwiarstwo figurowe to sport, którym żyje się dwadzieścia cztery godziny na dobę i by być najlepszym trzeba mu podporządkować całe swoje życie. A autorka zarówno w piękny jak i bolesny sposób pokazała jakie można mieć dzięki niemu szczęście, ale i smutki, chociażby wtedy, gdy nabawi się kontuzji.

"Od Lukova z miłością" Mariana Zapata - recenzja

Relacja Jasmine i Ivana pełna jest wzlotów i upadków, złości i gniewu ale i radosnych uśmiechów. To opowieść o prawdziwej walce i dążeniu do zwycięstwa. Czasami jest źle i pozostanie ze wszystkim samemu może załamać. Ale najważniejsze jest mieć blisko siebie kogoś, kto wyciągnie pomocną dłoń. Taką właśnie dłoń wyciągnął do Jasmine Ivan i sprawił, że na jej twarzy znowu zagościł uśmiech.


Piękna i wzruszająca opowieść o przyjaźni, która przerodziła się w miłość. Opowieść o wspólnym dążeniu do szczęścia i wspieraniu się w najgorszych momentach swojego życia. Pięknie dziękuję Wydawnictwu Niezwykłe, że kolejny raz mogłam doświadczyć piękna historii Mariany Zapaty. Czekam na kolejne książki autorki.









 

piątek, 30 września 2022

"Bad friends" Aleksandra Negrońska - recenzja

"Bad friends" Aleksandra Negrońska - recenzja

"Bad friends" Aleksandra Negrońska - recenzja

Są takie momenty w moim życiu, kiedy czytanie książek idzie mi opornie. Zamiast czerpać przyjemność z lektury, brnę przez nią powoli i marzę o tym, by się już skończyła. Nie zdarza mi się to często, ale zdarzyło ostatnio. "Bad friends" Aleksandry Negrońskiej nie trafia na moją listę ulubionych książek. Cieszę się, że już ją skończyłam.


"Bad friends" Aleksandra Negrońska - recenzja

Osiemnastoletnia Kendall Walker i jej mama przeprowadzają się do Londynu. Mają zamieszkać z narzeczonym matki i jego synem Nellsonem, którego dziewczyna jeszcze nie poznała. Na miejscu okazuje się, że chłopak jest do niej wrogo nastawiony i prosi, aby udawała, że się nie znają.

To wszystko sprawia, że Kendall z dużą rezerwą udaje się do nowej szkoły. Miała nadzieję, że potencjalny przybrany brat przynajmniej na początku jej pomoże. Jednak dziewczyna szybko przekonuje się, że jest zdana sama na siebie.

W szkole Kendall obserwuje znajomych Nellsona. W oko szczególnie wpada jej Harry Torres. Kapitan szkolnej drużyny koszykówki błyskawicznie sprawia, że dziewczyna nie potrafi przestać o nim myśleć.

Wkrótce Kendall wpadnie w wir nowych znajomości i szkolnych rozgrywek, w których na szali zostanie postawione jej serce.

"Bad friends" Aleksandra Negrońska - recenzja

Odpis książki jest ciekawy, interesujący i sprawił, że nie mogłam doczekać się kiedy trafi w moje ręce. Ale jak tylko zaczęłam ją czytać, to wiedziałam, że ze stylem autorki się nie polubię. A im dalej się wczytywałam, chciałam tylko już skończyć, bo w końcu zacząć oglądać kolejny sezon ulubionego serialu. Co takiego sprawiło, że książka mi się nie spodobała?

Przede wszystkim jest to styl pisania autorki i jej tendencja do nadużywania słów blondyn, brunet, blondynka, szatyn, szatynka. Ona ma jakiś fetysz na punkcie koloru włosów chyba. Nie lubię gdy autorzy w ten sposób "mówią o postaciach". Raz można napisać jaki kolor włosów miał bohater, ale nie cały czas.

Druga sprawa to tytuł książki. Nijak ma się do treści i nie rozumiem czemu książka ma tytuł sugerujący, że w książce są źli przyjaciele. Zarówno tytuł jak i opis książki wpłynęły na to, że po nią sięgnęłam. Ale ani tytuł ani opis do tej książki nie pasują. Sugerują, że treść będzie trochę inna niż się zapowiada. A przynajmniej ja zrozumiałam, że Kendall po przeniesieniu do nowej szkoły będzie musiała walczyć o przetrwanie, a jej brat okaże się jakimś okropnym dupkiem. A tu się okazuje coś zupełnie innego. 

Kolejna sprawa to treść, a raczej bohaterowie. Myślałam, że dostanę normalnych nastolatków, a otrzymałam bandę kolesi z tatuażami i zakochane w nich laski. Ciągłe imprezy, narkotyki i morze alkoholu, to ich chleb powszedni. Do tego większość z nich jest wręcz obrzydliwie bogatych i przez to traktują ludzi z góry. Słowo "kurwa" wpisane jest w ich język narodowy i z jego używaniem wcale się nie ograniczają. Chamskie potraktowanie nauczyciela? Bardzo proszę. Kto bogatemu zabroni? Drogie telefony, ciuchy, gadżety i samochody. I ogólne wywalenie na wszystko. Taka jest młodzież z tej książki i ich świata trafia nasza główna bohaterka. Na początku jest jej głupio korzystać z pieniędzy przyszłego ojczyma i przyszywanego brata, ale szybko dochodzi do wniosku, że skoro dają to trzeba brać. 

"Bad friends" Aleksandra Negrońska - recenzja

Oprócz jednej niekończącej się imprezy w książce przeczytacie również o tym jak być totalnie nieodpowiedzialnym rodzicem. To, że dziecko ma 18 lat, nie znaczy, że ma zaliczać wszystkie imprezy w mieście, co chwilę i kilka razy w tygodniu ponadto chodzić do szkoły kiedy chce i ogólnie samo o sobie decydować. Ale tu nie ma problemu. Oczywiście w książce nie może zabraknąć dram, niespełnionych miłości czy nowych romansów. Jest też jeden poważny wypadek. Kto go będzie miał i czy ujdzie z życiem, to dowiecie się czytając całą historię.

"Bad friends" Aleksandra Negrońska - recenzja

Zmęczyła mnie ta książka bardzo. Przeznaczona jest dla nastolatków i poczułam się za stara czytając ten tekst. Dziwi mnie to, ponieważ lubię młodzieżowe książki i jestem totalną fanką wszystkiego co "After podobne", więc powinnam odnaleźć się w klimacie tego co, wymyśliła Aleksandra Negrońska. Niestety tak się nie stało.

Czytanie o wiecznych imprezach, wódce, narkotykach i niespełnionych miłościach w tym przypadku okazało się bardzo męczące i cieszę się, że książka już za mną. Ale z drugiej strony końcówka zapowiada niezły bałagan w życiu Harrego oraz Kendall i jestem ciekawa jak wybrną z tego, co naszykował im los. Ale z drugiej strony nie chcę kolejny raz męczyć się czytając książkę. A teraz w końcu mogę powiedzieć, że odetchnęłam.

Książka ma bardzo dobre opinie na Lubimy Czytać, więc może tylko ja mam z nią problem? Jeśli Was zaciekawiła, to przeczytajcie i się sami przekonajcie. Mnie autorka nie przekonała i przykro mi bardzo, ponieważ liczyłam na coś lepszego.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Niezwykłe.



------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Piękny i zdrowy uśmiech powinien być dla nas priorytetem. Nie wiem czy wiecie, ale dużo chorób naszego organizmu jest powiązanych z próchnicą i stanami zapalnymi w jamie ustnej. Dorosła osoba powinna chodzić co 6 miesięcy do stomatologa na przegląd, a także co pół roku usuwać z zębów złogi kamienia. Jak dbać o stan swoich zębów pomiędzy przeglądami? Szczotka i pasta na wystarczą, należy czyścić przede wszystkim przestrzenie międzyzębowe, ponieważ to w n ich gromadzą się resztki pokarmu, które powodują namnażanie się bakterii. Wszystko co będzie Wam potrzebne do tego by prawidłowo dbać o swoje zęby między wizytami u stomatologa znajdziecie w sklepie https://hellodent.pl .

Wzmianka sponsorowana. 
 

wtorek, 13 września 2022

"Flip Trick" Amo Jones - recenzja

"Flip Trick" Amo Jones - recenzja

"Flip Trick" Amo Jones - recenzja

Uwielbiam sięgać po książki, w których grzeczna dziewczyna zakochuje się w niegrzecznym chłopcu. Nie przeszkadza mi nawet to, że głównie są propozycjami dla nastolatków. "Flip Trick" Amo Jones to książka, która miała wpasować się idealnie w mój gust czytelniczy. A jak wyszło? Gorzej niż przypuszczałam, że będzie...


"Flip Trick" Amo Jones - recenzja

Właśnie odkryła, że nieznajomy, z którym spędziła noc, zostanie jej przybranym bratem. Świeżo upieczona studentka Amethyst Lilly Tatum pierwszy raz w życiu miała przygodę na jedną noc. Ale kto może ją winić? Facet, z którym się przespała, to największe ciacho na całym campusie, do tego wytatuowany. Po prostu jej typ. Jakby tego było mało, próbując się zmyć, zostawiła u niego telefon. Teraz gość wysyła SMS-y do jej przyjaciółki, ale skierowane bezpośrednio do Amethyst. Nie są to grzeczne wiadomości…

Dziewczyna nie ma zamiaru na nie odpisywać. Pragnie zapomnieć o całym zdarzeniu, o tym, co razem robili. Chce skupić się na własnym życiu, jeździe na deskorolce, byciu lepszą w tym od facetów i zacieśnianiu więzi ze swoją nowo poznaną koleżanką.

Jeszcze tylko żeby jej matka nie wydzwaniała bez przerwy z prośbą o spotkanie, aby Amethyst poznała jej nowego partnera. Jednak w końcu matce się to udaje i dziewczyna z przerażeniem  odkrywa, że chłopak matki ma syna, który jest… jej przygodą na jedną noc. W dodatku przyszły przybrany brat najprawdopodobniej ma dziewczynę.

"Flip Trick" Amo Jones - recenzja

Krótko mówiąc - ta książka mi się nie podobała. Zaczęło się od imienia imienia głównej bohaterki Amethyst. Co to za imię? Ale w sumie o gustach się nie powinno dyskutować. Natomiast jak najbardziej powinno się mówić o szkodliwości niektórych historii. A moja opinia jest właśnie taka, że ta jest szkodliwa. Sztuczna, naciągana i przekazuje złe wzorce w młodym ludziom, którzy po nią sięgną. Brzmię trochę jak stara zrzędliwa baba, ale musicie mi wierzyć, że czytam bardzo dużo książek i niektóre są mocne i absolutnie nie przeznaczone dla młodych ludzi poniżej osiemnastego roku życia. W przypadku tej książki, oceniające słowo, które przychodzi mi do głowy to "głupia". Nie przypominam sobie, bym kiedyś w ten sposób oceniła jakąkolwiek książkę i jest mi z tym źle, ale postanowiłam napisać szczerze. Jest jak jest i tego nie zmienię. 

"Flip Trick" Amo Jones - recenzja

"Flip Trick" Amo Jones to książka, która mnie bardzo rozczarowała. Nie podoba mi się imię głównej bohaterki i od tego wszystko się zaczęło. Nie podoba mi całokształt, na czele z głównym bohaterem Maddoxem. Ten chłopak to jeszcze dzieciak, ale uważa się za dorosłego. Bierze udział w walkach, a jego ojciec mu kibicuje, natomiast ojciec Amo stawia na niego pieniądze. Serio??? Co to za rodzice??? A kwintesencją tego na jakim poziomie jest ta książka, jest ten tekst, który Maddox mówi do Amo, a ona mu odpowiada.

Maddox "- Bo chcę cię. Całą. Chcę Cię pieprzyć, aż nie będziesz w stanie chodzić ani siedzieć. Chcę Cię złamać, zniszczyć, sprawdzić żebyś krwawiła, a potem ci to wszystko wynagrodzić. Chcę cię wyruchać tak mocno, że zostawię w tobie ślad mojego fiuta, żeby wszyscy, którzy będą cię mieli po mnie, wiedzieli, że byłaś i jesteś moją."

Amo "Chcę go. Boże. Pragnę go. Chcę żeby zrobił ze mną te wszystkie rzeczy, które wymienił. I jeszcze więcej."

Jakby mi chłopak powiedział coś takiego, to bym wyszła. Ale widać ja się nie znam. Dla mnie ta książka nie jest odpowiednia dla młodych osób, a do takich jest skierowana. Czytałam wiele książek o nastolatkach, ale ta jest zdecydowanie najgorsza. Jest sztuczna, naciągana, a bohaterowie irytujący i zauważyłam, że mimo młodego wieku bardzo lubią czuć się dorośli. A bycie dorosłym to nie tylko wiek. To również odpowiedzialne decyzje.

"Flip Trick" Amo Jones - recenzja

Jak zaczęłam czytać, to byłam pozytywnie nastawiona do treści. Ale im dalej zagłębiałam się w treść, tym bardziej się nudziłam, wywracałam oczami, albo przyłapywałam się na tym, że jestem myślami gdzieś daleko. Umęczyłam się tylko, naczytałam głupot i nic z tego nie wynika. Zawsze staram się szukać w książkach pozytywów. Lubię czytać i większość tego co czytałam mi się podoba. A niepochlebnych recenzji na moim blogu jest dosłownie kilka. Ale ta książka mi się nie podoba i jestem zawiedziona jej treścią.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Niezwykłe.















niedziela, 11 września 2022

"Royal" Sylwia Zandler - recenzja

"Royal" Sylwia Zandler - recenzja

"Royal" Sylwia Zandler - recenzja

Rozwydrzony i nieokrzesany następca brytyjskiego tronu i pomoc kuchenna - czy taki związek ma szansę? W bajkach może i tak, a jak jest w prawdziwym życiu? O trudnych relacjach międzyludzkich i przepaści, która dzieli bogaczy i tych mniej zamożnych pisze w swojej książce Sylwia Zandler. Już nie mogę doczekać się drugiej części, bo wiem, że będzie się tam działo równie wiele, co w pierwszej.


"Royal" Sylwia Zandler - recenzja

Wyjazd do Londynu na roczny staż jest dla Vivian Jones spełnieniem marzeń. W końcu to znakomita okazja do tego, by zgłębiać wiedzę z dziedziny ekonomii, zdobywać doświadczenie i zaznać europejskiego życia, o którym wiele myślała, mieszkając w Ameryce. Aby zdobyć środki potrzebne do utrzymania się, dziewczyna zatrudnia się w kuchni królewskiego pałacu. Wszyscy, poza niepokornym księciem, odnoszą się tam do niej z sympatią i szacunkiem. Lucas, bo tak ma on na imię, z radością z niej żartuje i robi jej na złość, wykorzystując ku temu każdą nadarzającą się okazję.

Kiedy jednak Lucas nieoczekiwanie zaczyna podrywać Vivian, ta postanawia trzymać się od niego z daleka. Nie jest to jednak takie proste. Zwłaszcza zważywszy fakt, że para zbliża się do siebie, a ona może ujrzeć zupełnie inne oblicze księcia, który okazuje się niebezpiecznie czarujący. Czy młoda studentka ulegnie jego urokowi? I czy zapomną o dzielących ich różnicach?

"Royal" Sylwia Zandler - recenzja

"Royal" Sylwia Zandler - recenzja

Sięgając po książkę "Royal" Sylwi Zandler, byłam przekonana, że będzie to kolejne love story, a bohaterowie zakochają się w sobie bez pamięci i będą żyli długo i szczęśliwie. Banalne? Ale takie historie też są potrzebne, ponieważ można się przy nich odprężyć i odstresować. Kto z nas nie lubi czytać o wielkiej, prawdziwej i spełnionej miłości? Ale tu muszę Was zasmucić, ponieważ "Royal" to nie jest bajka na dobranoc. To dość smutna opowieść o rozwydrzonym chłopaku, któremu całe życie wszystkie wybryki uchodziły na sucho. Chętnych dziewczyn miał na pęczki, najlepszy alkohol lał się litrami, a wśród narkotyków mógł przebierać do woli. Chciał to miał. Chciał mieć w łóżku sprzątaczkę, pokojówkę czy pomoc kuchenną, to miał. W końcu księciu się nie odmawia. Jakie więc było jego zdziwienie, gdy nowa pomoc kuchenna mu odmówiła. I odmawiała za każdym kolejnym razem, gdy mężczyzna coś od niej chciał. Przecież księciu się nie odmawia, więc o co w tym wszystkim chodzi? Vivian wiedziała jaki jest Luke i nie chciała być częścią jego chorej gry. Ale książę miał co do niej plan i nie zamierzał z niego rezygnować.

Z jednej strony chłopak był przystojny, czarujący, seksowny i gdy zachowywał się jak na kulturalnego człowieka przystało, to Vivian lubiła spędzać z nim czas. Ale lata beztroskiego życia odcisnęły piętno na przyszłym następcy tronu i gdy Vivian już myślała, że zmienił się na lepsze, to pokazywał jej, że nie może wyzbyć się starych nawyków. Nie była to łatwa relacja. Tym bardziej, że obojgu w pewnym momencie zaczęło zależeć.

"Royal" Sylwia Zandler - recenzja

Podobała mi się ta książka, choć autorka wielokrotnie złamała mi serce. Vivian to dobra dziewczyna i absolutnie nie zamierzała komplikować sobie życia. Ale książę miał inny plan. Wkurzają mnie tacy faceci. Grający na uczuciach innych i robiący wszystko, by osiągnąć satysfakcję. Księcia nie obchodziło to, że może złamać komuś serce czy skomplikować życie. On chciał i musiał to mieć. Naprawdę liczyłam, że będzie to piękna historia na dobranoc, a teraz jestem zła, że Vivian musiała spotkać na swojej drodze kogoś takiego jak Lukas. Zadufanego w sobie dupka. Czytałam już opis drugiej części i czuję, że tam to dopiero będzie się działo. Pewnie będę czytać z mocno zaciśniętym zębami i życzyć wszystkiego co najgorsze naszemu księciu.

"Royal" Sylwia Zandler - recenzja

Czy ta historia będzie miała dobre zakończenie? Tego nie wiem, ale liczę na to, że tak. Inaczej będę bardzo, ale to bardzo zła.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Niezwykłe.













 

czwartek, 1 września 2022

"Wielki Mur z Winnipeg i ja" Mariana Zapata - recenzja

"Wielki Mur z Winnipeg i ja" Mariana Zapata - recenzja

"Wielki Mur z Winnipeg i ja" Mariana Zapata - recenzja

Gdy dostałam propozycję recenzji tej książki, byłam pewna, że odmówię. Co to za tytuł? - pomyślałam. Jak ktoś może mieć taką ksywkę? Ale w końcu doszłam do wniosku, że zaryzykuję. I to była bardzo dobra decyzja. Książka "Wielki Mur z Winnipeg i ja" to propozycja od wydawnictwa Niezwykłego, której nie możecie przegapić.


"Wielki Mur z Winnipeg i ja" Mariana Zapata - recenzja

To było tak nieoczywiste i tak dobre, że absolutnie nie mogłam w to uwierzyć. I nie chodzi tu o fabułę, a sposób w jaki Mariana Zapata przedstawiła swoich bohaterów i ich relację. A to było COŚ, czego zupełnie się nie spodziewałam. Ta książka nie okazała się zwykłym romansem przystojnego futbolisty i jego asystentki. Ta miłość nie spadła na nich jak grom z jasnego nieba. W przypadku Vanessy nie można było mówić nawet o tym, że lubiła Aidena. Mężczyzna wkurzał ją codziennie od dwóch lat. Nie mówił "dzień dobry", "do widzenia", nigdy nie powiedział jej "proszę" czy "dziękuję", a gdy powiedziała, że odchodzi, usłyszała okey. I tyle w temacie. Ale gdy jej zabrakło, Aiden uzmysłowił sobie, że coś stracił. Nie tylko poukładane życie, czy świetną asystentkę.

"Wielki Mur z Winnipeg i ja" Mariana Zapata - recenzja

Czy to możliwe, by lubić kogoś bardzo i przez dwa lata mu tego nie okazywać? Jak widać nasz bohater to potrafi. Musicie coś wiedzieć o Aidenie. To nie jest typowy futbolista, który zdobył sławę, był królem każdej imprezy po meczu, a do jego pokoju hotelowego ustawiały się tłumy kobiet. Owszem był przystojny, wysportowany i mógł się podobać. Ale czytając książkę cały czas miałam wrażenie, że coś jest z nim nie tak. Niby gwiazda, ale wycofany, skryty, nic nie było o nim wiadomo, nie był częścią skandali. Przez te dwa lata pracy u Aidena, Vanessa nie widziała go z żadną kobietą. Człowiek zagadka, oszczędny w słowach, wyglądający, jakby był wiecznie obrażony. Jego zachowanie było co najmniej dziwne. 

"Wielki Mur z Winnipeg i ja" Mariana Zapata - recenzja

Ale najlepsze było to, co naszej bohaterce zaproponował, gdy odeszła. Nie chcę Wam zdradzać szczegółów, ale byłam w szoku. Z jednej strony go rozumiem, i rozumiem czemu Vanessa się zgodziła na taki układ. Ale z drugiej strony nie wiem czy ja bym się na to odważyła.

Książka jest długa i gruba, ponieważ ma 500 stron. Nie jest tak, że autorka lubi się rozwlekać i rozpisywać, ale relacja Vanessy i Aidena jest na tyle trudna, niepokojąca i zaskakująca, że nie dało się tego opisać inaczej. Nawet nie chciałabym czytać tej historii w skróconej wersji, ponieważ jest tak cholernie dobra, że mogłabym nawet przeczytać kolejną część o takiej samej grubości. Ale autorka zdecydowała, że będzie to jednotomówka, natomiast z przyjemnością przeczytam jeszcze inne opowieści, które wyszły spod jej pióra. Mam nadzieję, że wydawnictwo zdecyduje się na kolejne tłumaczenia jej książek.

"Wielki Mur z Winnipeg i ja" Mariana Zapata - recenzja

Co znajdziecie w książce?


Trudną relację, która będzie wymagała od naszych bohaterów dużego zaangażowania emocjonalnego i cierpliwości. Bo o ile Vanessa jest łatwa w kontaktach międzyludzkich, to ze zrozumieniem Aidena można mieć problem.

Podsumowanie: bierzcie w ciemno. Naprawdę warto.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Niezwykłe.




________________________________________________________________

Jak tam Wasza końcówka lata?

Koniec wakacji nastąpił nieubłaganie, ale wrzesień rozpoczął się piękną i słoneczną pogodą. Nie ma co nastawiać się do jesieni negatywnie i trzeba czerpać całymi garściami to, co końcówka lata ma nam do zaoferowania. Ale to, że lato chyli się ku końcowi, nie oznacza, że nie można spędzać czasu na łonie natury. A co jest przyjemniejszego niż odpoczynek na hamaku? Nie musicie mieć ogrodu, czy działki, wystarczy balkon czy taras by taki hamak rozwiesić i korzystać z relaksu na świeżym powietrzu. Hamak to dobra inwestycja na długie lata, która pozwoli Wam się zrelaksować i odpocząć. Polecam do tego coś dobrego do picia i ulubioną książkę. Relaks gwarantowany!














 


sobota, 27 sierpnia 2022

"The Legacy" Julia Brylewska - recenzja

"The Legacy" Julia Brylewska - recenzja

"The legacy" Julia Brylewska - recenzja

Nie jest trudno zrobić komuś krzywdę. Problemem jest, gdy trzeba go przeprosić i sprawić, by zapomniał i wybaczył. Fallon Helling nie umiała ani zapomnieć, ani wybaczyć. Gdy w jej życiu ponownie pojawił się członek rodziny, która wyrządziła jej krzywdę, dziewczyna była pewna, że nie zgodzi się na żadne układy. Niestety sytuacja finansowa zmusiła ją do ponownego wejścia do świata Emersonów. Miało być tylko 3 miesiące, a później będzie mogła zapomnieć. Czy aby na pewno?" The Legacy" to nowa książka Julii Brylewskiej, którą koniecznie musicie przeczytać. 


"The Legacy" Julia Brylewska - recenzja

Jednotomowa historia autorki bestsellerowych serii "Inferno" i "Gods of Law"!

Fallon Helling po śmierci rodziców musiała dorosnąć znacznie szybciej niż jej rówieśnicy. Dziewczyna żyje z dnia na dzień, pracując w małej cukierni niedaleko serca nowojorskiego Brooklynu, aby zapewnić młodszemu bratu wszystko, czego ona nigdy nie miała.

Jednocześnie Fallon próbuje zapomnieć o rodzinie Emersonów, choć wielki budynek w centrum miasta, na którym widnieje ich nazwisko, wcale w tym nie pomaga. Rana, jaką pozostawił na jej sercu młodszy z braci Emersonów, wciąż się nie zagoiła.

Gdy nagle w życiu Fallon ponownie pojawia się starszy z braci – Christian – i składa jej niezmiernie kuszącą propozycję, dziewczyna staje przed wyborem. Właśnie dostała szansę, aby zemścić się na ukochanym z przeszłości i zdobyć pieniądze, których teraz bardzo potrzebuje. W zamian musi jedynie udawać narzeczoną mężczyzny, od którego najrozsądniej byłoby trzymać się z daleka.

Fallon i Christian niebawem przekonają się, jak cienka jest granica pomiędzy nienawiścią a pożądaniem.

"The Legacy" Julia Brylewska - recenzja

Nie znałam wcześniej twórczości Julii, ale jej książki poleciła mi koleżanka. Czy jestem zadowolona z lektury? Myślę, że z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że tak. Autorka ma przyjemny styl pisania, a historia, którą wymyśliła wciąga od pierwszej strony i nie pozwala na to, by ją odłożyć.

W książce znalazłam rodzinne intrygi, złamane serca, miłość i nienawiść. Choć podejrzewałam, że historia ta będzie miała szczęśliwe zakończenie, to i tak z zapartym tchem kibicowałam Fallon oraz Christianowi. Bo oni wbrew pozorom od samego początku tworzyli zgrany i dobrze dobrany duet. Christian wiele skorzystał na tej znajomości. Otworzył się i zrozumiał wiele kwestii. A Fallon? Myślę, że ona również dużo nauczyła się od Christiana i w końcu po wielu latach mogła powiedzieć, że jest szczęśliwa. Oczywiście jak to w takich historiach bywa, nie raz, nie dwa, nad ich związkiem pojawiły się czarne chmury i padał deszcz. Ale było widać, że oboje czują się dobrze w swoim towarzystwie i zaczyna łączyć ich więcej niż tylko nienawiść i układ, który zawarli.

"The Legacy" Julia Brylewska - recenzja

Julia Brylewska pokazała w dość brutalny sposób, jak niektóre relacje w rodzinie mogą wpłynąć niekorzystnie na jej członków. Kłamstwa i intrygi w rodzinie Emersonów były na porządku dziennym. Im bardziej zagłębiałam się w tekst, tym więcej rozumiałam. To bardzo nieszczęśliwa rodzina, w której dla ojca Christiana liczyło się przede wszystkim to, co ludzie powiedzą. Nie liczyło się to, że ktoś jest dobrym człowiekiem. Wiele jest takich rodzin, w których seniorzy podejmują decyzję za swoje dzieci, tym samym narzucając im swoją wolę. Tak było i w przypadku braci Emerson. Jeden uległ ojcu i się podporządkował. Czy drugi będzie miał odwagę mu się sprzeciwić?

I ostatnie, najważniejsze pytanie - czy miłość w tej historii zwycięży? 

"The Legacy" Julia Brylewska - recenzja

Myślę, że już wiecie, ale i tak namawiam Was gorąco do przeczytania książki. Mi się ta historia podobała. Śmiało mogę nazwać ją idealną odskocznią od dnia codziennego i przyjemną historią miłosną, którą przeczytałam w dwa wieczory. Lubię takie książki i takie zaliczenia. 



Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki bardzo dziękuję wydawnictwu Niezwykłe.












 

piątek, 26 sierpnia 2022

"The boys she hates" Stacey Marie Brown - recenzja

"The boys she hates" Stacey Marie Brown - recenzja

"The boys she hates" Stacey Marie Brown - recenzja


Piękna, kolorowa okładka i zapowiedź emocjonującej historii - to były moje pierwsze myśli, gdy zobaczyłam książkę "The boys she hates" Stacey Marie Brown. Byłam pewna, że chcę ją przeczytać. I nie żałuję nawet minuty spędzonej z bohaterami tej opowieści.


"The boys she hates" Stacey Marie Brown - recenzja

Jaymerson Holloway posiadała wszystko, o czym może marzyć nastolatka. Cieszyła się urodą oraz popularnością, chodziła z najgorętszym kolesiem w szkole i była cheerleaderką. Wszystko było idealne, poza bratem jej chłopaka, Hunterem Harrisem. Jaymerson nie potrafiła go znieść i to ze wzajemnością. Stanowił kompletne przeciwieństwo jej ukochanego Coltona. Wytatuowany, otaczał się dziwnymi ludźmi, nikogo nie słuchał i ciągle sprawiał kłopoty. Nienawidziła go, od kiedy pamięta.
Jednak pewnego dnia wszystko się zmieni. Colton zginie w wypadku samochodowym, a Jaymerson oraz Hunter poważnie w nim ucierpią. Od tego czasu dla dziewczyny nic nie jest takie, jak było. Koleżanki nie wydają się już takie fajne. Są wręcz złośliwe i wredne. Cheerleading w zasadzie już ją nie interesuje, bycie piękną i idealną też nie.
Teraz częściej niż kiedykolwiek wcześniej widuje Huntera, a jego spojrzenie przepełnione jeszcze większą nienawiścią nawiedza ją w snach.

"The boys she hates" Stacey Marie Brown - recenzja

Popularna nastolatka i identyczni jak dwie krople wody bliźniacy. Jeden jest najgorętszym ciachem w szkole, drugi wytatuowanym wyrzutkiem, o który krążą plotki, że ma dziecko, ćpa i handluje prochami. Co może ich łączyć? Wypadek samochodowy, w którym Colton ginie, a jego dziewczyna i zły brat bliźniak mimo tego, że przeżyli, to czeka ich długa i żmudna rehabilitacja. To powinien być koniec tej historii, ale staje się początkiem skomplikowanej i niebezpiecznej relacji, która niczym Kostucha zbiera żniwa. Co prawda w tej książce już nikt nie umrze, ale życie z poczuciem winy wcale nie jest lepsze niż śmierć.

"The boys she hates" Stacey Marie Brown - recenzja

Książka jest rewelacyjna, chociaż skierowana raczej dla nastolatków, czy młodych osób. Mimo tego, ze do czterdziestki już mi bliżej jak dalej, to i tak zakochałam się w twórczości Stacey Marie Brown. Jest to pierwszy tom serii Blinded Love, ale jak na razie tylko ten jest przetłumaczony na język polski. Z tego co udało mi się wyczytać z tłumaczenia angielskiego na Lubimy Czytać, to druga część będzie kontynuacją tej książki, natomiast w części trzeciej główną bohaterką będzie Stevie. Mam nadzieję, że wydawnictwo przetłumaczy i wyda kontynuację serii, ponieważ ta historia zasługuje na poznanie dalszych losów jej bohaterów.

"The boys she hates" Stacey Marie Brown - recenzja

Są momenty, w których moje serce wyrywało się z piersi. W duchu krzyczałam z rozpaczy nad losem bohaterów. Byłam zła i żyłam swoją i ich złością. Smuciłam się z nimi, przeżywałam ich rozterki miłosne. Straszny wypadek, który miał na zawsze zmienić ich losy, zmienił również ich podejście do życia. Dotychczasowe priorytety odeszły w niepamięć, Jaymerson i Hunter stali się i innymi ludźmi. Może to dlatego, że na jaw wyszły kłamstwa skrywane od wielu miesięcy. A może dlatego, że zrozumieli, że życie jest zbyt krótkie. Tego nie wiem. Wiem na pewno, że to, co wydarzyło się między nimi w tej książce, miało ogromny wpływ na naszych bohaterów. Mam nadzieję, że czeka ich szczęśliwe zakończenie. Tego im życzę.


Już nie mogę doczekać się kontynuacji. Książka jest warta przeczytania. Bardzo mi się podobała i Wam również ją polecam.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Niezwykłe.